14/01/2026
Treść metodyczna😉
Zimowy klimat, długie wieczory, herbatka czy coś... Takie chwile sprzyjają scrollowaniu... zatem chyba nie jakoś krótko o tym, co mną kieruje podczas procesu dyscyplinowania grupy w trakcie zajęć?
Odp.: Neurony lustrzane (między innymi)
A coś więcej o nich?
To takie funkcje mózgu, które są wyjątkowo aktywne w okresie przedszkolnym.
A do czego służą?
Do wywiadu. Do zdobycia informacji o świecie.
Upraszczając: To co dorosły uważa za normę, to to staje się normą dla dziecka.
Młody mózg uczy się świata i potrzebuje przyjąć jakieś dane z góry jako prawdę, żeby na bazie pewnej wiedzy rozwijać się harmonijnie.
Nie da się wszystkiego sprawdzić na własnej skórze, mądra natura wyklucza taką możliwość - nie moglibyśmy przetrwać lub gdybyśmy nawet przetrwali, to mózgi byłyby wykończone wstępną eksploatacją i co dalej?
Mózgowi chodzi jednak głównie o przetrwanie. Mało tego, ważne jest ekonomiczne dysponowanie energią, zużyciem glukozy, w końcu każda maszyna ulega zepsuciu, zużyciu gdy jest nadmiernie eksploatowana.
Zatem neurony lustrzane to taki kabel USB- stanowi transfer danych z mózgu A do mózgu B.
Przy czym teraz:
Mózg A - to mózg osoby dojrzałej,
wyposażony w wiedzę i doświadczenie oraz przygotowany do pracy z mózgiem B.
Mózg B to młody organ, bardzo delikatny, raczej podatny na wpływy z zewnątrz o raczej niższym poziomie wiedzy przyczynowo-skutkowej i niezbyt rozległym doświadczeniu życiowym.
Tu można wchodzić w polemikę, że jak to nieprawda przecież, dziecko wie najlepiej.
Głosi się takie uogólnione tezy i to prawda.
Natomiast neuroobrazowanie pokaże tę siatkę połączeń zarówno zagęszczenie czyli ilość jak i rodzaj połączeń w przypadku mózgu A i B.
Wnioski dla laika takiego jak ja będą oczywiste - biologia nie umie w dywagacje. Biologia jest odporna na widzimisię. Obrazy mózgów są inne, te mózgi są inne.
Wracając do sali z 25 dzieci. Mnie nie wolno romantyzować metodyki pracy. Mam za zadanie kierować się dobrem dziecka. Taki mam cel i dlatego:
- staram się być konsekwentna,
- mówić zrozumiale i krótko z szacunku do mocy przerobowych młodego mózgu,
- daję wybór zamknięty,
- nie ulegam zachciankom dzieci, które to zachcianki wprowadzają chaos,
- uwzględniam ważne potrzeby dziecka - jak toaleta, potrzeba wydmuchania nosa,
- biorę odpowiedzialność za bezpieczeństwo i dobre samopoczucie wszystkich, ponieważ każdy potrzebuje bazy do otwarcia głowy na naukę nowych umiejętności,
- traktuję dzieci adekwatnie do wieku i możliwości i nie zdejmuję bluzy 5latkowi, nie zasuwam krzesła 3latkowi, nie podnoszę rekwizytu 2latkowi.
Rozumiemy się, transfer istnieje, jest fajnie. Rozwój dzieje się.
Wiedza pozwala mi się odnaleźć w gąszczu 'pedagogicznego widzimisię' współczesnych koncepcji często oderwanych od logiki i nauki.
Takie stare, ale aktualne: wiedza to potęgi klucz...
Pozdrowienia😃