08/06/2016
Dlaczego kura?
Ano dlatego, że (jak opisują ją moi interlokutorzy, oraz uczone księgi i słowniki) zwyczajna, pospolita, a nade wszystko, żenująca i obciachowa. Że sukces w jej wypadku, to tylko przygodność i ślepy traf. Że jest jedynym ptakiem, którego szpeci deszcz (tak potrafi zmoknąć, że wchodzi tym do frazeologii). Że wsiowa, wiejska, co ja tam mówię, wieśniara ogólnie i, że się zanieczyszcza. Jej kupy mają fatalną konsystencję - patrz hasło: kupomocz. Pochylił się nad tym problemem, swego czasu, sam Zbigniew Herbert w opowiadaniu "Kura". (Znany powszechnie jest fakt, że Herbert się nie zanieczyszczał). Że tym pazurem tak grzebie i z rodziny grzebiących sobie jest (pochodzenie jeszcze tu pogarsza sprawę). Że bazgroli po ziemi zupełnie jak nieuk jakiś po papierze; w dodatku wieczorami ślepnie (slepice; ślepucha), co częściowo może tłumaczy tenże fatalny charakter pisma. Że, jakby wszystkiego było mało, nie ma talii; obciążona ciężkim kuprem(chyba ma nadwagę) i gromadką dzieci (istny inkubator); kurczęta wodzi zamiast wodzić na pokuszenie. I że sexy to ona nie jest. Że rozum u niej mały, stosownie do rozmiarów organu, ptasi; móżdżek w zasadzie zamiast rozumu ma, względem czego tępawa i nierozgarnięta. Że ofiara, mili moi, jak się patrzy (kto by tam lubił ofiary) - chodzący rosół, zasób pożywnego białka, maszynka do produkcji jaj. No i ostatnie. Że jest ptakiem, który nie lata; nielotem zakichanym. Stąd postulaty:" Odebrać jej tę godność! Na cóż jej to miano?!" oraz "Bez polotu, bez gracji nie można mieć racji w świecie skrzydeł i piór!" Przy tym podobno wścibska, przy tym pcha się na najwyższe żerdzie! Kąpie się w piachu i gdacze! Sio, mówią do niej wszyscy, puchu, pardą, drobiu marny! Sio!
Takie przynajmniej rzeczy słyszę, czytam pomiędzy wierszami, a często i wprost. Opowiadający, oczywiście, nie zdaje sobie sprawy, że właśnie zdaje mi sprawę z własnych obsesji, manii i pęt. Że się z każdym wypowiedzianym słowem wyłania obraz wewnętrzny tegoż narratora, często nieciekawy, bo z lęków i zabobonów złożony; z tego o czym nie chce pamiętać i przed czym się wzdraga i czego się wstydzi. Od początku świata bowiem wybieramy sobie zwierzęta i obarczamy jakąś wyimaginowaną winą - rzutujemy na nie swoje kompleksy i fobie; złe relacje ze światem, nerwice i dręczący wkurw.
Beata Rokosz