19/06/2026
Media społecznościowe aż kipią od historii sukcesu. Nowych klientów. Awansów. Udanych projektów. Najlepszych wersji siebie.
I ja też mam taką historię. Tylko że… napisaną na odwrót.
Historię sukcesu pewnej lekcji, absolutnie ulubionej lekcji moich klientów, która uczy ich nie tylko angielskiego, ale otwiera na nowe tory myślenia.
Lekcji, która jest o... porażkach.
Nie o small talku, nie o prezentacjach, nie o negocjacjach. O porażce.
Angielski jest często czymś więcej niż językiem. Jest lustrem naszych przekonań. Jeśli boimy się odezwać po angielsku, często nie chodzi o język. Chodzi o lęk przed oceną, przed błędem, przed tym, że nie będziemy wystarczająco dobrzy.
A kiedy zaczynamy akceptować błędy w języku, często zaczynamy też z większą lekkością podchodzić do biznesu, nowych wyzwań i samych siebie.
Pamiętam swoją własną porażkę.
Na pierwszym roku studiów napisałam pracę o Szekspirze. Byłam przekonana, że jest dobra, jak wszystkie prace, która pisałam w liceum, jak moja matura, którą zdałam na 100%.
A jednak ku mojemy zdziwieniu i przerażeniu, wykładowczyni powiedziała publicznie, że jest to najgorsza praca w grupie. Tak słaba, że pokazała ją ekspertce od Szekspira. Obie uznały ją za beznadziejną. Podobno był to „stek bzdur”.
Było mi potwornie wstyd.
Po powrocie do domu spuściłam tę pracę w toalecie.
Mogłam się wtedy poddać. Mogłam schować się pod kocem i nigdy więcej nie pokazać twarzy na uczelni.
Ale wróciłam. Gdzieś głęboko wiedziałam, że to jest jednak moje miejsce.
I wiecie co?
Kilka lat później ukończyłam studia z oceną bardzo dobrą na dyplomie. Założyłam własną firmę, którą do dziś prowadzę z sukcesem. Do dziś uczę ludzi, jak mówić w języku Szekspira mimo tamtej nieudanej pracy. Mimo tamtego wstydu i publicznego upokorzenia.
Dlatego jedna porażka nie musi nas definiować.
Jedna nieudana prezentacja nie definiuje menedżera. Jedna nietrafiona decyzja nie definiuje przedsiębiorcy. Jeden błąd językowy nie definiuje osoby uczącej się angielskiego.
Dlatego nie bójmy się mówić o swoich błędach. Nie wstydźmy się ich. Nasza historia porażki może być dla kogoś większą inspiracją niż historia sukcesu.
Jak powiedział Thomas Edison: „I have not failed. I've just found 10,000 ways that don't work.”
Nie poniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10 000 sposobów, które nie działają.
A jaka porażka okazała się dla Ciebie najcenniejszą lekcją?
17/06/2026
🚫 „Muszę znać gramatykę, zanim zacznę mówić.”
To jedno z najczęstszych przekonań, które słyszę od ambitnych, inteligentnych i bardzo kompetentnych osób: właścicieli firm, managerów, ekspertów.Ludzi, którzy w swojej pracy podejmują ważne decyzje każdego dnia.A mimo to, gdy przychodzi do mówienia po angielsku, czekają na lepszy moment, na większą wiedzę, na perfekcyjną znajomość gramatyki.
Tylko że ten moment bardzo często nigdy nie nadchodzi.
Z perspektywy neurolingwistyki płynność językowa nie powstaje z analizowania zasad, tylko z używania języka.
Mózg nie uczy się mówić poprzez zapamiętywanie reguł, tylko poprzez wielokrotne tworzenie połączeń między sytuacją, znaczeniem i komunikatem.
Dlatego wiele osób:
✔️ zna czasy,
✔️ pamięta reguły,
✔️ wykonuje ćwiczenia,
a mimo to blokuje się podczas spotkania, prezentacji czy rozmowy z klientem.
W rzeczywistości nie ćwiczyły mówienia, tylko analizowanie języka.
Nadmierna koncentracja na poprawności uruchamia dodatkowe procesy poznawcze, które spowalniają reakcję i zwiększają stres. W efekcie zamiast rozmawiać, zaczynamy sprawdzać siebie w głowie
A rozmowa już dawno poszła dalej.
Dlatego często powtarzam moim kursantom:
👉 Mówienie buduje język. Nie odwrotnie.
Co ciekawe, wielu uczestników Executive English przychodzi do mnie z bardzo dobrą znajomością gramatyki. Nie potrzebują kolejnego podręcznika, tylko przestrzeni, w której zaczną używać języka z większą swobodą, pewnością siebie i naturalnością.
Właśnie dlatego w Executive English pracujemy nie tylko nad językiem, ale również nad przekonaniami, które przez lata blokowały rozwój i odbierały radość z komunikacji. Można mówić skutecznie, nawet jeśli nie każde zdanie jest idealne. A można znać wszystkie zasady gramatyczne i nadal bać się odezwać.
Jeśli chcesz rozwijać swój angielski biznesowy bez perfekcjonizmu, nadmiernego analizowania i ciągłego oceniania siebie, zapraszam do Executive English.
👉 Umów się na konsultację strategiczną i zobacz, jak lekko i przyjemnie możesz rozwijać swój angielski, jednocześnie rosnąc językowo i zawodowo.
15/06/2026
✨ „Miałem okazję porozmawiać z samym Ambasadorem!”
💬 „Świetnie poradziłam sobie na afterparty po konferencji!.”
🎤 „Przeprowadziłam dwa panele ekspercie po angielsku - jednego dnia!”
🌍 „Świetnie dogadałam się na Biennale w Wenecji!”
To kilka fragmentów feedbacku, który otrzymałam od moich klientów w ostatnich tygodniach.
I słysząc takie słowa za każdym razem wraca do mnie ta sama myśl: to, co dzieje się w moim programie Executive English, wykracza daleko poza język. Oczywiście pracujemy nad płynnością, precyzją, słownictwem. Ale największa zmiana nie dzieje się w obszarze samego języka.
Dzieje się w człowieku.
W tym, jak zaczyna się komunikować. Jak podchodzi do rozmów, które wcześniej budziły napięcie. Jak zajmuje swoją przestrzeń w międzynarodowym środowisku: spokojniej, pewniej, bardziej świadomie, z humorem i lekkością.
Przy takim podejściu, angielski nie jest tylko zbiorem zasad, tylko staje się narzędziem obecności. Sposobem, żeby powiedzieć światu: „jestem tutaj, mam coś do powiedzenia”. Sposobem na to, zeby wchodzić w relacje zawodowe bez napięcia i wewnętrznego tłumaczenia się z siebie. Żeby nie tylko „znać język”, ale naprawdę w nim być.
Jestem dumna z moich klientów. Z ich odwagi. Z ich rozwoju. Z tego, jak zmienia się ich sposób funkcjonowania w świecie.
Jeśli czujesz, że język nadal Cię ogranicza, nie na poziomie wiedzy, ale swobody i pewności siebie, Executive English może być Twoim kolejnym krokiem. Nie po to, żeby „nauczyć się mówić po angielsku”, ale żeby zacząć działać i komunikować się bez ograniczeń w sytuacjach, które mają dla Ciebie znaczenie.
Napisz do mnie i umów się na konsultację strategiczną.
11/06/2026
Wczoraj, w gronie moich najbliższych, świętowałam 15 lat pracy w edukacji.
15 lat pomagania ludziom zmieniać sposób myślenia o nauce angielskiego.
Od początku wierzyłam, że język nie powinien kojarzyć się ze stresem, strachem przed oceną i niekończącym się wkuwaniem, tylko dawać poczucie sprawstwa, pewność siebie, wolność i nowe możliwości.
Przez te lata uczyłam niemal wszystkich – od trzylatków po siedemdziesięciolatków. Pracowałam z osobami na każdym poziomie zaawansowania. Przygotowywałam do egzaminów, prowadziłam kursy języka ogólnego, zajęcia indywidualne i grupowe.
To była długa droga.
Dziś jestem w miejscu, którego 15 lat temu nie potrafiłam sobie nawet wyobrazić.
Znalazłam swoją niszę. Świadomie stworzyłam ofertę dla bardzo konkretnej grupy klientów – liderów, właścicieli firm i osób, które wiedzą, że język angielski jest narzędziem do realizacji ambitnych celów zawodowych, do rozpościerania skrzydeł. Do pokazania siebie i swoich talentów całemu światu. Bez wstydu, bez perfekcjonizmu, za to z dumą, uśmiechem i radością w sercu.
I właśnie za tych ludzi jestem każdego dnia najbardziej wdzięczna, bo to od nich również sama uczę się każdego dnia.
Mam szczęście pracować z klientami, którzy doceniają moją pracę, podzielają moje wartości i są gotowi spojrzeć na naukę języka inaczej niż większość. Czasem proponuję im rozwiązania, które na pierwszy rzut oka wydają się nietypowe. Czasem wręcz przeczą temu, czego oczekiwalibyśmy po tradycyjnym kursie językowym.
A jednak działają, gdyż prawdziwa nauka zaczyna się wtedy, gdy przestajemy skupiać się na perfekcji, a zaczynamy budować pewność siebie.
Dzisiaj wiem też jedno – nigdy wcześniej nie byłam tak pewna sensu swojej pracy. Nigdy wcześniej nie czułam też tak dużej zgodności między tym, kim jestem, a tym, co robię zawodowo.
Dlatego ten jubileusz nie jest dla mnie tylko podsumowaniem 15 lat pracy.
To przede wszystkim moment wdzięczności.
Dla mojej rodziny, która była przy mnie na każdym etapie tej drogi.
Dla przyjaciół, którzy dodawali mi sił wtedy, gdy było trudniej.
Dla mentorów, od których mogłam się uczyć.
Dla każdego klienta, który obdarzył mnie swoim zaufaniem.
I przede wszystkim, najważniejsze - dla samej siebie. Za to że dałam sobie szansę i pozwolenie na to, żeby zboczyć z utartych ścieżek. Żeby działać mimo niepewności. Żeby nie spuszczać z oczu powodu, dla które co rano wstaję i co rano z uśmiechem witam moich klientów słowem "Hello!"
Piętnaście lat temu nie przypuszczałabym, że stworzę własną markę i będę mogła pracować dokładnie tak, jak czuję. W zgodzie ze sobą, swoimi wartościami i własną wizją edukacji.
Dziękuję, że jesteście częścią tej historii. ❤️
To dopiero początek.
09/06/2026
Komplementy w życiu i w biznesie – ważne czy nie?
Czy pamiętacie najlepszy komplement, jaki ktoś wam powiedział? I czy sami dajecie komplementy? Czy są dla was czymś naprawdę ważnym, czy może tylko miłym, ale powierzchownym dodatkiem?
Ja dokładnie pamiętam najpiękniejszy komplement, jaki kiedykolwiek otrzymałam. Nie usłyszałam go od partnera. Nie usłyszałam go od klienta. Nie dotyczył mojego wyglądu ani mojej pracy. A jednak został ze mną na całe życie.
Miałam to szczęście, że przez kilka lat pracowałam w Anglii, ucząc języka angielskiego podczas wakacyjnych kursów. Jednym z moich szefów był starszy Australijczyk – człowiek, który mógł już dawno przejść na emeryturę, ale nadal pracował, bo kochał ludzi, edukację i kontakt z drugim człowiekiem.
Kiedy skończyła się moja umowa i nadszedł czas pożegnania, powiedział do mnie słowa, których nigdy nie zapomnę:
"Justyna, you are a real gentlewoman."
Poczułam ogromną wdzięczność. Nie dlatego, że był to efektowny komplement. Wręcz przeciwnie. Był prosty, ale niezwykle trafny. I właśnie dlatego tak mocno zapadł mi w pamięć.
Bycie gentlewoman to coś więcej niż elegancja czy sposób mówienia. To wewnętrzna klasa i szacunek – zarówno do innych ludzi, jak i do samej siebie. To uważność w relacjach, empatia i prawdziwa obecność w rozmowie.
Dlatego ten komplement był dla mnie tak wyjątkowy. Nie dotyczył tego, jak wyglądam ani co robię. Dotyczył tego, kim jestem. I do dziś cieszę się, że ktoś zauważył wartości, które są dla mnie najważniejsze i które staram się wnosić do każdej relacji oraz każdego spotkania z drugim człowiekiem.
Na co dzień mam ogromne szczęście, bo dostaję wiele komplementów i zawsze staram się przyjmować je z wdzięcznością. Po prostu dziękuję.
Jednocześnie zauważam, że kiedy sama komplementuję innych, często słyszę odpowiedzi w stylu: "Maybe" albo "I don't know". Jakby trudno było uwierzyć w coś dobrego na własny temat.
A przecież komplementy mają ogromną moc.
Jedno zdanie może poprawić komuś dzień. Jedno zdanie może dodać odwagi. Jedno zdanie może zostać z człowiekiem na lata.
Dlatego warto je dawać. Ale równie ważne jest, żeby nauczyć się je przyjmować.
Warto też naprawdę patrzeć na ludzi. Nie powierzchownie. Nie przez pryzmat stanowiska, roli czy funkcji. Zatrzymać się na chwilę i dostrzec, co dana osoba wnosi do naszego świata. Co w niej podziwiamy. Za co jesteśmy jej wdzięczni.
Niezależnie od tego, czy jest to rozmowa z klientem, współpracownikiem, przełożonym czy bliską osobą – wszyscy potrzebujemy być zauważeni.
A Ty pamiętasz jakiś komplement, który został z Tobą na lata?
A może jest ktoś, kogo podziwiasz lub doceniasz, ale jeszcze mu o tym nie powiedziałeś?
Nie czekaj. Być może właśnie Twoje jedno zdanie będzie tym, które ta osoba zapamięta na całe życie. ❤️
A zdjęcie pochodzi z Jane Austen's House który miałam okazję odwiedzić kilka lat temu.
08/06/2026
🚫 „Jestem za stary na naukę języka.”
Co ciekawe, około 90% moich klientów to osoby 40+, które z ogromną dumą rozwijają się językowo, poszerzając przy tym sposób myślenia, perspektywę biznesową i pewność siebie w komunikacji.
Przekonanie, że ktoś jest za stary na naukę, słyszę bardzo często od właścicieli firm, managerów i specjalistów 40+.
A prawda jest taka: dorosły mózg uczy się inaczej niż dzieci, ale to nie znaczy gorzej.
Z perspektywy neurolingwistyki osoby dorosłe mają ogromną przewagę:
✔️ większy zasób doświadczeń,
✔️ lepsze rozumienie kontekstu,
✔️ umiejętność łączenia informacji,
✔️ świadomość komunikacji biznesowej.
Problemem nie jest więc Twój wiek, tylko presja, perfekcjonizm i lęk przed oceną.
Dziecko mówi, popełnia błędy i próbuje dalej, natomiast dorosły często milczy… aż będzie „idealnie gotowy”. I właśnie to blokuje rozwój językowy.
W programie Executive English pomagam osobom dorosłym wrócić do naturalnego procesu uczenia się bez wstydu, bez szkolnej atmosfery i bez poczucia bycia ocenianym.
Jeśli chcesz rozwinąć swój angielski biznesowy, odzyskać pewność siebie i uwolnić się od przekonań, które zatrzymują Cię od lat, zapraszam do Executive English.
To program stworzony dla osób, które chcą rosnąć nie tylko językowo, ale i zawodowo. 👉 Umów się na konsultację strategiczną i zobacz, jak lekko i przyjemnie możesz poszerzać swoje horyzonty językowe. W każdym wieku.
05/06/2026
„Ja to jestem taki tuman. Mój angielski to Kali jeść, Kali pić...”
Takie słowa usłyszałam ostatnio od przyszłej kursantki.
Moja reakcja?
Powiedziałam jej, że jeśli naprawdę chce zrobić postęp, musi przestać tak o sobie mówić.
Wielu z nas wychowało się w środowisku, gdzie słowna agresja, krytyka i umniejszanie były czymś normalnym. Często słyszeliśmy słowa, które nie miały nic wspólnego z rzeczywistością, ale z czasem zaczęliśmy je powtarzać sami sobie.
A przecież słowa mają znaczenie.
Najbardziej zaskakujące było to, że ta pani wcale nie jest początkująca. Wręcz przeciwnie. Mówi po angielsku na zaawansowanym poziomie. Jej wymowa jest niemal perfekcyjna. Zdarzają się drobne błędy gramatyczne, czasem zabraknie jakiegoś słowa, ale są to rzeczy, które można szybko dopracować.
Problem nie leży w jej angielskim tylko w tym, jak o sobie myśli.
Dlatego zawsze jest mi przykro, gdy słyszę osoby, które mimo ogromnych kompetencji wciąż sobie umniejszają.
Jeśli chcesz rozwijać swój angielski, zacznij od spojrzenia na siebie obiektywnie.
✔️ Doceń to, co już osiągnąłeś.
✔️ Doceń to, czego już się nauczyłeś.
✔️ Doceń to, co już rozumiesz i potrafisz powiedzieć.
To jest Twój starting point.
Bo pewność siebie w języku nie rodzi się z ciągłego wytykania sobie błędów. Rodzi się ze świadomości własnych postępów i budowania na tym, co już działa.
A jeśli chcesz zobaczyć, jak można uczyć się angielskiego w sposób skuteczny, przyjemny i wzmacniający pewność siebie, zapraszam na konsultację strategiczną.
Porozmawiajmy o tym, jak przejść od „mój angielski jest beznadziejny” do swobodnej komunikacji w biznesie i życiu zawodowym.
04/06/2026
Co jest dla mnie prawdziwym wyznacznikiem sukcesu klienta?
Nie certyfikat.Nie kolejny poziom.Nie przejście z B1 na C1.
Prawdziwy sukces widzę wtedy, gdy ktoś zaczyna używać angielskiego z poczuciem sprawstwa.
Kilka miesięcy temu wydarzyło się coś, co świetnie to pokazuje.
Moja klientka Gosia, która uczy się ze mną już czwarty rok, wróciła z podróży do Dubaju.
Przygotowywałyśmy się do niej intensywnie — ćwiczyłyśmy sytuacje, rozmowy i słownictwo.
Na kolejnej lekcji powiedziała:"Justyna, dzisiaj to ja przygotowałam dla Ciebie lekcję o Dubaju."
I faktycznie — przejęła prowadzenie.
Miała zdjęcia, historie, anegdoty i własne refleksje. Prowadziła lekcję po angielsku, a nawet dodała symboliczne nakrycie głowy z podróży, żeby przenieść nas w klimat Dubaju.
Siedziałam i słuchałam z dumą.
Nie osoby uczącej się angielskiego, tylko osoby, która używa angielskiego do wyrażania siebie.
Gosiu — ogromne gratulacje. ❤️
Pokazałaś odwagę, sprawczość i kreatywność.
�I przede wszystkim: konsekwencja przez lata doprowadziła Cię do miejsca, w którym jesteś dziś — niezależnej językowo, pewnej siebie i inspirującej osoby.
I właśnie dlatego wierzę, że problem z angielskim rzadko wynika z braku talentu.
Najczęściej wynika z braku wsparcia i bezpiecznej przestrzeni do mówienia.
Dlatego od czerwca otwieram zapisy do programu Fluent & Fearless — 20 indywidualnych sesji dla osób, które chcą realnej transformacji.
Nie pracujemy tylko nad językiem.
Pracujemy nad:✅ pewnością siebie✅ przełamaniem bariery mówienia✅ zmianą przekonań✅ swobodą komunikacji✅ odwagą do zabierania głosu
Moim głównym celem nie jest przekazanie wiedzy o języku, tylko pomoc w osiągnięciu takiej pewności siebie, by angielski stał się naturalnym narzędziem komunikacji.
Tak jak w przypadku Gosi.
Jeśli czujesz, że jesteś gotowa / gotowy na taką zmianę, zapraszam na konsultację strategiczną. Sprawdzimy, czy ten program jest dla Ciebie.
A Gosi jeszcze raz ogromne gratulacje 👏❤️
02/06/2026
„Nie mam talentu do języków.”
To zdanie słyszę częściej niż pytania o gramatykę.
Od właścicieli firm.
Od dyrektorów.
Od managerów.
Od ludzi, którzy z sukcesem prowadzą zespoły i biznesy.
A jednak wielu z nich wierzy, że angielski jest poza ich zasięgiem.
Dlatego w czerwcu biorę na warsztat ograniczające przekonania dotyczące nauki języków i konfrontuję je z tym, co wiemy dziś o pracy mózgu i neurolingwistyce.
Zapraszam Cię do tej serii. Możliwe, że odnajdziesz w niej przekonanie, które od lat kosztuje Cię więcej niż niejeden kurs językowy.
29/05/2026
Friday, let's go ♥️ Dziś start kolejnej odsłony kursy Angielski w Nieruchmościach 🏡 Uwielbiam, głównie dlatego, że prezentowanie nieruchmości po angielsku ma w sobie niesamowitą energię i radość ♥️ To jest sztuka sama w sobie, na wielu poziomach 🎨A przynajmniej na moich kursach 😅