10/12/2025
SPORT AKADEMICKI W POLITECHNICE LUBELSKIEJ. WSPOMNIENIA…
Cieszy ogromnie fakt, że coraz częściej na lokalnym rynku księgarskim pojawiają się publikacje cenne z perspektywy stanu wiedzy o dziejach lubelskiego sportu. Oto w dniu wczorajszym trafiła w moje ręce książka pt. „60 lat to dopiero początek. Akademicki Związek Sportowy Politechniki Lubelskiej” (Wydawnictwo Politechniki Lubelskiej, Lublin 2025, ss. 276). Stało się tak dzięki uprzejmości redaktora tomu i inicjatora tego ważnego edytorskiego przedsięwzięcia, Pana Witolda Zimnego.
To znana nie tylko w lubelskim środowisku postać zasłużonego organizatora sportu, człowieka, który całą swoją karierę zawodową związał ze sportem, a bez wątpienia najwięcej serca poświęcił Akademickiemu Związkowi Sportowemu. Nie pora, aby szerzej przedstawiać lubelskiemu czytelnikowi tę wybitną sylwetkę choćby z tego powodu, że nie tak dawno Pan Witold wydał swoje wspomnienia pt. „Sport, AZS i moje życie (które sobie chwalę…)”, Lublin 2022, ss. 181, opublikowane w serii Lubelskiego Centrum Dokumentacji Historii Sportu przy Instytucie Historii UMCS. Znaleźć w nich można wiele dowodów na potwierdzenie powyższej, mocno jednak lakonicznej oceny/informacji o Autorze tych intrygujących memuarów, które bez przesady uznać można za jedno z kluczowych źródeł do dziejów szczególnie lubelskiego sportu akademickiego.
Okazało się, że Pan Witold poszedł niejako za ciosem, bo odegrał rolę spiritus movens nowej, ale podobnej w charakterze publikacji. Sam o „60 lat to dopiero początek…” napisał: „Z nieukrywaną dumą zachęcam do zapoznania się ze wspomnieniami azetesiaków. Choć tytuł mógłby sugerować, że to książka o dziejach AZS-u, i w pewnym sensie nią jest, to przede wszystkim opowieść o emocjach i przyjaźniach, które narodziły się w murach Politechniki Lubelskiej”. Myślę, że słowa te najlepiej oddają charakter publikacji, bo –mówiąc językiem reklamy – mieści ona dwa w jednym. Z jednej strony bowiem to pełne emocji i nostalgii wspomnienia ponad czterdziestu osób związanych z AZS Politechnika Lublin, a z drugiej specyficzna narracja o dziejach akademickiego sportu.
Dzięki tej formule nieco abstrakcyjny konstrukt, jakim jest klub sportowy, postrzegać można jako żywy organizm budowany i funkcjonujący dzięki konkretnym osobom, oddanym pewnej idei i tworzącym trwałą wspólnotę. Z mojej chłodnej perspektywy profesjonalnego historyka „60 lat to dopiero początek…”, to przede wszystkim unikalne źródło historyczne, którego echo przez lata nieść się będzie w kolejnych publikacjach poświęconych przeszłości lubelskiego sportu. Znakomici znawcy dziejów polskiego sportu akademickiego, profesorowie, Ryszard Wryk i Robert Gawkowski, po wielekroć powtarzają, jak cenna w poznawaniu dziejów Związku – wobec wojennych zniszczeń, a potem mocno niefrasobliwego stosunku do „produkowanej” przez AZS spuścizny archiwalnej - była i pozostaje azetesiacka memuarystyka.
Kazus „60 lat to dopiero początek…” jest o tyle cenny, że z pokaźnej liczby subiektywnych z natury wspomnień czytelnik istotnie jest w stanie wykoncypować sobie obraz większej całości. Opowieści lubelskich azetesiaków wzajem się na siebie nakładają, dają szansę wzajemnej weryfikacji, dokonywania ocen, a przede wszystkim pokazują tę najcenniejszą warstwę sportu, której próżno szukać w jego licznych akademickich/sofistycznych definicjach. Mieszczą się w nich emocje, radości i smutki, osobiste wzloty i upadki, kreowanie więzi, a zatem tworzenie opartej na szlachetnych wartościach chyba wyjątkowej wspólnoty.
Inicjatorowi i redaktorowi tomu należą się szczególne słowa uznania za zapewne niełatwe dotarcie do pokaźnej liczby zawodników, trenerów, działaczy etc., przekonanie ich do współudziału w tym edytorskim przedsięwzięciu i wreszcie chwalebne zwieńczenie wszelkich starań w postaci zwartej publikacji.
Z niecierpliwością czekam na oficjalną promocję „60 lat to dopiero początek. Akademicki Związek Sportowy Politechniki Lubelskiej”, a wszystkich zachęconych tą notką do lektury publikacji informuję, że jeszcze dzisiaj trafi ona do czytelni Instytutu Historii UMCS na półki „kącika książki sportowej”.