27/09/2026
Czytam komentarze typu „opiekunki mają ciężko”, „wymaga się od nich wszystkiego”, „za takie pieniądze nie warto się tak poświęcać” i wiecie co? Z troch się zgadzam się. Praca opiekunki osoby starszej naprawdę potrafi być ciężka. Jest odpowiedzialność, zmęczenie, trudni podopieczni, wymagające rodziny, czasami łamanie praw pracownika, dokładanie obowiązków i oczekiwanie, że opiekunka będzie jednocześnie pielęgniarką, sprzątaczką, kucharką, psychologiem i jeszcze zawsze uśmiechniętą osobą bez własnych problemów. O tym trzeba mówić. ❤️
Ale chciałabym też, żebyśmy przestali licytować się, komu jest ciężej. Bo jest jeszcze druga strona — opiekunowie rodzinni. Ludzie, którzy nie wybrali tego zawodu, nie podpisali umowy, nie ustalili godzin pracy, nie mają stawki godzinowej, urlopu, wolnych weekendów ani możliwości powiedzenia: „Jutro nie przychodzę, bo źle się czuję”.
Są córki, synowie, żony i mężowie, którzy nagle stają się opiekunami swoich najbliższych. I kiedy choroba postępuje, nie wystarczy już ugotować obiadu i zrobić zakupów. Dochodzi mycie, karmienie, przebieranie, zmiana pieluch, pilnowanie leków, nocne wstawanie, wizyty u lekarzy, szpitale, zakupy, sprzątanie, pranie, załatwianie dokumentów, pilnowanie bezpieczeństwa chorego i tysiące innych rzeczy, których z zewnątrz często nawet nie widać. 😔 A najgorsze jest to, że po ośmiu czy dziesięciu godzinach nie można powiedzieć: „Koniec pracy, wracam do domu”. Bo dom jest właśnie miejscem pracy. I następnego dnia wszystko zaczyna się od nowa.
Nie można zmienić podopiecznego. Nie można odejść do innej firmy. Nie można powiedzieć: „Ta praca mi nie odpowiada, poszukam sobie innej”. Bo to jest własna matka, ojciec, mąż, żona. Człowiek, którego się kocha.
I właśnie dlatego nie rozumiem tekstów, że „rodzina powinna sama zajmować się rodzicem”. Tak, rodzina może i powinna pomagać na tyle, na ile jest w stanie. Ale rodzina nie jest bezpłatnym personelem całodobowym. Jeżeli ktoś opiekuje się rodzicem z Alzheimerem 24 godziny na dobę przez miesiące czy lata, to nie można jeszcze oczekiwać, że będzie zdrowy, wypoczęty, cierpliwy, uśmiechnięty i wdzięczny za możliwość „poświęcenia się”. 🙏
Człowiek ma swoje granice. I kiedy opiekun mówi: „Nie daję już rady”, to nie zawsze oznacza brak miłości. Czasami oznacza dokładnie odwrotnie — że przez bardzo długi czas dawał z siebie wszystko.
Dlatego zamiast mówić opiekunom rodzinnym „musicie sobie poradzić”, zacznijmy mówić głośniej o tym, gdzie mogą dostać pomoc. OPS, MOPS, CUS, PCPR, usługi opiekuńcze, specjalistyczne usługi opiekuńcze, opieka wytchnieniowa, dzienne domy pomocy, organizacje i fundacje zajmujące się osobami z Alzheimerem i innymi chorobami otępiennymi — tych możliwości trzeba szukać i o nie pytać. Nie każda pomoc jest dostępna wszędzie i nie każdy spełni wszystkie kryteria, ale człowiek, który opiekuje się bliskim, powinien przynajmniej wiedzieć, że ma prawo zapytać i szukać wsparcia.
I jeszcze jedno. Nie trzeba odbierać wartości pracy opiekunkom zawodowym, żeby powiedzieć, że opiekun rodzinny również ma prawo być zmęczony. Jedni mają ciężką pracę. Drudzy żyją w ciężkiej sytuacji 24 godziny na dobę. Jedni potrzebują szacunku i przestrzegania praw pracowniczych. Drudzy potrzebują pomocy, odpoczynku i zwyczajnego ludzkiego wsparcia.
Naprawdę nie musimy się ze sobą licytować. Bo po obu stronach są ludzie, którzy mają prawo powiedzieć: „Jest mi ciężko”. I zamiast odpowiadać „to zmień pracę” albo „to oddaj rodzica do DPS”, może czasami wystarczy powiedzieć: „Rozumiem. Co mogę zrobić, żeby było ci choć trochę lżej?”. ❤️