23/07/2026
🥇🔥 Jak to wyglądało 🤸🧐💪
Wstaje rano pobudzony, rolowanie, stretching, mobilka i na...
Śniadanie: dwie kajzerki z miodem, banan, daktyle. Paliwo jest⛽ . Ale prawdziwe przygotowanie zaczęło się już w marcu, kiedy biodro kazało mi się zatrzymać na trzy miesiące intensywnych treningów. Dziś, na starcie po rozgrzewce czuję- nie boli ale dało znak, że jest najgorszym przeciwnikiem.
Godzina 12:00. Start.
🏊 Wskakuję do wody. Jestem w "białym czepku" – grupa najmocniejszych (tak jakoś awansowałem od ubiegłego roku) 🧐🫡 i tutaj tętno spoczynkowe- pomostowe 159. 400 osób, woda wrze czekam na start już 30 min.
194 uderzenia serca na minutę w 2 minucie pływania świadczy, że świetnie zapanowalem nad emocjami- po prostu zero myślenia i machanie! Bo wyścig! 😂 . Czuję moc, ale po kilku minutach wpadam w nogi zawodniczki przedemną. Wypadam z rytmu. Z każdej strony pływacy – lewo, prawo, przód, tył. Brak miejsca na oddech, brak miejsca na ruch. Panika. Przechodzę na żabkę. Patrzę przed siebie i myślę Kurw... Ale daleko jeszcze, w głowie jedna myśl: " zmęczony, po co mi to, tylko dopłynąć ?".
I wtedy włącza się charakter. Nie po to harowałem miesiącami, żeby teraz odpuścić.💪
Wyjście z wody. W tym roku bez chaosu. Pianka schodzi sprawnie, chip jest na miejscu. Uśmiech i wiem że było to niezłe pływanie o 40 sekund szybciej wyszedłem z wody w dodatku bez chaosu i amoku.
🚴 Rower. Nowe opony, nowe lemondki. Maszyna jest gotowa, ja też. Pędzę 45 km/h, czuję wiatr, średnia prędkość 32,7 km/h , ale w połowie zjazdu przypomina o sobie jakby kółka, trochę skurcz, bądź napięcie przy brzuchu, pachwinie. To ten sam sygnał, którego bałem się przez ostatnie miesiące. Ignoruję go. Cisnę dalej.
🏃 Bieg. Pierwszy skurcz na łydce przypomina o cenie, jaką płacę. Tempo pierwszych 2 km 4:35 i cóż kolejny sygnał że lepiej zwolnić jak chce ukończyć w lepszym czasie niż rok temu. Mógłbym szybciej, ale w głowie mam rachunek: kolejne 3 miesiące przerwy czy meta dzisiaj i czas później 1h 20min. Wybieram mądrość. Zwalniam, żeby kontrolować ból, żeby nie stracić wszystkiego. Bieg staje się czystą przyjemnością, układ oddechowy pracuje bez zarzutu.
Kiedy widzę metę, cały trud znika. To nie był wyścig o rekordy świata. To był wyścig, w którym pokonałem własne ograniczenia.
Niesamowita radość.
Dzieki wszystkim