Lewicowy Lublin

Lewicowy Lublin

Udostępnij

Lewicowe dziedzictwo Lublina, historia, postacie, miejsca, wydarzenia, dzieła, lewicowe idee w prze

20/12/2018

Rok temu zlikwidowano w Lublinie ulicę im. Jana Hempla. Dziś ten teoretyk kooperatywizmu wraca do przestrzeni Lublina. W 105 rocznicę powołania Lubelskiej Spółdzielni Spożywców odsłonięto tablicę poświęconą jej twórcom.

11/02/2018

110 lat temu Organizacja Bojowa lubelskiej Polskiej Partii Socjalistycznej przeprowadziła jedną z najbardziej udanych akcji zbrojnych. Było to już po stłumieniu ruchu rewolucyjnego 1905-07, gdy terror polityczny oraz wszechobecność wojska i policji uniemożliwiały socjalistom otwartą agitację i masowe wystąpienia. Akcje Organizacji Bojowej miały osłabić carski aparat represji, zdobyć dla partii fundusze na przeczekanie najtrudniejszego okresu, a także przygotować kadry bojowe przyszłego powstania.

Sukces pod Strzeszkowicami, jak wiele innych podobnych akcji, miał jednak gorzką i krwawą cenę. Jeszcze w tym samym miesiącu policji udało się wytropić jej uczestników. Aresztowano m.in. głównych organizatorów akcji – lubelskiego okręgowca PPS Józefa Syskę ps.„Bartek”, mieszkającego na ul. Wieniawskiej pod fałszywym austriackim paszportem, oraz instruktora Organizacji Bojowej Ludwika Ciupę ps.„Aleksander”, kowala z lubelskiej fabryki Krajewskiego. Sąd Wojenny w Warszawie skazał obydwu na karę śmierci.

01/02/2018

113 lat temu rozpoczął się pierwszy w historii Lublina strajk powszechny. Lubelskich robotników od kilku dni wzburzały doniesienia o masakrze pokojowej demonstracji podczas tzw. Krwawej Niedzieli 22 stycznia w Petersburgu oraz o rozpoczętych w odpowiedzi strajkach i protestach w Warszawie, Zagłębiu, Łodzi i miastach Rosji. 31 stycznia w Lublinie pojawiły się ulotki lokalnego komitetu Polskiej Partii Socjalistycznej, wzywające do przyłączenia się do fali strajkowej.

Władze carskie zareagowały surowymi represjami, którym przyklasnęli miejscowi fabrykanci, przerażeni niewidzianym wcześniej w mieście masowym wystąpieniem społecznym. Pomimo to w lutym 1905 roku rozpoczął się okres samodzielnej, zorganizowanej walki robotników Lublina, pod sztandarami PPS, SDKPiL i Bundu, przeciw wyzyskowi kapitalistycznemu i carskiemu despotyzmowi.

20/12/2017

20 grudnia 1879 roku urodziła się Irena Kosmowska, działaczka ruchu chłopskiego, jedna z pierwszych ośmiu posłanek na Sejm Rzeczypospolitej i pierwsza kobieta na funkcji ministerialnej w dziejach Polski.

W listopadzie roku 1918 znalazła się wraz z Wacławem Sieroszewskim, Andrzejem Strugiem i Tadeuszem Hołówką w tzw. resorcie propagandy rządu Ignacego Daszyńskiego. "Propaganda" owa polegać miała m.in. na rozpowszechnieniu idei demokratycznych wśród biernego w dużej mierze społeczeństwa. Kosmowskiej, jako znanej i szanowanej działaczce ludowej, powierzono odpowiedzialność za kwestie kontaktów rządu z ludnością wiejską.

Jak pisała Lidia Ciołkosz, "w składzie osobowym rządu lubelskiego trzeba podkreślić udział w nim kobiety – wybitnej działaczki Polskiego Stronnictwa Ludowego „Wyzwolenie” – Ireny Kosmowskiej. Tylko rząd rodzący się z sił rewolucyjnych mógł w owych latach zadokumentować w ten sposób swój stosunek do kwestii równouprawnienia kobiet w Polsce. Był to jednocześnie hołd złożony przez pierwszy rząd polski wszystkim bezimiennym, a tak licznym i ofiarnym działaczkom, które odgrywały wielką rolę w polskim ruchu podziemnym, niepodległościowym i ludowym".

07/11/2017

"Niech żyje Polska Republika ludowa / Tak na dopomóż Bóg"

Tygodnik "Wyzwolenie" donosi na 1 stronie o utworzeniu 7 listopada 1918 Rządu Ludowego Ignacego Daszyńskiego w Lublinie. "Wyzwolenie" było organem prasowym chłopskiej partii PSL-Wywolenie, której politycy, na czele z prezesem Tomaszem Nocznickim, weszli w skład rządu lubelskiego. Sam tygodnik na początku swego istnienia (pod ówczesnym tytułem "Polska Ludowa") w latach 1916-17 był wydawany w Lublinie, a jego redakcja mieściła się na ul. Krótkiej 3.

Tak wyglądały sobotnie obchody Rządu Daszyńskiego w Lublinie: https://www.facebook.com/razem.lubelskie/posts/2426182817605992

Photos from Lewicowy Lublin's post 05/11/2017

Notatki prasowe z regionalnego dziennika "Ziemia Lubelska", relaccjonującego wydarzenia w 5-6 listopada 1918 w Lublinie, na Lubelszczyźnie i innych obszarach pod słabnącą administracją Austriaków i zależnych od nich urzędów Rady Regencyjnej.

"5 listopada z inicjatywy SDKPiL i PPS „Lewicy” powstaje w Lublinie
jako pierwsza w Polsce Rada Delegatów Robotniczych, wyłaniając
złożony z 7 osób Tymczasowy Komitet Wykonawczy. W skład Rady
weszli delegaci Bundu, PPS „Frakcji”, PPS Lewicy, Poalej Syjonu
i SDKPiL. Powstanie Rady stanowiło wykrystalizowanie się ośrodka
jawnie występującego przeciw Radzie Regencyjnej, ośrodka o rewolucyjnym
charakterze. Jednocześnie z podporządkowanych Radzie
Regencyjnej urzędów, powstałych w miejsce okupacyjnych komend
powiatowych, nadchodziły raporty stwierdzające wielkie trudności
w podporządkowaniu mającego im podlegać terenu władzom powołanym
przez Radę Regencyjną. Z Wierzbnika nadszedł raport, iż władza
znajduje się tam w rękach komendanta wojskowego, b. legionisty,
który stoi na czele oddziałów składających się z członków PPS i POW.
Jednocześnie utworzony tam został Komitet Rewolucyjny, a robotnicy
rozpędzili sejmik powiatowy. W Kozienicach nie dopuszczono
do objęcia urzędowania przez mianowanego przez Generalnego
Delegata Rządu, komisarza rządu barona Heydla. W Sandomierzu
miała miejsce próba opanowania władzy przez POW i odsunięcia
oficerów z b. armii austriackiej, gdyż ludność „nie ma do nich
zaufania”. W Radomiu Oddziały POW odmówiły podporządkowania
się Radzie Regencyjnej.
W środę 6 listopada odbył się w Lublinie na Rusałce wiec. Obok
przyjętych rezolucji o treści rewolucyjnej, jak żądanie wprowadzenia
dyktatury proletariatu itp. wiec, na wniosek PPS „Frakcji Rewolucyjnej”
uchwalił wniosek o Polsce robotniczo-włościańskiej, uchwalono także
wprowadzenie ośmiogodzinnego dnia pracy i powołanie Milicji Ludowej." (Andrzej Ajnenkiel, Przyczynek do działalności Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej w Lublinie, Rocznik Lubelski 1960)

01/11/2017

Nim w Lublinie proklamowano Tymczasowy Rząd Ludowy, w szeregu lubelskich miejscowości Polska Organizacja Wojskowa od kilku dni rozbrajała okupantów austriackich. Oficer POW Władysław Szczypa wspomina opanowanie Puław 2 listopada 1918r. przez peowiackie „cywilne wojsko”, które – jak podkreśla - „składało się wyłącznie z młodzieży wiejskiej, rzemieślniczej, wyrobniczej i rybackiej”:

„Praca czekała nas nie lada. W koszarach stał batalion piechoty austriackiej, stary żołnierz; na Wólce Profeckiej 2 kilometry od miasta kompania Niemców, posterunek żandarmerii i powiatowa komenda wojskowa. Najpierw trzeba było się załatwić z kompanią Niemców za miastem, ponieważ w batalionie w koszarach większość była Polaków i ta oporu wielkiego się nie spodziewaliśmy. Ob.Rawicz wydał mi rozkaz, bym z 60 ludźmi maszerował na Wólkę Profecką i rozbroił kwaterującą tam kompanię.

Pojawienie się naszego oddziału, maszerującego pośpiesznym krokiem, z bronią w pogotowiu, wywołało popłoch na ulicach. Wojskowi austriaccy zaczęli uciekać z ulic i kryć się. Chłopcy dzielnie się spisywali, wpadając do chałup i rozbrajając błyskawicznie zgłupiałych Niemców. Kilku Niemców wypadło ze wsi i zaczęło uciekać przez błonia w stronę mostu kolejowego, przy którym w barakach mieścił się pluton żołnierzy niemieckich. Położenie zaczęło się stawać groźnym tym bardziej, iż zaczęły padać strzały od toru kolejowego, a nasz młody żołnierz, pomimo zapału, nie wytrzymałby w walce ze starym żołnierzem, który nawiasem mówiąc, był nawet od nas liczniejszy.

We wsi zaczął się popłoch, słychać było krzyk kobiet, płacz dzieci, ujadanie psów. Ściągnąłem rozgorączkowanych chłopców pomiędzy chaty i rozwinęliśmy rzadką tyralierkę. Nakazałem posuwać się biegiem przez błonia i otoczyć barak. W kilka minut chłopcy otoczyli Niemców. Z trudem udało mi się powstrzymać ludzi, rwących się do walki na bagnety. By uniknąć rozlewu krwi wychyliłem się zza nasypu kolejowego i wezwałem komendanta oddziału niemieckiego do poddania się, oświadczając, iż w mieście wojsko rozbrojone, a więc pomocy nie otrzymają, tymczasem nas za parę minut będzie więcej.

Długo się coś Niemcy naradzali, wreszcie zaczęli wychodzić z baraku, wynosząc karabiny, ładunki, proch i cały rynsztunek, i składać to wszystko na jedną kupę, sami zaś ustawiając się na uboczu. Ze wsi przyszły trzy furmanki, na które złożyliśmy broń i rynsztunek, i z Niemcami pośrodku, ruszyliśmy ku miastu. Maszerujący oddział witano na ulicach entuzjastycznymi okrzykami. Cała ludność wybiegła na ulicę. Na skrzyżowaniach ulic nasz oddział z trudem mógł przejść przez tłumy. Ulicą Księcia Adama przemaszerowaliśmy ku powiatowej komendzie wojskowej w byłym pałacu książąt Czartoryskich, która była już opanowana przez naszych i gdzie oddaliśmy jeńców i broń. Ze stacjonującym w koszarach wojskiem załatwiliśmy się szybko: jedni złożyli broń, drudzy przeszli na naszą stronę. Do godziny szóstej po południu opanowaliśmy wszystko. O zmroku oddziały nasze ściągnęły na dziedziniec pałacowy instytutu, gdzie gromadziły się tłumy ludności. Z balkonu pałacowego, zamiast czarno-żółtej, powiewała biało-czerwona chorągiew.

Tak skończył się w Puławach dzień Zaduszny roku 1918, ten dzień smutku i wspomnień, odwieczne słowiańskie święto Dziadów, który dla nas był pierwszym dniem wolności.” [Władysław Szczypa, Dzień Zaduszny 1918. Rozbrojenie okupantów w Puławach, Niepodległość t. III 1933]

zdjęcie: mazowiecki oddział POW w Siennicy, 1918 (Narodowe Archiwum Cyfrowe)

30/10/2017

Andrzej Strug – urodzony w Lublinie socjalista, pisarz i żołnierz Legionów – tak wspomina jesień 1918 roku, gdy koszmar wojny światowej powoli kończył się dla mieszkańców Lubelszczyzny, okupujących ją żołnierzy armii austriackiej i jej jeńców wojennych:

„Dochodziły nas pogłoski i plotki, najsprzeczniejsze komunikaty. Państwa centralne stały jeszcze pod bronią, choć wiadomym już było, iż Bułgaria kapitulowała. Austriacy w Lublinie starali się jeszcze zastraszyć ludność. Wysłali na miasto patrole obdartusów, defilowała przez ulice miasta konnica austriacka na półżywych szkapach. Mimo to Lublin czuł, iż nadchodzą wielkie chwile.
Rzeczy olbrzymie nie są dziełem jednostek. One dzieją się jakby same.

Wyjechałem wówczas na dni parę na wieś w lubelskie.
Młócono tam właśnie zboże dla okupantów. Młockarnia pochodziła aż z Serbii. Zarekwirowana przez austriacką armię wraz z dwoma Serbami, młóciła zboże dla austriackiej armii, i tak zawędrowała aż w lubelskie.
Od tych Serbów dowiedzieliśmy się o zakończeniu wojny. Z wybuchami radości oznajmili nam oni, że pojadą do domu, bo „wszystko się skończyło”. Tego samego dnia zjawili się we dworze trzej żandarmi – postrach okolicy. Złożyli oni we dworze swoje karabiny i ładownice, tłumacząc się, pełni pokory, iż oni są niewinni – że musieli robić to, co im kazano. Przestrach ich da się jedynie porównać z przestrachem właściciela dworu, któremu zostawiono broń.
Aż nagle zjawił się we dworze jakiś młody chłopak z POW. Przyprowadził z sobą kilku innych, oznajmił, że obejmuje komendę na powiat, i… zabrał broń.

Gdy przybyłem do Lublina, dowiedziałem się, że Rada Regencyjna wydała szereg zarządzeń i powołała nowy rząd. Do Lublina przybyło mnóstwo byłych legionistów i peowiaków. (...) Dnia 6 listopada zapadła decyzja utworzenia Rządu Ludowego – i 7 listopada rano ludność Lublina patrzała ze zdziwieniem na proklamację Rządu Ludowego.”

Zapraszamy do udziału w obchodach Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej w sobotę 4 listopada: Niepodległość zaczęła się w Lublinie

całość wspomnień Andrzeja Struga: http://lewicowo.pl/w-dziesiata-rocznice-wspomnienia-2/

zdjęcie przedstawia Andrzeja Struga nad trumną Stefana Żeromskiego (Narodowe Archiwum Cyfrowe)

29/10/2017

Wacław Sieroszewski wszedł 7 listopada 1918r. w skład lubelskiego Tymczasowego Rządu Ludowego jako minister informacji i propagandy. Jego droga do funkcji członka pierwszego rządu niepodległej Polski zaczęła się cztery dekady wcześniej, gdy włączył się w rodzący się ruch socjalistyczny. Za swoją działalność został prędko uwięziony w warszawskiej Cytadeli. Tam w 1879 roku napisał gniewny wiersz „Czegóż chcą?”, o walce rewolucjonistów i ich przyszłym zwycięstwie:

Hurra! Swobody, Fabryk i Ziemi!
I powiał w górę czerwony znak,
Zwojami w słońcu mignął barwnymi,
I na ludzkości dziejowy szlak
Wpłynął, przez nasze dźwignięty dłonie.
Może zbyt wcześnie? Lecz cóż my winni,
Że nadsłuchując w ludzkości łonie,
Słyszymy lepiej – lepiej niż inni,
(...)
Ale zjawieniem swym jak jaskółki
Zwiastujem gromy! Słyszycie wrzawę?
To ciągną mnogie robocze pułki,
A górą znamię powiewa krwawe.

40 lat później, po latach więzienia, Sybiru, konspiracji i Wielkiej Wojny spędzonej w szeregach Legionów, Sieroszewski nareszcie przewodził zwycięskiej walce robotników, chłopów i prostych żołnierzy zrywających z mundurów znaki cesarskie, którzy 7 listopada w Lublinie wznieśli białoczerwone i czerwone sztandary zwycięstwa.

Zapraszamy do udziału w obchodach Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej w sobotę 4 listopada: Niepodległość zaczęła się w Lublinie

Zdjęcie przedstawia Sieroszewskiego w mundurze oficera kawalerii Legionów w towarzystwie Piłsudskiego w sztabie Legionów w Zakopanem, grudzień 1914. źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Cały tekst „Czegóż chcą?” i inne wiersze rewolucyjne w zbiorach Lewicowo.pl: http://lewicowo.pl/piesni-i-wiersze-postepowe/

04/10/2017

Niezwykłe cytaty z włodarzy Kraśnika, radzących na nad losem pomnika „Partyzantów Ziemi Kraśnickiej 1940-1944”, przynosi „Dziennik Wschodni”. Burmistrz Mirosław Włodarczyk i przewodniczący Rady Miasta Jan Albiniak z góry wiedzą, że pod cienką warstwą brązu ukryty jest sowiecki komunista. Jako absurdalną odrzucają tezę, że „Pomnik partyzanta” może upamiętniać tak po prostu... partyzanta – i AK-owca, i AL-owca, i zbiegłego jeńca radzieckiego, i każdego innego, który w kraśnickich lasach walczył z okupantem.

Cytaty za DW: „Mieliśmy opinię słynnych historyków kraśnickich. Jeden próbował wmówić społeczeństwu, że to jest pomnik być może poświęcony nawet Armii Krajowej – komentował Mirosław Włodarczyk, burmistrz Kraśnika, który przypomniał, że pomnik powstał w drugiej połowie XX w. – Trudno uwierzyć, aby ktoś w 1968 r. [w rzeczywistości pomnik odsłonięto w 1967 r. - LewicowyLublin] miałby choćby chęć przemycić informację, że jest to pomnik dla Armii Krajowej – powątpiewał przewodniczący Rady Miasta Kraśnik Jan Albiniak.”

Panie Burmistrzu, Panie Przewodniczący, warto obejrzeć relację z defilady 1959 roku, gdzie wśród „wszyskich sztandarów, którymi chlubi się historia naszej armii” niesione są sztandary partyzanckie AK. Nikt ich tam nie „przemycił”, niosą je żołnierze Kompanii Honorowej na oczach Gomułki, Chruszczowa i widzów państwowej telewizji. Choć rzeczywiście trudno w to uwierzyć, ówczesna PRL jakimś cudem umiała z pamięcią o AK obchodzić się godniej, niż współczesne władze Polski z pamięcią o tych partyzantach i żołnierzach, z którymi jej politycznie nie po drodze.

Poczty sztandarowe od 0:55 - https://youtu.be/S-UyPsxhbcw?t=55

Photos 22/09/2017

Polecamy to postępowe grono! Papiewscy, Jan Hempel, Kuniccy, Jankowscy, Biernacki, Jaczewski i inne osoby, ówczesny Kurier Lubelski - lekarze, nauczyciele i nauczycielki, inżynierowie, pisarze i filozofowie, spółdzielcy i spółdzielczynie, późniejsi radni i radne miejscy, działacze i działaczki polityczni/e, choć czasem bezpartyjni/e, sympatyzujący i wybierani/e głównie z listy PPS, ale nie tylko. Duch i rzeczywistość Lublina pierwszych dekad XX w.

Feliksa Bieczyńskiego 4, dawniej (ok. 1912-39) ul. Zielna, z widokiem na Ogród Saski.
Na kamienicy jest nadal tabliczka ze starą nazwą ulicy. To fascynujące miejsce i trudno było je zlokalizować. Wg wspomnień Wandy Papiewskiej, lubelskiej spółdzielczyni i pierwszej wolnomularki, w jej mieszkaniu w tej kamienicy odbywały się spotkania loży Wolni Oracze.
Do tego - głównie męskiego - grona postępowej inteligencji zaangażowanej społecznie należała także poetka i teozofka Jadwiga Marcin(k)owska i być może jeszcze jedna siostra, której tożsamości nie udało się ustalić.

01/09/2017

1 września to okazja by przypomnieć wiersz „Po klęsce” lubelskiego poety Stefana Wolskiego, oficera AK na Lubelszczyźnie, po wojnie działacza Związku Literatów Polskich i adwokata, wielokrotnego obrońcy w stalinowskich procesach politycznych.
Wolski patrzy na klęskę wrześniową oczami żołnierza z lubelskiej biedoty, z długim rachunkiem krzywd społecznych zadanych w Polsce przedwojennej:
„Ja – z 'motłochu', bezrobotny z ulicy
To mnie w komisariacie pałkami,
to do mnie ze wstrętem – 'chamie'.
A ja pod Kutnem z szablą....
A ja na Westerplatte...

Nie fabrykantom, nie bankierom, nie hrabiom...
Tobie, Ojczyzno – życie: najdroższy mój kwiatek
do bukietów, w których – rumianki polne i chabry
i te najprostsze kwiaty: chłopcy z fabryk.”

(wiersz opublikowany w lubelskim miesięczniku społeczno-literackim KAMENA, nr 9/1956)

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Lublin?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Lublin