Znakomity botanik szwedzki Linneusz powiedział o kwiatach: "Podobnie jak gwiazdy rozsiane w wyższych sferach niebieskich upiększają widnokrąg, tak wdzięczne kwiaty błyszczące różnorodnością barw wieńczą ziemię". Kwiaty, rośliny, drzewa są naszymi wiernymi przyjaciółmi, towarzyszącymi nam w chwilach smutku i radości. Każdemu z nas przypomina dzieciństwo aromat łąk, zapach pól uprawnych przywodzi na
myśl radość z odkrywania darów natury w wielkim świecie przyrody. Ziołowa przygoda zaczęła się dawno temu, wędrówką wśród łąk, pól, gór, wśród śpiewu ptaków, zapachu kwiatów i ziół. Tu w Lubomierzu na nieurodzajnej, biednej ziemi ufundowano klasztor żeński benedyktynek, gdzie fundatorzy nie skąpili grosza. Mijają stulecia od śmierci Hildegardy. W dobrym tonie jest lokowanie córek w fundowanych klasztorach klasztorach, a sława Hildegardy nie przemija. Jej wiedza medyczno-zielarska przyciąga jak magnes młode dziewczęta, które chcą poznać tajniki Świętej. Według św. Benedykta regułą było zakładanie ogrodów zielarskich przy kuchniach. wprowadzenie w codzienne gospodarowanie, przygotowywanie posiłków dla domowników i pielgrzymów hortus sanitalis. tuż pod oknem w skrzyniach rosły piołunowe piękności, mięty, melisy, waleriany roznosząc swoją woń, a tymianki, szałwie, oregano wabiły owady i motyle. Kosmate macierzanki, kocanki, krwawniki uśmiechały się radośnie. Malwy, ślazy, dziewanny i słoneczniki dumnie wznosiły swe oblicza do słonka. A jeszcze nasturcje, nagietki, turki mówiły nic tu bez nas nie będzie takie wspaniałe. Tam maleńkie stokrotki i rozpychający się bluszczyk kurdybanek. Gatunki, które od dawna zniknęły z ogrodów tu rosną sobie, dają lecznicze i smakowite kwiaty, są schronieniem i dają pożytek dla pracowitych owadów.