11/08/2026
Palantir jest najdrożej wycenianą spółką w S&P 500. Nie największą, tylko najdroższą, a to dwie różne rzeczy. Chodzi o wskaźnik cena do przychodów, czyli ile płacisz za każdego dolara sprzedaży. Przeciętna spółka z indeksu kosztuje około 3 razy tyle, ile ma rocznych przychodów. Palantir mniej więcej 50 razy tyle.
Dlaczego rynek się na to zgadza?
Odpowiedź leży w Waszyngtonie. Prawie połowa pieniędzy Palantira pochodzi z amerykańskiego rządu i wojska. W drugim kwartale segment rządowy USA dał 809 mln USD przychodu, plus 90% rok do roku, czyli więcej niż cały biznes komercyjny. Palantir buduje systemy, które zbierają dane z satelitów, dronów i radarów, a potem wskazują cele na polu walki. Ich Maven Smart System w marcu został oficjalnie uznany przez Pentagon za system stały, a nie eksperyment. Armia USA podpisała umowę ramową wartą nawet 10 mld USD w ciągu dekady. Do tego Golden Dome z budżetem 185 mld USD, gdzie Palantir odpowiada za warstwę software. To kontrakty na lata, których praktycznie nie da się przenieść do konkurencji. Rynek wycenia nie dzisiejsze przychody, tylko pewność, że będą płynąć dalej.
Wyniki z 3 sierpnia to potwierdziły. Analitycy czekali na 1,80 mld przychodu, spółka pokazała 1,94 mld i wzrost o 93% rok do roku. Następnego dnia kurs zamknął sesję 29,5% wyżej. Reszta sektora nie ruszyła z miejsca, więc to nie była fala na całym AI, tylko reakcja na jedną spółkę.
I tu jest haczyk. Taka wycena działa dopóki wzrosty są ekstremalne. Historycznie żadna duża spółka software nie utrzymała 90% rocznie przez dłuższy czas, bo z każdym kwartałem baza jest większa. Sam zarząd prognozuje na 2026 rok wzrost o 82%, więc wyhamowanie jest już w planie. Pytanie tylko, czy skończy się na lekkim.