Rosyjskie raporty i archiwa wojenne

Rosyjskie raporty i archiwa wojenne Kwerendy I sprawdzanie co w archiwach piszczy. Jeżeli szukasz tłumaczeń lub chcesz poznać, jak

Obecnie aparaty mamy zawsze przy sobie nawet w telefonach komórkowych. A jak jesteś jednostką pomocniczą to zawsze można...
09/02/2026

Obecnie aparaty mamy zawsze przy sobie nawet w telefonach komórkowych. A jak jesteś jednostką pomocniczą to zawsze można podnieść swoją rangę mając w jednostce zdolnego kolegę, Bo same raporty nie wyglądają interesująco.

Lokalnie ale nie do końca244 "Olsztyński" Bombowy Pułk lotnictwa Armii Czerwonejlatający na Daglasach b20https://ava.org...
05/02/2026

Lokalnie ale nie do końca
244 "Olsztyński" Bombowy Pułk lotnictwa Armii Czerwonej
latający na Daglasach b20

https://ava.org.ru/bap/244.htm

Tym razem ciekawe wspomnienia z tułaczki po obozach Olsztyn i Lidzbark Warmiński. Autobiografia mojego ojca.Ja, Walentin...
01/02/2026

Tym razem ciekawe wspomnienia z tułaczki po obozach Olsztyn i Lidzbark Warmiński.

Autobiografia mojego ojca.
Ja, Walentin Iwanowicz Podlipentsew, urodziłem się 2 maja 1922 roku w Taganrogu w rodzinie kozackiej. W latach 1923–1932 mieszkałem z krewnymi we wsi Weseło-Wozniesenskoje, rejon taganroski, obwód rostowski, gdzie moi krewni zajmowali się rolnictwem. W 1930 roku mój ojciec wstąpił do kołchozu, gdzie ukończył kursy księgowości i pracował jako księgowy w kołchozie. W 1932 roku mój brat zajmował się jagnięciem. W 1932 roku moi krewni przeprowadzili się do wsi Leningradzka, a w 1936 roku do miasta Jejsk w Kraju Krasnodarskim. W 1938 roku moi krewni ponownie przeprowadzili się do wsi Leningradzka, gdzie w 1940 roku ukończyłem szkołę średnią ze złotym medalem i zostałem powołany do Armii Czerwonej. Służyłem w 94. Pułku Kozaków Siewierodonieckich 6. Dywizji Czongarskiej w Łomży, w obwodzie białostockim. Na początku Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, w nocy z 24 na 25 czerwca, podczas bitwy pod Sokółkami, zostałem poważnie ranny w lewe ramię (dwie kule nad łokciem) i lewą nogę (w udo) i pięć dni później dostałem się do niewoli. Początkowo spędziłem około miesiąca w szpitalu w Sokółkach pod niemiecką strażą, a następnie zostałem przeniesiony do obozu jenieckiego w Grodnie, w obwodzie białostockim. Na początku zimy 1942 roku, podczas pobytu w obozie, zachorowałem na tyfus, a pod koniec zimy policjant obozowy ponownie złamał mi rękę. Pozostałem w obozie do sierpnia 1942 roku, gdzie lekarze jenieccy udzielili mi niewielkiej opieki medycznej. W sierpniu 1942 roku zostałem wraz z wieloma innymi jeńcami wojennymi przetransportowany z obozu w Grodnie do obozu koncentracyjnego w Allenstein w Prusach Wschodnich, gdzie przebywałem do wiosny 1943 roku. Wiosną 1943 roku zostałem wysłany do pracy u właściciela ziemskiego we wsi Vuzlak, skąd po nieudanej ucieczce ponownie trafiłem do obozu koncentracyjnego w Allenstein, gdzie przebywałem do jesieni 1943 roku. Jesienią 1944-43 roku z obozu koncentracyjnego zostałem wysłany do pracy w fabryce drewna w mieście Wormditt, skąd za przygotowanie ucieczki ponownie trafiłem do obozu koncentracyjnego, gdzie przebywałem do lata 1944 roku, a następnie zostałem wysłany do pracy u właściciela ziemskiego w okolicach Heilsbergu, skąd na początku zimy 1944 roku zostałem wysłany do pracy u właściciela ziemskiego w okolicach Heilsbergu. Wraz z dwoma innymi towarzyszami uciekł, gdyż z powodu niepełnosprawności nie mógł dostać się do czynnej Armii Radzieckiej, ale został wysłany do Sektora Operacyjnego nr 3 NKWD ZSRR (Smiersz), gdzie pracował do sierpnia 1945 roku (ponieważ rozróżniał trzy dialekty niemieckie), w Gutstadt, Królewcu i innych miastach Prus Wschodnich. W sierpniu 1945 roku wrócił do miasta Jejsk w Kraju Krasnodarskim, gdzie wówczas mieszkali moi krewni, i zaczął przygotowywać się do egzaminów wstępnych do instytutu. W 1946 roku wstąpił do Odeskiego Instytutu Elektrotechnicznego Łączności, na wydział radiowy, który ukończył w 1951 roku. Od stycznia 1952 roku do września 1953 roku pracował jako inżynier energetyczny w przedsiębiorstwie P.O. Box 112 w mieście Kaunas, Litewska SRR. (Gdzie urodził się mój syn Dmitrij). W 1953 roku przeprowadził się do Krasnodaru, gdzie początkowo pracował jako inżynier laboratoryjny w Dyrekcji Sieci Radiowych (DRTS), następnie jako inżynier konstrukcji liniowych, a od sierpnia 1954 roku jako starszy inżynier w miejskim centrum radiowym. W kwietniu 1959 roku został przeniesiony do pracy jako starszy inżynier w stacji ultrakrótkofalowej Krasnodarskiego Centrum Telewizyjnego, gdzie pracował do września 1963 roku. ...
Moje uwagi: tak po prostu, w ciągu dwóch dni, śmietanka Kozaków Kubań-Terek została wymazana.
Wcześniej rodzina była zmuszona przeprowadzać się cztery razy, zrywając wszelkie więzi. Nic dziwnego, że rodzina nie miała ani jednego zdjęcia ani przedmiotu gospodarstwa domowego przypominającego Kozaków, ale pamięć genetyczna nie umarła.
Chwała Kubaniu!

Автобиография моего отца - отправлено в Новейшее время: Автобиография моего отца....

29/01/2026

Ktoś ma wiecej wiedzy? Olsztyńskie "kuranty" w podróży

Z taszkenckimi dzwonami wiąże się fascynująca historia: Iszija (Aleksander) Abramowicz Eisenstein, zegarmistrz i honorowy obywatel Taszkentu, przywiózł mechanizm dzwonów z miasteczka Allenstein w Prusach Wschodnich, gdzie I.A. Eisenstein odbywał służbę wojskową podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej wiosną 1945 roku. Usunął on lekko uszkodzony mechanizm dzwonów z wieży ratusza, która groziła zawaleniem.
Eisenstein zaproponował budowę dzwonów w Taszkencie, a sierżant I.A. Eisenstein, w imieniu swojego pułku, podarował miastu mechanizm zegara wieżowego, który sam naprawił.
Miejski wydział architektury ogłosił konkurs na projekt budynku, w którym miałyby się znaleźć zegary, i wybrano najlepszy projekt. Sama konstrukcja 30-metrowej wieży była uważana za unikatową w tamtych czasach. Dekorację budynku dzwonów przeprowadzono przy aktywnym udziale znanego rzeźbiarza ganch (surowego alabastru), uznanego artysty-ozdobnika i członka honorowego Akademii Nauk Uzbekistanu, Usto Szirina Muradowa.
9 maja 1947 roku dzwony taszkenckie rozpoczęły odliczanie.
Na budynku dzwonów umieszczono marmurową tablicę z nazwiskiem I. A. Aisensteina. Następnie, jako zawodowy zegarmistrz, I. A. Aisenstein przez wiele lat konserwował mechanizmy dzwonów taszkenckich i odegrał aktywną rolę w ich przywróceniu do działania po trzęsieniu ziemi w 1966 roku.

https://xn--80addgoadxwbcbilejre9f9h.xn--p1ai/events/current_event.php?current_event_id=924   Tym razem wspomnienie z pr...
27/01/2026

https://xn--80addgoadxwbcbilejre9f9h.xn--p1ai/events/current_event.php?current_event_id=924
Tym razem wspomnienie z przedmieść Olsztyna i jakieś "błota"

Allen Stein. Praca radiooperatora
Giennadij Michajłowicz Kowalow
Zmierzaliśmy do Allenstein, jednego z dużych miast w Prusach Wschodnich. W pewnym momencie założyłem radiostację, aby informować o naszym położeniu i kierunku. Słyszałem korespondentów, nasze stacje, ale one nie słyszały mnie. Nasza radiostacja RB zapewnia łączność na około pięć lub sześć kilometrów. A jeśli podłączy się ją do dipola, czyli anteny przewodowej, zasięg sięga do 30 kilometrów. Powiedziałem mojemu partnerowi: „Chodź, weź dipol”. Zrobił to, wrzuciliśmy go na drzewo, włączyłem, usłyszeli nas i nadaliśmy naszą lokalizację. Otrzymaliśmy odpowiedź, co robić dalej, i w ten sposób wykonaliśmy zadanie. Ale gdy już przygotowywaliśmy się do dalszej drogi, nasza artyleria trochę się spóźniła i nie nadjechała. Właśnie wtedy z lasu wyłoniły się cztery czołgi i ruszyły w naszym kierunku. Nie celowały, tylko strzelały prosto przed siebie, żeby nas spłoszyć i tak dalej. Mój partner i ja zaczęliśmy szarpać naszą antenę dipolową i jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, zaczepiła się i nie mogliśmy jej zdjąć. Dostaliśmy rozkaz odwrotu i wycofaliśmy się do niemieckiego okopu, a artyleria już nadjechała. Otworzyli ogień, natychmiast zniszczyli dwa czołgi, a dwa wycofały się tyłem. Poszliśmy trochę na prawo, to znaczy tam, gdzie służyłem dowódcy, gdzie była kwatera główna. Byliśmy dalej na prawo, to znaczy zostałem bez anteny. Mój partner mówi: „Widziałem tam leżący kabel telefoniczny”. Ja mówię: „Chodź, przynieś go tutaj”. Poszedł, a tam leżał kawałek około czterdziestu metrów, nie wiem, kto go rzucił. Odcięliśmy piętnaście metrów anteny i jak najszybciej ją włączyliśmy z powrotem i to wszystko – mogli nas słyszeć. Pomyślałem: „Dobrze”. I przez kilka dni używaliśmy tej anteny z kabla telefonicznego. Zbliżaliśmy się do Allenstein, a przed Allenstein rozciągały się bagna, co oznaczało, że nie wszędzie dało się przejechać; trzeba było zawrócić i znaleźć drogi. Minęliśmy je i dotarliśmy do Allenstein, a dowódca wydał mi rozkaz: „Dobrze, ruszamy”. Dowódca miał pomocników, wszystko było szyfrowane, więc przygotowali sprzęt. Włączyłem radio i znowu nie słyszeli linii telefonicznej. Ale wyczułem, że bagna pochłaniają nasze fale, więc zameldowałem dowódcy i powiedziałem: „Musimy przejechać przez bagna”. Zgodził się ze mną i powiedział: „To bagna, nie ma sygnału”. Zgodził się, przydzielił pojazd i zapewnił nam ochronę, ponieważ gdzieś w okolicy wciąż ukrywali się Niemcy. Przejechaliśmy dziesięć kilometrów od Allenstein, zawróciłem i wszyscy od razu to usłyszeli, więc nadałem ten radiogram. Powiedziałem: „Zostaliśmy zmuszeni zostawić antenę – dipol – za sobą, może dlatego nie działała dobrze przez bagna”. „Dobrze” – przyjęli i wróciliśmy, dosłownie nie minęła godzina. Dowódca: „Och! Dobra robota! Jak szybko tu dotarliście”. Podaliśmy mu telegram, a on dał mu go do rozszyfrowania.

История событий глазами уходящего поколения. События, лица, даты

Prognoza pogody na styczeń 1945 na potrzeby Rosyjskiego Lotnictwa. Osowiec, Białystok, Bydgoszcz
22/01/2026

Prognoza pogody na styczeń 1945 na potrzeby Rosyjskiego Lotnictwa. Osowiec, Białystok, Bydgoszcz

Kto podejmie się typowania o jaki elewator chodzi? Lidzbark Warmiński styczeń/1945cytatPod koniec stycznia 1945 roku w r...
22/01/2026

Kto podejmie się typowania o jaki elewator chodzi? Lidzbark Warmiński styczeń/1945

cytat

Pod koniec stycznia 1945 roku w rejonie Heilsbergu (obecnie polskiego Lidzbarka Warmińskiego) toczyły się ciężkie walki. Oto, co się tam wydarzyło. Oto, co się wydarzyło. Aleksander Aleksandrowicz Smirnow, były dowódca 153. Smoleńskiego Orderu Czerwonego Sztandaru Dywizji Strzelców Kutuzowa, zabrał głos:

„Na przedpolu Heilsbergu, niedaleko dworca kolejowego, stał wysoki budynek elewatora zbożowego, a mój punkt obserwacyjny znajdował się na strychu. O świcie postanowiłem kontynuować natarcie.

O wyznaczonej godzinie, z powodu braku czołgów, wysłałem naprzód pułk artylerii samobieżnej. Piechota miała iść za nimi. Widziałem, jak działa samobieżne się poruszają, ale piechota leżała. Wysłałem adiutanta. Odpowiedział:

„Nie mogą nacierać, bo… prawie wszyscy są pijani!”

Zaczynamy to wyjaśniać. Okazuje się, że winda, w której siedzę na strychu, jest załadowana francuskim szampanem. W nocy żołnierze wywlekli butelki na linię frontu i tak się upili, że nie mogą nawet ustać.

Nakazuję odgrodzić budynek i zabronić komukolwiek zbliżania się do niego. Ale to Niewiele to pomaga. Wróg, zauważając tłum przy windzie, rozpoczyna ostrzał z moździerzy. Zacieśniam kordon. Ale to też nie pomaga.

Zgłaszam sytuację dowódcy korpusu i członkowi Rady Wojskowej Armii, prosząc o przydzielenie batalionu pojazdów mechanicznych do transportu szampana na tyły w nocy. Jednak pojazdy wszystkich batalionów pojazdów mechanicznych były zajęte dostarczaniem amunicji.

W międzyczasie rozeszła się wieść o szampanie. Ludzie z sąsiednich jednostek zaczęli przyjeżdżać i odjeżdżać, a ich ciężarówki były załadowane po brzegi. Widząc to, moi żołnierze ponownie ruszyli w stronę windy z torbami podróżnymi. Stało się jasne: nie możemy iść dalej, dopóki nie zlikwidujemy „składu paliwa”.

Zadzwoniłem do dowódcy saperów i wydałem rozkaz: wysadzić windę! Tej nocy, gdy liczba osób chcących „zatankować” zmalała, batalionowi saperów i kompanii szkoleniowej w końcu udało się oczyścić windę z klientów, podłożyć ładunki i wysadzić ją w powietrze.

Wtedy, niespodziewanie, to Historia ta została przywołana podczas ceremonii wręczenia nagród dowódcom jednostek. Z tej okazji Rada Wojskowa Frontu zorganizowała uroczystą kolację gdzieś w okolicach Królewca.

„Niestety, nie ma nic do zaoferowania poza wódką” – zaśmiał się członek Rady Wojskowej Frontu. „Skład szampana został wysadzony w powietrze przez abstynenta, dowódcę dywizji”.

Rozległ się powszechny śmiech. I chociaż nie wymieniono mojego nazwiska, oczy wszystkich zwróciły się na mnie...

Czytaj na WWW.KALININGRAD.KP.RU: https://www.kaliningrad.kp.ru/daily/27085.4/4157413/

Три курьезных случая, которые произошли в Восточной Пруссии 75 лет назад

Gazata "Czerwona gwiazda" z marca 1945 donosi o odnalezionych  zbiorach z Kijowa. W tym zbory instytutu i muzeum zoologi...
05/12/2025

Gazata "Czerwona gwiazda" z marca 1945 donosi o odnalezionych zbiorach z Kijowa. W tym zbory instytutu i muzeum zoologii znalezione w Lidzbarku Warmińskim.

Cmentarz garnizonowy w Lidzbarku Warmińskim. Lokalizacja pierwotna czyli zgodna z lokalizacją późniejszego pomnika.
05/12/2025

Cmentarz garnizonowy w Lidzbarku Warmińskim. Lokalizacja pierwotna czyli zgodna z lokalizacją późniejszego pomnika.

Wypis z dziennika lotów 1 starszego lejtanta Jakowlewicza z 162 pułku myśliwców 1 Armii Powietrznej.Jak zwykle najciekaw...
06/01/2022

Wypis z dziennika lotów 1 starszego lejtanta Jakowlewicza z 162 pułku myśliwców 1 Armii Powietrznej.
Jak zwykle najciekawsze są wzmianki o regionie i lotach w okolicach Ornety i Dobrego Miasta.
Loty miały za zadanie zniszczenie artylerii przeciwlotniczej i moździerzy.
od 24 stycznia do 3 lutego 1945
źródło pamyatnaroda

Adres

Nad łyną, 39
Lidzbark Warminski
11-100

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Rosyjskie raporty i archiwa wojenne umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Szkoła

Wyślij wiadomość do Rosyjskie raporty i archiwa wojenne:

Skróty

Udostępnij