22/10/2025
Kiedy milczenie i rówieśnicze wykluczanie, boli głośniej niż krzyk.
„Masz prawo być widzianym/-ą, zasługujesz na relacje, które nie ranią, na głos, który jest słyszalny.”
Dziewczyńskie psychologiczne wojny podjazdowe – kiedy milczenie boli głośniej niż krzyk
Czasem najgłośniejszym wołaniem o pomoc bywa cisza.
Ostatni raport dziennikarski Fundacji Kosmos dla Dziewczynek pokazuje, co oznacza ta cisza, i jakie cienie kładą się na codzienność dziewczynek – w szkole, na przerwach, w domu – kiedy relacje, które powinny budować, ranią. Przemoc relacyjna – trudna do uchwycenia, łatwa do zlekceważenia – staje się ciężarem, który nosi się w sercu niepokojem, osamotnieniem, wątpliwościami.
O czym jest ten raport?
Pokazuje, jak dziewczynki – coraz młodsze – doświadczają przemocy między sobą: manipulacji, wykluczania, plotek, przyjaźni, które odwracają się.
Ujmuje te historie w świetle codzienności – gdy nie ma łatwych znaków, kiedy nie jest jasne, co to „żart”, co „nieporozumienie”, a co – przekroczenie granicy.
Przemoc relacyjna nie jest czymś egzotycznym ani rzadkim – jest obecna w wielu klasach, w wielu domach, w wielu historiach – tych opowiedzianych i tych, które pozostają niewypowiedziane.
Raport stawia pytania: jak reagować? Jak wspierać? Co powinni wiedzieć rodzice, nauczyciele, pedagodzy, a przede wszystkim – jak sprawić, by dziewczynki miały odwagę mówić o tym, co je boli.
Co łamie – co rani?
Czytając relacje dziewczynek, matki, psycholożek, trudno nie poczuć potężnej fali smutku – bo rani to, co ma być wsparciem:
Gdy dziewczynka nie wie, komu ufać, bo koleżanki albo zawiodły albo ich intencje są niejasne.
Gdy zaczyna wątpić w siebie – może tobie się wydaje, że przesadzasz, ale kiedy ktoś powtarza, że twoje ubrania są inne, twój sposób bycia – dziwny, twoja obecność – mniej mile widziana – to zaczyna się w głowie pytać: „A może to ja jestem problemem?”
Gdy milczenie – bo „wszyscy tak zrobili”, bo „to tylko żart”, bo „nie ma dowodów” – sprawia, że ból staje się samotny. Bo ofiara jest sama z tym, często niewysłuchana, niewidoczna.
Co daje nadzieję?
To, co daje mi nadzieję to fakt, że raport nie tylko pokazuje rany, ale też daje światło:
Relacje dziewczynek i rodziców, ich głosy – odwaga mówienia o tym, co boli. To już pierwszy krok.
Od psycholożek i ekspertów: konkretne wskazówki, co można robić, by reagować mądrze – nie gasząc, nie umniejszając, nie zrzucając winy na wrażliwość, uczućliwość, płeć, temperament – ale uznając, że ból jest realny i zasługuje na uwagę.
Refleksja nad tym, jak szkoła, jak środowisko może stać się przestrzenią, w której dziewczynki uczą się empatii, słyszenia innych, mówienia o tym, co je rani.
Co my, dorośli, możemy zrobić?
Bo to nie jest tylko problem dziewczynek: to nasz wspólny – jako społeczności, szkół, rodzin – obowiązek.
Uczyć się rozróżniać „żart”, „złośliwość”, „przemoc relacyjną”. Nie ignorować, gdy ktoś mówi, że coś go zraniło, nawet jeśli z zewnątrz wydaje się drobne.
Tworzyć przestrzeń, w której dziewczynki czują, że ich głos się liczy – w szkole, w domu. Gdzie mogą opowiedzieć, co się stało, bez lęku, że zostaną uznane za „nadwrażliwe”.
Słuchać – bez od razu dawania rozwiązań, bez oceniania, ale z empatią. Czasem wystarczy: „Widzę, że to cię boli”. „To, co przeżywasz, ma znaczenie”.
Edukować nauczycieli, wychowawców: żeby wiedzieli, czym jest agresja relacyjna i jak ją rozpoznawać, jak reagować, jak wspierać – nie karać od razu, ale leczyć rany psychiczne.
Dawać dziewczynkom narzędzia: mowa o granicach, o asertywności, o tym, że są wartościowe i zasługują na traktowanie z szacunkiem – przez rówieśniczki, przez rówieśników, przez dorosłych.
Dlaczego ten temat jest tak ważny?
Bo jeśli nie usłyszymy dziewczynek teraz, gdy są młode:
te rany się pogłębiają. Czasem prowadzą do lęków, depresji, wycofania, poczucia, że „ja nie zasługuję na to, by być lubianą, taką jaka jestem”.
będą powielać modele relacji, w których empatia, szacunek – szczególnie dla tych, którzy są inni, którzy mają inną osobowość, wygląd, temperament – nie są obowiązkowe.
stracimy szansę na kultury, społeczności, szkoły, które są inkluzywne, bezpieczne – które naprawdę uczą, że bycie dobrym człowiekiem to też troska o innych – nie tylko o tych, którzy są blisko, preferowani, lubiani, ale także tych, którzy są marginalizowani.
Moje przesłanie
Do dziewczynek: nie jesteście same. To, co czujecie, co boli – ma znaczenie. Masz prawo być widzianym/-ą, zasługujesz na relacje, które nie ranią, na głos, który jest słyszalny.
Do dorosłych: nie zamykajmy oczu. Słuchajmy, reagujmy, ale z wrażliwością. Nie ignorujmy milczącej próby komunikacji bólu. Bo czasem jedno zdanie – „Widzę, że to bolało” – potrafi być ratunkiem.
https://kosmosdladziewczynek.pl/thinktank/dziewczynskie-psychologiczne-wojny-podjazdowe-raport-dziennikarski
Kosmos dla Dziewczynek