Gimnazjum 75

Gimnazjum 75

Udostępnij

Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Gimnazjum 75, Gimnazjum, Ulica Czarnogórska 14, Kraków.

07/11/2022

1. Dopisz 4 skojarzenia historyczne do pojęć

a) mecenat b)kontrreformacja

2. Dopisz 4 skojarzenia historyczne do postaci

a) Mikołaj Kopernik b)Marcin Luter

3. Opisz wybranego odkrywcę (wyjaśnij co zrobił).

4. Opisz dwa wybrane wynalazki lub odkrycia.

5. Opisz dwa wybrane skutki wielkich odkryć.

6. Opisz wybraną tezę Marcina Lutra.

Photos from Gniazdo Szeptunów's post 25/08/2022
31/03/2022

🧙‍♂️📚🗯️ [GEEK WSPIERA GEEKA] Top

Uwaga - będę się chwalił. A jest czym!

Gdy cztery lata temu rozpoczynałem przygodę z inicjatywą Gniazdo Szeptunów i na dobre wróciłem do pochłaniania komiksów, nie spodziewałem się, że znajdę się kiedyś w zaszczytnym gronie Polskiej Akademii Sztuki Komiksowej.

A jednak 😙😎. Czasy ciężkie, dziwne, raczej nie skłaniające do uśmiechu - a ja mam komiksy. Zajawkę, rozkminy i dobrych ludzi wokół. No, i git! A od teraz będę miał przyjemność i zaszczyt nominować i wskazywać najlepszych w polskim światku komiksowym.

Ogromne dzięki dla Pawła z Timof Comics , za polecenie mnie. No, i dzięki także wszystkim współpracownikom i wydawcom, którzy dali mi szansę czytania i recenzowania praktycznie każdej pozycji komiksowej ukazującej się na naszym rynku. Robię to non stop, dzień w dzień i cały czas mi się to podoba!

Kultura Gniewu , Świat Komiksu , Non Stop Comics , Ta**us Media , Planeta Komiksów , Centrala , Tore Oficyna Wydawnicza , Wydawnictwo Lost In Time , Hanami , Wydawnictwo Mandioca , Wydawnictwo Kotori , J.P.Fantastica Wydawnictwo Marginesy Wydawnictwo 23

Oczywiście, nie było by moich komiksowych recenzji i rozkmin bez wsparcia ekipy Gniazda - w tym załogi .
Dzięki!

A teraz lecę wskazywać najlepszych do nagrody Orient-Men. Trudny wybór. Dam znać, co i jak!

Jest radość!

! /

Polskie Stowarzyszenie Komiksowe

23/02/2022

🧙‍♂️🦸✒️ [SEN VENDARIONA] "Tchórz i Kłamca - fragment #1

Dziś startujemy z trzecim opowiadaniem cyklu. Smacznego. Poprzednie opowiadania dostępne są pod linkami (w komentarzach ⬇️⬇️⬇️).

✒️✒️✒️

"Tchórz i Kłamca - fragment #1

/Budynek Vendaryjskiej Agencji Bezpieczeństwa,
Memoria, rok 63/

„Ależ z ciebie cholerny tchórz, Toby”, pomyślał o sobie Tobias Wallace. Cud, że dzięki państwowemu szkoleniu i sztuczkom wpojonym przez Burzomysła nie trząsł się teraz jak osika. „Fizycznie jestem w porządku, ale to, co dzieje się w mojej głowie…”.

Siedział w przestronnym, jasnym gabinecie, w wygodnym fotelu, z nogą założoną na nogę. Garnitur Tobiasa, z miękkiego kontynentalnego materiału, był pierwszorzędnie dopasowany, a krawat zakupiony w centrum kosztował krocie. Chustka spoczywała w kieszeni spodni. „To wszystko, to jedno wielkie kłamstwo”, szepnął w duchu. „Skończcie tę grę, niech całość stanie się jasna i klarowna, a ja nareszcie będę mógł zacząć uciekać”.

– Agent Tobias J. Wallace – odezwał się czarnowłosy mężczyzna siedzący naprzeciwko. Zaciągnął się papierosem i wydmuchał olbrzymie ilości szarozielonego dymu. Całe pomieszczenie było nim wypełnione. – To pana dziesiąty rok w służbach bezpieczeństwa.

Toby zmarszczył brwi. „Mam potwierdzać to, co oczywiste?”. Ciemnowłosy świdrował go wzrokiem, więc po prostu skinął.

– Wnikliwie zbadaliśmy jej przebieg, obserwowaliśmy pana od dłuższego czasu.

„Wyśmienicie, psiakrew”.

– Poza jednym wydarzeniem… – mówiący zawiesił głos, odsunął papierosa trzymając go dwoma palcami i wypuścił dym kącikiem ust – wszystko jak „od linijki”. Dziwne, co?

– Słucham? – mruknął Toby. „Czy to już?”, zastanowił się. Lewą dłoń delikatnie przesunął na udo.

– Wie pan, mam spore doświadczenie w ocenianiu ludzi – rzekł ciemnowłosy, poprawiając się na fotelu, a na jego twarzy pojawił się, być może udawany, wyraz zadumy.

Tobias milczał.

– Uważam, że to pojedyncze, czasami bardzo trudne, chwile budują nas, jako jednostki ludzkie. Wtedy dopiero, w wyjątkowych sytuacjach, mamy okazję przyjrzeć się sobie samym. Jak – mężczyzna szukał słowa – w zwierciadle.

Tobias mimowolnie potaknął. Czarnowłosy znów wypuścił dym, zmarszczył nos i kontynuował, wyliczając:
– Tak więc, rok pięćdziesiąty dziewiąty. Drugi rok po akademii, służba próbna, jako agent uzupełniający; przydział, w Memorii. Miał pan partnera z podobnym stażem. Byliście blisko?

Toby mrugnął. Na moment zamiast strachu poczuł smutek, ból. „Co, do cholery, dlaczego chcesz wiedzieć akurat to?”.

– Pytałem, czy byliście przyjaciółmi.

– Tak – odpowiedział Tobias. – Nasze narzeczone się przyjaźniły. Mieliśmy wspólne towarzystwo. Czy to ma znaczenie?

– Wszystko, agencie Wallace – odparł ciemnowłosy, uśmiechając się delikatnie. – Wszystko ma znaczenie. Czy jest coś, co chciałby pan dodać do złożonego wtedy raportu? Jakieś szczegóły?

– Nie sądzę. Chyba wiecie wszystko.

– Taaak…. – Czarnowłosy udał, że wnikliwie przygląda się aktom rozłożonym na stole. – Prowadziliście obserwację mieszkania. Kamienica miała należeć do jednego z ludzi związanych z rodziną Da Vinanti. To była operacja Agencji bez udziału lokalnych strażników. Trochę to trwało, a wy się nudziliście…

***

– Więc? – Toerien zawiesił głos. – Jak się panu podoba?

Agent specjalny Brion Kroeger spojrzał na swojego asystenta, skrzywił się i wydął wargi. Nie odpowiedział mu, powrócił wzrokiem w kierunku ekranu, na którym widać było pokój. Kamerę ukryto przed wzrokiem rozmawiających, no przynajmniej jednego z nich. Wysoki, ciemnowłosy agent specjalny, palący czarnego sangoriana, nazywał się Cornelissen i właśnie przepytywał kolejnego człowieka. Niejaki Wallace był typowym „każdym” – wysokim, postawnym mężczyzną o trudnych do zapamiętania rysach twarzy, jasnych włosach i wydatnej szczęce. Tak wyglądały dwie trzecie mieszkańców Vendarii. Czy akurat ten był poszukiwanym przez zespół Kroegera?

– Nie wydaje mi się, żeby musiał mi się „podobać”, którykolwiek z nich – syknął Brion. – Wam, Toerien także radzę nie mieszać w to estetyki lub uczuć.

Strofowany agent poczerwieniał. Zaczął się tłumaczyć:
– Źle się wyraziłem, niezbyt precyzyjnie ująłem to…

– Precyzja to rzecz najistotniejsza. Powinniście to wiedzieć.

– Tak jest. Najmocniej przepraszam – przytaknął Toerien.
Brion uciszył go gestem dłoni. W obserwowanym i podsłuchiwanym pokoju trwała rozmowa, od której wiele zależało. Może i niejedna kariera?

***

/Stare Mury, Memoria, rok 59/

Miasto dopadła kolejna burza. Lało niemiłosiernie, deszcz uderzał o bruk, o asfalt, o karoserie zaparkowanych aut, nie zamierzał zelżeć. Niewiele było widać. Nie wybiła jeszcze godzina czatowników, ale dzięki pogodzie zdawać się mogło, że zapadł już zmrok. Ze strażniczego radia dobiegały co jakiś czas standardowe komunikaty, a wiszący tuż pod sufitem ręczny odbiornik, zapewniający łączność z pozostałymi agentami, milczał. Za to myśli Tobiasa Wallace’a tłukły się wewnątrz jego głowy, galopowały, rzucały się szaleńczo we wszystkie strony.
„Jesteś cholernym tchórzem”, powtarzał sobie raz po raz, ale to nie pomagało. Musiał to w końcu zrobić.

– Kupiłbym go, Toby. Niech mnie pokręci, ale chcę go mieć – usłyszał głos należący do swojego partnera.
Kurt Malaan, siedzący obok, uśmiechnął się szeroko. Poprawił kapelusz lekko nasunięty na jasne włosy i spojrzał pytająco.

– Nie pomożesz mi, co?

Tobias przeciągnął się, poprawił na fotelu, potarł kark, a potem dotknął palcem wskazującym skroni.

– Nie potrzebujesz go – rzucił. – Trzy kroki od domu macie kino.

– Cholera. Kino? Masz mnie za tłuka? Przecież to zupełna bzdura. Moja stuletnia ciotka mogłaby użyć tego argumentu.

– Wiele osób używa „tego argumentu”.

– „Wiele osób” twierdziło, że nie da się spacerować po Semilunie.

– Skakać – zaśmiał się Tobias.

– Dobrze wiesz, o czym mówię. Tysiące hamują postęp, jednostki prą przed siebie. – W głosie Kurta słychać było zapał.

– To jakiś cytat? Dużo ostatnio czytasz…

– To prawda. Po prostu. Chcę go mieć w domu, będę mógł oglądać Jahna Smuttsa spacerującego i – Kurt spojrzał z ukosa na Tobiasa – niech ci będzie, fikającego koziołki na Semilunie Trzy.

Przez chwilę obydwaj milczeli. Pierwszy odezwał się Tobias:
– Decyzja podjęta?

Kurt westchnął i odpowiedział ze smutkiem w głosie:
– Chyba jednak nie. Emilia przekonuje mnie, że najpierw…

Toby nie słuchał dalej. „Emilia, niech mnie. A ja się łudziłem, że rozmawiamy o…. To się nie skończy, póki mu nie powiem”. Zacisnął szczęki. Na moment zamknął oczy. Pod powiekami przemknął mu obraz – drobna, szczupła brunetka z krwisto czerwonymi ustami, uśmiechała się… „Powiem mu…”.

Wtedy odezwało się wiszące pod sufitem radio:
– Dwa dwanaście, dwa dwanaście…

Kurt ujął komunikator w dłoń i przycisnął guzik umieszczony na obudowie.

– Tu dwa dwanaście. U nas cisza i spokój.

– W porządku – trzeszczący głos zrobił pauzę, po czym odezwał się ponownie: – Według mnie, na dziś to wszystko. Możecie się zwijać…

Kurt uśmiechnął się. Ich przełożony kontynuował:
– Jeszcze tylko upewnijcie się czy w mieszkaniu rzeczywiście jest pusto.

Toby skrzywił się. Kurt zaczął protestować:
– Przecież, dopiero co powiedziałeś…

– Słuchajcie, dwa dwanaście. Zespół z dziesiątki ujął podejrzanego, więc jest praktycznie pewne, że w pozostałych lokalizacjach nie mamy czego szukać, ale nie chcę, żeby Malcolm Rudyard urwał mi głowę. A tak będzie, jeśli wszystko nie zostanie sprawdzone. To standardowa procedura. Czy to jasne?

Deszcz dudnił po karoserii. Kurt Malaan przytknął czoło do szyby i wyjrzał za okno.

– Jasne… Wchodzimy… Bez odbioru. – Ściągnął palec z przycisku i, krzywiąc się, dodał: – Jasne, jak pieprzone słońce, którego tutaj, w Memorii, nijak nie uświadczysz…

Tobias pokiwał głową, odruchowo poprawiając zapięcie kabury umieszczonej pod prawym ramieniem.

✒️✒️✒️

I jak? Znów coś trochę innego. Zaciekawieni. Dajcie znać!

! /

07/02/2022

🧙‍♂️👕💰 [PODZIEL SIĘ GNIAZDEM×GNIAZDO OBWIESZCZA] Nowy cykl

Mamy kilka rzeczy, o których niekoniecznie pamiętamy - a które warto przypominać / przy których nieco się wahamy / które są naszym motorem napędowym. Generalnie - jakoś nam ucieka przypominanie. Takie cykliczne. I tak pomyślałem, że poniedziałek (lub wtorek) z rana, na początku tygodnia to dobry czas, by właśnie wtedy (co tydzień) to robić.



To trzy (dziś) sprawy. Podamy je zbiorczo i tylko raz w tygodniu będziemy o nich gadać. Fejs działa jak działa - więc prosimy Was o udostępnienia, lajki i takie tam.

🧙‍♂️ - to nasze paliwo. Wy. Wasze aktywności. Jest pięknie, ale my nie chcemy się zatrzymywać. Chcemy Was więcej i więcej. Wiecej rozkmin, dyskusji, pogody ducha przy memach. Dlatego mówicie o nas innym. Niech Gniazdo dociera dalej i dalej.

🧙‍♂️ - tutaj nadal nie jestem przekonany. Czy potrzebujemy Waszego hajsu? Nie. Wszystko, póki co, osiągnęliśmy bez pieniędzy. Ale - jeśli chcielibyście wspomóc organizację wysyłek gadżetów, dostęp do streamingów, zakup popkulturowego stuffu... nie krępujcie się. Mamy konto - wirtualną skarbonkę (mieszek) i Wasza ewentualna kasa na bank się nie zmarnuje - link zapodam w komentarzu ⬇️⬇️⬇️.

🧙‍♂️ - mamy już swoją linię odzieży. Świetna jakość, pięć wzorów nadruku. I zaufany sklep Jolin.pl - a jeśli zostawicie ślad w komentarzu, damy Wam fajne zadanie i 10% zniżki na koszulkę, bluzę, torbę etc. Jeśli macie ochotę nosić nasze szaty - zaglądnijcie pod link w komentarzu ⬇️⬇️⬇️.

I to wszystko! Za tydzień to samo, a może i więcej!

No i co najważniejsze... Bądźcie dla siebie Wyjątkowi i Wspaniali!

! /

30/01/2022

🧙‍♂️🦸✒️ [SEN VENDARIONA] Zeznanie Cartera Den Helle - fragment #6 (finałowy)

✒️✒️✒️

"Zeznanie Cartera Den Helle" - fragment #6

Lidhman wyłączył komunikator. Przez dłuższą chwilę spoglądał na średniej wielkości głośnik, z którego jeszcze przed momentem słychać było nieskładne zeznania Cartera Den Helle. Potem agent przyjrzał się swoim notatkom, które sporządzał na bieżąco. Podkreślił kilka najważniejszych kwestii. Uniósł dłoń i sięgnął po słuchawkę. Zaterkotało, gdy wybierał numer.

– Betts, połącz mnie z pokojem agenta Kroegera – mruknął do telefonu.

Czekając odpalił kolejnego papierosa. W słuchawce trzasnęło, telefonistka zapewniła, że połączenie zostało nawiązane. Pozostało czekać.

– Kroeger – zabrzmiało w słuchawce. Było naprawdę późno, lub jak kto woli, bardzo wcześnie. Mówiący miał trzeźwy głos, pewnie jeszcze nie położył się spać.

– Den Helle złożył kolejne zeznanie. Przypomniał sobie kilka rzeczy. To raczej istotne.

– Zaraz będę.

– Proszę – Lidhman szukał słowa – bardzo uważnie go wysłuchać. Ja sam do końca nie wiem, co o tym myśleć, ale niech pan uważa. Ufam panu.

– Jak mam to rozumieć?

– Musimy, tak sądzę, poukładać to wszystko w należytym porządku. Rozważnie.

– Tak jest…

– To anarchiści. – Lidhman uniósł brodę. – Mam na myśli Zamaskowanych. To nasi potężni wrogowie. Ale myślę, że oni nie są naszym jedynym problemem.

***

Carter Den Helle klęczał na mokrej jezdni, pomiędzy kawałkami gruzu. Słyszał szum deszczu, czuł go na twarzy. Gdzieś z oddali brzmiały syreny. Ktoś krzyczał. Jak przez mgłę, dziesiętnik zaczął rozpoznawać otoczenie. Jakiś człowiek pochylał się nad nim. Mówił niewyraźnie, opuszczając co drugie słowo:

– Odzyskaj … go żywy trupie… Trzymaj … go mocno… Jest twój, do ciężkiej…

Przyłączył się inny głos:
– Zamknij… masz prawa… Bredzisz…

– Kto jak… prawdy? Bronisz … prawdy? Nawet jemu? – znów bełkotliwie wypowiedział się ten pierwszy.

– Za wcześnie… Nie masz prawa…

– Mam głos… Teraz … i oni będą mieli…

– To strażnik…

– Właśnie, żywy strażnik. Pies reżimu… Niech… wiadomość. Nasze przesłanie…

– Nasze? Zamilcz…

– Skończcie to – odezwał się nowy, trzeci głos. Carter nadal widział niewyraźnie. Rozmówcy spierali się ponad nim. – Wyżyje?

– Tak.

Po chwili jeden z mężczyzn przykucnął naprzeciw strażnika.

– Słyszysz mnie? Rozumiesz?

Carter potrząsnął głową.

– Dość już powiedziano. Moi towarzysze niepotrzebnie wykłócali się przy tobie – mówiący na moment umilkł – dziesiętniku. Mam dla ciebie dwie ważne informacje. Rad byłbym, gdybyś je powtórzył swoim mocodawcom. Ale strach, który stosują byś im służył, może odwieść cię od tego. Musisz znaleźć odwagę.

Carter zadrżał. Nie rozumiał. Nadal miał przed oczami walące się mury, krew wyciekającą z wraku wozu patrolowego, macki, pioruny i błyski energii. Nie pojmował.

– Od dzisiaj wiele się zmieni. Usłyszycie o nas. Będziecie mieli wybór. Strach albo walka. – Mówiący miał spokojny, niski głos. – Vendaria zasługuje na prawdę i na wolność. My nie będziemy zmuszać, będziemy odpowiadać. Będziemy ukazywać i dawać szanse…

– Odzyskaj swój mózg, żywy trupie – warknął ten pierwszy głos. – Odzyskaj go i cholernie mocno trzymaj. Jest twój!

– Nie jesteśmy jedynymi, którzy się przebudzili. Istnieją mroczne siły, powrócili pradawni okrutnicy. Jeszcze kryją się w cieniu, ale niebawem przemówią. Ich moce są, niestety, często o wiele potężniejsze, niż nasze. A wy nie jesteście przygotowani, choć wasi ciemiężyciele twierdzą, że wiedzą wszystko – ponownie odezwał się spokojny głos. – Władcy Vendarii będą nas ścigać, ale my będziemy wam pomagać.

Zapadła cisza. Nieznajomi odeszli. Strażnicze syreny rozbrzmiały tuż obok.

Carter Den Helle zamrugał, deszcz siekał go w twarz. Szepnął słabo, gdy zaczęła ogarniać go słabość:

– Kim… Kim jesteście?


***

/Vendaryjska Agencja Bezpieczeństwa, Dystrykt Północny,
Memoria, 3.10. 60 /

Działania operacyjne. Podsumowanie działań w związku ze zdarzeniem DS-45/KP-1/61. Klauzula: Ściśle Tajne. Poziom piąty.

(…) Wniosek 4: Zintensyfikowanie działań w ramach operacji „Krąg Północny-1”. Rozszerzenie składu grupy śledczej Zwierciadło-1. Stanowisko niezależnego analityka operacyjnego. Przydział: agent specjalny Brion Kaspar Kroeger 5548798-23.

(…) Wniosek 12: Powiązania. Kontrolowanie i infiltrowanie działalności władz miasta Memoria, redakcji gazet codziennych (z naciskiem na „Strażnika Memorii”), rozgłośni radiowych oraz firm i kompanii handlowych (z naciskiem na korporację Blake&Nair).

(…) Wniosek 16: Sformowanie specjalnej grupy pościgowej. Działania w toku.

(…) Wniosek specjalny 2: Osobista opinia przywództwa Zwierciadła-1: (…) istnienie tak zwanych Zamaskowanych stanowi zagrożenie bezpieczeństwa publicznego oraz racji stanu. Operacja „Krąg Północny-1” to najważniejsze wyzwanie stojące przed vendaryjskimi siłami bezpieczeństwa, od co najmniej czterech dekad. Od każdego obywatela oczekuje się współpracy i bezwzględnego podporządkowania się wytycznym.

✒️✒️✒️

I dotarliśmy. Oto finałowy fragment pierwszego opowiadania osadzonego w uniwersum Vendariona. Poproszę o opinie - i od razu zapowiem, że zamierzam wrzucać Wam kolejne fragmenty, kolejnych opowiadań. Wszystkie tworzą spójną historię.

Link do POSTA ZBIORCZEGO w komentarzu ⬇️⬇️⬇️.

Ps! / Grafika to z lekka "poszarpana" praca Piotra Burzyńskiego, z ekipy Świetlik Burzyński

! /

14/01/2022

😍🔫🤠 [SERIALE SZEPTUNA] Witaj, Raylan - witaj po latach

Ależ świetna wiadomość. Powróci serial "Justified" - po prawie dekadzie od finału. I poza oczywistym zacieszem, że powróci Timothy Olyphant w roli Raylana Givensa, tak czekam na potwierdzenie, że powróci także jego naturalny "partner od kopania węgla" 😍.

Pierwsza scena - Boyd wychodzi z pierdla.

Tak - a grafika wyraźnie pokazuje, kto tu jest największą gwiazdą tego serialu 😉.

Absolutny sztos w moim top 5 seriali EVER. Dobry czas dla hasztagu - wszak właśnie dziś zakończył się finałowy sezon innego miazgatora z topki (mowa rzecz jasna o "Expanse").

Znacie "Justified"? Niestety obecnie niedostępny w streamingu w ofercie krajowej.

/

13/01/2022

🕸️🦸😍 [SPIDER - DZIEWCZYNY×DZIEŃ THORA×DZIEŃ TRZYNASTY] 🔨🌩️ Ruda Dzierży Młot (???)

Thwiiiiip! Hail! Siemandero!

Coś nam uniemożliwiło publikację o 8:13 - czyżby jakieś globalne problemy fejsa?

O poranku, we czwartek mamy niezłe WHAT IF??? Dobrze widzicie. Mary Jane Watson jako Thor??? A tak!

Pasuje jej ten przyodziewek? Dajcie znać.

Dziś crossover potrójny bo poza Dziewczyną Pajonka, startujemy z (czwartek) i .

Będzie się działo. Bo, na przykład już o 11:13 ostatnia odsłona TRZYNAŚCIE POWODÓW (by polubić Gniazdo). Zapraszamy!

I udanego dnia!

! /

12/01/2022

🧙‍♂️🦸✒️ [SEN VENDARIONA] Zeznanie Cartera Den Helle - fragment #1

✒️✒️✒️

"Zeznanie Cartera Den Helle" - fragment #1

Carter Den Helle zmarszczył nos, spojrzał w górę, naciągnął na głowę kaptur sztormiaka i ruszył przed siebie, szybko, starając się nie trafić w kałuże. Dystans od zadaszonego straganu do wozu patrolowego był niewielki, ale lało niemiłosiernie. Niebo płakało nad miastem, a powodów smutku było zapewne wiele. Memoria, największa metropolia w Północnej Vendarii była miejscem mrocznym, grzesznym i pełnym nienawiści. Miasto przeklęte, zapomniane przez dobry los – koszmar każdego stróża prawa.

Chociaż, Den Helle zastanowił się i mimowolnie uśmiechnął, byli i tacy strażnicy, którzy los, dobry czy zły, mieli po prostu gdzieś. Pewnie i wiele innych spraw nie obchodziło ich wcale. Ot, taki Maric. Starszy dziesiętnik Gordon Maric, dwudziesty szósty rok w uniformie Vendaryjskiej Służby Publicznej, nadal w tym samym stopniu. Kiedyś twardy, czujny ogar. Dzisiaj zgarbiony, otyły i mrukliwy, ze stępionymi kłami, zmysłami odurzonymi zielem i mocnymi naparami mieszanymi z alkoholem. Przeszedł bez szwanku służbę w jednej z najemnych kompanii podczas Wojen Słonecznych, a w trzydziestym siódmym, już na strażniczej służbie w Memorii, jakiś parszywy szczeniak wsadził mu dwie kule w bok.

Gordon Maric - weteran, stary wyga. Takim zawsze przydzielają młodzików, jak Carter. Mówią: „by się uczyli przy boku doświadczonych funkcjonariuszy”. Myślą: „przecież tym starym zawsze przyda się ktoś do noszenia słodkich placków i czarnego naparu”. Jakie czasy, takie życie. Na kontynencie mawiają coś o losie i cesarzu, przypomniał sobie Den Helle, akurat w momencie, gdy znalazł się obok czarnego wozu patrolowego. Na drzwiach, które uchylił mu partner, błysnęła wymalowana białymi literami nazwa jednostki: „Piąta Setnia Dzielnicy Portowej” oraz schematyczny znak straży – tarcza i dwa miecze.

– Tym razem się udało? – mruknął Maric i mocno wciągnął powietrze, delektując się aromatem naparu. Zabrał Carterowi zakupy, pobieżnie zajrzał do torebki z ciastem a potem ostrożnie otworzył przykrywkę kubka. – No widzisz? Tym razem to jest napar. Ten zapach – słoneczne wzgórza Vinantium i skaliste wybrzeże Metinny.

– Jest pan pewien? – Den Helle przekrzywił głowę, jednocześnie odpakowując zawiniątko ze słodkim plackiem w środku. – Napar robią także w Vendarii.

– Cóż za bzdury – Maric siorbnął i cmoknął z uznaniem. – To coś, co przeciętny człowiek nazywa po prostu czarnym naparem, ma wiele odmian. I faktycznie zioła zbiera się także u nas, ale to nie to samo. Prawdziwy aromat, faktyczny smak, ten najlepszy, mają tylko napary ze składników sprowadzanych z Kontynentu. Koniec i kropka, a Vavro Salla ma zawsze najlepiej przyrządzony towar. Jest klasycznie, zawsze tak samo smacznie i ze zniżką dla funkcjonariuszy straży.

– Dlatego to stały punkt naszej trasy – skwitował Carter. Mówił dosyć niewyraźnie, z pełnymi ustami. – A może, gdyby…

Nie dokończył. Zgrzytnęło przeraźliwie i huknęło. Zatrzęsła się ziemia. W przednią szybę samochodu łupnęło kilka kamiennych odłamków. Maric przeklinał gorący, rozlany na kolana, napar. Deszcz nieprzerwanie tłukł o karoserię – na zewnątrz niewiele było widać: blask ulicznych lamp, prostokątne plamy światła w oknach kamienicy. Den Helle wciągnął powietrze w płuca i odruchowo, nie czekając na jakiekolwiek instrukcje starszego kolegi, wyskoczył z wozu.

Dał się słyszeć świst i coś niby dźwięk syreny alarmowej, ale przytłumiony jakby dochodził spod ziemi. Tuż po tym ściana mieszkalnego budynku po lewej stronie eksplodowała. Carter starał się otrzeć mokrą twarz.

Wewnątrz budynku coś się poruszało, coś wielkiego. Po pustej ulicy poniósł się terkot i dźwięk przypominający dzwonienie łańcuchów. O jezdnię uderzyły potężne odłamki. Jeden trafił w tył wozu patrolowego, unosząc w górę jego przednią część.

„Maric”, jęknął w duchu Den Helle, ale było już za późno na pomoc. Kolejne części rozpadającego się budynku zasypywały okolicę. Młodszy strażnik zerwał się do biegu, starając się unikać odłamków łupiących w ziemię wszędzie dookoła. Pędził przed siebie i zatrzymał się dopiero za rogiem kolejnego mieszkalnego budynku. Spojrzał przez ramię. Wóz patrolowy, jakimś cudem nie został trafiony więcej razy. Obok samochodu strażników stał teraz stwór, który zniszczył kamienicę.

Wielki wrzecionowaty korpus, jakby „odwłok”, unosił się dwa, trzy metry nad ziemią, wspierany przez cztery, a może pięć metalowych odnóży. W górze poruszały się „macki” – kawałki metalu zawieszone w emanującej światłem zielonkawej mgle, lub czymś, co bardzo ją przypominało. Den Helle zakaszlał i wytrzeszczył oczy. To co widział było przerażające i fascynujące zarazem.
Odnóża zaklekotały o podłoże. Mechaniczna bestia, przy wtórze odgłosów sapania, wypuściła na zewnątrz obłoki zielonkawej pary, uniosła dwie spośród wielu macek i trafiła nimi w dach wozu patrolowego. Czarny samochód zawisł kilka metrów nad ziemią, po czym został ciśnięty z ogromną siłą, dokładnie tam, gdzie stał Den Helle. Do uszu strażnika, zza jego pleców, dobiegł warkot silnika. W kierunku stwora mknął motocykl, mijając właśnie pozycję Cartera. Jeździec, na plecach którego łopotała długa czarna peleryna, sprawnie uniknął zderzenia z lecącym weń wozem patrolowym i pomknął prosto w stronę potwora. Samochód trzasnął w narożnik kamienicy, zmieniając się w kawał poskręcanego metalu.

Carter Den Helle dopadł do wraku, próbował dostać się do środka. Odnalazł charakterystyczny znak widniejący na drzwiach. Szarpnął, ale nie zdołał nic zrobić. Dookoła jego nóg rosła kałuża – czerń i czerwień rozmywane przez lejącą się z niebios wodę.

Czarny Napar. Krew. Deszcz.

✒️✒️✒️

Oto pierwszy fragment, pierwszego opowiadania - osadzonego w uniwersum Vendariona. Napiszecie mi coś w komentarzu?

Ps! / Klimatyczna grafika to dzieło Piotra Burzyńskiego z duetu twórczego Świetlik Burzyński .

! /

Agnieszka Nietresta-Zatoń

Chcesz aby twoja szkoła była na górze listy Szkoła w Kraków?

Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Lokalizacja

Kategoria

Telefon

Strona Internetowa

Adres


Ulica Czarnogórska 14
Kraków
30-638