01/12/2024
Dziś będzie o byciu niezależnym, o odwadze i co ma do tego robienie prania.
Tego lata w mojej grupie znalazła się Cristina, 16-letnia Włoszka. Pewna siebie chociaż nieco neurotyczna (ach te hormony!), pogodna, elokwentna. Jej chłopak był od niej starszy o 8 lat. Wszystkie inne dziewczyny w grupie, chętnie przysiadały się do jej stolika i chciały z nią pracować w grupie. Jednym słowem tzw. gwiazda socjometryczna. Taka to sobie w życiu poradzi. A już na pewno z angielskim.
Wieczorami plan kolonii oferował zapisywanie się na zajęcia dodatkowe, m.in, koszykówkę, piłkę nożną, tenisa oraz jogę. Cristina wybrała to ostatnie. Jakież było moje zdziwienie, gdy o porze przeznaczonej na wieczorne zajęcia sportowe, zobaczyłam Cristinę maszerującą zrezygnowanym krokiem obok mojego akademika. “Cristina, co Ty tu robisz, nie poszłaś na jogę?” “Nie, bo próbujemy zrobić pranie.” “Trzeba ściągnąć aplikację, doładować konto i uruchomić jedną z pralek przez aplikację.” “Wiem, ale nie umiem.” “Weź jakąś koleżankę, na pewno razem to rozkminicie.” “Proszę Pani, ja byłam z koleżanką. Ani ona ani ja nie potrafi uruchomić pralki. Najpierw ja płaczę, potem ona płacze, a potem płaczemy razem nad tą pralką.”
Dlaczego o tym piszę? Byliście kiedyś w sytuacji, gdy coś nie działało i trzeba było poszukać rozwiązania samemu? Co wtedy robicie? Dzwonicie do kolegi, koleżanki, brata itp czy sami próbujecie znaleźć rozwiązanie?
Uczyłam kiedyś w firmie, gdzie jedna grupa zażyczyła sobie brak pracy w grupie, bo wtedy nauczyciel nie może wyłapać wszystkich błędów językowych. Bo przecież jest to niemożliwe, żeby słuchał wszystkich trzech grup jednocześnie i zapisał absolutnie wszystkie błędy. Ale czy o wyłapanie błędów chodzi, czy o to, żeby próbować być autonomicznym? Przecież nauczyciel, mimo że by chciał, nie pojedzie z Tobą na wakacje (o jakżesz bym chciała z Wami pojechać!) i nie będzie wyłapywał wszystkich błędów. Każdy będzie musiał zmierzyć się z trudnościami w komunikacji, ale tylko taką drogą nauczy się używać języka.
Czasem budowanie autonomii i pewności siebie zabiera trochę czasu. Uczyłam kiedyś Martę, pracowniczkę korporacji, która po awansie na kierownika zespołu, musiała brać udział w spotkaniach video wyłącznie po angielsku. Pierwsze z nich nagrała telefonem, i poprosiła mnie o zrobienie tłumaczenia. Ale wiecie co? Tak było tylko za pierwszym razem, bo potem nabrała już pewności siebie i przychodziła na lekcje, coraz płynniej opowiadając po angielsku o pracy.
Wracając do pralki, aplikacja do działania potrzebowała włączonego wifi aby połączyć się z kontem użytkownika oraz włączonego bluetooth, aby połączyć się z jedną z pralek. Po ukończeniu cyklu prania, aplikacja wysyłała powiadomienie (na zdjęciu). Cristina pochodziła z dosyć zamożnego domu (a właściwie trzech domów), jej rodzina miała trzy rezydencje we Włoszech. Być może nigdy nie musiała robić prania w żadnym z nich. Ale być może sytuacja z pralką nauczyła ją więcej o radzeniu sobie z trudnościami, niż lekcja angielskiego.