Regionalne Centrum Edukacji Ekologicznej w Lubaniu

Regionalne Centrum Edukacji Ekologicznej w Lubaniu Prowadzimy działania edukacji ekologicznej z wielu dziedzin nauk przyrodniczych w powiecie lubańskim. Udzielamy informacji nt. przyrody.

Współpracujemy z organizacjami, instytucjami proekologicznymi i placówkami oświatowo-wychowawczymi.

Zapraszamy do udziału!
03/09/2026

Zapraszamy do udziału!

02/09/2026

Na Białorusi jest miejsce, w którym do dziś oddaje się cześć „kamiennym dziewczynkom”.

📷 Mikalai Khmial/Shutterstock

NASZOŚĆ.Interesującym zbiegiem okoliczności dwa dni po naszych warsztatach „Od Bogini Matki po Matkę Boską Zielną”, ukaz...
28/08/2026

NASZOŚĆ.
Interesującym zbiegiem okoliczności dwa dni po naszych warsztatach „Od Bogini Matki po Matkę Boską Zielną”, ukazała się w opiniotwórczym dzienniku Rzeczpospolita publikacja na temat Słowian i powrotu do dawnych tradycji. Skłoniło mnie to też do kilku refleksji, którymi chcę się z Wami podzielić.
Przez dziesięciolecia opowiadaliśmy historię Dolnego Śląska przede wszystkim przez pryzmat tego, co było „przed nami” – niemieckiego dziedzictwa, architektury, dawnych właścicieli, przemysłu i historii miast sprzed 1945 roku. To ważna część historii tego regionu. Ale nie jest to cała nasza historia.
Bo po wojnie na te ziemie przyjechali ludzie z różnych stron Europy Środkowo-Wschodniej. Przywieźli język, pamięć, obyczaje, pieśni, przepisy, sposoby pracy, świętowania i własne rozumienie relacji człowieka z ziemią. Dzisiejszy Dolny Śląsk jest więc nie tylko miejscem o skomplikowanej przeszłości. Jest także miejscem, w którym po raz kolejny tworzy się tożsamość.
I chyba właśnie dlatego obserwujemy dziś coś więcej niż chwilową modę na folklor.
W Lubaniu zorganizowano Splot Festiwal – z rzemiosłem, tkactwem, lnem, dawnymi technikami i kulturą ludową, nawiązujący do historii i tradycji miasta, również tych przedniemieckich. W Bolesławcu podczas Święta Ceramiki pojawiają się ślady tradycji przywiezionych przez powojennych osadników, w tym bałkańskie dziedzictwo repatriantów z dawnej Jugosławii, (Stowarzyszenie reemigrantów z byłej Jugosławii powitało na scenie gwiazdę wieczoru – Gorana Bregovića), zresztą całe święto ceramiki było w tym roku suto okraszone muzyką bałkańską . W Zgorzelcu obok tradycji Jakubów, rozwija się festiwal kultury greckiej (upamiętniający przybyłych do Zgorzelca uciekinierów z Grecji-uchodźcy polityczni po przegranej wojnie domowej 1946-49). Interesujemy się kulturą zamieszkujących nasze tereny Romów, Łemków (brutalnie przesiedlonych podczas Akcji „Wisła”z Bieszczad i osadzonych między innymi na Dolnym Śląsku), czy odwołujemy się do historii Górnych i Dolnych Łużyc. W wielu miejscach Dolnego Śląska coraz wyraźniej obecne są muzyka etniczna, rękodzieło, obrzędowość i lokalne tradycje.
To nie przypadek.
Naszość nie musi oznaczać jednorodności.
Przeciwnie – może oznaczać świadomość, że jesteśmy złożeni z wielu historii. A jednocześnie, że dla ogromnej części mieszkańców tego regionu szczególnie bliskie są tradycje ludów słowiańskich, z których wywodzili się nasi przodkowie.
Co ciekawe, „Rzeczpospolita” już w 2015 roku pisała o powrocie zainteresowania folklorem i określała je wprost jako „tęsknotę za korzeniami”, zwracając też uwagę na szczególną wielokulturowość Dolnego Śląska. Dziś to zjawisko widać jeszcze wyraźniej. Przeczytajcie te artykuły jeśli będziecie mieli okazję – warto. Pozdrawiam serdecznie.
M.N.

Łąki kwietne w skrzyniach – podsumowanie projektu.Ostatnie dostaję wiele zapytań z cyklu „co z tymi skrzyniami”, i że tr...
25/08/2026

Łąki kwietne w skrzyniach – podsumowanie projektu.
Ostatnie dostaję wiele zapytań z cyklu „co z tymi skrzyniami”, i że trzeba zlikwidować te „chwasty”, bo szpecą historyczny rynek. Zacznę zatem od początku. Projekt rozpoczęliśmy dwa lata temu, w skrzyniach z bardzo żyzną ziemią zostało wysianych 8 łąk, każda miała inne zastosowanie, jakie, dowiecie się na stronie internetowej RCEE. Łąki wyrosły pięknie i obficie, do tego jedna była wyłącznie z lnem, w nawiązaniu do historycznych tradycji miasta. Zgodnie z instrukcją doświadczonego sprzedawcy nasion, ścięłam łąki na jesień w nadziei, że odrosną, tak jak to się dzieje w naturze. Niestety, każda z tych roślin ma inne wymagania glebowe, wiele rośnie na jałowych, piaszczystych glebach, więc naturalna koleją rzeczy było to, że zostały zdominowane przez rośliny, które rosną na żyznej, wilgotnej glebie, jak na przykład gwiazdnica. Do tego jeszcze sporo nasion wysiało się naturalnie do podłoża jesienią, a więc wsiewki, które zrobiłam na wiosnę nie miały szansy w stosunku do ubiegłorocznej konkurencji. Został osiągnięty efekt taki jak w przyrodzie, silniejsze, zdominowały resztę, zmniejszając znacznie różnorodność i kwiecistość łąk. Nie znaczy to jednak, że nie mamy tu efektu edukacyjnego, bo czy babka pospolita (plaster na rany), ogórecznik lekarski (środki przeciwlękowe i uspokajające), bylica pospolita („matka wszystkich ziół, rozliczne zastosowanie, od uspokajającego do poprawy trawienia), koniczyna czerwona (hormonalna terapia zastępcza), lnica pospolita (zwana w tradycji ludowej Matką bożą bucikową), to godne pogardy „pospolite chwasty” do natychmiastowego usunięcia? Rosną w tych skrzyniach i przypominają nam o swoim działaniu. I taki był zamysł projektu, czy powinien być on zlokalizowany w centrum miasta, moim zdaniem tak, zwłaszcza, że w centrum informacji turystycznej są do nabycia materiały na temat Górnych Łużyc. Czy będziemy kontynuować projekt, tego jeszcze nie wiadomo, ale spokojnie, jesień nadchodzi wielkimi krokami, więc „chwasty” łąkowe będą zaraz ścięte i nie będą już psuły estetyki miasta.

KOZA, MOKOSZ I ZAPACH ZIÓŁ Od ostatniego kłosa do pierwszego ziarna.Od Mokoszy do Matki Boskiej Zielnej.Od dawnego obrzę...
21/08/2026

KOZA, MOKOSZ I ZAPACH ZIÓŁ
Od ostatniego kłosa do pierwszego ziarna.
Od Mokoszy do Matki Boskiej Zielnej.
Od dawnego obrzędu do naszej współczesnej pamięci.
20 sierpnia podczas warsztatów „Od Wielkiej Bogini do Matki Boskiej Zielnej” sięgnęliśmy do jednej z najciekawszych warstw dawnej kultury agrarnej – obrzędów końca żniw, symboliki ostatnich kłosów i kobiecego wymiaru troski o płodność ziemi.
Podczas warsztatów podjęliśmy etnograficzną rekonstrukcję opartą na zachowanych opisach tradycji ludowych. Punktem wyjścia była „koza” – jedna z regionalnych nazw ostatniej kępy lub części zboża pozostawianej na polu. W tradycji spotykamy także określenia takie jak broda, przepiórka czy pępek. Ostatnie kłosy nie były zwyczajnym końcem pracy. Łączyły minione żniwa z przyszłym zasiewem – to, co pozostało na polu, miało symbolicznie zachować siłę kolejnego urodzaju.
Stworzyliśmy własną „Kozę” – motankę z naturalnych materiałów, ziół i kłosów, jako twórczą rekonstrukcję znaczenia, które w kulturze agrarnej miały ostatnie kłosy: ciągłości życia, pamięci o ziemi i nadziei na następny plon.
Ważnym momentem było również symboliczne złożenie daru. Sięgnęliśmy do udokumentowanego w etnografii zwyczaju pozostawiania przy ostatniej kępie zboża kawałka chleba. Nie znamy jednej, uniwersalnej modlitwy czy formuły wypowiadanej „do Kozy”, dlatego stworzyliśmy własne słowa, inspirowane sensem dawnych obrzędów:
Co ziemia dała – ziemi powierzamy.
Co zebrane – niech powróci.
Co zasiane – niech się narodzi.
W naszej rekonstrukcji Koza stała się symbolicznym darem dla Mokoszy.
Potem przyszła pora na ogień, dym i zioła. Powstawały własnoręcznie przygotowane kadzidła do oczyszczania domostw oraz amulety z roślin – inspirowane dawną wiedzą zielarską zachowaną w tradycji ludowej.
Zapach suszonych roślin, lniane włókna między palcami, kłosy, dym unoszący się nad ziołami i wspólna praca sprawiły, że na chwilę czas jakby się cofnął.
To był dzień pełen zapachu ziół, skupienia, rozmów i dobrej energii. Dziękujemy wszystkim uczestnikom za wspólne wejście w ten niezwykły świat.
Zadanie dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Narodowego Centrum Kultury „SENERGIE w ramach projektu „Dziedzictwo bez granic- międzypokoleniowe warsztaty kulturowe"

Spacer przyrodniczy w Zarębie - co widzieliśmy. Czekamy na zdjęcia konkursowe do kalendarza: Rzeki, źródła jeziora powia...
12/08/2026

Spacer przyrodniczy w Zarębie - co widzieliśmy.
Czekamy na zdjęcia konkursowe do kalendarza: Rzeki, źródła jeziora powiatu lubańskiego. W tym roku towarzyszyć nam będzie hasło: "Uratować wodę".
Tekst przesłany przez Tomka, rośliny: cis pospolity - pierwsze w Polsce chronione drzewo, śmiertelnie trujący, porównanie ze świerkiem (zdrowy produkt zielarski) i jodłą. Z ziółek: dziurawiec (poprawia nastrój reguluje zasypianie ale fotouczula, nie pić latem!), najlepsze właściwości ma zalany olejem (np oliwa) albo kropelkowo dozowany jako nalewka alkoholowa. Bylica pospolita (jw ale wystarczy zwykły napar i można pić latem). Był jeszcze krwawnik, nawłoć (dobre zioło ale gatunek inwazyjny) i szałas z chmielu - chmiel do picia super (na sen, napar z szyszek) albo do jedzenia na wiosnę - świeże pędy do sałatki. No i koniczyna różowa, kwiatki do jedzenia

Z grzybów był wachlarzowiec olbrzymi - jadalna huba. Najlepiej nadają się młode okazy na kotlety (w panierce smażone). Biała od spodu, po uszkodzeniu robi się sino-czarna

Na dębie znaleźliśmy galasy - domki owadów, w których rozwijają się larwy Galasówek - małych błonkówek czyli owadów spokrewnionych z pszczołami i osami

Po drodze znaleźliśmy aż 4 rozjechane padlace - jaszczurki bez nóg i jednego zaskrońca (nasz niejadowity najpospolitszy wąż). Wszystkie gady i płazy są chronione

W stawie złapaliśmy martwego sumika amerykańskiego (obcy gatunek inwazyjny), larwę jętki (dorosłe jętki żyją bardzo krótkim a ich główny cel to rozmnażanie) oraz larwę ważki

Larwy ważek są drapieżne, jak dojrzeją to wychodzą na ląd, zastygają i ze środka wychodzi dorosła latająca ważka która też jest drapieżna.

Złowiliśmy też żywego małego małża oraz znaleźliśmy duże skorupy po szczerzujach. Larwy niektórych gatunków małży najpierw unoszą się w toni wody a potem pasożytują w skrzelach ryb

Nad głową leciała czapla siwa, a na polu udało się zobaczyć dwie sarny. Odezwał się też dzięcioł zielony ale zagłuszył go jadący pociąg 🚆😅

Spacer przyrodniczy i trochę refleksji.To będzie długi post. Mówiono mi, że nie warto pisać długich postów, bo ludzie i ...
10/08/2026

Spacer przyrodniczy i trochę refleksji.
To będzie długi post. Mówiono mi, że nie warto pisać długich postów, bo ludzie i tak nie czytają, tylko klikają. Pewnie tak, informacji jest wiele, nie mamy już cierpliwości do skupiania się na jednej treści dłużej niż 30 sekund. Ja jednak jestem osobą analogową i nie potrafię inaczej. Zatem do rzeczy, misją RCEE jest promowanie ekologicznych treści w powiecie lubańskim – wiadomo. Dlatego staramy się popierać każdą inicjatywę, nawet najmniejszą, zmierzającą do poszerzenia wiedzy o przyrodzie i poszanowaniu środowiska, zwłaszcza w najbliższej okolicy. Tym razem wybrałam się do Zaręby na wakacyjny spacer przyrodniczy z Tomkiem Maszkało. Organizatorem wydarzenia był Dom Kultury w Zarębie-Siekierczynie. I tutaj muszę się na chwilę zatrzymać. W Siekierczynie mieszkam od niedawna, przeprowadziłam się tu z magicznej wsi Grabiszyce. Było to, mówiąc delikatnie, dość przykre doświadczenie. Postanowiłam jednak nie marudzić i rozejrzeć się po mojej nowej wsi za miejscami pełnymi uroku, historii i magii Górnych Łużyc. To co odkryłam od razu, to liczne jeziora poodkrywkowe, siedliska ptaków wodno-błotnych, i niesamowite pomniki przyrody, piękna trasa rowerowa, dwa pałace, piękny park przypałacowy, jedna zapomniana, 300 letnia gospoda i równie zapomniana historyczna siedziba właściciela tkalni. 07 sierpnia postanowiłam przyjrzeć się bliżej tutejszej przyrodzie z przewodnikiem Tomkiem. Zaręba to dziwne miejsce, zarówno dom kultury, jak i szkoła wyglądają jakby czas o nich zapomniał gdzieś na przełomie lat 70/90 -tych. Nieopodal domu kultury widnieją relikty komuny takie jak osiedla dla pracowników nieistniejących już PGR-ów. Jedną z ciekawostek jest zakład karny. Budynki może się i nie zmieniły, natomiast zmienili się ludzie, którzy masowo sprowadzają się tu z okolicznych miast. Dyrektorem domu kultury jest Paweł Czapliński, człowiek orkiestra, animator, historyk, prezes stowarzyszenia, dyrektor kultowego Kombinatu Qltury w Pieńsku, wkrótce pisarz. Skupił on wokół siebie ciekawą ekipę, jedną z animatorek jest Ania Buczek, wokalistka etno grupy muzycznej Ęzibaba. Niesamowite jest to, że osoby te potrafią ściągnąć do Zaręby takie gwiazdy jak Kapela ze wsi Warszawa. I w tym wszystkim spacer przyrodniczy z ornitologiem. Z Tomkiem Maszkało współpracujemy już od ponad roku, i w tym czasie stał się on przyrodniczą gwiazdą powiatu lubańskiego (cieszy nas to ogromnie). Potrafi mówić z takim entuzjazmem i pasją o świecie przyrody, że każdego „wkręci” w temat. Zawsze obładowany sprzętem do obserwacji ptaków nasz lokalny naukowiec i tym razem nie zawiódł. Przyroda, którą mijamy na co dzień dość obojętnie, stała się nagle pasjonującą historią ze świata roślin i zwierząt. Nie byłby Tomek sobą, gdyby nie znalazł po drodze kilku jadalnych grzybów, min. wachlarzowiec olbrzymi, z którego można zrobić hubowy kebab. Przyrodnik odliczył również cztery rozjechane padalce i jednego wysuszonego zaskrońca, płazy i gad pod ochroną. Ponieważ Tomek obiecał mi, opis wszystkich napotkanych stworzeń, zatem z przyrodą poczekamy do następnego postu. Po drodze uzbierałam cały kosz leczniczych ziół, jak to mówią Indianie: „Chcesz znaleźć lekarstwo? Wyjdź za próg domu”. I na koniec jedna niemiła uwaga, niestety wokół jezior mnóstwo śmieci, porozwalane kosze, wyrzucone meble, zachęcamy gminę do zwrócenia uwagi na ten problem. Może by tak zmobilizować wędkarzy żeby sprzątali po sobie?

10/08/2026
Lubańscy ogrodnicy i sympatycy w WojsławicachPasjonaci ogrodnictwa czuli się jak w egzotycznym  raju. Dosłownie i w prze...
06/08/2026

Lubańscy ogrodnicy i sympatycy w Wojsławicach
Pasjonaci ogrodnictwa czuli się jak w egzotycznym raju. Dosłownie i w przenośni, po pierwsze ze względu na temperaturę, 37 stopni, głównie jednak dlatego, że otaczał nas gąszcz dzikich egzotycznych drzew i krzewów w pięknym plenerze. Odziani jak podróżnicy przecierający szlaki w indyjskiej dżungli, mieszkańcy Lubania udali się 05.08. 2026 na wycieczkę do arboretum w Wojsławicach. Towarzyszący nam przewodnik zasypywał nas ciekawostkami na temat parku i odpytywał z wiedzy na temat roślin, cóż…. nie udało mu się nas niczym zaskoczyć. Natomiast szczerze zafascynowała nas historia założyciela parku Fritza von Oheimb. Spędzał on każdą wolną chwilę w swoim ogrodzie. Czasami znikał na tak długo, że służba musiała go odwoływać do pałacu przez megafon lub głośne dzwonienie. Nic dziwnego, obszar założeń parkowo- ogrodowych to 40 ha. Po kilku godzinach spaceru udało nam się zwiedzić jedynie namiastkę tych botanicznych wspaniałości. Ogrodnicy - pasjonaci nie mogli wyjechać z tego miejsca z pustymi rękami. Zabraliśmy część wojsławickich cudów najpierw do autobusu, potem do swoich ogródków.
🌳 Historia Arboretum w Wojsławicach zaczęła się na długo przed Fritzem von Oheimbem.
Pierwszy park założył ród von Aulock, który umiejętnie wykorzystał naturalny las, tworząc romantyczne założenie parkowe. Powstały dwa stawy przedzielone groblą obsadzoną dębami, a w parku pojawiły się jedne z pierwszych na Śląsku egzotycznych drzew, m.in. tulipanowce amerykańskie, dęby czerwone, sosny wejmutki i kasztanowce. Wojsławice wyprzedzały wówczas nawet słynne rezydencje w Książu czy Mysłakowicach.
W 1880 roku majątek przejął Fritz von Oheimb i całkowicie odmienił jego oblicze. Powiększył park, założył system czterech stawów, wytyczył malownicze alejki, stworzył alpinarium oraz nowoczesny jak na tamte czasy system nawadniania. Park traktował jak żywe dzieło sztuki – z drzew, krzewów i bylin komponował krajobrazy zmieniające się wraz z porami roku.
Człowiek, który zamienił park w żywe dzieło sztuki.
Fritz von Oheimb całe życie poświęcił roślinom. To on stworzył w Wojsławicach niezwykłe kolekcje – już w 1920 roku rosło tu ponad 4000 różaneczników w około 300 odmianach. Jako pierwszy na Śląsku z powodzeniem uprawiał w gruncie klony palmowe, zgromadził ponad 500 odmian piwonii, a każdą nową roślinę traktował jak bezcenny skarb. Za swoje zasługi doczekał się nawet różanecznika nazwanego jego imieniem – 'Von Oheimb Woislowitz'.

A i My też tam byliśmy i swoją nitkę dołożyliśmy.
06/08/2026

A i My też tam byliśmy i swoją nitkę dołożyliśmy.

Są teksty, które zostają z nami na dłużej. Ten jest właśnie jednym z nich – przeczytaj poruszającą opowieść o Lubaniu, wspomnieniach, powrotach i tym, co naprawdę tworzy miejsce, które nazywamy domem.💛 Dziękujemy Pani Izabela J. Barry!

Link w komentarzu.👇

Adres

Rynek/Ratusz
Luban
59-800

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 13:00
Wtorek 09:00 - 13:00
Środa 09:00 - 13:00
Czwartek 09:00 - 13:00
Piątek 09:00 - 13:00

Telefon

+48757226835

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Regionalne Centrum Edukacji Ekologicznej w Lubaniu umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Szkoła

Wyślij wiadomość do Regionalne Centrum Edukacji Ekologicznej w Lubaniu:

Skróty

Udostępnij