Beata Drewienkowska - Umysł Mistrza

Beata Drewienkowska - Umysł Mistrza

Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą - Św. Augustyn

Wczoraj na obozie MMA Polska poprowadziłam drugie i ostatnie warsztaty. Tym razem tematem była ADAPTACJA. 🧠W sportach wa...
20/08/2026

Wczoraj na obozie MMA Polska poprowadziłam drugie i ostatnie warsztaty. Tym razem tematem była ADAPTACJA. 🧠

W sportach walki można mieć świetnie przygotowany plan, ale walka jest środowiskiem dynamicznym i nieprzewidywalnym. Rywal zmienia tempo, pojawia się zmęczenie, błąd, mocny cios, nieoczekiwana reakcja albo sytuacja, której wcześniej nie dało się przećwiczyć.

I właśnie wtedy zaczyna się coś niezwykle ważnego, elastyczność poznawcza i behawioralna, czyli zdolność do szybkiej oceny sytuacji, zmiany strategii i dalszego skutecznego działania mimo zmieniających się warunków.

Bo adaptacja nie oznacza porzucenia planu.
Adaptacja oznacza, że kiedy plan przestaje pasować do rzeczywistości, zawodnik potrafi zmienić plan, zamiast próbować zmienić rzeczywistość.

W MMA to szczególnie ważne. Nie zawsze najlepszy jest zawodnik, który perfekcyjnie realizuje scenariusz. Bardzo często przewagę zdobywa ten, który szybciej zauważa zmianę, szybciej ją akceptuje i szybciej na nią odpowiada.

Dziękuję wszystkim uczestnikom za obecność, pytania, dyskusję, indywidualne sesje i kolejną porcję naprawdę dobrej pracy.

Moja część tej edycji dobiegła końca i wyjeżdżam spokojna, bo zostawiam Was pod okiem wspaniałych trenerów. Teraz czas przekładać wiedzę na trening, a trening na zachowanie w walce.

Do zobaczenia na zimowej edycji obozu MMA Polska. 👊

Pierwsze zajęcia na obozie MMA Polska za nami. 🥊🧠Dzisiaj rozmawialiśmy o presji i o jednym z największych paradoksów spo...
18/08/2026

Pierwsze zajęcia na obozie MMA Polska za nami. 🥊🧠

Dzisiaj rozmawialiśmy o presji i o jednym z największych paradoksów sportu:

Dlaczego czasami walczymy gorzej właśnie wtedy, kiedy najbardziej chcemy zawalczyć dobrze? Bo „chcę” potrafi bardzo szybko zamienić się w „muszę”. Muszę wygrać. Muszę się pokazać. Muszę udowodnić. Nie mogę popełnić błędu. I wtedy zamiast walczyć z przeciwnikiem, zaczynamy walczyć również z własną głową.

Dużo rozmów, przykładów i konkretnej pracy nad tym, jak zdjąć z siebie ciężar wyniku i odzyskać swobodę działania pod presją.
Dobry początek obozu 🔥🔥🔥🔥🔥🔥

ZA KULISAMI WYŚCIGU 🏁W sobotę, na zaproszenie rodziców Antka i Franka, mieliśmy okazję być na Autodromie w Biłgoraju i z...
18/08/2026

ZA KULISAMI WYŚCIGU 🏁

W sobotę, na zaproszenie rodziców Antka i Franka, mieliśmy okazję być na Autodromie w Biłgoraju i zobaczyć z bliska świat, o którym podczas naszych spotkań często rozmawiamy.

Tym razem nie z perspektywy gabinetu.
Nie z opowieści chłopaków.
Tylko od kuchni tam, gdzie naprawdę dzieje się sport.

A dzieje się bardzo dużo.

Przygotowanie gokarta. Ustawienia. Opony. Rozgrzewka. Oczekiwanie. Kwalifikacje. Start. Ułamki sekund. Decyzje podejmowane przy ogromnej prędkości. Emocje po dobrym przejeździe i te znacznie trudniejsze, kiedy coś nie idzie zgodnie z planem.

I właśnie dlatego ten wyjazd był dla nas tak wartościowy. Antek i Franek Kijak dostarczyli nam mnóstwo pozytywnych emocji, z perspektywy naszej pracy również bardzo dużo materiału do dalszego treningu mentalnego.

Bo można godzinami rozmawiać z zawodnikiem o koncentracji, presji, błędzie, pobudzeniu czy reakcji na niepowodzenie. Ale kiedy widzisz go w jego naturalnym środowisku, kilka metrów przed startem, a później obserwujesz jego zachowanie na torze i po zejściu z niego zaczynasz dostrzegać rzeczy, których nie pokaże żadna rozmowa.

I jeszcze jedno zrobiło na nas ogromne wrażenie. Za chwilę mają założyć kaski.
Za chwilę będą walczyć o każdy metr toru i każdą setną sekundy. A chwilę wcześniej podchodzą do siebie, przybijają piątki i życzą sobie powodzenia. Rywal za moment pozostaje rywalem. Ale nie musi być wrogiem.

To jest jedna z piękniejszych lekcji sportu, szczególnie dla młodych zawodników: możesz bardzo chcieć wygrać, walczyć bez odpuszczania i jednocześnie szanować człowieka stojącego obok.

Zobaczyliśmy też coś, czego często nie widać później w tabeli wyników. Na sukces młodego zawodnika pracuje naprawdę wiele osób. Rodzice, mechanicy, trenerzy, cały zespół. Ktoś przygotowuje sprzęt, ktoś analizuje, ktoś uspokaja, ktoś motywuje, ktoś po prostu jest obok. W Biłgoraju było czuć, że karting jest sportem, ale wokół niego powstała też społeczność i bardzo rodzinna atmosfera.

Antoni Kijak i Franciszek Kijak dziękujemy za walkę, emocje i kolejną porcję materiału, nad którym będziemy pracować. 😉🏎️

A Rodzicom chłopaków bardzo dziękujemy za zaproszenie, gościnność i możliwość wejścia na kilka godzin do ich świata.

Teraz, kiedy wiemy jeszcze lepiej, co dzieje się po drugiej stronie kasku, możemy jeszcze lepiej pracować nad tym, co dzieje się pod nim. 🧠🏁

Wika wie, po co się łączy. Ja wiem, po co pytam. Reszta zostaje między nami🙏🏻Dobra robota Wiktoria Czyżewska. Do następn...
14/08/2026

Wika wie, po co się łączy. Ja wiem, po co pytam. Reszta zostaje między nami🙏🏻
Dobra robota Wiktoria Czyżewska. Do następnej 🔥👌🏼🫶

Są przyjaźnie, które mierzy się częstotliwością spotkań. I są takie, których nie trzeba mierzyć wcale.Z Beatką znamy się...
13/08/2026

Są przyjaźnie, które mierzy się częstotliwością spotkań. I są takie, których nie trzeba mierzyć wcale.

Z Beatką znamy się właściwie od zawsze. Wspólne wyjazdy, wakacje, nurkowania, mnóstwo historii, które dzisiaj wywołują uśmiech, i pewnie kilka takich, które powinny zostać wyłącznie między nami.

Dziś spotykamy się rzadko. Zdecydowanie za rzadko. Życie rozpędziło się każdej z nas w swoją stronę, praca, obowiązki, codzienność. Ale jest coś, czego czas ani odległość nie zmieniły. Pewność, że gdyby wydarzyło się coś ważnego, wystarczyłby jeden telefon.

Bez tłumaczenia, dlaczego tak długo się nie odzywałyśmy. Bez pretensji. Bez prowadzenia rachunku: kto ostatni zadzwonił, kto miał się odezwać, kto znalazł czas.

Myślę, że właśnie tak wygląda dojrzała przyjaźń. Nie potrzebuje codziennego potwierdzania swojej wartości. Nie boi się ciszy. Potrafi dać drugiej osobie przestrzeń na jej życie, a jednocześnie pozostaje gdzieś bardzo blisko.

Bo prawdziwa bliskość nie zawsze oznacza częstą obecność. Czasem oznacza świadomość, że ktoś jest i będzie, kiedy naprawdę będzie potrzebny.

Przeżyłyśmy razem kawał życia. Mam nadzieję, że jeszcze niejeden wspólny wyjazd, wakacje i nurkowanie przed nami. Tylko może tym razem nie będziemy czekały tak długo z kolejnym spotkaniem. ❤️

Beato dobrze, że jesteś.

NAJPIERW KORZENIE. POTEM ŚWIAT ZOBACZY.Jest pewna historia o bambusie, którą bardzo lubię.Przez długi czas patrzysz na z...
12/08/2026

NAJPIERW KORZENIE. POTEM ŚWIAT ZOBACZY.

Jest pewna historia o bambusie, którą bardzo lubię.

Przez długi czas patrzysz na ziemię i właściwie niewiele widzisz. Bambus jest podlewany. Pielęgnowany. Ma dostęp do światła. Mijają kolejne miesiące, a efekt nad ziemią może wydawać się nieproporcjonalnie mały do wykonanej pracy. Ktoś patrzący z boku mógłby powiedzieć:

„Przecież on prawie nie rośnie.”

Tylko że rośnie. Tyle że najważniejsza praca odbywa się tam, gdzie jej nie widać. Pod ziemią bambus rozwija system kłączy i korzeni. Buduje strukturę, która później pozwoli mu utrzymać ogromne pędy. A kiedy fundament jest gotowy, niektóre gatunki bambusa potrafią rosnąć w tempie liczonym w dziesiątkach centymetrów na dobę.

I właśnie dlatego lubię tę historię w sporcie.
Bo w sporcie wszyscy patrzą nad ziemię.

Wynik.
Medal.
Powołanie.
Kontrakt.
Ranking.
Wygrana walka.
Pierwszy skład.
Kasa.

Tylko że to są owoce rozwoju, a nie jego fundament. Fundament znajduje się znacznie głębiej. Korzeniami zawodnika są przede wszystkim jego wartości.

To odpowiedź na pytanie:
Kim chcę być jako sportowiec, niezależnie od tego, co dzisiaj pokaże tablica wyników?

Jeżeli moją wartością jest pracowitość - pracuję również wtedy, kiedy nikt nie patrzy.

Jeżeli odwaga - podejmuję działanie mimo strachu.

Jeżeli rozwój - błąd nie jest zamachem na moje poczucie własnej wartości, tylko informacją.

Jeżeli odpowiedzialność - po porażce nie szukam winnych.

Jeżeli pokora - potrafię przyjąć, że jeszcze czegoś nie umiem.

Jeżeli konsekwencja - nie potrzebuję codziennie czuć motywacji, żeby wykonać swoją robotę.

I dlatego wartości są tak ważne.

Bo wynik mówi zawodnikowi, co wydarzyło się dzisiaj. Wartości przypominają mu, kim chce być jutro.

Możesz przegrać walkę.
Nie dostać powołania.
Usiąść na ławce.
Zaliczyć fatalny start.
Wypaść z rankingu.

To wszystko dzieje się nad ziemią.
Jeżeli jednak korzenie są mocne, jeden słabszy sezon nie musi przewrócić całego drzewa.

Dlatego czasami patrzymy na zawodnika i pytamy: „Gdzie są efekty?” A być może właśnie dzieje się coś znacznie ważniejszego.

Buduje cierpliwość.
Uczy się odpowiedzialności.
Przestaje uciekać od błędów.
Zaczyna tolerować dyskomfort.
Uczy się pracować bez natychmiastowej nagrody.

Rośnie. Tylko jeszcze nie tam, gdzie patrzymy. W sporcie bardzo łatwo zachwycić się wysokością. Ja w swojej pracy zdecydowanie patrzę i buduje korzenie.

Bo kiedy przyjdzie presja, porażka, kontuzja, kryzys czy moment zwątpienia, zawodnika nie utrzymają medale wiszące na ścianie czy puchary na półce.

Utrzyma go to, na czym został zbudowany.
Najpierw wartości.
Potem nawyki i zaufanie do siebie
Potem działanie i pewność siebie
A dopiero na końcu wynik.

Najpierw budujesz korzenie.
Potem świat zobaczy, jak wysoko potrafisz urosnąć. Nie pytaj więc tylko, jak wysoko rośnie zawodnik. Zapytaj, jak głęboko sięga to, na czym stoi.

ANANAS Bartek „BG” Gładkowicz🍍 Zdolna bestia, ale czasem wirtualny kop jest konieczny, żeby wróciła świadomość, że to MM...
11/08/2026

ANANAS Bartek „BG” Gładkowicz
🍍 Zdolna bestia, ale czasem wirtualny kop jest konieczny, żeby wróciła świadomość, że to MMA, a nie turnus rehabilitacyjny w Ciechocinku. 😂

Nie każda obawa jest fobią. Nie każda granica jest nienawiścią.Mamed Khalidov mówi, że Polakom trzeba „otworzyć oczy”, ż...
10/08/2026

Nie każda obawa jest fobią. Nie każda granica jest nienawiścią.

Mamed Khalidov mówi, że Polakom trzeba „otworzyć oczy”, że powinni się edukować, a w kontekście migracji wskazuje na falę nienawiści wobec imigrantów i muzułmanów.

Tylko że wrzucanie sprzeciwu wobec masowej migracji, rasizmu i nienawiści do jednego worka jest poważnym uproszczeniem.

Można nie mieć żadnego problemu z człowiekiem dlatego, że jest Czeczenem, Syryjczykiem, Ukraińcem, muzułmaninem czy ma inny kolor skóry, a jednocześnie sprzeciwiać się określonej polityce migracyjnej.

To są dwie różne rzeczy.

Jedna dotyczy tego, jak traktuję człowieka.
Druga, tego, jakiego modelu państwa i społeczeństwa chcę.

Jeżeli ktoś zamyka wieczorem drzwi do własnego domu, nie oznacza to, że nienawidzi ludzi stojących na ulicy.

Jeżeli klub sportowy ustala, kto może wejść na stadion, nie oznacza to, że gardzi tymi, którzy zostali przed bramą.

Jeżeli rodzice chcą wiedzieć, kto wchodzi do szkoły ich dziecka, nie nazywamy ich ksenofobami. Nazywamy to odpowiedzialnością.

Dlaczego więc w dyskusji o państwie samo pytanie: kto przyjeżdża, ilu ludzi przyjeżdża, na jakich zasadach i czy potrafimy ich skutecznie integrować ma być dowodem moralnego defektu?

Psychologia społeczna zna znaczenie tożsamości grupowej, potrzeby bezpieczeństwa, przewidywalności oraz poczucia kontroli nad zmianą. Ludzie nie muszą nienawidzić „obcych”, żeby nie chcieć gwałtownej przebudowy środowiska społecznego, w którym żyją.

I właśnie tutaj nie zgadzam się z narracją, że przede wszystkim „trzeba edukować Polaków”. Może zamiast pouczać ludzi, należałoby najpierw ich wysłuchać.

Bo człowiek mówiący: „chcę kontrolowanej migracji” nie powiedział: „nienawidzę migrantów”. BTak samo jak człowiek mówiący: „zamykam drzwi” nie powiedział: „nienawidzę sąsiadów”.

Granica nie jest aktem agresji.
Warunki nie są dyskryminacją.
Kontrola nie jest nienawiścią.
A troska o własną kulturę nie wymaga pogardy wobec cudzej.

Najbardziej niebezpieczna dla poważnej debaty jest sytuacja, w której przestajemy odpowiadać na argumenty, a zaczynamy diagnozować ludzi:

„Boisz się? Jesteś ksenofobem.”
„Chcesz ograniczeń? Jesteś rasistą.”
„Pytasz o integrację? Nienawidzisz migrantów.”

To nie jest edukowanie społeczeństwa. To jest jego uciszanie za pomocą etykiet. I jeżeli mamy się edukować, to wszyscy. Również w tym, że szacunek do drugiego człowieka i prawo społeczeństwa do stawiania granic mogą istnieć jednocześnie.

ETOS PRACY.Są zawodnicy, którzy dużo mówią o tym, jak ciężko pracują. I są tacy, przy których praca mówi sama za siebie....
10/08/2026

ETOS PRACY.

Są zawodnicy, którzy dużo mówią o tym, jak ciężko pracują. I są tacy, przy których praca mówi sama za siebie.

Od Klaudii Syguły etosu pracy mogłyby uczyć się mrówki 🐜 🙂

Nie krzyczy, jakie ma cardio. Nie opowiada wszystkim o zapasach, stójce, przygotowaniu czy kolejnych ciężkich jednostkach. Nie potrzebuje budować wokół siebie narracji o tym, jak bardzo jest profesjonalna.

Ona po prostu taka jest.

Kocha to, co robi, ale jednocześnie ma w sobie ogromną pokorę wobec sportu. Wie, że zawsze jest coś do poprawienia. Że poziom UFC nie pozwala się zatrzymać. Że to, co wystarczało wczoraj, jutro może być za mało.

I chyba najbardziej cenię w niej jedną rzecz:
Klaudia nie zawsze ma 100%. Ale zawsze bardzo uczciwie wykorzystuje to, co danego dnia ma. Jeżeli organizm, głowa i cały dzień dają jej 60% zasobów, nie udaje, że ma 100. Ale z tych 60 potrafi zostawić na treningu 58.

I właśnie tutaj często kryje się różnica między ambicją a profesjonalizmem.

Profesjonalizm nie polega na tym, żeby każdego dnia być maszyną. Polega na tym, żeby każdego dnia właściwie zarządzić tym, czym się dysponuje i przez setki takich dni budować poziom, którego później ludzie widzą tylko kilka minut w oktagonie.

Bez hałasu. Bez wielkich deklaracji. Bez potrzeby przekonywania kogokolwiek.
Robota. Pokora. Powtarzalność. Taka jest Klaudia.

A teraz wchodzimy na ostatnią prostą przygotowań przed UFC w Paryżu. 🇫🇷

I niezależnie od tego, co wydarzy się 5 września, jedno wiem już dzisiaj na pewne rzeczy naprawdę trzeba sobie zapracować.

Klaudia Syguła robi to każdego dnia. Doceniajmy takich sportowców ❤️🥊

„Jeśli Dustin przyjdzie, będę nieśmiertelny” i właśnie tutaj zaczyna się psychologia sportu.Mateusz Gamrot przed sobotni...
07/08/2026

„Jeśli Dustin przyjdzie, będę nieśmiertelny” i właśnie tutaj zaczyna się psychologia sportu.

Mateusz Gamrot przed sobotnią walką mówi o obecności Dustina Poiriera:

„Jeśli przyjedziesz, dasz mi 100% więcej mocy. Jeśli Dustin przyjdzie na moją walkę, będę nieśmiertelny”.

Oczywiście to metafora. Ale w tych kilku zdaniach słychać coś bardzo ciekawego, poziom pobudzenia jest już naprawdę wysoko.

I tutaj pojawia się paradoks.

W sporcie nie zawsze trzeba zawodnika jeszcze bardziej motywować, pompować i nakręcać. Czasami przed najważniejszym startem trzeba zrobić dokładnie odwrotnie zdjąć z niego kilka procent napięcia.

Bo więcej pobudzenia nie zawsze oznacza lepszy występ.

Za dużo może oznaczać:
- mniej cierpliwości,
- zawężoną uwagę,
- większą impulsywność,
- szybsze zużywanie energii,
- trudniejsze podejmowanie decyzji pod presją.

Poirier nie da Gamrotowi dodatkowych zapasów, kondycji, szybkości ani timingu. Może natomiast wpłynąć na jego stan emocjonalny i fizjologiczny.

I właśnie dlatego najbardziej interesuje mnie jedno. Czy ta dodatkowa energia Gamrotowi pomoże, czy będzie jej już po prostu za dużo? Bo przed walką nie trzeba czuć się nieśmiertelnym.

Trzeba być na tyle pobudzonym, żeby wejść do walki gotowym i na tyle spokojnym, żeby przez 25 minut widzieć, myśleć i podejmować właściwe decyzje.

A idealny stan mentalny?

Dustin może siedzieć przy oktagonie. Może też nie przyjechać. A Ty nadal jesteś tym samym zawodnikiem. Bo prawdziwa gotowość nie powinna siedzieć na krześle obok klatki. Powinna wejść do niej razem z Tobą.

Powodzenia 🇵🇱 gurom 🥊

Adres

Wojciechowska 9a
Lublin

Telefon

+48501503294

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Beata Drewienkowska - Umysł Mistrza umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Szkoła

Wyślij wiadomość do Beata Drewienkowska - Umysł Mistrza:

Skróty

Udostępnij