10/12/2025
W niedzielę poprawiłem życiówkę na 5 km 😁
Poprzednia: 21:51
Teraz: 20:55 🎉
I powiem Wam, jestem z tego naprawdę zadowolony.
Bo czas czasem nie mówi całej prawdy:P – ale sposób, w jaki to pobiegłem, to już dla mnie mega krok do przodu.
Średnie tempo wyszło 4:11/km, ale co mnie ucieszyło jeszcze bardziej – to jak równo to pobiegłem.
Garmin pokazuje:
• 1 km – 4:13
• 2 km – 4:14
• 3 km – 4:14
• 4 km – 4:15
• 5 km – 4:07
I serio – ja chyba nigdy w życiu nie pobiegłem piątki tak równym tempem 😅
Zazwyczaj początek za mocny i końcówka dramat jak u wszystkich:P
A tutaj od startu do mety pełna kontrola.
A co najlepsze – patrząc na tętno i na to, ile zostało mi „w baku”, to ja wiem, że mogę pobiec jeszcze szybciej.
Nie wszedłem w maksymalne strefy, dopiero ostatni kilometr to takie „podkręcenie”.
Czyli potencjał jest, tylko muszę w końcówce bardziej zaryzykować.
I teraz pytanie do Was, bo jestem ciekaw co myślicie:
👉 Co miało największy wpływ na to, że udało się poprawić życiówkę?
Bo u mnie zmieniło się kilka rzeczy:
• Zacząłem regularnie robić siłownię – głównie pośladki, tyłek dostał w końcu robotę 😁
• Zmieniłem buty (tak samo jak w Warszawie).
• Sam sobie trenuję – sam układam plan.
• Pogoda i trasa były idealne.
Moje życiówki miały brody....
Już się do nich nawet nie zbliżałem, co mnie mocno frustrowało.
Ale robiłem swoje.
Regularnie.
Bez cudów, bez specjalnych przygotowań pod 5 km.
Bywało ciężko, bywało, że mi się nie chciało, czasem trening było trzeba „wywalczyć”.
Ale jak widać – cierpliwość robi robotę.
Także… dajcie znać w komentarzu – co Waszym zdaniem było kluczowe?
Bo ja sam nie wiem, która rzecz miała największy wpływ 😅
A chętnie poczytam, jak Wy to widzicie 👇