31/08/2026
Siedzimy w pokłosiu pracy poprzedniego tygodnia. 57 okien pojechało na odbudowę szkoły w Ukrainie. Ozdobione ornamentami gościnności. Ośpiewane na drogę. Nakarmione długo gotowaną ucztą rozstawioną na ulicy.
Szczęściarze z nas wielcy. Dziękujemy Wam wszystkim za ten święty czas. Tak się zaczyna budowa naszej domu dla kultury przy ul. Stalmacha 24 (TEPSA) w Katowicach.
Szczęście nasze jeszcze większe, bo do naszego zespołu dołączył nowy człowiek i na przywitanie napisał liścik miłosny po akcji. W naszych progach (xD), miejmy nadzieję na dłużej, zagości Łukasz Woźniak. Czytajcie go!
※※※※※※※※※※※※
Nosimy okna na odbudowę szkoły w Łucku. Dziwny pomysł na most między kryzysami. Można przecież prościej, by zająć się w końcu swoimi sprawami.
Wojna to jedno, drugie to brak (lub bardzo na początku drogi) oddolnego, obywatelskiego zobowiązania do pomocy, tak by była treścią życia, a nie modnym dodatkiem do lodów. By była przekroczeniem niemożności w stronę piękniejszej niewystarczalności.
Cieszy też jeszcze inna głębia - jesteśmy w trakcie budowania Hajmatu na Progu, a niewidzialną (czy wręcz społecznie pogardzaną) robotę odwalają oczywiście Ukraińscy budowlańcy. Próbujemy więc się z nimi spotkać, w potężnym nierozumieniu, kompleksach i obawie, że coś się zrobi nie tak. I pewnie tak będzie, ale tu trzeba.
Tak więc te fundamenty dosłownie zobowiązują nas do tej relacji, nie można na nie nie patrzeć. A okna lądują po drugiej stronie przykro wymyślonej granicy, dla zbombardowanych budynków. Tak chyba powinno wyglądać karmienie miejsc/a.
Ale też i społeczności. W świecie wszechkryzysu, co innego można robić niż się z nim spotykać? Zamiast recept i hiperkonsumpcji może warto praktykować zdruzgotaną współzależność? W dobie chronicznej indywidualizacji, może warto się trochę zmęczyć dla kogoś/czegoś?
Jest w tym jakaś nieuchwytna poezja pracy na zgliszczach. Wpadajcie do Kato, jak macie dość niczego.
- Łukasz Woźniak
fot. Rafał Kapica