KYMA

KYMA

Udostępnij

KYMA poza wydawaniem książek dla żeglarzy organizuje także rejsy morskie, kursy i szkolenia żeglarski Żeglarstwo morskie jest wielką pasją mojego życia.

Nienatarczywie staram się nią zainteresować innych. Od lat swoją wiedzę i doświadczenie przekazuje załogom, kursantom, a ostatnio także czytelnikom. Publikuję regularnie w Jachtingu, Zeszytach Żeglarskich, Subiektywnym Serwisie Internetowym Jerzego Kulińskiego. Prowadzę kursy od stopnia żeglarza jachtowego po jachtowego sternika morskiego i kapitana, zarówno teoretyczne jak i praktyczne.

05/05/2026

🔥 Służba Bezpieczeństwa z niezapowiedzianą wizytą na barbecue u Amerykanów 😁
Latem 1985 roku w porcie w Gdyni padły strzały… a SB wparowała prosto na amerykańskie barbecue 😜
Pływałem wtedy dużo – najpierw jako instruktor na obozie harcerskim, a potem dwa tygodnie na Generale Zaruskim.
Jego portem macierzystym była Jastarnia, a armatorem Liga Obrony Kraju.
Pierwsze dni rejsu spędziliśmy na poszukiwaniu ludzi „z papierami”, żeby spełnić wymagania słynnej Karty Bezpieczeństwa – zwanej nie bez powodu Kartą Niebezpieczeństwa 😁
Wysłano mnie do Gdyni.
W Basenie Prezydenckim – obok niezbyt urodziwego Zawiszy Czarnego – stał piękny amerykański żaglowiec Pride of Baltimore.
Amerykanie, jak to oni, urządzili na kei barbecue, a „tajniacy” obserwowali wszystko z samochodów 😄
I wtedy…
Para młoda w ślubnych strojach z Zawiszy ruszyła do kościoła, a
Amerykanie uczcili ten widok strzałami z wiwatówki 😜
Stróże porządku? Wpadli w panice… prosto na barbecue 😁
Kilka miesięcy później dowiedziałem się, że ten piękny żaglowiec zatonął wraz z częścią załogi 😢
👉 Kto z Was pamięta te czasy albo pływał wtedy na Zaruskim?
Link do zdjęć w komentarzu

08/04/2026

Rocznica śmierci generała Mariusza Zaruskiego
Gdański Oddział Instytutu Pamięci Narodowej przypomina postać Generała i publikuje broszurę na jego temat w formie pliku pdf
Każdy żeglarz powinien sięgnąć po tę lekturę - zachęcamy do zapoznania się 👏

https://www.facebook.com/share/v/1Nnd4Y92oT/

Wykład - "Dlaczego przewrócił się i zatonął m/f Jan Heweliusz. Opinia biegłego" 26/01/2026

Po tragedii Heweliusza
Po emisji serialu w internetowej telewizji, niemal wszyscy Polacy stali się natychmiast ekspertami w zakresie katastrof morskich 😱
Brak jakiejkolwiek wiedzy technicznej czy doświadczenia w pływaniu po morzu nie przeszkadza w wygłaszaniu kategorycznych sądów, nie mówiąc już o niezliczonych "teoriach spiskowych"🫣
Cała ta sytuacja pokazuje między innymi, jak w naszych czasach łatwo sterować emocjami wielkich grup społecznych 😞
Dlatego też warto posłuchać ciekawego i merytorycznego wykładu specjalisty w zakresie stateczności okrętu, Pana dra inżyniera Zbigniew Szozdy. Dziękujemy panu doktorowi za wykład, a Władzom Politechniki Morskiej w Szczecinie za cenną inicjatywę fachowej popularyzacji nauki 👏

Wykład - "Dlaczego przewrócił się i zatonął m/f Jan Heweliusz. Opinia biegłego" Na Politechnice Morskiej w Szczecinie odbył się wykład naukowy pt. "Dlaczego przewrócił się i zatonął m/f Jan Heweliusz. Opinia biegłego w zakresie stateczno...

14/01/2026

Nad ranem 14 stycznia 1993 roku zatonął w huraganowym sztormie prom samochodowo-kolejowy Jan Heweliusz. Po ponad 30 latach katastrofa ożyła ponownie, dzięki popularnemu serialowi.
Poniżej garść faktów z portalu InfoSzczecin:

Zatonął prom "Jan Heweliusz" 🙁
Prom MF Jan Heweliusz zatonął w czasie rejsu ze Świnoujścia do Ystad podczas niespotykanie silnego sztormu – o sile 12 stopni w skali Beauforta około godz. 4:36. Przechył rozpoczął się ok. godz. 4:10; o godzinie 4:36 przechył wzrósł do 35° oraz doszło do odpadania ładunków od pokładów; ostatecznie prom obrócił się do góry dnem o godz. 5:12.
10 stycznia 1993 roku podczas cumowania w Ystad, „Jan Heweliusz” uszkodził furtę rufową. Awaria nie została zgłoszona organom administracji morskiej i armator Euroafrica zdecydował, że naprawa będzie odbywała się na raty podczas postojów w Świnoujściu, bez remontu stoczniowego. Naprawy furty nie ukończono przed wyjściem w ostatni rejs, przez co nie spełniała ona wymogów strugoszczelności.
13 stycznia 1993 roku o godz. 23:35 „Jan Heweliusz” wypłynął ze Świnoujścia w kolejny rejs. W noc katastrofy był wyjątkowo silny sztorm. Na bliźniaczym promie Heweliusza – Koperniku na przyrządzie do pomiaru siły wiatru skończyła się skala. Mimo to wszystkie promy wyszły tej nocy w morze, bo ruch był olbrzymi – następne ciężarówki już czekały na nabrzeżu na przeprawę do Szwecji. Ze względu na silny wiatr boczny wbrew zaleceniom załoga uruchomiła system kompensacji przechyłu (system ten przeznaczony jest do wyrównania obciążenia ładunkiem, i przed wyjściem w morze powinien był być dezaktywowany, gdyż nie jest w stanie z wyprzedzeniem reagować na nagłe zmiany przechyłu statku). W wyniku chwilowego zmniejszenia naporu wiatru statek zmienił kurs, przez co wiatr zamiast działać na zabalastowaną burtę działał na przeciwległą i dwie dotychczas równoważące się siły zostały zsumowane. Około godziny 4 potężny huragan uderzył w burtę statku. Prom zaczął się przechylać. Po tym jak mocowania się pozrywały i ciężarówki zaczęły się przemieszczać po pokładach i rozsypywać ładunki, nie było już ratunku. O godzinie 5:12 prom przewrócił się.
Jan Heweliusz wyszedł w morze z 2-godzinnym opóźnieniem ze względu na remont furty rufowej. Pięć minut wcześniej port opuszczał prom MF Silesia Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. Został on zaraz po minięciu pław na torze wodnym na podejściu do Świnoujścia wyprzedzony przez MF Jan Heweliusz, który z pełną prędkością kierował się do Ystad, aby nadrobić opóźnienie.
W katastrofie zginęło 55 osób – 20 marynarzy i 35 pasażerów; uratowano 9 marynarzy. Liczba nieodnalezionych ciał według różnych źródeł waha się od 6 do 10. Według najszerszej listy pośród załogi na liście zaginionych figuruje stewardesa Teresa Sienkiewicz oraz IV mechanik Paweł Sobociński, zaś pośród kierowców ciężarówek obywatele Polski (Władysław Półtorak, Małgorzata Gajowska), Szwecji (Conny Irskog, Bo Karlsson, Lars Borje Lenartsson) oraz Węgier (Lajos Balzas, Istvan Small, Michaly Warga). Większość spośród 35 pasażerów na pokładzie stanowili kierowcy tirów z Polski, Szwecji, Węgier, Jugosławii, Austrii, Czech i Norwegii. Oprócz nich na pokładzie znajdowały się dwie pracownice Euroafriki, armatora promu: Agnieszka Goldman i Barbara Zaborska, które płynęły do Szwecji na służbowe rozmowy (Heweliusz należał do PLO, a eksploatowany był przez jej spółkę-córkę – Euroafrica). Prom przewoził 28 tirów załadowanych m.in. papierem, meblami, magazynami pornograficznymi, krzewami, plazmą krwi, cebulą, pustymi butelkami szklanymi, naczyniami, stalą, aluminium, szkłem, paletami, konserwami, odzieżą i ziarnem słonecznikowym. Pojazdy należały między innymi do firm Pekaes Warszawa, Scanspol (Polska), Scansped (Szwecja), Danzas (Austria), Schenker (Austria), ASG Logistic (Norwegia), Marfina Transit AB (Szwecja), Combitrans (Polska) oraz węgierskiej firmy Hungarocamion z Budapesztu, która utraciła na promie 4 tiry: MAN 25.372 z ładunkiem 41 ton ziarna słonecznikowego, Mercedes załadowany 23 tonami żarówek oraz 2 Renault Magnum, które jechały z pustymi naczepami po ładunek do Szwecji. Dwa pojazdy Volvo firmy Scanspol wiozły butelki szklane, zaś 3 ciężarówki Pekaesu załadowane były krzewami, cebulą i plazmą krwi. Na promie znajdowało się też 10 wagonów kolejowych (3 z Rumunii, 2 z Węgier, 2 z dawnej Czechosłowacji (1 stycznia 1993 roku nastąpił rozpad na Czechy i Słowację.[potrzebny przypis], 2 z Austrii i jeden ze Szwecji). Wiozły one meble, sprzęt kempingowy oraz blachę stalową w kręgach.
Wrak osiadł na głębokości 27 m, 10 m poniżej minimalnego poziomu lustra wody. Jest często odwiedzany przez nurków. Pod wpływem ciężaru tirów urwała się nadbudówka.
Ostatnim kapitanem statku był Andrzej Ułasiewicz, który zginął w czasie katastrofy.
Prom „Jan Heweliusz” jest pierwszym polskim promem pełnomorskim, utraconym w katastrofie oraz jedyną w całej historii PMH utraconą jednostką morską, na której zginęli wszyscy pasażerowie.
Mimo że większość osób znajdujących się na pokładzie przeżyła katastrofę, część z nich zginęła z zimna, potęgowanego przez silny wiatr i wysokie fale zalewające wnętrza tratw (woda miała temperaturę 2 stopni Celsjusza), do tego większość pasażerów była tylko w piżamach. Członkowie załogi posiadali specjalne ocieplane skafandry ratunkowe, ale nie wszyscy zdołali je zabrać z kajut. Dodatkowe ofiary zostały spowodowane przez błędy służb ratowniczych. Ratownicy z niemieckiego statku Arcona nie schodzili do rozbitków, ale jedynie spuścili im siatkę, po której mieli się wspiąć na pokład. Elektryk Andrzej Korzeniowski nie utrzymał się na zgrabiałych dłoniach, wpadł do wody i utonął. Z kolei spuszczona ze śmigłowca lina z pasem zaczepiła o jedną z tratw i wywróciła ją do góry dnem. W ostatniej chwili zdążyli wyskoczyć z niej drugi oficer Mariusz Schwebs i kucharz Bogdan Zakrzewski. Steward Janusz Szydłowski, stewardesa Teresa Sienkiewicz i oficer pożarowy Janusz Subicki, ubrani w kombinezony uniemożliwiające zanurzenie się, nie zdołali wypłynąć spod tratwy i zginęli. Innym błędem było niewłaściwe obchodzenie się z pneumatycznymi tratwami ratunkowymi: otwierano je na pokładzie, zamiast spuścić na wodę i dopiero tam napełniać powietrzem.
Lista ofiar
Załoga: Marek Behrendt (starszy oficer – dubler), Tomasz Brudnicki (starszy mechanik), Kazimierz Choszcz (kucharz), Ryszard Cikota (steward), Roger Janicki (starszy oficer), Mirosław Kolberg (młodszy motorzysta), Andrzej Korzeniewski (I elektryk), Tadeusz Łastowski (magazynier maszynowy), Józef Noga (starszy marynarz), Mieczysław Ostrzyniewski (cieśla), Stanisław Pacek (starszy marynarz), Leszek Pyciński (radiooficer), Teresa Sienkiewicz (stewardesa), Paweł Sobociński (IV mechanik), Janusz Subicki (oficer pożarowy), Włodzimierz Szpilman (bosman), Bronisław Sychta (starszy marynarz), Janusz Szydłowski (steward), Andrzej Ułasiewicz (kapitan), Zenon Wawrzak (II mechanik).
Pasażerowie: Ingvar Andersson, Lajos Balzas, Vaclaw Condil, Karol i Sylwia Eichert (ojciec z córką), Josef Furulyas, Małgorzata Gajowska, Agnieszka Goldman (z-ca dyr. Euroafrica Linie Żeglugowe), Czesław Gorlewski, Witold Greda, Ingvar Kjell Hakansson, Roy Halvorssen, Conny Irskog, Zdenek Jurik, Bo Karlsson, Marek Kośny, Andrzej Kozłowski (agent PKP), Witold Krawczyk, Lars Borje Lenartsson, Per Martens, Peter Olsson, Henryk Owczarczyk, Ryszard Pałka, Erwin Pappenscheller, Władysław Półtorak, Jochan Reischer, Istvan Small, Zdzisław Sosnowski, Witold Staszkiewicz, Radka Milena Vasić, Dymitr Vasić, Ferenc Vegh, Michaly Warga, Peter Weissenbacher, Barbara Zaborska (kier. działu eksploatacji żeglugi promowej).
Ocaleni
Edmund Brzeziński (motorzysta), Leszek Kochanowski (starszy marynarz), Edward Kurpiel (ochmistrz), Janusz Lamek (III mechanik), Janusz Lewandowski (III oficer), Jerzy Petruk (motorzysta), Mariusz Schwebs (II oficer), Grzegorz Sudwoj (II elektryk), Bogdan Zakrzewski (kucharz).
Szwedzki kierowca Rolf Gorgs, który według niektórych relacji także ocalał, prawdopodobnie nie znajdował się w ogóle na pokładzie, a informacje o nim były kaczką dziennikarską. Nieznane są losy piątki studentów Uniwersytetu Warszawskiego, którzy mieli wykupiony bilet grupowy na nazwisko Wojciecha Makucha.
Za udział w akcji ratowniczej promu prezydent L**h Wałęsa odznaczył grupę obywateli Niemiec Medalami za Ofiarność i Odwagę. 3 lata później za udział w akcji prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył jeszcze dwóch obywateli duńskich[6].
W sprawie katastrofy orzekała po raz pierwszy Izba Morska w Szczecinie w styczniu 1994 roku, jednakże orzeczenie to zostało uchylone przez izbę odwoławczą[1]. Ponownie sprawa była rozpatrywana 12 lutego 1996 przez Izbę Morską w Gdyni, która uznała, że prom wyszedł ze Świnoujścia w stanie niezdatnym do żeglugi, albowiem nie spełniał wymogów bezpieczeństwa dotyczących strugoszczelności furty rufowej, do czego przyczynił się armator Euroafrica.
Jako przyczynę wypadku Odwoławcza Izba Morska uznała zły stan techniczny statku i błędy kapitana (ta część orzeczenia budzi kontrowersje)[potrzebny przypis]. Sprawa została skierowana do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który w marcu 2005 roku przyznał odszkodowania 4,6 tys. euro za straty moralne każdemu z jedenaściorga krewnych i członków rodzin ofiar katastrofy promu. Według Trybunału, Izby Morskie w Szczecinie i Gdyni nie rozpatrzyły sprawy zatonięcia promu w sposób bezstronny, m.in. pomijając materiał dowodowy oraz nie przesłuchując istotnych świadków, ten sam sędzia prowadził postępowanie śledcze, a następnie orzekał jako przewodniczący składu. Zdaniem Trybunału pogwałcona została jedna z zasad Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
Sprawę badał dziennikarz Marek Błuś z Gdańska (kapitan ż.w., wykładowca Akademii Morskiej w Gdyni), ale jego publikacje opisujące nadużycia ze strony armatora spowodowały, że firma zaczęła wysuwać oskarżenia przeciwko niemu. Dziennikarz w 2000 roku musiał zaprzestać swoich kontrowersyjnych publikacji. Według Błusia wiele wskazuje na to, że prom był wykorzystywany do przemytu broni z Rumunii i zaangażowanie funkcjonariuszy WSI w śledztwo w sprawie Heweliusza miało ten fakt ukryć. Podobną tezę Marek Błuś postawił w przypadku katastrofy promu MS Estonia w 1994. Zarówno w przypadku Heweliusza, jak i Estonii sądy ostatecznie uchyliły dotychczasowe wyroki sądów, polskiego i estońskiego, i nakazały powtórne przeprowadzenie postępowania - https://pl.wikipedia.org/

Have I Told You Lately 💗 Rod Stewart (Message in a Bottle) ~ Lyrics + Traduzione in Italiano 28/09/2025

Romantyzm Morskiego Wilka 🫣
W filmografii Kevina Costnera jest mniej znana, choć całkiem udana rola - film List w butelce 😍
Kto z nas w dzieciństwie nie czytał Dzieci kapitana Granta Juliusza Verna i nie pamięta sceny wydobywania z brzucha rekina listu w butelce?🤔 Któż nie poczułby drżenia serca, gdyby znalazł taki tajemniczy list?
Ten film, to piękna, nieco oniryczna opowieść, rozgrywająca się poza miejscem i czasem, w baśniowej na poły krainie.🌫️
Pięknym scenom pędzącego po falach jachtu uskrzydlonego żaglami towarzyszy równie cudowna ścieżka dźwiękowa.👩‍🎤
Oto przykład jednej z piosenek w wykonaniu samego Roda Stewarda🥳

Have I Told You Lately 💗 Rod Stewart (Message in a Bottle) ~ Lyrics + Traduzione in Italiano Message in a Bottle. With Kevin Costner, Robin Wright and Paul Newman,Have I told you lately that I love you?Te l’ho detto ultimamente che ti amo?Have I told...

Photos from KYMA's post 11/09/2025

Zaproszenie dla Seniora 😜
W minioną sobotę gościłem na zaproszenie Wiceprezesa Konińskiego Okręgowego Związku Żeglarskiej i Komandora Klubu Energetyk w osobie kapitana Macieja Hetke🫡
Zostałem zaproszony jako znany podróżnik i stary (to na pewno) żeglarz 😁
Snułem morskie opowieści od wypadnięcia z kołyski i ucieczki z przedszkola poczynając 🙃
Słuchaczy może nie było bardzo wielu, ale w trakcie opowieści przybywało, zamiast jak zwykle ubywać 😉
Być może powodem było poszukiwanie schronienia przed padającym deszczem?🤔
Publiczność bardzo aktywna, dociekliwa, zadawała wiele pytań 🤗
Mam nadzieję, że mimo moich licznych pączkujących dygresji, chociaż na niektóre udało się odpowiedzieć 😁
Ogólnie był to w Koninie bardzo udany dzień dla żeglarzy - rano opowieści Kapitana Macieja o nawigacji dla licznie zgromadzonej publiki (świetna promocja żeglarstwa morskiego👏), potem regaty ⛵ w kilku klasach, a na zakończenie totalna żeglarska zabawa🥳
Też tam byłem, choć miodu ani wina nie piłem - w niedzielny poranek czas było ruszyć w dalszą drogę 😏
Dziękuję wszystkim żeglarzom z Konina i okolic za miłą imprezę. A tego wszystkiego by nie było bez komandora Macieja (vice) oraz Szanownej Pani Prezes KOZŻ!
PS pozwolę sobie zacytować artystę Arnolda z Terminatora: I'll be back!😃

#

11/09/2025

Dzisiaj został "zwodowany" kolejny numer kwartalnika Zeszyty Żeglarskie, a w nim jak zawsze artykuły, recenzje, wspomnienia z rejsów i galerie obrazów marynistycznych.
Krótko mówiąc: dla każdego coś miłego.
Dziękujemy niezmordowanemu Redaktorowi Zenonowi Szostakowi za włożony trud 💪 i anielską cierpliwość dla opieszałych autorów 😜
Dostęp do treści Zeszytów w komentarzu😉

Photos from KYMA's post 18/08/2025

Z ARCHIWUM PAMIĘCI STAREGO ŻEGLARZA
REINE
Mój pierwszy kontakt z położonym na Lofotach portem Reine miał miejsce bardzo dawno temu, bo w roku 2008. Prowadziłem wtedy dwa etapy wyprawy na Lofoty jachtem Bies, którego armatorem był Klub Żeglarski Nysa.
Nasza przygoda zaczęła się w duńskim Thyboron. W tamtych czasach w owym małym duńskim porcie rybackim często odbywały się wymiany załóg na polskich jachtach. Przyczyna zaś była bardzo prozaiczna – stosunkowo niedługa trasa z Polski busem, co obniżało koszty organizatora i załogi.😄
Na to co się działo w owym busie w drodze do Thyboroen spuścimy litościwie zasłonę milczenia, a sam przebieg rejsu opiszemy innym razem. 🫣 W każdym razie po niemal trzech tygodniach żeglugi i dwóch czy trzech krótkich postojach dotarliśmy na wymarzone Lofoty.🤩 Naszym pierwszym portem było Reine, wychwalane w locji i w przewodnikach turystycznych. Sposobiąc się już zimą do długiego rejsu kupiłem papierowe mapy na akwen oraz wszystkie dostępne locje anglojęzyczne. Wszystkie, czyli dwie.😁 Renomowanego wydawnictwa Imray oraz amerykańską w wersji pdf. Na okładce angielskiej locji autorstwa Judy Lomax zamieszczone było piękne zdjęcie charakterystycznych czerwonych norweskich domków położonych w przepięknym fiordzie. Co najmniej od lutego marzyłem o tym, by znaleźć się w tym miejscu.😃
W Reine powitał nas oczywiście mieszkający tam P***k, architekt z Gdańska, sympatyczny pan Mirek.💪 Długo i ciekawie opowiadał o Norwegii. Zachęcał nas do wejścia na pobliską górę, z której miał się rozciągać jakiś niesamowity widok. Żeglarski wieczór z pewnością nie przedłużył się zbytnio, bo wszyscy byliśmy zmęczeni długą i wyczerpującą żeglugą pod wiatr.😴
W niedzielny poranek załoga zaprosiła mnie na śniadanie w mesie, ale okrutna siła ciążenia w koi przeważyła😁. Zbyłem czymś natrętów po czym przekręciłem się na kolejny bok. Kiedy jednak załoga opuściła pokład i udała się na wycieczkę, wypełzłem ze swej nory, nazywanej szumnie „kapitańską kajutą”. Na widok stołu mesie od razu straciłem apetyt.😱 Walające się wszędzie resztki jedzenia, brudne naczynia i ogólny bałagan zniechęciły mnie skutecznie do jedzenia czegokolwiek. Zły na wachtę kambuzową, resztę załogi, a przede wszystkim cały świat postanowiłem udać się na spacer donikąd. 😏 Byle dalej od ludzi. Niestety okazało się rychło, że źle wybrałem trasę.🫣 Moi „ukochani” załoganci już wracali z góry i zachęcali do wejścia. Oczywiście byłem bardzo mało entuzjastycznie nastawiony do tej koncepcji. Jako szanujący się humanista nigdy nie stroniłem od książek i czytelni naukowych, za to od wszelkich form aktywności fizycznej jak najbardziej.😉 Na samą myśl wspinania się po górach popadam w ogólne zniechęcenie. Tym razem napędzała mnie jednak złość na cały świat i wyjątkowe okoliczności przyrody. Piękne słońce, ziemia pod stopami, która w przeciwieństwie do pokładu jachtu nie ruszała się. W końcu byłem wyspany, wypoczęty i (chwilowo) nikogo i niczego się nie bałem.😜 Zapomniałem chyba nawet o wrodzonym lęku wysokości.😁
Po długiej i mozolnej wspinaczce dotarłem w końcu na szczyt górujący nad Reine. Zobaczyłem na żywo zdjęcie z okładki angielskiej locji. Ten sam fiord, te same domki i te same kutry. Stałem jak zauroczony!😍 Poczułem się jak główny bohater znanego kiedyś filmu Barton Fink w końcowej scenie 😄 Fikcja stała się rzeczywistością. Niemożliwe? A jednak!
Stojąc oniemiały widokiem dopiero po jakimś czasie zauważyłem leżącego bok młodego człowieka uzbrojonego w aparat fotograficzny z potężnym obiektywem. Nie przerywając swojej pracy objaśnił mnie, że od wielu lat w różnorakich plebiscytach ten właśnie widok uznawany jest przez Norwegów za najpiękniejszy w kraju.🥳
Potem jeszcze wiele razy wracałem do Reine i za każdą wizytą wspominam ten niezwykły pierwszy raz.
Kolejny raz dotarłem do Reine w niedzielę 17 sierpnia. Jeżeli i tym razem osiągnę szczyt, nie omieszkam się podzielić widokami 😉

Photos from KYMA's post 15/08/2025

Ciągle pada!🌧️
Wielu P***kom Norwegia kojarzy się z deszczem i chłodem 🧊 jednak przynajmniej latem, jest to (był) całkiem nieprawdziwy stereotyp. Na Lofotach żeglujemy dość regularnie od 2008 roku, ale takiego nietypowego lata jeszcze nie doświadczyliśmy 😏
Częste wiatry 7-8 B i rzęsiste ulewy 😱
Jednak cudne krajobrazy bronią się mimo niezwykłej aury 👌
Aktualnie bawimy w Henningsvaer, nazywanym "norweską Wenecją"😍
A widoki oceńcie sami 🫡

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Kraków?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Telefon

Strona Internetowa

Adres


Bytomska
Kraków
30-056