25/01/2025
Podpisujemy się pod tym rękami i nogami 🫶🏼💯💯
Do porannej kawy... zastanówmy się "i co dalej?"🤔
Kiedyś już temat nurtów i tematycznych żłobków i przedszkoli był poruszany.
Co do samych idei moje nastawienie się nie zmieniło. OGÓLNIE NIC DO NICH NIE MAM.
Ogólnie.
Bo często patrząc na rodziców, którzy posłali dziecko do żłobka/przedszkola np. montessori albo leśnego,nasuwa mi się pytanie "i co dalej?".
No sami przyznacie, że szkół podstawowych już jest zdecydowanie mniej a nawet jak są to czesne jest spore.
No i teraz tak. Przychodzi maluch- roczny do żłobka w nurcie bliskości,zaliczy jeszcze przedszkole.. to daje nam jakieś 5/6lat (najważniejszych w rozwoju dziecka) w przekonaniu,że tak funkcjonuje świat. I co dalej? No dalej to może rodzice będą konsekwentni w swoich działaniach i jeszcze znajdą klasy 1-3 w okolicy w danym profilu ale im dalej w las tym gorzej. Bo nie ma zbyt dużo placówek podstawówki jeszcze ale co dalej?
I mimo,że doskonale rozumiem działanie placówek tematycznych. Wychodzenie naprzeciw klientom/rodzicom i tak jak mówię,nic mi do tego jaki kto ma kierunek i wizję to pytanie "co dalej? " towarzyszy mi zawsze przy takim wyrabianiu w dziecku nawyku i poradzeniu go w mimo wszystko, ukierunkowanym myśleniu i zachowaniach.🤔🫣 Bo wiecie,że często jeszcze jest tak,że w domu nikt się nie trzyma tego nurtu albo wybiera jego elementy, które są wygodne.
I wy robicie swoją robotę dobrze ale to trochę syzyfowa praca. Bo takich sumiennych rodziców na maxa ROZUMIEJĄCYCH założenia to jest średnio jeden na trzech.🫣
Ostanio w komentarzu padło "Martyna mówi,że nie chce rodzeństwa to nie będziemy mieli więcej dzieci"
I co dalej?
Martynka ma dwa lata❗ jak powie,że chce zapalniczkę i papierosa to też dostanie? "Bo wychowujemy dziecko bez kar i nagród. Sama konsekwencja jest wystarczająca" -kocham ten tekst całym swoim ♥️ (sarkazm wyłapany?😉)
Martynka to dziecko..Dwulatek, który może co najwyżej zdecydować czy chce bluzkę białą czy różową ale i tak wybór wcześniejszy(czyli wybranie tych dwóch bluzek)podjął dorosły.
"Dwulatek nie będzie mną rządził" -hasło,które powinno nieść zrozumienie dla etapu rozwojowego,szacunek ,dużo tłumaczenia ale i GRANICE.
I co dalej? Martyna powie,że nie chce dzidziusia,ten się urodzi i? Oddacie go dziadkom na wychowanie? 🫣 To aż brzmi absurdalnie ale jak czytałam ten komentarz to miałam przed oczami kilka sytuacji z życia wziętych. W którym momencie zniknęła granica: dorosły - dziecko ? Nie wiem 🤔🥺
Sytuacja w szatni. Po adaptacji już dawno. Przebiegła ok.
"Martynko,chcesz dziś wejść do sali? Rozumiem twoje emocje ale może ja bym dziś do pracy poszedł gdybyś chciała tu zostać z dzieci i paniami" -imię zmienione.
Tamta sytuacja mnie z kapci wysadziła. Ja słuchałam co mówi rodzic a obok Martynka "darła się" (bo nie było ani jednej łzy) i kopała rodzica.
I tak Martynka do sali nie docierała. Wracała z szatni do domu. Aż pewnego dnia rodzicom skoczyły się możliwość brania wolnego i płacenia za placówkę jednocześnie. Przyszli zgłosić,że mają problem.
I co dalej, zapytacie? No trzeba było wyznaczyć granicę, pokazać,że kopanie dorosłych nic nie da (bo to że nie wolno to inna sprawa) i nagle się okazało ,że "krzyki" rodzicom już nie bardzo pasują do "szanujmy twoje emocje" i dziecko chodziło w szoku dłuższy czas.
🫣Przestało być decyzyjnym parterem a zaczęło być dzieckiem🫣
Widmo utraty pracy zadziałało (nie macie jak ja wrażenia,że to już skrajnie za daleko poszło?)
Inna Martynka w innym żłobku jak widziała "mamę psiapsi" to z dwulatka, które przy nas się samo ubierało,jadło przy stoliku i samo czekało na łóżeczku az podjedziemy ją przytulić, zamieniała się w "chodzący armageddon"- ksywa od taty. Mama-psiapsi zrobiła z Martynki przyjaciółkę. Wspólne zakupki,te same ubranka, lody na mieście - ale to jest ta fajna strona❤️. Za nią szło opowiadanie dwulatkowi co będzie robiła w ciągu dnia i czekała na aprobatę.Jak mała powiedziała "nie " to mama nie szła z koleżanką ma kawę bez niej ,nie robiła paznokci. Zupy na obiad były 4 bo Martynce się szybko zdanie zmieniało. Rozmawiali z nią jak z dorosłym(inaczej:o tematach dla dorosłych
),spać chodziła 3-4 rano a o 8.00 była u nas bo "bawiła się i mówiła,że nie jest zmęczona". Skończyło się wybitym oknem w aucie przez Martynke bo kamieniem rzuciła przed siebie ale nie trafiła w dal,tylko w auto.Kopanie w szatni i krzyk na pół osiedla to przy mamie standard.Rzucanie butami w rodziców,uciekanie po parkingu,uciekanie bez ubrań z domu ma drogę,plucie zupa w twarz. Wylewanie wody z akwarium i rzucanie rybkami...
Wiecie kiedy przyszli rodzice ? Przyszli pytać o dobrego psychologa? (Jak się okazało,że mama w ciąży i boją się, że Martynka wyrzuci z łóżeczka bobasa a mąż jednak musi pracować. Mama psiapsi z dwójką rady nie da).
Psychologa odroczyli ale zasady też ich przerosły do wprowadzenia.Niestety szybciej było szukać orzeczenia dla Martynki niż przyznać się ,że mama-psiapsi to nie dobra relacja dla malucha.
❗❗(I to nie tak,że rodzice mają nie być wsparciem, przyjacielem do którego dziecko idzie po pomoc.Ma tak być. Ale relacja w granicy: ja jestem dorosły,ty masz dwa lata.Czyli to ja decyduje jakie zachowanie jest bezpieczne.. a nie mama psiapsi pyta dwulatka czy może wyjść z domu).🫣🫣🫣
I co dalej? Nie wiem..dziecko poszło już do podstawówki z orzeczeniem (o ADHD).Jak sobie radzą?Jak młodsze dziecko? Ciężko mi powiedzieć.
Pytanie "co dalej" to nie tylko przy sytuacjach z rodzicami ale też w żłobku mi się nasuwa.
Bo wiecie na sali 20/30 dzieci kilka opiekunek. Każda ma inne podejście do dzieci. Tam jest dopiero ciężko wypracować wspólne zasady. Jeszcze ciężej na co dzień się ich trzymać.
Ale i tak się zastanawiam dlatego niektóre opiekunki/nauczycielki widzą,że mają na sali chaos, całe dnie są w krzyku i harmiderze, mają rozwalone wszystko co się da na półkach.Totalnie nic z tym nie robią 🤔 siedzą na dywanie i patrzą. Gdzie wzorce? Gdzie nauka zachowań przez zabawę? Gdzie budowanie relacji z dziećmi?
I co dalej? Rok ,dwa,osiem wytrzymasz w takim miejscu? Człowiek własnych myśli nie słyszy przez bite 8 h i tak dzień w dzień.Idzie się wypalić i to szybko.🥺
Hałas w tej pracy jest czymś normalnym. Ale hałas, głośne zabawy,sala tętni życiem to nie dziki szał i armageddon w jednym.
I co dalej? Nie wiem ale granica jest cienka. Za nią jest już tylko nieszczęśliwe dzieciństwo i niespełnione obowiązki Przebodźcowanie i bezradności obu stron.
Wbrew pozorom dzieciństwo w stylu:wszystko mogę, wszystko mam i sam decyduje. Zero konsekwencji i zero stresu oraz zasad.To zagubiony nastolatek i totalnie nie przystosowany do życia młody, dorosły.
Miłego dnia ❤️