22/12/2025
Wasilij Archipow (1926–1998) był oficerem Marynarki Wojennej Związku Radzieckiego, który podczas kryzysu kubańskiego w 1962 roku oddał kluczowy głos sprzeciwu wobec użycia torpedy z głowicą nuklearną na pokładzie okrętu podwodnego B-59. Amerykańskie niszczyciele zrzucały wówczas bomby głębinowe sygnalizujące wykrycie okrętu, mimo że jednostka znajdowała się na wodach międzynarodowych.
Radziecka załoga od kilku dni nie miała żadnego kontaktu z Moskwą i nie wiedziała, czy III wojna światowa nie wybuchła już na powierzchni. Dowódca okrętu był przekonany, że wojna się rozpoczęła, i zamierzał odpalić torpedę jądrową. Sytuację dramatycznie pogarszały warunki panujące na pokładzie: kończące się baterie spowodowały awarię klimatyzacji, a temperatura wewnątrz okrętu przekroczyła 45°C. Wielu marynarzy traciło przytomność z powodu zatrucia dwutlenkiem węgla i niedoboru tlenu, co poważnie wpływało na zdolność podejmowania racjonalnych decyzji.
Zgodnie z obowiązującą procedurą, do odpalenia broni jądrowej wystarczała zgoda dwóch osób: kapitana oraz oficera politycznego. Los sprawił jednak, że na pokładzie B-59 znajdował się również Wasilij Archipow, pełniący funkcję dowódcy flotylli. Oficerowie tej rangi zazwyczaj nie przebywali na okrętach podwodnych, lecz jego obecność zmieniła wymaganą decyzję z dwugłosowej na trzygłosową.
Archipow stanowczo sprzeciwił się pozostałym oficerom. Po długiej i dramatycznej dyskusji zdołał ich przekonać, by wynurzyć okręt i nawiązać łączność z Moskwą, zamiast używać broni jądrowej. Jego opanowanie, determinacja i odwaga w obliczu ekstremalnego napięcia zapobiegły nuklearnej katastrofie.
Decyzja Wasilija Archipowa jest dziś powszechnie uznawana za jeden z najważniejszych momentów XX wieku – chwilę, w której los świata zawisł na jednym głosie, a zimna wojna niemal przerodziła się w globalną zagładę.