29/01/2024
Otóż, w zeszłym tygodniu poszliśmy sobie z kumplem (Frankiem) pobiegać - standardowo na kampus. Przebiegamy obok naszego Wydziału, patrzymy, w ćwiczeniówce od frontu świeci się światło - nasze zainteresowanie przyciągnął fakt, że Franek rozpoznał jedną z osób siedzących w sali, był to Krzysiek Maziarz. No i tak zastanawiamy się o co chodzi, bo wyglądają jakby pisali egzamin, a na zegarku, no nie da się ukryć, dochodzi 22. Otóż Franek gadał z Krzyśkiem i tak, to było kolokwium z jakiegoś przedmiotu o grafach, zapomniałem nazwy, prowadzi je doktor Micek, na Wydziale zajmuje się tym z 5 osób (wszycy chodzacy na kurs). Kolokwium zaczęli pisać o godzinie 12:00, Micek oświadczył, że nie ma limitu czasowego, ale jakimś takim sensownym końcem jest 10:00 rano dnia następnego, bo wtedy ta sala jest zarezerwowana przez kogoś innego. No i pisali sobie wieeeeeeeele godzin, z ciekawszych wydarzeń to w tym samym czasie były eliminacje do TopCodera, więc o 17:00 Krzysiek wyciągnął laptopa, napisał 2 godzinny contest i wrócił do rozwiązywania kolokwium. Około godziny 20 Micek zamówił pizzę, bo stwierdził, że już czas, zjedli sobie, zapytali go, czy się zrzucają, na co on, że nie, to za warunki z dyskretnej. Ostanim zawodnikiem, który skończył pisać kolokwium był Grzesiek Guśpiel i poddał walkę o 2 w nocy.