27/05/2025
Piękne kierunki, trudna rzeczywistość. O kilku niełatwych pytaniach do dobrej idei
Czytając opublikowane przez MEN kierunki polityki oświatowej na rok 2025/2026, mam w sobie podwójną reakcję:
👉 z jednej strony –nadzieję, bo w tak otwarty sposób mówi się o sprawczości ucznia, aktywności poznawczej, edukacji emocjonalnej, dobrostanie psychicznym, higienie cyfrowej czy potrzebie realnego doradztwa zawodowego.
👉 z drugiej – niepokój, bo wiem, jak wygląda codzienność szkoły w Polsce. I jak daleko mamy – nie w dokumentach, tylko w praktyce – do tych szlachetnych założeń.
Te cele są dobre. Tylko... kto ma je realizować?
Wspieranie sprawczości uczniów, promowanie oceniania kształtującego, aktywizacja metod, rozwijanie odporności psychicznej młodzieży – to wszystko są hasła, które w pełni popieram jako nauczycielka, edukatorka i twórczyni Alisfery.
Ale jednocześnie wiem z doświadczenia, że żadna z tych zmian nie wydarzy się bez ludzi. I bez czasu. A my działamy w systemie, w którym nie starcza ani jednego, ani drugiego.
Wdrożenie tych postulatów oznaczałoby:
• zorganizowanie długofalowych szkoleń dla nauczycieli (nie jednodniowych wykładów),
• zatrudnienie psychologów, edukatorów, doradców zawodowych, specjalistów od komunikacji i emocji,
• stworzenie programów międzyprzedmiotowych i interdyscyplinarnych, które nie kończą się na arkuszu w Excelu,
• przede wszystkim – zmianę myślenia o roli szkoły: z miejsca przekazu na przestrzeń spotkania.
A dziś? Wciąż zbyt często robi się to „po godzinach”
Wielu nauczycieli robi to, o czym mowa w kierunkach MEN – ale z potrzeby serca, w ramach wolontariatu, w czasie po lekcjach, bez wsparcia systemowego. Rozwijają sprawczość, rozmawiają z uczniami, wprowadzają elementy edukacji emocjonalnej – ale za często robią to „obok systemu”, a nie dzięki niemu. A przecież nikt nie powinien być zmuszony do heroizmu, żeby szkoła działała dobrze.
Czy szkoły są gotowe?
Powiedzmy to wprost:
Większość szkół nie jest gotowa strukturalnie, kadrowo ani mentalnie na realizację tych kierunków. To nie kwestia złej woli – tylko przeciążenia, braku narzędzi i ciągłego niedoinwestowania relacyjnej strony edukacji.
Chcesz zdrowia psychicznego uczniów?
Zadbaj o zdrowie psychiczne nauczycieli.
Chcesz aktywizować?
Daj czas na przygotowanie się i prawo do porażki.
Chcesz wspierać cyfrowo?
Zainwestuj w ludzi, nie tylko w sprzęt.
A jednak – nie zniechęcam się
W Alisferze działam dokładnie w tych obszarach: uczę, jak mówić i słuchać, jak radzić sobie z emocjami, jak budować relacje, jak sprawić, by edukacja stawała się realna, a nie „zaliczona”. Widzę, jak bardzo młodzi tego potrzebują. I jak dobrze na to reagują – gdy tylko mają bezpieczną przestrzeń.
Dlatego te kierunki mnie nie śmieszą. One mnie mobilizują.
Ale też dają mi prawo do zadania pytania: kto, kiedy i za co ma to wdrożyć?
I czy jesteśmy gotowi, żeby przestać udawać, że dobra intencja wystarczy.
Jeśli chcesz – udostępnij, skomentuj lub po prostu porozmawiaj o tym w pokoju nauczycielskim, w domu, z uczniami.
Zmiana systemowa zaczyna się od postawienia sprawy uczciwie:
„Chcemy dobrze. Ale nie możemy tego robić sami.”