17/02/2021
5
Konsumenci na całym świecie kupują coraz więcej ubrań i z tego powodu rosnący rynek taniej i szybko zmieniającej się odzieży ma coraz bardziej negatywny wpływ na środowisko. W 2000 roku ludzie kupowali średnio o 60% mniej ubrań niż w roku 2014. W Europie firmy modowe w 2000 roku oferowały dwie kolekcje rocznie, a w 2011r. liczba to zwiększyła się o trzy, co oznacza, że w 2011 roku firmy zajmujące się produkcją ubrań oferowały aż pięć kolekcji na rok. Jednakże niektóre marki ukazują więcej kolekcji, nawet do ponad dwudziestu w ciągu roku.
Wiele z tych ubrań trafia na wysypiska - tam właśnie trafia co sekundę śmieciarka wypełniona ubraniami. Pranie niektórych rodzajów ubrań sprawia pojawienie się tysięcy kawałków plastiku, które dostają się do oceanu. Pranie odzieży uwalnia 500 tysięcy ton mikrowłókien do oceanu. Taka liczba mikrowłókien odpowiada 50 miliardom plastikowych butelek. Wiele z tych włókien to poliester, który znajduje się w około 60% sztuk ubrań. Innym szkodliwym skutkiem produkcji poliestru jest emisja dwutlenku węgla większa do nawet trzech razy od emisji tego gazu spowodowanej produkcją bawełny. Do tego poliester nie rozkłada się w oceanie. Natomiast barwienie tkanin jest drugim co do wielkości żródłem zanieczyszczeń wody na świecie.
Na wyprodukowanie jednego t-shirtu należy zużyć około 2700 litrów wody. Jest to ilość wody, którą człowiek wypija w ciągu prawie czterech lat. Do wyprodukowania pary jeansów zużywa się około 7000 litrów - to tyle ile człowiek wypija w ciągu ponad dziesięciu lat. Jest to spowodowane potrzebą dużej ilości wody na uprawę bawełny.
Gdzie kupić ekologiczną odzież?
Dowiecie się już w kolejnym poście .....