28/06/2026
Z cyklu 🔥 𝟏𝟎𝟎 𝐥𝐚𝐭 𝐦𝐢𝐧𝐞̨ł𝐨 𝐣𝐚𝐤 𝟏 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐧́ - odcinek 9
Dziś post wyjątkowy i bardzo osobisty, ale też – a jakże, jak przystało na ten cykl – historyczny. 😊
Nawiązuje do upalnego początku wakacji, ale także do pewnej fascynującej rozmowy, którą niedawno odbyłam z prawdziwym gawędziarzem i chodzącym rezerwuarem ZDZ-owych wspomnień. (Jego tożsamość zdradzę już niebawem! 😉).
Nie wiem jak Wy, ale taki skwar uruchamia w każdej komórce mojego ciała jedno pragnienie – zanurzyć się w wodzie! 🌊☀️
W latach 80., kiedy byłam… hmmm… niezbyt jeszcze dorosła 😄, niemal każdego wakacyjnego dnia chodziłyśmy z siostrą na słynną FALĘ.
Dla tych, którzy nie znają Katowic – było to kąpielisko w Parku Śląskim, położone obok Wesołego Miasteczka, ZOO i Stadionu Śląskiego. W tamtych czasach park nosił oficjalną nazwę Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku im. gen. Jerzego Ziętka.
Największą atrakcją – i obiektem westchnień tysięcy katowiczan – był oczywiście basen ze sztuczną falą. Jeśli dobrze pamiętam, uruchamiano ją mniej więcej co 40 minut. W jednej chwili do wody rzucały się całe tłumy – od kilkuletnich urwisów po eleganckie panie w kapelutkach i z trwałą ondulacją oraz nobliwych panów z błyszczącymi łysinami. 😄
Jako dziecko patrzyłam na to z nabożnym zachwytem i zastanawiałam się, jaki geniusz wymyślił tę niezwykłą maszynę, która pod śląskim niebem potrafiła dać namiastkę prawdziwego morza. Nie chodziło tylko o fale – urządzenie wydawało również charakterystyczny, donośny huk, do złudzenia przypominający szum morskiego przypływu.
Wyobraźcie więc sobie moje zdumienie, gdy po latach dowiedziałam się, że człowiekiem, który zaprojektował tę słynną FALĘ, był... pracownik ZDZ! 😲
Nazywał się Karol Konieczny.
Z Zakładem Doskonalenia Zawodowego związał niemal całe swoje życie zawodowe – blisko 50 lat. Co ciekawe, pracę rozpoczął już jako trzynastolatek w warsztacie mieszczącym się na tzw. Wólce, przy ulicy Wolności w Chorzowie.
Był człowiekiem, który uwielbiał konstruować rzeczy nietypowe. Zaprojektował między innymi skomplikowaną maszynę do pakowania produktów sypkich oraz scenę obrotową dla jednego ze śląskich (a może zagłębiowskich 😉) teatrów.
Gdyby żył dzisiaj, pewnie opatentowałby swoje pomysły, sprzedał licencje i odpoczywał na hamaku gdzieś na tropikalnej plaży, żyjąc z tantiem. 🌴 W realiach PRL-u największą egzotyką była jednak wycieczka na bratnie Węgry.
I właśnie tam, na Wyspie Małgorzaty w Budapeszcie, zobaczył sztuczną falę, która zachwycała węgierskie dzieci. Pomyślał wtedy: „A dlaczego nie zrobić czegoś takiego u nas?”
Jak pomyślał, tak zrobił.
Od 2 czerwca 1966 roku mieszkańcy Katowic mogli cieszyć się własnym kawałkiem morza pod ołowianym śląskim niebem. 🌊
A kto wie… Jest całkiem możliwe, że pan Karol maczał również palce przy projektowaniu słynnego Diabelskiego Młyna czy 27-tonowej karuzeli „Pająk”, z których przez lata wydobywały się okrzyki – i zachwytu, i przerażenia – tysięcy odwiedzających Wesołe Miasteczko. 🎡
Czasem największe historie kryją się tam, gdzie najmniej się ich spodziewamy. I okazuje się, że człowiek, który przez pół wieku pracował w ZDZ, zostawił po sobie wspomnienia nie tylko w murach naszej instytucji, ale również w pamięci całych pokoleń Ślązaków. ❤️
i