Iławska Kronika Cyfrowa

Iławska Kronika Cyfrowa Celem Iławskiej Kroniki Cyfrowej jest prezentacja w Internecie kulturowego dziedzictwa Iławy

Głosy zza ściany czasu. Niezwykłe życie Marie Steinke z Deutsch EylauSpójrz na ceglane kamienice przy dzisiejszej ulicy ...
10/08/2026

Głosy zza ściany czasu. Niezwykłe życie Marie Steinke z Deutsch Eylau

Spójrz na ceglane kamienice przy dzisiejszej ulicy Jagiellończyka w Iławie. Ponad sto lat temu, gdy miasto nosiło jeszcze nazwę Deutsch Eylau, te same brukowane ulice tętniły zupełnie innym życiem. Połyskujące w słońcu dorożki mijały pierwszych cyklistów, a zza okien unosił się zapach pieczonego chleba i dymu z fabrycznych kominów. To tutaj, pod numerem 9, przy dawnej Oberwallstrasse, zaczyna się historia dziewczyny, która stała się żywym pomostem między starym światem a erą nowoczesnych technologii.

Śmierć, która zmieniła wszystko

Listopad 1897 roku był wyjątkowo chłodny. To właśnie wtedy na świat przychodzi Marie Christine Wilhelmine Steinke. Jej ojciec, Otto, jest miejscowym rzeźnikiem. Choć rodzina żyje skromnie, dom przepełnia nadzieja – Margarethe, matka Marie, nosi pod sercem kolejne dziecko.

Wszystko rwie się w ułamku sekundy w 1899 roku. Na terenie pobliskiej, nowoczesnej fabryki Hugo Nieckau dochodzi do przerażającego wypadku przy pracy. Dwudziestosześcioletni Otto ginie na miejscu. Tragedia paraliżuje rodzinę. Zaledwie trzy tygodnie później na świat przychodzi druga córka, Gertruda. Dziewczynka nigdy nie poczuje uścisku ojca.

W Prusach przełomu wieków los samotnej wdowy z dwójką niemowląt jest wyrokiem skrajnej biedy. Matka Marie podejmuje heroiczną walkę. Łapie się każdej pracy, by wykarmić córki. W tym domu nie ma miejsca na beztroskie dzieciństwo. Mała Marie od najmłodszych lat uczy się twardej rzeczywistości: sprząta, pomaga w zarobkowaniu i wie, że jej los zależy wyłącznie od niej samej. Ta wczesna samodzielność rodzi w niej coś niezwykłego – absolutną determinację, by wyrwać się z kręgu ubóstwa.

W murach giganta

Gdy Marie kończy siedem lat, trafia do miejsca, które zapiera dech w piersiach mieszkańcom prowincji. Przy Osteroderstraße (dzisiejsza ulica Kościuszki) staje nowa, monumentalna szkoła miejska. Kieruje nią legendarny pedagog, Carl Emil August Radloff.

Wyobraźmy sobie małą Marie wchodzącą co rano do tego gmachu. Szkoła jest potęgą – jedną z największych w całym państwie pruskim! W 18 klasach uczy się jednocześnie blisko 1600 dzieci. W tym wielkim, głośnym ulu ludzkich istnień Marie pobiera naukę do 14. roku życia. Radloff dba o dyscyplinę, ale i daje dziewczętom coś, co dotychczas było luksusem: solidną edukację. Marie uczy się szybkiego kojarzenia faktów, perfekcyjnej dykcji i opanowania. Nie wie jeszcze, że te umiejętności uczynią z niej pionierkę nowej ery.

„Panna z centrali” – twarz rewolucji

Początek XX wieku to czas, kiedy świat przyspiesza. Przez Deutsch Eylau przechodzą linie kolejowe, a w powietrzu czuć zapach zmian. Na rogu Kaiserstrasse i Oberwallstrasse wyrasta dumny, nowy budynek poczty. To tam bije technologiczne serce miasta. I to tam dorosła już Marie Steinke dostaje pracę, która elektryzuje lokalną społeczność. Zostaje telefonistką.

W tamtych czasach to zawód elitarny, nowoczesny i... ściśle techniczny. Kobiety po raz pierwszy wkraczają do świata zarezerwowanego dotąd dla mężczyzn. Marie nie jest już tylko skromną dziewczyną z kamienicy obok – staje się „strażniczką tajemnic” całego miasta.

Jej stanowisko pracy wygląda jak pulpit sterowniczy statku kosmicznego z powieści Juliusza Verne’a. Wielka tablica łączeniowa, setki migających lampek, plątanina grubych kabli z mosiężnymi wtykami. Marie siedzi w cichym, sterylnym pomieszczeniu centrali z ciężkimi słuchawkami na uszach i mikrofonem przymocowanym do piersi. Nic nie dzieje się automatycznie. Jeśli burmistrz, bogaty kupiec, lekarz czy dyrektor banku chce wykonać telefon, nie wykręca numeru. Podnosi słuchawkę i czeka na jej głos.„Deutsch Eylau, słucham, z kim połączyć?” – odpowiada Marie. Jej dłonie muszą pracować z prędkością błyskawicy. Wpina kable w odpowiednie gniazda, monitoruje połączenia, dyskretnie kontroluje czas rozmowy. Wymaga to nieludzkiego skupienia i absolutnej dyskrecji. Marie słyszy sekrety handlowe, dramatyczne wezwania lekarskie, miłosne wyznania i urzędowe tajemnice. Staje się niewidzialnym centrum dowodzenia całego Deutsch Eylau. Zarabia własne pieniądze, zyskuje niezależność i dumę, o jakiej jej matka mogła tylko marzyć.

Ucieczka w nieznane i urwany ślad

Lata mijają, a małe Deutsch Eylau staje się dla ambitnej Marie za ciasne. W latach 20. XX wieku, ogarnięta falą modernizmu, dziewczyna podejmuje odważną decyzję. Pakuje walizkę, opuszcza rodzinną kamienicę przy Oberwallstrasse i rusza do wielkiego świata – do tętniącego życiem, kosmopolitycznego Wolnego Miasta Gdańska. Tam jej życie na chwilę rozbłyskuje pełnym szczęściem. W 1922 roku staje na ślubnym kobiercu. Rodzą się dzieci, centralę telefoniczną zastępuje domowe ognisko. Marie buduje nowe życie na fundamencie, który wywalczyła sobie sama w trudnych warunkach Iławy. I nagle nadchodzi rok 1945. Wojenna zawierucha, front wschodni, ryk silników radzieckich czołgów i morze ognia obracające Gdańsk oraz Iławę w popiół. W tym chaosie, pośród milionów uciekinierów i zaginionych, ślad po Marie Christine Wilhelmine Steinke i jej rodzinie nagle się urywa. Znikają dokumenty, milkną telefony.

Epilog

Marie zniknęła w mrokach historii, ale jej duch wciąż tu jest. Kiedy następnym razem przejdziesz obok starej poczty w Iławie lub spojrzysz na czerwone cegły dawnej szkoły, pomyśl o dziewczynie, która sto lat temu słuchała pulsu tego miasta przez miedziane przewody. Marie Steinke udowodniła, że nawet z najgłębszego życiowego cienia można wyjść prosto w przyszłość.

Foto:

1

W tamtych czasach zawód telefonistki był elitarny, nowoczesny i... ściśle techniczny.

2

Szkoła Miejska przy Osteroderstraße (ul. Ostrodzka/ ul. Kosciuszki) była jedną z największych szkół w Prusach, liczącą około 18 klas i około 1600 uczniów.

3

Na rogu Kaiserstrasse i Oberwallstrasse wyrasta dumny, nowy budynek poczty. To tam bije technologiczne serce miasta.

4

Świadectwo ukończenia szkoły dla Marii Steinke. Uczęszczała do szkoły podstawowej od kwietnia 1904 do września 1911 roku. Dokument podpisali legendarny pedagog Carl E. A. Radloff i wychowawca klasy.

5

Tłumaczenie artykułu z 29.12.1899, informującego o śmierci Otto Steinke

Wszystkie materiały do artykułu przekazane dzięki uprzejmości Manfreda Bernert’a z jego prywatnego archiwum. Bardzo serdecznie dziękujemy!

07/08/2026

Trwa 55. Old Jazz Meeting ZŁOTA TARKA 🎵🎷🎹🎶🥁🎺🪕
A na scenie duma Iławy 🫶 Ilava All Stars Big Band ❤️

Ziemia, która nie chce milczeć…Pracownicy IPN badają w iławskich lasach ślady zapomnianych ofiarKilkaset ludzkich istnie...
05/08/2026

Ziemia, która nie chce milczeć…

Pracownicy IPN badają w iławskich lasach ślady zapomnianych ofiar

Kilkaset ludzkich istnień, leśne ostępy, zatarte fundamenty i urzędnicze procedury. Grupa badaczy z Biura Poszukiwań i Identyfikacji Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku przeprowadziła wizję lokalną w Iławie, by wytypować miejsca, w których mogą spoczywać ofiary obozów* . Choć historycy i archeolodzy dysponują relacjami świadków, teren kryje dziś więcej pytań niż odpowiedzi.

Aby zrozumieć cel wizyty śledczych z IPN, trzeba cofnąć się do lat II Wojny Światowej. Niemiecka machina wojenna na froncie wschodnim potrzebowała sprawnego transportu, a hasło „Räder müssen rollen für den Sieg!” (Koła muszą toczyć się dla zwycięstwa) determinowało losy tysięcy ludzi. To właśnie wtedy, naprzeciwko iławskiego dworca, tuż pod lasem na końcu dzisiejszej ulicy Kolejowej, Niemcy utworzyli w 1943 roku karny obóz pracy będący filią ciężkiego więzienia w Sztumie.

Do obozu trafiali głównie Polacy – często bardzo młodzi, od 16. roku życia. Osadzano tu ludzi skazanych na kary od trzech miesięcy do trzech lat za wejście w kolizję z prawem okupanta, ale obok nich więziono też Rosjan, Żydów, a nawet niemieckich dezerterów. W nieludzkich warunkach, pod okiem uzbrojonych strażników, zmuszani byli do morderczej pracy przy rozbudowie strategicznego iławskiego węzła kolejowego, budowie parowozowni oraz monumentalnej wieży ciśnień. Głód, mróz i wycieńczenie zbierały obfite żniwo. Zmarłych grzebano naprędce w bezimiennych mogiłach w okolicznych lasach.

Wizja lokalna, w której wzięliśmy udział wraz z Michałem i Krzysztofem (iławianami, którzy od lat badają wątek mogił jeńców i to na ich wniosek w Iławie pojawiła się ekipa z gdańskiego IPN), rozpoczęła się właśnie tam, gdzie zaczęła się ta tragedia – przy zabytkowej wieży ciśnień na ulicy Kolejowej. To stąd badacze ruszyli z nami w kierunku dawnego obozu karnego Od stycznia 1945 roku do drugiej połowy tego roku funkjonującego jako sowiecki obóz przejściowy. Pod stopami wciąż wyraźnie widać było pozostałości fundamentów – nieme świadectwo po istniejących tu niegdyś barakach, w których osobno stłoczeni byli jeńcy i więźniowie.

Kolejny krok prowadził w głąb pobliskiego lasu. Z relacji świadków wynika, że po wojnie miały tu stać krzyże, jednak brakuje precyzyjnych danych o ich liczbie, wyglądzie czy autorach. Rekonesans nie przyniósł przełomu. Zamiast mogił las powitał nas współczesną codziennością.
– Szukaliśmy jakichkolwiek śladów, ale zobaczyliśmy tylko uciekającego zająca, stary kask motocyklowy i porzucone śmieci – relacjonują uczestnicy wyprawy.

Teren jest ogromny i trudny do weryfikacji.
– W niektórych miejscach w Polsce ofiary takich obozów chowano w starych transzejach – tłumaczy Michał Siemiński, archeolog z gdańskiego IPN. Wokół Iławy takich wojskowych rowów ciągną się kilometry**. Naukowiec zaznacza jednak, że masowe grzebanie zmarłych w transzejach było raczej domeną i stylem sowietów, a nie Niemców.

Ekipa IPN przemieściła się następnie pod krzyż na hałdzie za osiedlem Podleśnym. Archeolog skrupulatnie obszedł grunt, który jest jednym z obszarów typowanych do przyszłych badań.

Kolejne tropy poprowadziły pod drugą wieżę ciśnień na osiedlu Podleśnym. To niezwykle skomplikowany logistycznie punkt. Z jednej strony znajduje się blisko dawnych koszar, gdzie w przeszłości ekshumowano już szczątki 606 osób. Z drugiej – świadek wskazał mgliste, nieokreślone tereny przy samej wieży oraz pobliskie bagnisko pod lasem, opisane jako miejsce, „gdzie palono trzcinę”. Tu jednak badacze natrafili na współczesną barierę. Obszar jest dziś gęsto zabudowany, co praktycznie wyklucza uzyskanie zgody na jakiekolwiek prace poszukiwawcze.

Ostatnim przystankiem była iławska lokomotywownia. Znajduje się tam kamień pamięci poświęcony ofiarom obozów. To miejsce symboliczne, jednak z punktu widzenia archeologii bezużyteczne – wokół nie ma przestrzeni, która mogłaby kryć masowe groby.

Podczas wizji lokalnej specjaliści wymieniali się informacjami dostępnymi w rozproszonych źródłach historycznych. Kluczowe pytanie brzmi: jak wielka była skala tragedii? W przestrzeni publicznej pojawiały się głosy o tysiącach ofiar, jednak historycy studzą emocje.
– Jeśli chodzi o liczbę potencjalnych ofiar, to raczej zgrubny szacunek. Na podstawie niewielu wiarygodnych danych mówimy o liczbie rzędu kilkuset, a nie kilku tysięcy osób – tonuje nastroje Anna Dymek, główny specjalista gdańskiego IPN, która współtworzyła zespół wizytujący Iławę.

Wszystko wskazuje na to, że polskie archiwa IPN zostały już wyczerpane i nie kryją nowych dokumentów na temat iławskiego obozu. Szansą mogą być archiwa niemieckie, jednak sprawa jest trudna – zasoby te nie są jeszcze w pełni ucyfrowione, wymagają żmudnej kwerendy na miejscu w papierach, a tamtejsze instytucje niechętnie wydają zgody badaczom. W kuluarach spotkania pojawił się pomysł, by do tych poszukiwań zaangażować niezależnych badaczy, którzy mogliby pomóc w przełamaniu niemieckich barier urzędowych.

Co dalej z iławskimi poszukiwaniami? Decyzja nie zapadnie lokalnie. Pracownicy gdańskiego IPN przygotują teraz szczegółowy raport z wizji lokalnej, który trafi na biurka centrali w Warszawie.

Prace poszukiwawcze i ekshumacyjne to operacje niezwykle kosztowne i skomplikowane logistycznie, dlatego wymagają zielonego światła i budżetu z samej góry. Mieszkańcy Iławy i rodziny ofiar muszą uzbroić się w cierpliwość. Badania na pewno nie ruszą w tym roku. Jeśli Warszawa wyda zgodę, pierwsze łopaty zostaną wbite w iławską ziemię dopiero za kilka lat.

Oczywiście sprawę tę będziemy monitorować.

* W Iławie (Deutsch Eylau) podczas II Wojny Światowej funkcjonowały obozy, które zmieniały swój charakter i przeznaczenie w zależności od etapu konfliktu. Istniał tu zarówno niemiecki karny obóz pracy - dla potrzeb Kolei Rzeszy (Reichsbahnlager für polnische Strafgefangene), jak i sowiecki obóz przejściowy.

**Więcej: szerzej o umocnieniach traktuje materiał wideo dostępny na YouTube: https://youtu.be/1J8zvzrGrxY.

Krzysztof Kurpiecki
Justyna Jaskólska

📸 Iława lat 90. Czy pamiętacie jeszcze to miasto? 🌲✨Młodość, wolność i miejsca, których już nie ma. Dzisiaj zabieramy Wa...
28/07/2026

📸 Iława lat 90.
Czy pamiętacie jeszcze to miasto? 🌲✨Młodość, wolność i miejsca, których już nie ma. Dzisiaj zabieramy Was w podróż w czasie. Przenieśmy się do Iławy z lat 90.! To wyjątkowa gratka dla każdego, a szczególnie dla roczników lat 60. i 70.
Niektóre z tych fotografii potrafią mocno zaskoczyć. Dzisiejsi nastolatkowie oraz nowi mieszkańcy mogą mieć ogromny problem z rozpoznaniem, że to w ogóle nasze miasto! 🤯🗺️ Gdzie podziała się tamta Iława?Klimatyczne knajpki – pamiętacie te kultowe miejsca, gdzie umawiało się „na jedną rurkę z kremem” albo oranżadę?
Dawne neony i szyldy – szare ulice, które wieczorami rozbłyskiwały zupełnie innym blaskiem niż dzisiejsze LED-y.
Miejsca spotkań – place, ławki i kultowe punkty, gdzie czekało się na znajomych bez telefonów komórkowych. „Widzimy się o 17:00” i każdy po prostu był!
Zmiana krajobrazu – budynki, które wtedy tętniły życiem, a dziś ustąpiły miejsca nowoczesnym blokom i marketom.
To były czasy, kiedy Jeziorak szumiał tak samo, ale otoczenie wyglądało zupełnie inaczej. Łza się w oku kręci na samą myśl o tamtym klimacie. Kto pamięta zapach tamtego lata i kolejki do budek z lodami? 🍦💬
Czas na Wasze wspomnienia!
Przejrzyjcie tę galerię i dajcie znać w komentarzach:
Które miejsce wywołuje u Was największe wzruszenie?
Czy poznaliście wszystkie lokalizacje z tamtych lat?
Gdzie najchętniej spędzaliście czas jako młodzi ludzie?
Oznaczcie znajomych z ławki, ze szkoły albo z podwórka. Powspominajmy razem! 👇
A takie perełki foto trafiły do nas dzięki Mateusz Partyga, który zdobył je z archiwum Andrzeja Rykaczewskiego z iławskiej Drukarni Rampi 💪
Panowie 👍 bardzo dziękujemy za dzielenie się z nami takimi fotkami. I oczywiście baaaaaardzo prosimy o więcej 😁

Dzięki uprzejmości Pana Kazik Skrodzki oraz Zespołu Parków Krajobrazowych w Jerzwałdzie, wydawcy Biuletynu Informacyjneg...
21/07/2026

Dzięki uprzejmości Pana Kazik Skrodzki oraz Zespołu Parków Krajobrazowych w Jerzwałdzie, wydawcy Biuletynu Informacyjnego UROCZYSKO, prezentujemy fantastyczny artykuł o Fabiankach, Borowym Młynie i Dębowym Wzgórzu. Poznajcie to urokliwe miejsce 🫶

Takie skarby z Jezioraka zdobył do naszego archiwum Mateusz Partyga dzięki uprzejmości Janusza Miszewskiego, kapitana że...
16/07/2026

Takie skarby z Jezioraka zdobył do naszego archiwum Mateusz Partyga dzięki uprzejmości Janusza Miszewskiego, kapitana żeglugi śródlądowej 😁 Nacieszcie oko fotkami z nad iławskich wód z przełomu lat 70/80 XX wieku 👇
Dziękujemy obu Panom 👍

Zobaczcie czego się dla nas dowiedział o żegludze w regionie Mateusz Partyga 👇Takie perełki historyczne w Info Iława 😁
29/06/2026

Zobaczcie czego się dla nas dowiedział o żegludze w regionie Mateusz Partyga 👇
Takie perełki historyczne w Info Iława 😁

⛴️🌊 Obecnie po Jezioraku pływa jeden statek wycieczkowy, a właściwie – spacerowy. Mowa oczywiście o „Ilavii”. Do naszej zasłużonej jednostki absolutnie nic nie mamy! Chcemy jednak przypomnieć czasy, gdy po Jezioraku pływało więcej (i większych) takich jednostek. Być może niejedna osoba z Was płynęła w przeszłości „Birkutem”, „Marabutem” czy „Ostródą”...
👉 Zabieramy Was w niezły, historyczny rejs 😉👍, zapraszamy na pokład! 👇👇👇
https://www.infoilawa.pl/aktualnosci/item/82108-statki-na-jezioraku-zobacz-niezwykle-archiwalne-zdjecia-przeczytaj-wspomnienia

Nie tylko dla turystów 👇🩵👍
16/06/2026

Nie tylko dla turystów 👇🩵👍

Iława zaprasza na: serię wycieczek wakacyjnych z przewodnikami z Zachodniomazurskiego Stowarzyszenia Przewodników!

Pierwsza z nich odbędzie się już niedługo! Tematem tej wycieczki będzie: 800 lat od sprowadzenia Krzyżaków do Polski.

📆 27 czerwca (sobota)
🕛 o godzinie 12:00
📍 Plac przed Ratuszem w Iławie, ul. Niepodległości 13

(Początki Iławy, Pomezania, dawni Prusowie w konfrontacji z chrześcijaństwem. Iława krzyżacka. Szlak najstarszych zabytków Iławy.)

Przewidywana trasa: Ratusz - Kościół Przemienienia Pańskiego, spacer wokół Starego Miasta. Szlak spacerowy wzdłuż rzeki Iławki, zakończenie w centrum.
Czas trwania ok. 2 godz.

Do zobaczenia!

Taka piękna scena sprzed kilkudziesięciu lat.Zdjęcie przesłał do na Pan Dariusz Siara, za co nisko się kłaniamy 👍i prosi...
05/06/2026

Taka piękna scena sprzed kilkudziesięciu lat.
Zdjęcie przesłał do na Pan Dariusz Siara, za co nisko się kłaniamy 👍i prosimy o więcej 😁
Ktoś z Was poznaje to miejsce?👇

05/06/2026

Krótka relacja ze spotkania w Salka Muzealna Iławy 👇

Adres

Marii Skłodowskiej-Curie 26A
Iława
14-200

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Iławska Kronika Cyfrowa umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Szkoła

Wyślij wiadomość do Iławska Kronika Cyfrowa:

Skróty

Udostępnij