14/08/2026
W sieci pojawiają się kolejne trendy z wykorzystaniem AI. Ostatnio królują „przytulacze” ❤️ – zdjęcia, na których możemy stworzyć niemal dowolną scenę. Sama postanowiłam pobawić się tym trendem i przygotowałam kilka zdjęć z różnymi promptami: „przytulacz” oraz „wspólna, optymistyczna przyszłość z matematykiem”.
I co ciekawe? Pod takimi zdjęciami bardzo szybko pojawia się pytanie:
„A jaki jest prompt?”
I właśnie to jest dla mnie bardzo ciekawy obraz naszych czasów.
Chcemy szybkiej odpowiedzi. Gotowego rozwiązania. Promptu. Instrukcji. Najlepiej takiej, którą można skopiować i od razu uzyskać efekt.
A przecież można inaczej. Można samemu poszukać, poeksperymentować, zmienić jedno słowo, dodać szczegół, sprawdzić, co się wydarzy… Nie uda się? To spróbować jeszcze raz.
I wtedy pojawia się pytanie:
Czy my, dorośli, nie idziemy czasem na łatwiznę, a jednocześnie oczekujemy od dzieci czegoś zupełnie innego?
Od dzieci wymagamy, żeby:
🔹 szukały własnych rozwiązań,
🔹 próbowały, nawet jeśli nie wychodzi,
🔹 uczyły się na błędach,
🔹 były cierpliwe,
🔹 nie poddawały się po pierwszej porażce.
A przecież dzieci bardzo często są naszymi kalkami.
Jeśli dorosły myśli:
„Po co mam szukać, skoro ktoś poda mi gotową odpowiedź?”
to dlaczego dziecko miałoby myśleć:
„Spróbuję jeszcze raz. Poszukam innego sposobu. Sprawdzę, gdzie popełniłem błąd”?
Po co się wysilać, skoro można mieć szybko, łatwo i tu i teraz?
AI nie jest problemem. Wręcz przeciwnie – może być fantastycznym narzędziem do tworzenia, eksperymentowania i uczenia się.
Tylko może czasem zamiast pytać „Jaki jest prompt?”, warto najpierw spróbować samemu.
Bo może właśnie w tym eksperymentowaniu, błądzeniu, poprawianiu i popełnianiu błędów jest najwięcej… prawdziwego uczenia się.
A skoro chcemy, żeby nasze dzieci były ciekawymi świata, samodzielnymi i wytrwałymi ludźmi, może warto zacząć od siebie.
Nie zawsze potrzebujemy gotowej odpowiedzi. Czasem potrzebujemy przestrzeni, żeby samemu jej poszukać.