KOTELA szkoła rysunku i malarstwa

KOTELA  szkoła rysunku i malarstwa

Udostępnij

Prowadzimy zajęcia z malarstwa, rysunku artystycznego i architektonicznego.

Przygotowujemy do egzaminów na ASP, wydziały artystyczne, architekturę urbanistyczną i krajobrazu w Polsce i za granicą.

Photos from KOTELA  szkoła rysunku i malarstwa's post 08/04/2026
07/04/2026
Photos from KOTELA  szkoła rysunku i malarstwa's post 10/03/2026

By zrozumieć dobrze przestrzenność, najpierw należy ją zbudować.

08/03/2026

Piękne miejsce, piękni ludzie, piękny głos, piękne obrazy. Prawdziwa uczta dla zmysłów.
Dzięki Panu Pawłowi z Awatarów Miasta, mieliśmy możliwość zorganizowania poplenerowej wystawy. Jeszcze raz dziękujemy.

08/03/2026

Natomiast znajdująca się w pobliżu, na Piazza della Cisterna, prestiżowa galeria sztuki współczesnej, dała dziewczynom sporo do myślenia. Prezentowana tam wystawa konceptualna bardziej przypominała porzucony remont i trochę zdjęła ciśnienie na temat oczekiwań co do własnych poczynań twórczych.
I oto nadszedł dzień ostatni, sobota. Z trudem upchano do busa chór, wraz z materiałami plastycznymi, podeschniętymi obrazami, oliwą, winem, serem i rowerem Imperatora, aby wesoło przez dwa dni wracał do kraju, a uczestniczki pleneru pożegnały się z malowniczą siedzibą i oddaliły ku pobliskiej Pistoi.
Pistoia okazała się przeuroczą, bezpretensjonalną toskańską miejscowością, w której chodząc 800-letnimi uliczkami mija się podążających w swoich sprawach mieszkańców i gdzie za każdym rogiem czeka zabytek wprost z podręczników historii sztuki.
Pozostało już tylko oddać w Pizie samochód, powrócić na lotnisko i w blasku zachodzącego słońca odfrunąć do domu uwożąc w sobie pomysły na obrazy, kolory Toskanii, ośmieloną wyobraźnię twórczą, nabytą technikę i apetyt na więcej.
To jak Agnieszko? Będzie ten plener we wrześniu?
(pisała Ewa Wojnowska)

07/03/2026

cd.
Gdy wyczerpane artystki rzuciły w końcu w diabły pędzle i przestały sprzątać rozlaną przez podmuchy wiatru zbrudzoną farbami wodę, pogoda się uspokoiła. Nikt już jednak nie miał siły na malowanie, chciało się jeść i wykorzystać resztę dnia na wrażenia natury turystyczno – estetycznej. Wybór padł na pobliską, uroczą Lukkę. Na owalnym Piazza Anfiteatro, pozostałości antycznego amfiteatru, w jednej z knajpeczek dziewczyny odzyskały energię. Wieczór spędzono w labiryncie wąskich uliczek i malowniczych placyków, zadzierając głowy w stronę średniowiecznych wież. Lukka to miasto Pucciniego, tego dnia miał odbyć się tam koncert w ramach festiwalu jego imienia i plan zakładał udział w nim. Niestety, jedną z uczestniczek zaczęły gnębić ewidentne objawy skutków choroby filipińskiej. Bardzo męczące. W sumie nie wiadomo jak w ogóle przetrwała ten dzień tworząc.. Trzeba było wracać w te pędy.
Po powrocie okazało się, że w posiadłości uruchomił się alarm. Być może uruchomił go Alessio, niemniej dziewczyny nie umiały go wyłączyć. Chór bawił na koncercie (a niby gdzie ma bawić chór?) razem z Agnieszką i zanim odebrała telefon, wycie dało się we znaki całej okolicy. Pozytyw: nikt nie mieszkał w okolicy, negatyw: pogłębione objawy skutków choroby filipińskiej. Dodzwonienie do Agnieszki nic nie dało, bo ona też nie umiała rozkodować błędu. Potrzebna była interwencja właściciela. Nikt nie pamięta kiedy udało się opanować sytuację. Obrano metodę zagłuszania alarmu szaleńczą zabawą. Skutecznie.
W środę na nic się zdały propozycje i naciski Agnieszki. Grupa malarska oddaliła się powoli (chodziło o nieprzekraczanie dozwolonej prędkości) swoim wynajętym Nissanem w kierunku Florencji aby w Galerii Uffizi podziwiać bezcenne zbiory sztuki włoskiego renesansu. Chór, wraz z Agnieszką, podążył z lekkim opóźnieniem. Uważna obserwacja techniki Leonarda da Vinci, Botticellego, Rafaela i innych gigantów malarstwa wywarła na grupie przepotężne wrażenie.
A co z Alessio? Kapryśnik akurat chwilowo odpuścił, chociaż mógłby sobie pofolgować z uwagi na kilkugodzinną wizytę grupy pod dachem galerii. Florencja dała się poznać jako miasto wietrzne i zatłoczone, z uroczymi kafejkami poza ścisłym centrum, w których obsługa oj, nie pozostaje obojętna na piękny odcień słowiańskich blond włosów! Zdecydowanie poleca się dzielnicę Oltrarno po drugiej stronie rzeki Arno, jako klimatyczną i zdecydowanie mniej naszpikowaną turystami.
W czwartek, po bajecznym śniadaniu w trattorii w Monsummano, poczucie obowiązku i nagromadzone wrażenia zagnały dziewczyny do sztalug. Wpływ mistrzów malarstwa dało się odczuć wyraźnie. Próby recepcji sfumato, sepiowe podmalówki a nawet tors jako temat, opanowały wyobraźnię i płótna. Niemożność osiągnięcia zamierzonych efektów i zbyt wysoko postawiona poprzeczka spowodowały u niektórych uczestniczek pleneru ataki histerii powiązane z wyżyciem się na bogu ducha winnych poduszkach ogrodowych. Tzn. u jednej uczestniczki…
Wieczorem zaś hucznie obchodzono urodziny Joli! Mimo chłodu wiele rozochoconych osób, w odzieniu lub bez, wskakiwało do basenu, tańczyło w zapamiętaniu, oraz opróżniało żelazne zapasy przeznaczone na wywiezienie do kraju.
W piątek artystki „in spe”, poczuły, że wzywa je Siena i bez odwiedzenia jej, tego pleneru nie będzie można uznać za udany!
Siena w odcieniach, a jakże, sieny palonej przywitała dziewczyny gościnnie w ramionach rodzinnej knajpki Osteria Nonna Gina, z menu odręcznie napisanym po włosku i tak doskonale nakarmiła, że ten posiłek będzie zapamiętany na zawsze. Potem jeszcze Piazza del Campo – plac w kształcie muszli wybrukowany cegłą, meandry uliczek, miejscami nawet dość pustych, ze wspaniałymi widokami na pieniącą się zieleń za murami, i, z wolna wzmagający się deszcz wygnał je w stronę San Gimignano. Można powiedzieć, że na lody, bowiem w tym niezwykłym, pełnym średniowiecznych prywatnych wież obronnych miasteczku, znajduje się ponoć najlepsza na świecie lodziarnia – Gelateria Dondoli. Cóż, być może. Trudno powiedzieć żeby jakoś specjalnie różniły się od jedzonych wcześniej w Pizie czy Florencji…
(pisała Ewa Wojnowska)

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Lublin?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Strona Internetowa

Adres


Nadbystrzycka 53
Lublin
20-506