22/09/2026
824 puste miejsca i 2 mln zł miesięcznie. Tak Kraków broni swojej decyzji
W sierpniu pytaliśmy, dlaczego to, co publiczne, tak często okazuje się tak drogie. Złożyliśmy wówczas wniosek racjonalizatorski, w którym zaproponowaliśmy zmianę modelu funkcjonowania nowych żłobków samorządowych. Zamiast bezpośredniego prowadzenia placówek przez Miasto – wraz z administracją, kierownictwem i wszystkimi kosztami stałymi – zaproponowaliśmy powierzenie realizacji tego zadania organizacjom pozarządowym i podmiotom prywatnym.
Miasto odrzuciło nasz wniosek.
Samo nieuwzględnienie propozycji można byłoby uznać za różnicę w ocenie sposobu realizacji zadania publicznego. Problem polega jednak na tym, że w odpowiedzi przedstawiono obraz sytuacji, który pozostaje w oczywistej sprzeczności z aktualnymi danymi.
Mówiąc wprost: aby obronić wcześniej podjęte decyzje, Miasto posłużyło się nieprawdziwymi lub co najmniej całkowicie nierzetelnymi danymi.
Trudno przy tym przyjąć, że Miasto nie znało liczby dzieci zapisanych do własnych placówek.
Dlatego sprawdziliśmy publiczny rejestr Emp@tia.
Według danych na 18 września 2026 r. w 10 nowych żłobkach samorządowych ujętych w rejestrze przygotowano łącznie 958 miejsc.
Zapisanych było 134 dzieci.
Oznacza to, że:
- wykorzystano około 14% utworzonych miejsc,
- wolne pozostawały 824 miejsca,
- na jedno zapisane dziecko przypadało ponad siedem przygotowanych miejsc.
To nie jest niewielka różnica pomiędzy prognozą a rzeczywistością. To zasadnicza rozbieżność podważająca ekonomiczne podstawy przyjętego modelu.
Przy przyjętym w naszej analizie miesięcznym koszcie utrzymania jednego miejsca wynoszącym 2473 zł funkcjonowanie 958 miejsc oznacza koszt około 2,37 mln zł miesięcznie.
Po uwzględnieniu szacowanych wpływów związanych z liczbą zapisanych dzieci obciążenie budżetu Miasta może wynosić około 2 mln zł miesięcznie.
To oczywiście kalkulacja, a nie ostateczny wynik księgowy jednostki. Rzeczywistych danych finansowych Miasto nie chciało nam udostępnić. Tym bardziej zasadne jest pytanie, dlaczego zamiast przedstawić pełne wyliczenia, próbuje bronić swojej decyzji za pomocą danych niezgodnych z obrazem wynikającym z publicznego rejestru.
Dla porównania:
- w 22 wcześniej działających żłobkach samorządowych wykorzystanych jest około 63% miejsc,
- we wszystkich 32 żłobkach samorządowych łącznie – około 49%,
w placówkach niesamorządowych – ponad 70%.
Rynek pokazuje więc, że zapotrzebowanie na opiekę nad dziećmi istnieje. Pytanie brzmi, czy Miasto prawidłowo rozpoznało jego skalę, lokalizację i strukturę przed podjęciem decyzji o utworzeniu niemal tysiąca nowych miejsc.
Oczywiście rekrutacja może nadal trwać, a liczba dzieci może wzrosnąć. Nie zmienia to jednak najważniejszego: koszty administracji, kierownictwa, utrzymania budynków i zatrudnienia pracowników powstają niezależnie od rzeczywistej liczby dzieci.
W modelu zaproponowanym przez nas Miasto finansowałoby przede wszystkim miejsca faktycznie wykorzystane. Ryzyko związane z pustymi miejscami i zmiennym zapotrzebowaniem nie obciążałoby w całości mieszkańców Krakowa.
Dlatego wystąpiliśmy o ponowną analizę sprawy.
Nie twierdzimy, że każda placówka publiczna musi przynosić zysk. Zadania publiczne nie zawsze są dochodowe. Miasto ma jednak obowiązek wydawać pieniądze mieszkańców celowo, oszczędnie i racjonalnie.
Jeżeli tworzy się 958 miejsc, z których wykorzystanych jest 134, mieszkańcy mają prawo zapytać:
Na podstawie jakich analiz podjęto tę decyzję? Dlaczego odrzucono tańszy i bardziej elastyczny model? I dlaczego w odpowiedzi na nasz wniosek przedstawiono dane, których nie potwierdza rzeczywistość?
Nie oczekujemy kolejnego pisma broniącego wcześniejszych decyzji za wszelką cenę. Oczekujemy od osób decyzyjnych przedstawienia dokumentów, rzeczywistych kosztów i uczciwego porównania obu modeli.
Bo chodzi o pieniądze mieszkańców i dobrą opiekę nad dziećmi, a nie o utrzymywanie kosztownej struktury tylko dlatego, że ktoś wcześniej zdecydował o jej utworzeniu.
PS. Powyższe dane dotyczą przede wszystkim nowych placówek. W istniejących żłobkach samorządowych sytuacja również wymaga osobnej analizy – i do tego tematu jeszcze wrócimy.