20/04/2026
Są na świecie dziewczyny, które w ciepły, kwietniowy weekend robią różne rzeczy.
Niektóre jadą na city breaki.
Niektóre śpią do południa.
Niektóre podejmują rozsądne decyzje życiowe.
A potem jesteśmy my.
Rozsiane po Polsce niczym dobrze ukryte gatunki, skrzyknęłyśmy się w jednym miejscu z bardzo konkretnym planem...nie mieć planu, a mimo to robić rzeczy najwyższej wagi.
Na przykład...zachwycać się.
💛🖤💛🖤Team Salamandra
I trzeba tu wyjaśnić, że "zachwyt" w naszym wydaniu nie jest cichym "o, ładne", tylko raczej nagłym, zbiorowym wybuchem dźwięków, które mogłyby zaniepokoić postronnego obserwatora. Zwłaszcza jeśli ich źródłem są odchody, kości, czy pióra.
To jest ten typ ekipy, który uznaje siedzenie w krzakach za pełnoprawną aktywność, a gotowanie w kociołku nad ogniem za wyższą formę sztuki kulinarnej. Głównie dlatego, że zawiera dym, historię i jak się okazało odrobinę ryzyka (😅).
Jedna przemierza ze mną kraj, a ja mogę być jej radiem. Czasem nadającym sens, czasem odbierającym, ale zawsze na właściwej częstotliwości.
.w.lesie Jedna pachnie jak bardzo ambitny zielnik i używa olejków z roślin, których nazwy brzmią jakby ktoś je wymyślił w trakcie kichnięcia, a jej spokój ma właściwości niemal nadprzyrodzone.
Jedna patrzy w niebo i opowiada o nim tak, że człowiek przestaje być pewien, czy to jeszcze nauka, czy już trochę magia.
goleniow A z jedną mogę zjeść robaka z gara i dotknąć wszystkiego, czego "nie wolno", co jak pokazuje doświadczenie, jest bardzo dobrą wskazówką, gdzie znajdują się najciekawsze rzeczy.
Jesteśmy różne. I to wyraźnie.
A jednak coś nas łączy, coś upartego, dzikiego i kompletnie niepraktycznego, to zgoda na zachwyt nad światem w jego najbardziej niepozornych wersjach.
I to jest rzecz podejrzanie rzadka.
Bo okazuje się, że można znaleźć ludzi, przy których nie trzeba się tłumaczyć z radości na widok porostu, tropu w błocie, czy wypluwki.
Można być "nie taką jak trzeba".
I odkryć, że to dokładnie tak, jak trzeba.
I, między nami mówiąc, świat jest od tego trochę lepszy. 🖤
Dzięki ekipo💛