Mama z Józefowa

Mama z Józefowa Młodzi, Praworządna Szkoła,
Rady Rodziców,
ZaJawka🩷JAWNOŚĆ
Współpraca

Sąd... w uzasadnieniu wskazał, że pytania ze sprawdzianów są informacją publiczną, ponieważ:💡sprawdziany są elementem pr...
16/12/2025

Sąd... w uzasadnieniu wskazał, że pytania ze sprawdzianów są informacją publiczną, ponieważ:

💡sprawdziany są elementem procesu nauczania i pokazują poziom i sposób realizacji zadania publicznego przez szkołę;
💡odnoszą się do funkcjonowania podmiotu publicznego i mogą służyć kontroli społecznej jakości usług publicznych;
💡nie są „dokumentem wewnętrznym”, bo są kierowane na zewnątrz (do uczniów, pośrednio także rodziców/opiekunów) i realnie oddziałują na ocenę postępów.

Dzień dobry, czy są tu jacyś uczniowie? -> https://informacjapubliczna.org/sentence/pytania-z-klasowki-to-informacja-publiczna/
--
Dorzuć 10 zł do powstawania tekstów takich, jak ten! Wesprzyj przez https://suppi.pl/watchdog

Wpis: JGM [bit.ly/pracownicySieci]

🎄Paradoks telefonów w szkole 🤳📵Pewna szkoła.Pewna klasa pierwsza lub druga.Pewien świąteczny występ dzieci – rano, w god...
16/12/2025

🎄Paradoks telefonów w szkole 🤳📵

Pewna szkoła.
Pewna klasa pierwsza lub druga.
Pewien świąteczny występ dzieci – rano, w godzinach pracy rodziców.

Dzieci małe, wzruszenie duże, więc rodzice chcieliby być wszyscy.
Tyle że… się nie da. Sala ma swoje granice, bezpieczeństwo też.

I zaczyna się dyskusja na grupie rodzicielskiej:
„Jak to tak? Dlaczego nie mogą przyjść wszyscy rodzice?”
„Przecież to szkoła!”
„To nasze dzieci!” 🤪

Szkoła informuje: prosimy nie nagrywać, bo łatwo o nieumyślne upublicznienie wizerunku nie swoich dzieci.
I tu — pełna zgoda. Słusznie. Odpowiedzialnie. Zgodnie z prawem.🩷

I w tym miejscu pojawia się paradoks.

Z jednej strony rodzice głośno mówią:
📵 zakazać telefonów w szkołach
📵 dzieci uzależnione od ekranów
📵 zagrożenia, hejt, prywatność

A z drugiej…
w takich sytuacjach dorośli chcą filmować wszystko🫤
Bo jak nie nagrać? Jak nie wrzucić? Jak nie mieć pamiątki?

I jaki przykład wtedy dajemy dzieciom?

Że telefon w szkole jest problemem — ale tylko wtedy, gdy trzyma go dziecko.
Gdy dorosły — już „w porządku”.🫤

Bez świadomości, żadne zakazy nie mają sensu. Nic nie zmienią, a będą tylko po to by je łamać.

Bo nie zakaz zmienia zachowania.
Zmienia je edukacja:
o zagrożeniach, o konsekwencjach, o odpowiedzialności —
także (a może przede wszystkim) dorosłych.

I to jest chyba najważniejsza lekcja z tej całej historii.

17/11/2025

Jest mnóstwo "Domów Dobrych", z których codziennie rano wychodzą dzieci i codziennie do swojego "Domu Dobrego" wracają.

Czy dziecko zawsze wie, że to co się dzieje jest poza normą. że to przemoc?

Michał zna tylko swój dom - jeśli ma 5 - 9 lat może nie mieć wielkiego porównania. Kiedy jest u kolegi w gościach nie widzi matki kolegi rozliczającej się we łzach z paragonów i uzasadniającej zakup drugiej pary skarpetek. No ale w jego domu rozliczanie z paragonów też nie odbywa się przy gościach. Wiele dzieci nie wie, że to co dzieje się w ich domu jest przemocą. Bo to ich norma. Tylko to znają. Jak dowiadują się, że to co znają z domu nie jest normą?

"Byłem u kolegi i jego mama rozlała cały kompot. Prawie zsikałem się ze strachu, że jego tata zaraz ją zbije. Ale on się rzucił ze ścierką sprzątać", "W Rossmanie jedna pani powiedziała, że zgubiła portfel, a jej mąż ją pocieszał, że nic się nie stało i że on zaraz zadzwoni do banku. Przysięgam pani, ona się wcale nie bała, proszę mi wierzyć, wcale", "Jak mój tata podnosi rękę to nasz pies się kładzie, a jak sąsiad podnosi rękę to pies skacze do zabawy". “Heniek powiedzial mamie, ze dostal uwagę, a ona powiedziala “Chodz się najpierw przytul. Ale on najpierw powinien dostac lanie albo karę od mamy. Jak pani mysli?”. Te okruchy konfrontacji z tym, że inni mają inaczej wyglądają bardzo różnie.

Dzieci, które rozumieją, że to przemoc żyją w niewyobrażalnym lęku, że spotka je to samo. Widzą, że mama siada do stołu z podbitym okiem, pękniętą wargę, strupami pod nosem. Widziały jak tata wystawił ją na dwór i stała w klapkach i w majtkach na balkonie. Ośmioletni Michał wie, że te wszystkie potworne rzeczy mogą spotkać i jego. Skoro dorosła mama nie dała rady się obronić, powtrzymać tego co się codziennie powtarza, to jak Michał o wadze 28 kilogramów poradzi sobie z pięścią? On wie, z jaką siła ta pięść spada. Michał widzi jak się tę matkę upokarza przy ludziach "No powiedz ile zarabiasz. Powiedz. Zawsze dzieciom mówię, nie uczcie się to skończycie jak matka". Michał wie, że, kiedy przyjdą do niego koledzy lepiej nie mieć w ojcu wroga, bo może zrobi żarcik o tym, jak Michał posikał łóżko rok temu? Lepiej nie ryzykować.

Dzieci na filmie widzą matkę zbitą, skrwawioną, upadającą i reagują całkiem spokojnie. Również dlatego, że chronią siebie. Czy z perspektywy ośmiolatka jest w tym domu ktoś, kto go ochroni?

Dziecko żyjące w domu z przemocą żyje w ciągłym napięciu. Jego układ nerwowy jest wyczulony, umie zdiagnozować tempo kroków, siłę z jaką zrzuca się buty w przedpokoju, subtelną zmianę tonu w "Już wróciłem". Mózg ciągle rejestruje i zlicza objawy ewentualnej utraty kontroli, nadchodzącej złości. Jest w ciągłym pobudzeniu, bo tornado jest zawsze na horyzoncie. Czujność gwarantuje szanse na przeżycie. Może uda się złamać swój lęk i jakoś tatę udobruchać? Pokazać laurkę, zaśpiewać piosenkę, rozśmieszyć. Dziecko staje się instalacją odgromową w domu. Ale z napięciem, które zbiera zostaje samo.

Mózg Michała się nie uczy. Jak w takim poziomie przeciążenia miałby się uczyć? Jakie znaczenie ma matematyka, tabliczka mnożenia i fotosynteza, jeśli o 17.00 drzwi zamykają się z trzaskiem, buty lecą z hukiem, a mama w panice sprawdza, czy ma wszystkie paragony, bo codziennie musi się z nich rozliczyć i wiadomo juz jak ten dzień się skończy.

To jest układ nerwowy, który wstaje rano pełen drutu kolczastego, żwiru i szkła. Nie ma w domu dorosłego, który byłby bezpieczną przystanią, miałby w sobie spokój i przestrzeń, żeby pomieścić emocje dziecka. Bo dzieci regulują się w kontakcie z bezpiecznym, bliskim i spokojnym dorosłym. Wstaje i kładzie się z potłuczonym szkłem w środku. Bo przerwy pomiędzy kolejnymi wybuchami nigdy nie są wystarczająco krótkie.

Ten układ nerwowy idzie do szkoły. Może reagować płaczem na najmniejszą porażkę - bo nie ma już ani milimetra miejsca na frustrację, niepowodzenie i dodatkowe napięcie. Żle napisana litera może być ostatnią kroplą, która przeleje czarę - dziecko podrze zeszyt, skopie plecak, rzuci piórnikiem i i ucieknie z lekcji. Wydaje się, że z powodu litery.

Michał przez lata słyszy "Mama doprowadziła tatę do szału. Mogła nie pyskować.", "Tata jest zmęczony, nic się nie stało", "Mama musiała się czepiać i proszę, podziękujcie jej, że znowu nie idziemy na basen, bo jej krew leci z nosa. A wystarczyło przynieść paragon". Mózg ośmiolatka słyszy, że nie idą na basen, bo mama specjalnie rozzłościła tatę. Jaką częścią mózgu dziecko ma zrozumieć, że to manipulacja? Tata mówi jak działa wiertarka i mówi co się zadziało przed chwilą. Na jakiej podstawie dziecko ma zweryfikowac, w co ma wierzyć. Dziecko widzi płaczącą mamę, ale słyszy, że nic się nie stało. Jak Michał ma zrozumieć reakcje kolegów, czy jeśli kolega płacze - to coś się stało, czy nie?

To jest dziecko, które często nie wie co czuje, jest odcięte, zamrożone. Musi odciąć się od swojego lęku, ciągłego poczucia zagrożenia - żeby przetrwać. Bo 365 dni w roku żyje w obliczu ewentualnego, nieprzewidywalnego wybuchu agresji. Zagrożenie nie znika, układ nerwowy nie ma wytchnienie i regeneracji więc wyłącza bezpiecznik. Ponieważ trudno odciąć się od jednej emocji - układ nerwowy odcina wszystko. Ale przecież odcięte napięcie i pobudzenie ciągle siedzi w środku, daje odczucie nieokreślonego niepokoju, dyskomfortu, rozkojarzenia, trudność w skupieniu się. To ciśnienie, które rozsadza od środka lubi się wydostać na przykład samookaleczeniami.

To jest dziecko, które może zamrozić się w schemacie uległości, przytakiwania, wykonywania poleceń i odczytywania oczekiwań dorosłych zanim zostaną wypowiedziane. Może być ulubienicą nauczyciela. Układ nerwowy tego dziecka wie, że trzeba być zawsze krok przed dorosłym, żeby nie prowokować. Dorosłych warto mieć po swojej stronie.

To jest Kasia, która może być autorką różnych trudnych zachowań wobec dzieci, wykluczających i upokarzających. Bo to jedyny moment w ciągu doby, kiedy to ona kontroluje sytuację, kiedy to nie ona się boi, to nie ona ucieka.

To może być Zosia, która przekracza swoje granice: nagra filmik jak tańczy w samych majtkach, pozwoli się upokorzyć za pozory przyjaźni. Skąd ona ma wiedzieć gdzie przebiegają granice. Wczoraj widziała mamę w majtkach i bosą stojącą na balkonie. Tata wyjaśnił, że nic się nie dzieje. Mama wie, że ma wybór: pyskować albo nie. Wszystko jest w porządku, jedz Zosiu zupę. Skoro to jest normalne - to filmik w majtkach tym bardziej.

To może być Bartek, który z łatwością uderzy kogoś w przedszkolu, bo kipi w nim strach, że mamie leciała krew z ucha, pamięć jej pisków z łazienki i atmosfera potwornego napięcia ze śniadania. Którą częścią czteroletniego mózgu ma to wyregulować, ponazywać i przeanalizować? Bartek cały czas topi się w adrenalinie i kortyzolu i na najmniejszą frustrację reaguje tym co adrenalinowy lot ma w ofercie.

To może być Paweł, który ciągle inicjuje działania związane z przekraczaniem granic, ma skłonność do zachowań ryzykownych, często ściąga na siebie systemowe konsekwencje bo pomazał auto polonistce, wysypał ziemię z doniczki na biurko nauczyciela, podpalił flagę na boiksu. Układ nerwowy Pawła od początku swojego istnienia funkcjonuje w kortyzolowej kąpieli, w ciągłym pobudzeniu i chociaż to go przeciąża - to jest jedyne środowisko w jakim umie funkcjonować. Dlatego organizuje sobie ciągłe źródła pobudzenia i zastrzyki nowej dawki. Czy robi to świadomie, planowo? Oczywiście, że nie.

To są dzieci, w których krzyczący nauczyciel może wywołać paraliżujący strach, bo wydzierający się dorosły działa jak odgłos wystrzału na kogoś, kto uciekł z obszaru wojny.

U starszych dzieci to są objawy stresu pourazowego, w końcu 15 latek od piętnastu lat mieszka w domu, w którym patrzy na przemoc wobec najbliższych. Czyli przeszedł więcej niż weteran czterech tur w Afganistanie. I ma siedzieć w szkole, być grzeczny, nie być bezczelnym, grzecznie się odzywać i czemu jest taki rozkojarzony i nic nie notuje? Co robi z układem nerwowym 15 lat doświadczania lęku, bezradności, złości, poczucia winy, wstydu, upokorzenia, a to wszystko zanurzone w ciągłej gotowości i czujności? Otóż robi różne rzeczy.

Nie ma jednej ścieżki. Nie ma jednego szablonu i wzoru, który odcisnąłby się w tak samo w każdym układzie nerwowym. Dlatego każdy kto pracuje dzieci powinien mieć uważne, czułe oko. Świeże spojrzenie, które nie zamyka się w perspektywie "Nieeee, tata ordynator, mama prawniczka, to na pewno coś innego. Nieee". Przemoc mieszka w wielu domach. Także w tych, które aż proszą się o definicję "domów dobrych".

Dla każdego rodzica ważna jest wiedza o tym jak obniżać napięcie i regulować skumulowane emocje dziecka, które lubią się wylać w okienkach "przed zaśnięciem / przed szkołą"- pakiet strategii przyślę Wam w czwartek newsletterem. Nie w kontekście przemocy, to jest po prostu ważne dla każdego rodzica. Jesli chcesz czytac kolejny elaborat zapraszam https://agnieszkamisiak.pl/moj-newsletter/

Takie długie posty nie zachęcają, ale bywa, że krótko się nie da. Myslisz, ze to wazne? Udostępnij.

😔Gdy naczelnik wydziału mówi: „w niektórych momentach pasek by się prosił”… – o granicach, których nie wolno przekraczać...
14/11/2025

😔Gdy naczelnik wydziału mówi: „w niektórych momentach pasek by się prosił”… – o granicach, których nie wolno przekraczać!

Chciałabym zwrócić uwagę na sytuację, która wydarzyła się podczas jednej z komisji Rady Miejskiej w Piasecznie. Podczas omawiania uchwały dotyczącej wyjazdów dla dzieci z rodzin o niższych dochodach, radni zapytali naczelniczkę Wydziału Spraw Społecznych, dlaczego tak mało dzieci korzysta z tego wsparcia.

Zamiast rzeczowej analizy usłyszeliśmy długą opowieść o „wymaganiach dzieci”, a następnie przykład sytuacji, której była świadkiem. I wtedy padło zdanie, które absolutnie nie powinno paść z ust osoby kierującej wydziałem odpowiedzialnym za wsparcie społeczne:

„Jestem przeciwko biciu dzieci, ale w niektórych momentach pasek by się prosił.” 😡

Takie słowa są nie tylko nieprofesjonalne — one są głęboko niepokojące.

Pokazują konflikt między wiedzą, którą powinni mieć pracownicy i kierownictwo wydziałów społecznych, a przekonaniami, które normalizują przemoc wobec dzieci. W 2025 roku naprawdę nie możemy udawać, że bicie to „metoda wychowawcza”, a przemoc to „czasami zrozumiała reakcja”.

👉 Dzieci — zwłaszcza te z rodzin w trudnej sytuacji — powinny być otoczone wsparciem, bezpieczeństwem i szacunkiem.
👉 A osoby kierujące wydziałami społecznymi powinny być pierwszymi, które to gwarantują.
👉 Słowa mają znaczenie. Normalizowanie przemocy — nawet w formie „komentarza” — tworzy społeczne przyzwolenie na krzywdę.

Ta sytuacja powinna być dla nas sygnałem alarmowym. To dobry moment, żeby zapytać, jak naprawdę chronimy dzieci, jakie standardy obowiązują w naszych instytucjach publicznych i jakich postaw oczekujemy od osób pełniących tak ważne funkcje.

Reagujmy!!!

📸 Dla uwagi

Ważne!!!
14/11/2025

Ważne!!!

🟦 Politycy i wizerunek dzieci — kiedy edukacja zamienia się w PR?

W ostatnich dniach — ale też w ostatnich latach — coraz częściej widzimy w mediach społecznościowych zdjęcia polityków z dziećmi: w szkołach, przedszkolach, podczas wizyt w Sejmie czy lokalnych wydarzeń.

To ujęcia pełne uśmiechu, serdeczności i deklaracji o wartościach, patriotyzmie czy empatii.

Ale warto zadać pytanie:
👉 czy naprawdę chodzi o dzieci, czy raczej o wizerunek dorosłych?
🔶 Dlaczego wykorzystywanie wizerunku dzieci w polityce to poważny problem?

Dzieci nie powinny być narzędziem promocji‼️

Nie mogą w pełni wyrazić świadomej zgody ani rozumieć celu publikowania ich zdjęć czy wypowiedzi.
Upolitycznianie ich obecności, nawet w pozytywnym kontekście, zmienia je w element marketingu emocjonalnego — służącego wizerunkowi dorosłych, a nie dobru najmłodszych.
Zacieranie granicy między edukacją a autopromocją.

Spotkania polityków z dziećmi mogą być wartościowe i edukacyjne. Problem zaczyna się wtedy, gdy relacja z takich spotkań przybiera formę posta autopromocyjnego:
👉 z nazwami szkół,
👉 z opisami prywatnych relacji,
👉z emocjonalną narracją budującą „ciepły wizerunek polityka”.

Wtedy to nie edukacja, lecz wizerunek staje się treścią komunikatu.
Ryzyko utraty neutralności placówek publicznych.

Szkoły — a zwłaszcza szkoły specjalne — powinny być przestrzenią wolną od działań politycznych.

Kiedy politycy publikują zdjęcia uczniów, cytują ich wypowiedzi czy zamieszczają efekty ich prac, wizerunek szkoły zaczyna być łączony z konkretną opcją polityczną.
To narusza zaufanie do bezstronności edukacji i budzi poważne wątpliwości etyczne.

🔴 Przykład z naszego regionu
Niedawno lokalny poseł opublikował na swoim profilu wpis dotyczący spotkania z uczniami — w tym ze szkoły specjalnej. W relacji polityk nie tylko podawał nazwy szkół i szczegóły spotkań, ale również:
➡️ upublicznił wypowiedzi uczniów,
➡️ pokazał plakat ich autorstwa, na którym młodzi ludzie — w oczywisty sposób nieświadomie — zaprezentowali rysunek promujący rządzącą koalicję.

W naszej gminie również dostrzegamy bardzo dużo przykładów ocieplania wizerunku dziećmi przez osoby pełniącej funkcje publiczne.

💡Dlatego apelujemy o rozwagę i odpowiedzialność wszystkich osób publicznych.
Wizerunek dzieci nie może być narzędziem politycznego PR-u — to granica, której nie wolno przekraczać.

Dbajmy, aby szkoły pozostały przestrzenią wolną od polityki, a każda wizyta dorosłych — niezależnie od pełnionej funkcji — służyła wyłącznie edukacji i dobru uczniów, a nie budowaniu kampanijnych narracji.

Bo dzieci zasługują na szacunek, bezpieczeństwo i neutralną przestrzeń — nie na rolę tła w politycznych przekazach.

Od dawna mam poczucie, że zebrania wciąż tkwią w przeszłości. Ten sam układ ławek, te same monologi, ten sam ton nauczyc...
29/10/2025

Od dawna mam poczucie, że zebrania wciąż tkwią w przeszłości. Ten sam układ ławek, te same monologi, ten sam ton nauczycielskich wystąpień — jakby czas zatrzymał się w epoce dzienników papierowych i kredy na tablicy.

Brakuje w tym prawdziwego sensu. Poświęcamy godziny na narzekania, upomnienia, formalne punkty, które niczego nie zmieniają. A przecież to nie my, dorośli, jesteśmy w centrum szkolnego życia — tylko uczniowie. Tymczasem ich głos najczęściej w ogóle nie wybrzmiewa.

I jeszcze ten rytuał: rodzice wchodzą, siadają w ławkach, jakby znów mieli dwanaście lat. Cisza. Brak pytań, brak rozmowy, brak przestrzeni na własne zdanie.

Dlatego tak — krąg zamiast ławek, dialog zamiast monologu, wspólne rozmowy z uczniami, a nie o nich. Bo szkoła to nie miejsce odtwarzania hierarchii, tylko uczenia się współbycia.

Spotkanie z rodzicami okazją do nawiązania relacji❤️

Zebranie zastępuję słowem "spotkanie".
To nie brzmi jak nakaz, ale zaproszenie do rozmowy.

W kręgu, aby wszyscy widzieli się nawzajem.
Z przestrzenią do dialogu.
Budowaniem relacji.
Poczuciem, że jest się częścią szkoły.

Staram się, aby każde spotkanie takie było❤️.

Nie tylko informować, ale też pytać.
Nie tylko mówić, ale również słuchać.

"Rodzice mogą być partnerami szkoły".
To wymóg zapisany w prawie oświatowym.

Czy to tylko deklaracja, czy może praktyka...

_______________

Udostępnij➡️i zostaw po sobie ślad❤️👍 to wspiera.

Więc tak...
23/10/2025

Więc tak...

Autorzy fanpeja Liceum Ogólnokształcące w Rymanowie chyba nie spodziewali się, że ich wpis o telefonach pójdzie viralem... albo, że przynajmniej spotka się z tak dużym odbiorem ludzi. Nieskromnie stwierdzamy, że może i dobrze, że tak się właśnie stało. 🫣

📵 W swoim wieczornym poście, Rada Rodziców „pochwaliła się” tym, że podczas ostatniego spotkania trójek klasowych, w drodze głosowania, zdecydowano o wprowadzeniu zakazu korzystania z telefonów komórkowych, zarówno w czasie lekcji, jak i na przerwach.

👒 Dla tych, którym już na pierwszy rzut oka „coś tutaj nie gra”, serdeczne chapeau bas!

W tej sprawie szokujący jest fakt całkowitego braku szacunku do przepisów, a także ich rażąca nieznajomość przez RR. Wymownym uśmiechem pominiemy już nasz komentarz w stosunku do oficjalnego ogłoszenia tej zmiany (najprawdopodobniej) jedynie za pośrednictwem facebooka w wieczornym wpisie — bo według wpisu, zakaz miał obowiązywać już od kolejnego dnia. Nikt z nas nie chciałby tak stanowionego prawa, a w szkołach to, niestety, chleb powszedni.

🔹 Po pierwsze: Rada Rodziców po prostu nie ma podstawy prawnej do takiego działania i nie może samodzielnie wprowadzać tego rodzaju zmian. Jest to organ, który w podobnych sprawach powinien występować wyłącznie z wnioskami i z opiniami. Co więcej, jest to materia wyłącznie statutowa, o czym stanowi wprost art. 99 pkt 4 ustawy Prawo Oświatowe. Jakakolwiek „decyzja” RR nie jest prawidłowym zaimplementowaniem zmian w statucie szkoły. Tak samo RR nie może ustalać kar, które będą się wiązały z nieprzestrzeganiem tego zakazu. One również muszą zostać zawarte w statucie szkoły.

🔹 Po drugie: kuratoria oświaty potwierdzają, że takiego zakazu nie można wprowadzić, bo będzie to niezgodne z celem i z istotą przepisu. Art. 99 pkt 4 ustawy Prawo Oświatowe stanowi, że można określić tylko warunki wnoszenia i korzystania z telefonów i innych urządzeń elektronicznych, a zakaz po prostu nie spełnia tej normy.

🔹 Po trzecie: spora część komentujących zwraca uwagę na jeden, dość ważny i istotny fakt. Zakaz dotyczy liceum, czyli w gruncie rzeczy, (prawie) dorosłych ludzi. I nas nie dziwi to, że publiczny sprzeciw wyrażają także uczniowie tej szkoły. Dziś telefon jest podstawowym narzędziem funkcjonowania człowieka, służy nie tylko do głupot i scrollowania rolek. Wiele osób zauważyło, że niektórzy uczniowie z chorobami przewlekłymi, np. cukrzycą, mają specjalne aplikacje na swoich telefonach, które pozwalają im monitorować stan zdrowia w czasie rzeczywistym. Sprowadzenie telefonu do roli zabawki, którą należy zabrać, może być zwyczajnie krzywdzące.

🔥 Mamy nadzieję, że komentarze pod tamtym postem ugaszą w szkole zapał do nielegalnego zakazywania telefonów. Choć liczymy na przejaw pewnej autorefleksji, to jesteśmy w trakcie przygotowywania pisma, które zamierzamy wysłać do szkoły.
___
[wpis: MBer, grafika EKa]

🧩 Rada Rodziców to my wszyscy – nie tylko ci na WhatsAppie.Coraz częściej widzę posty, w których Rada Rodziców chwali si...
20/10/2025

🧩 Rada Rodziców to my wszyscy – nie tylko ci na WhatsAppie.

Coraz częściej widzę posty, w których Rada Rodziców chwali się nowymi „kanałami komunikacji”. Brzmi świetnie, prawda? 💬📧
Tylko że... te kanały są dostępne tylko dla wybranych😔

Zaproszenie na zebranie jest publiczne, ale już to, co dzieje się dalej – listy mailingowe, grupy na komunikatorach – często zamknięte. A przecież Rada Rodziców tworzą WSZYSCY rodzice w szkole, nie tylko ci, którzy mają dostęp do konkretnej grupy.

To trochę tak, jakbyśmy mówili:
„Chcemy rozmawiać z Wami o tym, co robimy”
…ale tylko wtedy, gdy już jesteście w naszym gronie. 😉

A potem dziwimy się, że tak trudno zmobilizować rodziców do działania, do wspierania szkoły, do udziału w życiu klasy.
No cóż – czytając takie posty, naprawdę trudno się dziwić.

I jeszcze – coraz częściej czytam 👇

> „Dokumenty są, ale tylko do wglądu”.

Ciężko zrozumieć, czemu nie można po prostu pokazać pisma, uchwały, decyzji – jasno i publicznie.
Przecież to właśnie przejrzystość jest najlepszym potwierdzeniem, że coś faktycznie zostało zrobione.

Zastanawia mnie, dlaczego rodzice wolą tworzyć wrażenie „dostępu kontrolowanego”.

Czy się wstydzą swoich działań?

Czy może (choć to mniej prawdopodobne) zaczynają wierzyć, że bycie w tym „zacnym gronie” daje prawo być ponad resztą rodziców?

Prawo do informacji to nie luksus. To podstawa zaufania i współpracy.
Bo szkoła to wspólnota – a wspólnota działa dobrze tylko wtedy, gdy każdy może wiedzieć, co się dzieje.

A na koniec — jak zawsze i już zapewne na dłuuuugo 😅 — działania Rad Rodziców będę komentować.
Ten post pewnie rozzłości kilka osób, bo już pod postami RR widziałam komentarze o tym, że „nie jestem w RR, bo…” – oj, ileż to jest powodów! 🤪

A ja po prostu robię to, co umiem najlepiej:
👉 uświadamiam, czym są Rady Rodziców i jak ważne są dla całej szkolnej społeczności. 🥳

15/10/2025

Zapraszam do posłuchania rozmowy o Radach Rodziców 🎉

Temat ważny bo nadal w zbyt wielu szkołach w tych organach nie wszystko działa jak powinno.

Początek roku szkolnego to zawsze dużo do załatwienia ogarnięcia itp itpJest też taki temat który rok w rok powraca...Te...
09/09/2025

Początek roku szkolnego to zawsze dużo do załatwienia ogarnięcia itp itp
Jest też taki temat który rok w rok powraca...
Telefony w szkole, telefony w rękach dzieci🤯
Edukacjaaaaaa!!!!!

📱 Telefony, ten temat wraca do mnie jak bumerang🪃
Od zeszłego roku nie ma wywiadówki, by nie był poruszany🥳...
Temat, który rozgrzewa mocno wszystkich w społecznościach szkolnych, podział jest na zwolenników i przeciwników, zarówno wśród rodziców jak i nauczycieli.

👍W poprzedniej szkole, został zmieniony rok temu statut i zapis o zakazie używania, wnoszenia na teren szkoły 📱( niezgodnym z prawem ) został usunięty...

👍W obecnej szkole w tym roku, też został usunięty ze statutu zapis o zakazie używania telefonów na terenie szkoły ( tu dokładnie był regulamin niezgodny z prawem 🫣)

Znikają niezgodności, szkoła zaczyna wprowadzać zmiany zgodne z prawem, a co na to RODZICE ❓ ...
Chcemy by został przywrócony ZAKAZ 🤣
Na klasowej grupie rodzicielskiej:
- ,, zagłosujmy i wprowadźmy własny w tej klasie zakaz" 🤣🤣...Taki własny statut klasy 4. Rok temu ten sam pomysł był w poprzedniej klasie 🙃...

🤔Wydaje się to bardzo proste, a jednak nie do pojęcia że👇
🍒Szkoła ma działać zgodnie z prawem, w ramach i granicach istniejącego prawa ( art 7 Konstytucji RP).
🍒 Szkoła nie może sobie prawa tworzyć bo np rodzice tak chcą.
🍒Nauczyciele nie są od zabierania cudzej własności.
🍒Szkoła może wprowadzić ,,warunki,, a to nie to samo co ,,zakaz,, korzystania.

🍀Telefony kupujemy, dajemy i opłacamy MY RODZICE, jeśli nie chcemy by nasze dzieci korzystały w szkole z telefonów to np wprowadzamy kontrolę rodzicielską lub nie dajmy dzieciom ich do szkoły🤷

Szkoły mają edukować, w tym o np cyberbezpieczeństwie czy zdrowym korzystaniu z nowych technologii.

Więc...
💥Wnioskujmy do derekcji o organizację tego typu zajęć czy warsztatów 😁
💥Wnioskujmy do Rad Radziców o organizację tego typu zajęć.

,,Zakazy są po to by je łamać", tak myślało moje pokolenia i tak też działają nasze dzieci.
Nie zakaz tylko EDUKACJA 🥳


📷 Dla uwagi 🙃

Adres

Józefów

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Mama z Józefowa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Szkoła

Wyślij wiadomość do Mama z Józefowa:

Skróty

Udostępnij