26/05/2026
Miło nam poinformować, że wychowanek Bursy Szkolnej nr 5 w Lublinie, Artur Proklov, zdobył I miejsce w zorganizowanym przez Bursę Szkolną nr 3 VIII Konkursie Wiedzy o Lublinie pod hasłem „Koziołek z Lublina – nowa legenda miasta”. Wychowanek pod opieką wychowawczyni Pani Małgorzaty Ikwanty stworzył rymowankę pt. „Koziołek na tropie życzliwości”. Chciał w ten sposób nie tylko podkreślić doniosłość lubelskich zabytków, ale niejako zwrócić się z apelem do Lublinian o codzienne obdarowywanie się gestami życzliwości.
Zapraszamy do zapoznania się z utworem Artura.
"Koziołek na tropie życzliwości"
Artur Proklov, Bursa Szkolna nr 5 w Lublinie
Gdy dzień nad Lublinem budzi się radośnie,
A bruk na Starym Mieście ziewa bezgłośnie,
Z herbu Ratusza, w promieniach słońca,
Skacze koziołek, naszego grodu obrońca.
Ma bródkę siwą i rogi złociste,
Oraz spojrzenie nad wyraz przejrzyste.
Lecz jego serce jest wielce zmartwione,
Gdyż widzi lublinian miny strapione.
Każdy się śpieszy, na drugiego fuka,
Zamiast uśmiechu – wciąż zwady szuka.
„Tak być nie może!” – meknął donośnie.
Ja życzliwość zasieję w lubelskiej wiośnie.”
Najpierw podążył pod Bramę Krakowską,
Gdzie tłum się przepychał z miną dość szorstką.
Kopytkiem tupnął, zagrodził przechodniom drogę,
I rzekł radośnie: „Zaraz wprowadzę pomiędzy Was zgodę”
Hej! Brejdaki ukochane,
przepuszczamy najpierw Panie,
I niech starszych ludzi szanowanie,
codziennym nawykiem tutaj się stanie.
I stał się cud mały: waćpan - waćpannie ustąpił,
A młodzieniaszek – seniorowi respektu nie skąpił.
Potem przez Rynek idąc żwawo
Zobaczył, jak pod Trybynałem Koronnym,
Dwóch młodzików patrzyło na siebie koślawo.
Koziołek między nich wsadził swą głowę,
I taką oto snuć zaczął przemowę:
„Dobre słowo, uśmiech szczery,
Niech się staną znakiem naszej ery.”
Chłopcy najpierw oniemieli,
lecz po chwili z głośną ulgą odetchnęli,
„Lepszy kompan, niźli wróg” - pomyśleli
i tak przyjaźń rozpoczęli.
Później zajrzał do Fary fundamentów,
By tam uspokoić miejskich malkontentów.
„Lublin to piękny dom nasz, a nie męczydusz podziemia
Zmieńcie myśli wasze, niech w nich zagości pozytywna alchemia.”
I dalej, dał susa, by w Bramie Grodzkiej,
Napotkać nędznika, co w kącie się chował.
Nikt go nie widział, nikt nie żałował.
„Olaboga! Toż to trwoga! – wtem zastukała koźla noga.
Ot i dla was ma przestroga:
Prawdziwe bogactwo to serce otwarte,
Bez życzliwości życie nic niewarte!”
Mieszczanie, wzruszeni koziołka nauczaniem
Ubogiego uraczyli miłym spotkaniem.
Groszem, strawą hojnie obdzielili
I z radością w duszy, dalej w świat podążyli.
„To nie koniec pracy!” – pomyślał brodacz mały,
I ruszył tam, gdzie Zamku pną się białe skały.
Dzieciom pokazał, jak słabszych być bohaterem,
Starszym – jak cieszyć się słońcem i niebem.
Nauczył sąsiadów, by „dzień dobry” mówili,
I każdą chwilę w przyjaźni dzielili.
Gdzie przeszedł zwierzak, tam milkły kłótnie,
Nikt już nie patrzył na świat tak okrutnie.
Ludzie pojęli: „Dobre słowo, uśmiech miły,
Dają nam więcej niż największe siły!”
Gdy miasto całe w radości rozkwitło,
Koziołek poczuł, że zło w nim już znikło.
Wrócił na tarczę, na wieżę wysoką,
I odtąd na Lublin baczność ma szeroką.
Dziś, gdy po Starym Mieście spacerujesz,
I nagle w sercu ciepło poczujesz,
To znak, że koziołek z góry spogląda,
I czy jesteś miły – czujnie dogląda!