25/09/2024
👉🏻JAK TO WŁAŚCIWIE SIĘ STAŁO, ŻE ZOSTAŁAM NAUCZYCIELKĄ ANGIELSKIEGO?
👉🏻 WAŻNE OŚWIADCZENIE NA KOŃCU.
Jeżeli myślisz, że pewnego dnia obudziłam się i postanowiłam, że zadawanie prac domowych będzie moim ulubionym zajęciem na życie, to Cię rozczaruję 😂 BO NIE, NIE JEST 😂🙈
W sumie to nie było takie oczywiste u mnie. Na początku marzyłam o aktorstwie, później o bardziej przyziemnym zawodzie - dziennikarstwie. W końcu wylądowałam na studiach informatycznych (wiem, obrót 180 stopni), żeby po kilku latach stwierdzić, że jednak pedagogika jest w sumie spoko i czuję temat. Jednak już podczas kształcenia się, zrozumiałam, że nie czuję się w uczeniu w szkole. Nie podobała mi się filozofia naszego kraju w dziedzinie nauczania, wiedziałam, że jestem zbyt indywidualna, aby wcisnąć mnie w ramy.
Ale ja lubię rozbijać ramy, wiesz?
To była klasa 1-3 podstawówki, nie pamiętam dokładnie, ale byłam „mała”. Zawsze byłam dzieciakiem „tym z tyłu”, nie miałam wielkiego grona przyjaciół ani też nie miałam specjalnych cech, którymi bym się wyróżniała. Zawsze byłam wychowywana na grzeczną, kulturalną i miłą, obojętnie co by miało się wydarzyć, taka miałam być (wciśnięta w ramy, teraz rozumiesz?).
I pamiętam dziewczynkę siedzącą na ławce. Miała brudne ubrania, znoszone a ona cała wyglądała na bardzo zaniedbaną. Wiedziałam z jakiego domu pochodzi, ale miałam to w nosie. Podeszłam do niej ze swoją ulubioną książką i okazało się, że dziewczynka nie umie nawet liter. Stwierdziłam więc, że ja ją nauczę. Oczywiście nie nauczyłam, bo nie wiedziałam jak, ale poczułam potrzebę przekazania jej mojej - wtedy naprawdę znikomej - wiedzy, jaką posiadałam.
Jednak to, co najbardziej utkwiło mi w pamięci, to spojrzenia innych ludzi. Ci ludzie mnie znali, a ja ich, znali też tę dziewczynkę. Patrzyli na mnie z odrazą i zdziwieniem, dlaczego siedzę obok niej, ktoś próbował mnie odciągnąć od niej i zaciągnąć do reszty „porządnych” dzieci. A ja nie rozumiałam dlaczego. Teraz rozumiem…
Teraz, jako dorosła kobieta, tak sobie myślę, że bardzo bym chciała, aby dostęp do edukacji i pomocy w edukowaniu się był lepszy. Aby przestano nas wreszcie wciskać w te toksyczne ramy. Aby wymazano zdania „Ci z gorszego / lepszego domu”. Bardzo bym chciała móc dotrzeć z nauką tam, gdzie jest potrzebna a nie ma możliwości.
Tym samym, jeżeli znacie potrzebujący dom, w którym nie ma wiele pieniążków, ale jest w nim dziecko, które chciałoby się uczyć i potrzebuje pomocy w angielskim, dajcie znać, proszę. Nie mam wiele wolnego czasu, ale spróbuję pomóc, tyle ile zdołam.
Pozdrawiam Was,
Przemka.