25/04/2026
Coś się kończy, coś się zaczyna…
Są w życiu takie momenty, które równocześnie przepełniają człowieka radością i chwytają go za serce.
Mój najstarszy uczeń ukończył wczoraj szkołę średnią. Odebrał świadectwo z czerwonym paskiem, wrócił samochodem do domu, a potem poszedł świętować z przyjaciółmi, z którymi już w maju podejdzie do matury. Dziś jest młodym, inteligentnym, pewnym siebie i ciekawym świata mężczyzną - choć ja wciąż pamiętam go jako trzynastolatka z siódmej klasy, przygotowującego się do egzaminu ósmoklasisty.
To niesamowite patrzeć, jak młodzi ludzie rosną, dojrzewają i odnajdują swoją drogę. W takich chwilach człowiek łapie się na tym, że czas biegnie szybciej, niżby się chciało… (a na pewno szybciej niż uporanie się z niektórymi zadaniami domowymi 😉).
Czuję przede wszystkim ogromną wdzięczność - za zaufanie, za wspólną pracę, za wszystkie rozmowy (nie tylko o nauce). Za to, że mogłam być, choć przez chwilę, częścią tej drogi.
Moi Drodzy Maturzyści - trzymam za Was mocno kciuki! Połamania długopisów! Wiem, że świetnie sobie poradzicie.
A gdy już będzie po wszystkim… Pamiętajcie - dorosłość to trochę taki egzamin bez klucza odpowiedzi... Ale spokojnie, dacie radę ❤️