Ad Arma

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: szkoła

Ad Arma Fundacja Ad Arma jest oddana idei prawa do legalnej obrony życia i prawa do posiadania broni dla wszystkich obywateli
(203)

Podczas szczytu NATO w Turcji prezydent Erdogan wręczył kilku przywódcom państw osobisty prezent: rewolwer z grawerowany...
17/07/2026

Podczas szczytu NATO w Turcji prezydent Erdogan wręczył kilku przywódcom państw osobisty prezent: rewolwer z grawerowanym nazwiskiem obdarowanego, komplet amunicji i tureckie papiery eksportowe. Problem w tym, że żaden z obdarowanych nie mógł tak po prostu zabrać broni do domu.

Brytyjski premier musiał zostawić rewolwer w Turcji, gdyż import do Wielkiej Brytanii byłby nielegalny mimo tureckich dokumentów. Niemiecki rząd przekazał egzemplarz kanclerza Friedricha Merza do ambasady „w celu prawidłowego wprowadzenia i zinwentaryzowania w zbiorze oficjalnych prezentów”. Prezydent Polski Karol Nawrocki również otrzymał rewolwer - prezent trafił na Okęciu „do odpowiedniego oclenia i zbadania prawnego”.

Komentarz Fundacji Ad Arma:

Jeszcze w XIX wieku pod zaborami w Polsce powszechnie można było posiadać i nosić broń. Cała europejska historia, tradycja i dorobek cywilizacyjny wiąże się z posiadaniem i używaniem broni. Gdzie jest dzisiaj Europa, skoro prezent w postaci rewolweru, i to w dodatku wręczony głowom państw, jest tak kłopotliwy, wywołuje panikę i powoduje liczne problemy prawno-administracyjne...?

Niedawno pisaliśmy o Shawnie Ryanie, popularnym youtuberze z USA, który każdemu zapraszanemu gościowi do swojego studia wręcza w prezencie broń palną za udział w programie. Jego goście najczęściej z satysfakcją odbierają prezent, mówiąc, że wypróbują go po powrocie do domu. W Europie, gdy prezydent dostaje od innego prezydenta podarunek w postaci rewolweru, uruchamiana jest cała machina procedur skarbowych, prawnych, celnych i logistycznych, a na sam koniec broń i tak trafia do jakiegoś magazynu czy gabloty z „oficjalnymi darami”, bo nawet prezydenci nie mają w Europie swobody, by po prostu ją posiadać.

To kolejna ilustracja tego, o czym mówimy od lat: europejski system to system reglamentacji, ograniczeń i utrudnień, a nie bezpieczeństwa. W Europie broń nie jest traktowana jako narzędzie, tylko jako coś podejrzanego z definicji, niezależnie od tego, kto ją trzyma w ręku.

Myliłby się ten, kto pomyśli, że na broni palnej ten system się kończy. W Wielkiej Brytanii, modelowym państwie „nowoczesnej, europejskiej demokracji” zakazane jest posiadanie scyzoryków, a wyjście do lasu z nożykiem na grzyby ze składanym ostrzem jest przestępstwem. Kolekcjonerom antyków odbiera się zabytkowe miecze i szable. Na ulicach prowadzone są łapanki w poszukiwaniu noży, a patrole policji chodzą od domu do domu w poszukiwaniu zakazanych „przedmiotów z ostrzami”. Samoobrona jest praktycznie zakazana, tym bardziej z użyciem jakichkolwiek narzędzi, w tym improwizowanych i zrobionych z przedmiotów akurat dostępnych pod ręką. Inne kraje Europy idą w tym samym kierunku.

Wobec tego, my Polacy, mamy trzy wyjścia:

1) Aktywnie robić to samo i wdrażać kolejne ograniczenia i utrudnienia, celem totalnego zniewolenia naszego narodu.

2) Nie robić nic, akceptować status quo, mówić że „przecież teraz jest dobrze”, co ostatecznie doprowadzi nas do tego samego punktu, co wyjście numer 1 – do całkowitego rozbrojenia Polaków.

3) Działać na rzecz poszerzenia dostępu do broni i uwolnienia kolejnych rodzajów broni spod nadzoru państwa, służb i urzędników.

Fundacja Ad Arma działa, aby w Polsce uzdrowić chorą sytuację i przywrócić Polakom powszechny dostęp do broni palnej, zgodny z naszą wielowiekową tradycją i kulturą. Dostęp do broni musi stać się PRAWEM, a nie PRZYWILEJEM, przyznawanym łaskawie po przejściu weryfikacji i przebiciu się przez absurdy biurokracji.

Państwo możecie:

1) Uświadamiać innych na temat pilnej potrzeby uwolnienia dostępu do broni w Polsce.

2) Sami posiadać broń i nosić ją przy sobie.

3) Wesprzeć działania Fundacji Ad Arma na rzecz przywrócenia powszechnego dostępu do broni:

Numer konta: 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334
Fundacja Ad Arma

Polska ma wieloletnie tradycje strzelectwa sportowego dzieci i młodzieży. Mamy wielu młodych medalistów w strzelectwie. ...
03/07/2026

Polska ma wieloletnie tradycje strzelectwa sportowego dzieci i młodzieży. Mamy wielu młodych medalistów w strzelectwie. Dlaczego zatem nastolatki nie mogą swobodnie mieć własnej broni?

Sienkiewicz we „W Pustyni i w Puszczy” opisał zwykłą jak na tamte czasy historię 14-letniego Stasia Tarkowskiego, który w nagrodę za dobre świadectwo szkolne dostał od ojca myśliwski sztucer do polowania na wilki. Dzisiaj 14-letni młodzik, który jedzie na zawody i wygrywa mistrzostwa Polski w strzelectwie sportowym, w nagrodę za zwycięstwo nie może dostać jednostrzałowego KBKSu (który w dodatku konstrukcyjnie nie nadaje się do niczego innego jak tylko wyczynowego strzelania tarczowego).

W historycznych wspomnieniach opisujących polską historię, kulturę i tradycję czytamy np., jak w 1741 roku ośmioletni Jan Rzewuski, syn pułkownika husarskiego, samodzielnie wyruszał do szkoły z własną szablą i łukiem, a jego jedenastoletni brat Franciszek z szablą, parą pistoletów i buzdyganem. Współcześnie mamy cały system, na mocy którego po przejściu weryfikacji służb, badań lekarskich, egzaminów, patentów, członkostwa w klubie, opłaceniu składek i kupieniu szafy pancernej, ojciec dziecka może kupić KBKS po to, aby następnie móc pojechać z dzieckiem na drugi koniec Polski na zawody, gdyż nastoletni zawodnik nie może sam przemieszczać się z jednostrzałowym karabinkiem 22lr.

Oto Polska AD 2026, którą niektórzy nazywają „Teksasem Europy” w zakresie dostępu do broni.

Jeszcze za PRL w magazynach i kanciapach wielu szkół były KBKSy, z których uczniowie strzelali w ramach zajęć Przysposobienia Obronnego, po prostu pobierając broń i idąc z nauczycielem w miejsce nadające się do strzelania. Na terenie niektórych szkół wciąż znajdują się funkcjonalne strzelnice (które stoją puste). Czy dzisiaj w „polskim Teksasie” dyrektor szkoły może kupić KBKSy i wyznaczyć nauczyciela, który pójdzie z uczniami np. do pobliskiej żwirowni, aby tam uczyć się strzelania i obycia z bronią...?

Absurdy systemu państwowych pozwoleń na broń można długo mnożyć. Skąd się one biorą? Warto po raz kolejny przypomnieć, co robiliśmy już w ostatnim czasie, wnioski z przeprowadzonej niedawno przez NIK kontroli tego systemu. Już na samym początku komunikat NIK mówi o dokonanej kontroli:

„stworzonego w Polsce SYSTEMU OGRANICZEŃ w dostępie do broni palnej”.

Państwowy system pozwoleń na broń został stworzony w celu ograniczania zwykłym Polakom dostępu do broni. Stąd kolejne kłody pod nogi rzucane obywatelom, kuriozalne przepisy, absurdalne wymagania oraz sprzeczne z logiką i zdrowym rozsądkiem wytyczne. Jako Fundacja Ad Arma mówimy to od początku naszego istnienia. Dlatego działamy też na rzecz przywrócenia w Polsce powszechnego dostępu do broni palnej – bez pozwoleń i reglamentacji, który to dostęp będzie zgodny z naszą historią i cywilizacyjnym dziedzictwem.

Wielokrotnie pisaliśmy już, że nie odzyskamy tego cywilizacyjnego dziedzictwa bez wychowywania kolejnych pokoleń do posługiwania się bronią.

Dziecko lub nastolatek, który uczy się bezpiecznego obchodzenia z bronią, uczy się w ten sposób również odpowiedzialności, skupienia, cierpliwości, panowania nad emocjami. Społeczeństwo złożone z ludzi wychowanych do odpowiedzialnego posiadania broni to społeczeństwo zdrowsze, odporniejsze i bezpieczniejsze. Każdy mężczyzna, który wyrasta z przekonaniem, że jego obowiązkiem jest chronić nie tylko siebie ale też swoje najbliższe otoczenie, jest mobilną strefą bezpieczeństwa.
Złego człowieka z bronią może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią. Taki dobry człowiek nie bierze się znikąd. Wyrasta z domu, z rodziny, ze środowiska lokalnego, w którym broń była obecna, szanowana i traktowana poważnie - nie jako źródło strachu lub „grzmiący kij”, lecz jako narzędzie wolnych i odpowiedzialnych ludzi.

Przez wieki w Polsce było to oczywiste. Młodzi chłopcy oswajali się z bronią mając własną broń. Ośmioletni syn szlachcica wyjeżdżał do szkoły z szablą i łukiem, a nikt nie wyobrażał sobie, że miałoby być inaczej. Broń bywała nagrodą za dobre wyniki w nauce, gdyż uczono, że wolność i odpowiedzialność są ze sobą ściśle złączone.

Przywrócenie tych tradycji to konieczność, gdyż rozbrojenie praktyczne narodu jest zawsze poprzedzone rozbrojeniem mentalnym. Społeczeństwo, które wychowuje dzieci w przekonaniu, że broń to coś ekskluzywnego, wyjątkowego, zarezerwowanego dla mundurowych i uprzywilejowanych grup społecznych, skazuje się na powolną zagładę.

Dlatego apelujemy do Was drodzy Czytelnicy: oswajajcie dzieci z bronią, uczcie odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo i przekazujcie wiedzę. To najlepsza inwestycja zarówno w nasze dzieci i w wolną Polskę.

Jednocześnie wesprzyjcie działania Fundacji Ad Arma na rzecz przywrócenia powszechnego dostępu do broni. Nawet unijna dyrektywa pozwala na posiadanie broni przez dzieci do sportu i łowiectwa. Polskie prawo jest w tym zakresie gorsze niż pozwala bolszewicko-socjalistyczna UE. Zmieńmy to.

Numer konta: 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334
Fundacja Ad Arma

Decyzją Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w dniach 24-26 czerwca w Gdańsku obowiązywał będzie zakaz noszenia l...
23/06/2026

Decyzją Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w dniach 24-26 czerwca w Gdańsku obowiązywał będzie zakaz noszenia lub przemieszczania w stanie rozładowanym wszelkiego rodzaju broni. Powodem ma być bezpieczeństwo uczestników V edycji Konferencji o odbudowie Ukrainy.

Jak możemy przeczytać na oficjalnej stronie policji:

„Zakaz ten dotyczy osób posiadających broń zgodnie z przepisami ustawy z dnia 21 maja 1999 r. o broni i amunicji.”

z wyłączeniem:

1) Przedsiębiorców, urzędów, instytucji itp., które powołały wewnętrzne służby ochrony, którzy uzyskali koncesje na prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie usług ochrony osób i mienia oraz których pracownikom broń jest niezbędna do ochrony osobistej.

2) Członków misji dyplomatycznych i urzędów konsularnych oraz osób zrównanych z nimi na podstawie porozumień międzynarodowych, którzy mogą posiadać broń i amunicję na podstawie porozumień międzynarodowych lub na zasadzie wzajemności (…).

3) Cudzoziemców niewymienionych wyżej, którzy mogą posiadać broń i amunicję, jeżeli są one niezbędne do wykonywania czynności związanych z ochroną misji dyplomatycznych i urzędów konsularnych państw obcych, przedstawicielstw organizacji międzynarodowych, członków oficjalnych delegacji zagranicznych, a także do innych celów wynikających z porozumień międzynarodowych lub z zasady wzajemności, z uwzględnieniem odpowiednich przepisów.

Komentarz Fundacji Ad Arma:

Zakaz dotyczy więc w praktyce wyłącznie praworządnych obywateli Polski, którzy przeszli weryfikację służb i uzyskali od państwa pozwolenie na posiadanie broni.

Kolejne tego typu rozporządzenie wprost podważa fundamenty, na których budowana jest propaganda i narracja dotycząca istnienia państwowego systemu kontroli i reglamentacji dostępu do broni palnej.

Czy nie po to posiadacze pozwolenia na broń przechodzą badania, weryfikację, zdają egzaminy itp., aby organy państwa upewniły się, że są to osoby niekarane, potrafiące obchodzić się z bronią, godne zaufania i powierzenia im przywileju, jakim jest dostęp do broni palnej?

To właśnie tych osób dotyczy zakaz. Skoro wydane zostało im pozwolenie, a więc osoby te zostały pozytywnie zweryfikowane, dlaczego na mocy rozporządzenia to właśnie im zakazuje się noszenia broni, skoro wcześniej system uznał ich za spełniających wymogi i godnych zaufania?

Zakaz nie dotyczy przecież bandytów, terrorystów i zorganizowanych grup przestępczych, które to środowiska z definicji posiadają broń nielegalnie. Warto przy tym pamiętać, że od dłuższego czasu oficjalne komunikaty MSWiA, Policji i innych służb ostrzegają o wzmożonym napływie nielegalnej broni z Ukrainy, która trafia głównie do działających w Polsce i Europie mafii. Niedawno polskie służby zapowiedziały uruchomienie operacji „Trydent” mającą na celu przygotowanie Polski na jeszcze większy przypływ nielegalnej broni z Ukrainy po zakończeniu konfliktu.

Zakaz nie dotyczy też działających na terenie Polski służb obcych krajów, których członkowie są wyłączeni z rozporządzenia. Zwraca tutaj uwagę fakt używania w rozporządzeniu (oraz innych tego typu dokumentach np. amerykańsko-polskiej umowy o współpracy obronnej) bardzo ogólnych sformułowań, które umożliwiają posiadanie broni na terenie RP również cywilom powiązanym z zagranicznymi służbami.

Podsumowując – za kilka dni w Gdańsku broń będą będą mogli nosić de facto wszyscy, tylko nie praworządni obywatele Polski.

Niedawno komentowaliśmy wnioski z raportu NIK dotyczącego dostępu do broni w Polsce. Już na samym początku komunikat NIK mówi o dokonanej kontroli:

„stworzonego w Polsce SYSTEMU OGRANICZEŃ w dostępie do broni palnej”.

Raport NIK oraz kolejne już rozporządzenia ograniczające przenoszenie broni wprost potwierdzają to, o czym Fundacja Ad Arma mówi publicznie od początku swojego istnienia – państwowy system pozwoleń na broń został stworzony w celu ograniczania zwykłym Polakom dostępu do broni.

Jeżeli ktoś wydał nam pozwolenie, to w każdej chwili to pozwolenie może nam ograniczyć lub cofnąć. Widzimy to w wielu krajach Zachodu, gdzie obywatele zostali już niemal całkowicie rozbrojeni, a tam gdzie dostęp do broni jeszcze jest możliwy po spełnieniu wyśrubowanych kryteriów, to jest on otwarcie ograniczany m.in. z przyczyn politycznych (patrz sytuacja w Niemczech, gdzie usiłuje się odebrać pozwolenia na broń członkom konkretnych partii politycznych).

Dlatego istnieje Fundacja Ad Arma, która działa na rzecz zniesienia urzędniczego systemu kontroli dostępu do broni i przywrócenia w Polsce powszechnego dostępu do broni palnej bez pozwoleń i reglamentacji.

Jeżeli zgadzacie się Państwo z nami to:
1. Uświadamiajcie innych na temat pilnej potrzeby uwolnienia dostępu do broni w Polsce spod systemu państwowych pozwoleń.
2. Sami posiadajcie broń i noście ją przy sobie.
3. Wesprzyjcie działania Fundacji Ad Arma na rzecz przywrócenia powszechnego dostępu do broni:
Numer konta: 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334
Fundacja Ad Arma

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wnioski z kontroli systemu dostępu do broni palnej. Sugerują one wprowadzenie kolej...
05/06/2026

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wnioski z kontroli systemu dostępu do broni palnej. Sugerują one wprowadzenie kolejnych, istotnych ograniczeń w dostępie do broni i utrudnienie posiadania broni Polakom.

Fundacja Ad Arma wyraźnie podkreśla i zwraca uwagę, że już na samym początku komunikat NIK mówi o dokonanej kontroli:

„stworzonego w Polsce SYSTEMU OGRANICZEŃ w dostępie do broni palnej”.

NIK wprost potwierdziła więc to, o czym Fundacja Ad Arma mówi publicznie od początku swojego istnienia – państwowy system pozwoleń na broń został stworzony w celu ograniczania zwykłym Polakom dostępu do broni. Co do zasady nie służy on przecież ograniczaniu dostępu do broni przestępcom, bandytom i terrorystom, gdyż środowiska te posiadają broń nielegalnie z pominięciem całego systemu.

Jak z resztą dalej podaje NIK:

„reglamentacja dostępu do broni palnej oznacza administracyjną kontrolę państwa nad jej posiadaniem i używaniem.”

Opiera się to, jak już wielokrotnie mówiła Fundacja Ad Arma, o udzielanie państwowego przywileju w postaci możliwości uzyskania dostępu do broni po przejściu weryfikacji i procedur.

Dokonana przez NIK kontrola „systemu ograniczeń” skoncentrowała się niemal wyłącznie na procedurach, formalnościach, regulacjach, biurokracji, instytucjach, działaniach WPA policji itp. Nie dotyczyła posiadaczy broni, potencjalnych posiadaczy broni czy też rzeczywistych nadużyć związanych z wykorzystywaniem broni. Na tej podstawie zaproponowano wnioski w postaci m.in.:

- wprowadzenia obowiązkowych, okresowych badań lekarskich dla wszystkich posiadaczy pozwoleń na broń,
- ściślejszego monitoringu formalności związanych z wydawaniem i cofaniem pozwoleń,
- objęcie broni czarnoprochowej systemem państwowej reglamentacji,
- wprowadzenie kontroli warunków przechowywania broni.

Z drugiej strony, niemal w tym samym czasie Związek Zawodowy Policyjna Solidarność opublikował projekt ustawy dotyczący poszerzenia prawa do obrony. Jak zaznaczyli autorzy projektu:

„w Polsce musi zacząć obowiązywać twarda zasada »mój dom, moja twierdza« i każdy kto przychodzi z zamiarem napadu lub wyrządzenia krzywdy domownikom musi liczyć się z konsekwencjami nie tylko przewidzianymi w kodeksie karnym, ale także ze strony obrońcy”.

Główna zmiana dotyczy art. 25 kodeksu karnego, który w świetle projektu ustawy miałby przyjąć postać:

„nie popełnia przestępstwa, kto w obronie odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem, nawet jeśli w wyniku lub następstwie podjętej obrony sprawca zamachu stracił życie”.

Proponowane zmiany mają też m.in. ograniczyć niepewność prawną w zakresie obrony siebie oraz innych w przypadku napaści. Jak napisali autorzy projektu ustawy:

„system prawny nie może wymagać od obywatela, aby w sytuacji bezpośredniego, bezprawnego zamachu dokonywał precyzyjnych kalkulacji prawnych”.

Obie powyższe sytuacje z ostatnich dni pokazują, że w Polsce trwa walka o dostęp do broni oraz możliwość jej użycia w sytuacji zagrożenia. Walka, w której zwolennicy rozbrojenia i zniewolenia chcą doprowadzić do sytuacji, aby Polacy nie mogli posiadać żadnego przedmiotu mogącego służyć do obrony (tak jest już w wielu krajach Zachodu), a samoobrona będzie de facto zakazana i niemożliwa.

Dlatego Fundacja Ad Arma po raz kolejny apeluje do wszystkich środowisk w Polsce o pilne i zdecydowane działania na rzecz uwolnienia dostępu do kolejnych rodzajów broni spod systemu państwowych ograniczeń oraz działań prawnych na rzecz umożliwienia obrony siebie i innych przed napaścią.

Jeżeli będziemy dalej betonować status quo, cieszyć się z nadanych przez państwo przywilejów i twierdzić, że w Polsce jest wspaniale (rzekomy „Teksas Europy”) i nie trzeba nic zmieniać, to za jakiś czas obudzimy się w nowej rzeczywistości. Będziemy mieć nad Wisłą dokładnie to samo, np. Brytyjczycy, Niemcy czy Australijczycy (skanowanie ludzi na ulicach i więzienie za wyjście z nożem na grzyby), a kolejne pokolenia Polaków (o ile się w ogóle urodzą...) będą bały się nawet pomyśleć o czymś takim, jak posiadanie własnego scyzoryka.

Każdy człowiek ma przyrodzone prawo do życia. Z tego wynika prawo do skutecznej obrony. Dostęp do broni musi być więc gwarantowanym przez państwo PRAWEM a nie PRZYWILEJEM, a obrona siebie lub innych przed napaścią nie może być zależna od monopolu państwa na używanie siły.

Jeżeli zgadzacie się Państwo to:

1. Uświadamiajcie innych na temat pilnej potrzeby uwolnienia dostępu do broni w Polsce oraz zagwarantowania każdemu prawa do obrony.

2. Sami posiadajcie broń i noście ją przy sobie.

3. Wesprzyjcie działania Fundacji Ad Arma na rzecz przywrócenia powszechnego dostępu do broni:

Numer konta: 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334
Fundacja Ad Arma

Polskie służby uruchomiły projekt „Trydent” – program, który ma przygotować nasze państwo na zalew nielegalnej broni, kt...
13/05/2026

Polskie służby uruchomiły projekt „Trydent” – program, który ma przygotować nasze państwo na zalew nielegalnej broni, która „zgubiła się” na Ukrainie. Jak pisze Gazeta Prawna: „służby przewidują, że po zakończeniu działań wojennych może dojść do wielokrotnego wzrostu przemytu. Mowa nawet o kilkudziesięcio- lub kilkusetkrotnym zwiększeniu skali procederu.”

Wedle ostatnich doniesień medialnych, od początku wojny na Ukrainie miało „zaginąć” blisko 800 000 sztuk broni palnej. W sumie na Ukrainie ma brakować w oficjalnych statystykach ponad miliona sztuk broni. Tylko w trwającym obecnie 2026 roku miało „zniknąć” prawie 150 000 egzemplarzy.

Komentarz Fundacji Ad Arma:

Na Ukrainie więcej broni się oficjalnie „zgubiło” niż w Polsce jest legalnej broni na pozwolenie w rękach obywateli (z czego w Polsce ponad 400 000 egzemplarzy z nieco ponad miliona to broń myśliwska).

Ostatnie lata to „eldorado” dla bandytów i przestępców, w szczególności zorganizowanych mafii.

Po zakończeniu wojny na czarny rynek w Polsce i Europie trafi gigantyczna ilość broni.

W tym samym czasie praworządny obywatel Polski musi przechodzić weryfikację służb i kilkumiesięczną procedurę w ministerstwie dziwnych kroków, aby otrzymać zezwolenie państwa na posiadanie jednostrzałowego KBKSu.

Jest to urągające godności Polaków i dobitnie pokazuje stosunek elit rządzących III RP wobec własnego narodu.

Niedawno do mediów trafiła informacja, jakoby jeden z właścicieli legalnej broni w Polsce miał utracić pozwolenie, gdyż włamano się do jego domu i skradziono mu broń. Włamywacze ukradli broń razem z… szafą pancerną, którą zamkniętą mieli wynieść z domu. Ofiara włamania nie dość że straciła broń, to również zezwolenie na nią, które urzędnicy mieli odebrać.

Korzystając z okazji Fundacja Ad Arma przypomina – w kontroli dostępu do broni nie chodzi o broń. Chodzi o kontrolę.

Dostęp do broni w Polsce ma obecnie charakter przywileju nadawanego przez państwo w postaci pozwolenia. Przywilej ten w każdej chwili może zostać odebrany lub mogą się zmienić zasady jego przyznawania.

Jednocześnie bandyci, przestępcy, terroryści i mafiozi korzystają z okresu prosperity i zbroją się na potęgę, ignorując prawo, egzaminy, licencje i czerwone książeczki.

Dlatego Fundacja Ad Arma przypomina - na broń nie powinno być żadnych pozwoleń. Każdy człowiek ma wynikające z natury prawo do życia, a w związku z tym prawo do obrony tego życia w sytuacji zagrożenia.

Jeżeli dodatkowo zakładamy, że:

- grozi nam wojna,
- może dojść do załamania lub paraliżu struktur państwa,
- rosła będzie przestępczość (zwłaszcza zorganizowana) i tzw. „imigracja”,
- mogą wystąpić zjawiska takie jak blackout, powódź lub inne klęski żywiołowa (szabrownicy),

to tym bardziej system państwowego nadzoru i kontroli nad dostępem do broni palnej powinien być jak najszybciej zniesiony po to, aby jak najwięcej osób mogło szybko i swobodnie stać się posiadaczami współczesnej broni palnej.

Po raz kolejny apelujemy do wszystkich środowisk w Polsce o pilne i zdecydowane działania na rzecz uwolnienia dostępu do kolejnych rodzajów broni spod systemu państwowych pozwoleń, przywilejów i urzędniczej reglamentacji.

Jesteśmy w sytuacji realnie narastającego zagrożenia. Idą gorsze czasy i Polacy powinni mieć swobodny dostęp do środków zabezpieczających własne zdrowie, życie i mienie. Dostęp do środków umożliwiających skuteczną obronę to przyrodzone prawo każdego człowieka oraz realna poprawa bezpieczeństwa nas wszystkich.

Jeżeli zgadzacie się Państwo to:

1. Uświadamiajcie innych na temat pilnej potrzeby uwolnienia dostępu do broni w Polsce.
2. Sami posiadajcie broń i noście ją przy sobie.
3. Wesprzyjcie działania Fundacji Ad Arma na rzecz przywrócenia powszechnego dostępu do broni:

Numer konta: 64 1020 5011 0000 9802 0292 2334
Fundacja Ad Arma

Prezes Fundacji Ad Arma Jacek Hoga wygłosił niedawno wykład na konferencji zorganizowanej przez Biuro Bezpieczeństwa Nar...
24/04/2026

Prezes Fundacji Ad Arma Jacek Hoga wygłosił niedawno wykład na konferencji zorganizowanej przez Biuro Bezpieczeństwa Narodowego na temat: „Wyzwania związane z przywróceniem poboru”. Zamieszczamy krótkie streszczenie tego wystąpienia.

Słuchaczom zaprezentowano problemy do pokonania przed wprowadzeniem obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej, bez której, w ocenie Fundacji, nie da się aktualnie wygenerować niezbędnych zdolności.

Pierwszym z nich była realność szkolenia oraz przywrócenie infrastruktury i niezbędnych do tego szkolenia środków, których aktualnie nie mamy. Rozwiązaniem tych problemów jest np. rozpoczęcie przywracania ZSW od jednego oddziału jako jednostki eksperymentalnej.

Kolejnym, ogromnym problemem całych Sił Zbrojnych, jest fałszywa sprawozdawczość. Fundacja od lat wskazuje, że jest to jedna z największych bolączek Wojska Polskiego. Przywołuje przy tym liczne znane Fundacji przykłady żołnierzy, którzy np. mają odpowiadać za łączność, ale nigdy w ręku nie mieli radia, celowniczego RKM-u, który ani razu z niego nie strzelał czy certyfikowanego celowniczego moździerza, który nigdy nie widział moździerza. Jednak „na papierze” wszystko się zgadza. Jest problem wszystkich rodzajów sił zbrojnych i jeżeli tego problemu nie zaadresujemy to próbowanie przywrócenia zasadniczej służby wojskowej jest bez sensu. Koniecznym rozwiązaniem jest w ocenie Fundacji bezwzględne wyciąganie konsekwencji służbowych za fałszowanie wyników szkolenia i samego faktu prowadzenia szkolenia oraz nowelizacja Części Wojskowej Kodeksu Karnego przez dodanie rozdziału normującego przestępstwa przeciwko gotowości bojowej z co najmniej jednym przestępstwem dotyczącym fałszywej sprawozdawczości w zakresie szkolenia żołnierzy.

Kolejny omówiony temat to związanie szkoleń żołnierzy z macierzystą jednostką wojskową. Zdaniem Fundacji szkolenie specjalistyczne poza jednostką powinno być realizowane dopiero, kiedy dana jednostka nie posiada sił i środków na takie szkolenie lub ze względów organizacyjno-finansowych byłoby to niecelowe. Wszystko powinno odbywać się zgodnie z zasadą: szkolisz, dowodzisz, odpowiadasz.

Następną kwestią był rozdział szeregowych zawodowych i służby zasadniczej. W ocenie Fundacji, powinno się całkowicie rozdzielić jednostki, które będą miały szeregowych z poboru i szeregowych zawodowych, bo jedni będą wpływać na drugich nadzwyczaj demoralizująco. Prezes Fundacji zwrócił przy tym uwagę na fakt, że NATO uważa, iż jednostki w pełni zawodowe mogą być mobilizowane w czasie do 30 dni. Pokazuje to, na jakim poziomie upadku jest na dzień dzisiejszy NATO, gdyż armie mobilizowane z rezerwy w ubiegłym wieku były w stanie to zrobić w ciągu dwóch, trzech dób w jednostkach wysokiej gotowości. Gotowość niemieckiej obrony terytorialnej przed dojściem do władzy Hitlera to było do 7 godzin, gdzie łączność zapewniali 15-letni chłopcy na rowerach. Jednym z rozwiązań tej kwestii jest według Fundacji wprowadzenie do jednego oddziału jednego związku taktycznego jako jednostki eksperymentalnej.

W dalszej części wykładu prezes Fundacji Ad Arma wskazał na potrzebę związania czasu służby zasadniczej z realną zdolnością do wyszkolenia żołnierza specjalisty. Czas min. 9 miesięcy daje szansę i nadzieję na to, żeby wyszkolić nie tylko strzelców i wartowników, ale również żołnierzy konkretnych specjalizacji, najbardziej przydatnych dla Wojska Polskiego. Zasadnicza służba wojskowa z naszej perspektywy ma dwa cele. Pierwszy to jest wyszkolenie rezerw, drugi to jest uzyskanie gotowości. Im dłuższy jest czas tym wyższe mamy gotowości, im krótszy tym bardziej się skupiamy wyłącznie na szkoleniu – powiedział Jacek Hoga.

W trakcie wykładu poruszono również takie zagadnienia jak uelastycznienie czasu służby kadry zawodowej oraz uposażenie żołnierzy ZSW. W tej ostatniej Fundacja proponuje m.in. podział kwoty żołdu na dwie części 50/50 – jedna za pełnienie służby, a druga za spełnienie wymagań na stanowisku czyli wyników w szkoleniu.

Swoje wystąpienie prezes Fundacji Ad Arma podsumował tak:

- wprowadzenie ZSW będzie bolało i będzie trudne,

- będą liczne błędy,

- będzie to jednak również okazja do wprowadzenia i wypróbowania systemowych rozwiązań dla całych Sił Zbrojnych,

- armia ochotnicza nie nadaje się do prowadzenia długotrwałego konfliktu o dużej intensywności,

- jeżeli uważamy, że taki konflikt nam grozi, nie ma innego rozwiązania jak przywrócenie poboru.

Cały wykład można odsłuchać m.in. na kanale Fundacji Ad Arma na Youtube - „Wyzwania związane z przywróceniem poboru”.

Fundacja podkreśla przy tym ciągłość swoich analiz i ekspertyz w tym zakresie. Dla porównania warto przeczytać zapis wykładu Jacka Hogi wygłoszonego w 2022 roku dla jednej z instytucji centralnych dotyczący stanu Wojska Polskiego. Tekst dostępny jest na stronie Fundacji.

Ministerstwo Sportu Federacji Rosyjskiej uznało niedawno strzelectwo długodystansowe i snajperskie za oficjalną dyscypli...
09/04/2026

Ministerstwo Sportu Federacji Rosyjskiej uznało niedawno strzelectwo długodystansowe i snajperskie za oficjalną dyscyplinę sportu. Władza chce w ten sposób stworzyć „solidny fundament, na którym będzie się rozwijać i rozkwitać powszechna kultura snajperska”. Zmiana jest wspierana przez Russian Combat Sniping Federation, a nowe regulacje mają pomóc m.in. wprowadzić strzelectwo długodystansowe do szkół sportowych oraz organizować zawody na różnych poziomach zaawansowania. Wśród nowych dyscyplin sportowych znajduje się m.in. strzelanie z karabinów o masie powyżej 12 kg na dystansie do 3500 m.

W mniej więcej tym samym czasie, o czym już niedawno wspominaliśmy, Rosjanie tworzą nowy, osobny rodzaj sił zbrojnych - Wojska Systemów Bezzałogowych. Wedle różnych źródeł, Rosja ma już teraz kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy w jednostkach dronowych. Nowe informacje pojawiające się w mediach mówią o tym, że do końca 2026 roku ma zostać zrekrutowanych 78 000 kolejnych „droniarzy”. Rekruci mają pochodzić m.in. ze studentów uczelni wyższych i uczniów techników oraz absolwentów kursów operatorskich dronów. Preferowani mają być kandydaci z doświadczeniem w lotnictwie, modelarstwie, IT, elektronice, grach komputerowych i e-sporcie.

Komentarz Fundacji Ad Arma:

Czytając powyższe doniesienia warto zadać publicznie szereg pytań.

Co państwo polskie realnie robi, aby wspierać strzelectwo wśród uczniów, dzieci i młodzieży oraz rozwijać powszechną rywalizację sportową w strzelectwie, z pożytkiem zarówno dla społeczeństwa jak i potencjału obronnego kraju?

Co w tej sprawie robi Polski Związek Strzelectwa Sportowego?

Jak wydawane są środki z budżetu PZSS na promocje, upowszechnianie i rozwój strzelectwa wśród dzieci i młodzieży?

Skoro PZSS ma przywileje w postaci monopolu, nieruchomości i pieniędzy, to jakie bonusy i profity państwo polskie ma z tej uprzywilejowanej pozycji Związku?

Dlaczego buduje się kolejne „wirtualne strzelnice” do strzelania z atrap broni palnej, kosztujące podatników wiele milionów złotych, skoro za ułamek tej kwoty można zbudować prawdziwe, realne strzelnice kulowe w każdym powiecie? (Za PRL uczniowie na lekcjach PO wyjmowali KBKSy ze szkolnej kanciapy i szli strzelać do piwnicy albo improwizowanej strzelnicy w pobliżu szkoły. W III RP, jak powiedział jeden z byłych ministrów, mają w zamian wirtualne strzelanie, które „daje wrażenie realności”).

Jak wygląda aktualnie rozwój sportu dronowego w Polsce oraz szkolenie uczniów z obsługi dronów?

Czy w szkołach organizowane są zawody takie jak np. wyścigi dronów FPV? Czy istnieje rywalizacja międzyszkolna lub ligi wojewódzkie?

Czy w szkołach sportowych planuje się tworzenie klas dronowych lub strzeleckich?

Tego typu pytania można mnożyć, lista jest długa. Spójrzmy zamiast tego na omawiane kwestie z perspektywy historycznej. Jeszcze w XIX wieku sport służył z jednej strony wszechstronnemu rozwijaniu kultury fizycznej, ale z drugiej składał się często z praktycznych umiejętności i dyscyplin, których trenowanie miało realne przełożenie militarne w tamtych czasach. Dla przykładu, pięciobój nowoczesny miał symulować najważniejsze umiejętności żołnierskie (jazda konna, bieg, strzelanie, szermierka, pływanie). Olimpijskie strzelectwo sportowe jeszcze na początku XX wieku oparte było przede wszystkim o strzelanie z broni wojskowej, w tym o strzelanie długodystansowe z karabinu wojskowego. Z kolei początku biathlonu wywodzą się z treningu skandynawskich żołnierzy.

Tymczasem po ponad 35 latach istnienia III RP w kraju ze świecą szukać chociażby 50-metrowych strzelnic do treningu z KBKSów, nie mówiąc już o obiektach pozwalających strzelać na dłuższe dystanse. Absurdalne przepisy hamują rozwój strzelectwa, szczególnie wśród dzieci i młodzieży, oraz utrudniają budowę prywatnych strzelnic.

Sytuacja nie zmieniła się ani nie przyspieszyła w żaden istotny sposób po ponad 4 latach wojny na Ukrainie. Uczniowie w Rosji mają strzelać z karabinów wyborowych na 3500m, uczniowie w Polsce będą mieć „wrażenie realności” na wirtualnych atrapach.

Gdy Ukraińcy i Rosjanie werbują dziesiątki tysięcy żołnierzy do wojsk bezzałogowych i rozwijają produkcję dronów na poziomie setek tysięcy sztuk miesięcznie, a w swoich analizach militarnych podkreślają, że straty na froncie w personelu i sprzęcie zadane przez drony dochodzą już do 70% wszystkich strat i że masowe zastosowanie dronów wywróciło do góry nogami wcześniejsze koncepcje prowadzenia wojny, w Polskiej obronności temat dronów praktycznie nie istnieje.

Powszechna i swobodna dostępność rozmaitych dronów, części, osprzętu i akcesoriów oraz komputerowych symulatorów FPV aż błaga o to, aby wykorzystać ten potencjał do masowego szkolenia, nauki, sportu i rekreacji, co w aktualnej sytuacji bezpośrednio przekłada się na kluczowe zdolności wojskowe. Jest to również ogromna przestrzeń do rozwoju lokalnego przemysłu. Ukraina, w warunkach wojennych, planuje wyprodukować w 2026 roku ponad 7 milionów dronów. Nad Wisłą o produkcji dronów nikt nawet nie słyszał.

Adres

Ulica Dolina Drwęcy 4
Krobia
87-162

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Ad Arma opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Szkoła

Wyślij wiadomość do Ad Arma:

Skróty

Udostępnij