Red Bus Kids

Zadzwoń Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: szkoła

Red Bus Kids Przedszkole z relacją na czele🥰 Nowoczesna kuchnia zapewniająca cztery posiłki w ciągu dnia, z produków pełnowartościowych, jak najmniej przetworzonych.

Zapewniamy wszechstronną edukację dzieci oraz dbamy o jak najlepszy rozwój ich indywidualnych talentów
Zajęcia prowadzimy w dwóch językach: polskim i angielskim, angielski codziennie przez co najmniej 50% trwania zajęć. Przedszkole zatrudnia wykwalifikowanych, kreatywnych nauczycieli i specjalistów, zatrudniamy nauczycieli obcojęzycznych
Zapewniamy bliski kontakt i współpracę wychowawców z rodzicami
Możemy dostosować godziny pobytu dzieci do indywidualnych potrzeb rodziców
Nasz budynek jest bezpieczny, przestronny, jasny i przyjazny dzieciom. Dostosowujemy dietę dla dzieci alergicznych. W naszym przedszkolu nie zmuszamy dzieci do jedzenia, natomiast staramy się je umiejętnie do tego zachęcać. Własny plac zabaw i ogród warzywny gdzie dzieci poznają rytmy natury i przyrody
Zwracamy szczególną uwagę na rozwój fizyczny i ruchowy dzieci, ich prawidłową postawę poprzez szereg zajęć sportowych.

23/09/2026

❤️
💜
Tropiciele wybrali się na spacer w poszukiwaniu jesieni... I ją znaleźli 😍😍😍

21/09/2026

😀
Jest! Jest! Efekt pracy Tropicieli 🤩
Ich trud się opłacił. Zakupy, przygotowywanie, pieczenie...
Tak wyglądało ich ciacho. Niestety nie zostalo po nim ani okruszka. Takie pyszne bylo.❤️

18/09/2026


Tropiciele nie zwalniają tempa! Dziś robiły zakupy, żeby móc upiec ciasto. Wszystkie produkty już mamy, a dokladnie w tej chwili w kuchni trwa przygotowywanie ciasta z borówkami- dla całeeeego przedszkola. Jutro pokazemy Wam efekty ☺️☺️☺️

18/09/2026


Tropiciele stworzyli zdrową nutellę!
Można?
Można!
❤️

Mamy dzisiaj jako społeczeńśtwo ogromny problem z granicami kompetencji. Chodzi o coraz powszechniejsze przekonanie, że ...
17/09/2026

Mamy dzisiaj jako społeczeńśtwo ogromny problem z granicami kompetencji. Chodzi o coraz powszechniejsze przekonanie, że jeśli mamy własne doświadczenie, własne dziecko albo po prostu własne zdanie, to możemy wejść w kompetencje człowieka, który zawodowo zajmuje się daną dziedziną.

Kiedy to się właściwie wydarzyło, że nie będąc nauczycielami, uczymy nauczycieli, jak mają uczyć? Mówimy im, jakie metody są dobre, jakie złe, jakie zabawy powinni organizować, jak powinni prowadzić zajęcia, jak reagować na dzieci. Kiedy uznaliśmy, że skoro jesteśmy rodzicami, to automatycznie mamy kompetencje do oceniania pracy nauczyciela?

A czasami idzie to jeszcze dalej. I wtedy zaczynają się absurdy.

Czy wiecie, że zdarzają się sytuacje, w których rodzic potrafi powiedzieć nauczycielowi, który nie ma dodatkowego etatu i po prostu kończy swoją pracę o określonej godzinie, że powinien bardziej dostosować się do godzin rodzica i dziecka? Że powinien być bardziej elastyczny, bo przecież „nie ma nic innego do roboty”?

Naprawdę?
Czy ktoś z was poszedłby do lekarza i powiedział: „Proszę przyjmować mnie wtedy, kiedy mi pasuje, bo przecież po mojej wizycie i tak nie ma Pan nic ważniejszego do zrobienia”?

Czy powiedzielibyśmy księgowej: „Proszę zostać dłużej, bo ja nie mogę przyjechać wcześniej”?

Czy powiedzielibyśmy prawnikowi: „Proszę przełożyć swoje sprawy, bo moje dziecko ma wtedy trening”?

Prawdopodobnie nie.

A nauczycielowi jakoś łatwiej to powiedzieć.
Bo przecież nauczyciel „tylko uczy”.
Przecież może zostać, może zrobić jeszcze jedną rzecz, może zmienić sposób pracy, może zorganizować dzieciom czas inaczej.
Przecież może dostosować się do nas.

I tu właśnie pojawia się problem. Z GRANICAMI.

Bo rodzic ma swoje kompetencje i nauczyciel ma swoje kompetencje. Rodzic zna swoje dziecko najlepiej. Nauczyciel zna swoją pracę, proces edukacyjny i pracę z grupą. To nie są role konkurencyjne. One powinny się uzupełniać.

Rodzic może powiedzieć: „Moje dziecko ma trudność z tym i tym”. Może zapytać: „Jak możemy mu pomóc?”. Może zgłosić swoje obserwacje.

Ale już czymś zupełnie innym jest powiedzenie nauczycielowi: „Proszę robić to tak, bo ja uważam, że tak będzie lepiej”.

I właśnie tutaj powinniśmy umieć powiedzieć sobie STOP.

Oczywiście, każdy specjalista może się mylić. Nauczyciel również. I jeśli dzieje się coś naprawdę niewłaściwego, rodzic ma pełne prawo reagować. Można pytać, można zgłaszać zastrzeżenia, można rozmawiać, można korzystać z formalnych dróg.

Ale czym innym jest zauważenie konkretnego problemu, a czymś zupełnie innym przekonanie, że moja opinia automatycznie daje mi kompetencje zawodowe.
Nie daje.

To, że wychowuję dziecko, nie oznacza, że jestem nauczycielem.
To, że korzystałem z usług lekarza, nie oznacza, że jestem lekarzem.
To, że byłem kiedyś na terapii, nie oznacza, że wiem, jak prowadzić terapię.
To, że moje dziecko chodziło na treningi piłki nożnej, nie oznacza, że umiem trenować.
To, że przeczytałem kilka książek o wychowaniu, nie oznacza, że wiem więcej od człowieka, który przez lata kształcił się w swojej dziedzinie i codziennie wykonuje ten zawód.

I jest jeszcze coś, co mnie w tym wszystkim szczególnie zastanawia.
Chcemy, żeby nasze dzieci miały autorytety. Chcemy, żeby szanowały nauczycieli, trenerów, lekarzy, terapeutów. Chcemy, żeby potrafiły słuchać człowieka, który ma większą wiedzę i doświadczenie. Chcemy, żeby rozumiały, że nie każda sytuacja wygląda tak, jak one chcą.

A potem przy dziecku sami podważamy nauczyciela.
Mówimy, że źle pracuje.
Że powinien robić inaczej.
Że jego metoda jest bez sensu.
Że powinien zorganizować zajęcia tak, jak my uważamy.
Że powinien zmienić swoje godziny pracy, bo nam tak wygodniej.
I później jesteśmy zdziwieni, że dziecko mówi: „Nie będę, bo moja mama powiedziała, że..."

Dzieci nie uczą się szacunku z naszych wykładów. UCZĄ SIĘ GO, OBSERWUJĄC JAK MY TRAKTUJEMY INNYCH LUDZI.

Jeżeli pokazujemy im, że kompetencje drugiego człowieka można podważać zawsze wtedy, kiedy jego decyzja nam się nie podoba, to dokładnie tego je uczymy.

A potem wymagamy, żeby szanowały nauczyciela.
To się po prostu nie składa.

Praca nauczyciela jest zresztą jednym z tych zawodów, które społecznie bardzo łatwo sprowadzić do „przecież tylko uczy”. Tylko że za tym „tylko” stoi przygotowanie do zajęć, planowanie, dokumentacja, odpowiedzialność za grupę, ocenianie, rozmowy z rodzicami, rozwiązywanie konfliktów, reagowanie na potrzeby dzieci i cały szereg rzeczy, których rodzic zwyczajnie nie widzi.
I może właśnie dlatego tak łatwo przychodzi nam przekraczanie tej granicy.
Bo nie widzimy całej pracy drugiego człowieka.
Widzimy tylko jej fragment.

Ale może warto zacząć od prostego pytania: czy ja właśnie korzystam ze swojego prawa do rozmowy, czy właśnie wchodzę w kompetencje drugiego człowieka?

Bo może gdyby każdy zajął się tym, do czego rzeczywiście ma kompetencje, a innych ludzi przestał uczyć ich własnego zawodu, byłoby trochę mniej chaosu.
I trochę więcej szacunku.

17/09/2026


Oni nie boją się deszczu. Oni nie boją się pracy.
Ze wszystkiego czerpią garściami ❤️🥰
Sad w deszczu?
Sama przyjemność 😄

Drodzy Rodzice!Mamy wrażenie, że zaczynamy dochodzić do bardzo niebezpiecznego absurdu.Czterolatek mówi: "Nie chcę chodz...
15/09/2026

Drodzy Rodzice!
Mamy wrażenie, że zaczynamy dochodzić do bardzo niebezpiecznego absurdu.
Czterolatek mówi: "Nie chcę chodzić do przedszkola".
Sześciolatek mówi: „Nie lubię tych zajęć”.
Siedmiolatek mówi: „Nie chcę na to chodzić”.
Rodzic odpowiada: „No dobrze, skoro nie chcesz, to nie będziemy”.
I jeszcze jesteśmy z tego dumni, bo przecież „szanujemy potrzeby dziecka”.
Nie.
Szanujemy zdanie dziecka. To nie to samo, co oddawanie mu odpowiedzialność za decyzje dorosłego.
Dziecko może powiedzieć, że czegoś nie lubi.
Może powiedzieć, że się nudzi.
Może powiedzieć, że wolałoby robić coś innego.
I bardzo dobrze.
Ale to rodzic ma podjąć decyzję, czy dana aktywność jest dla dziecka wartościowa, potrzebna, rozwijająca i adekwatna do jego wieku.
Bo sześciolatek nie ma jeszcze narzędzi, żeby ocenić długofalową wartość edukacji. Nie wie, że coś, co dziś jest nudne, za kilka lat może okazać się ważną umiejętnością. Nie potrafi przewidzieć konsekwencji rezygnowania z kolejnych aktywności.
I właśnie dlatego ma rodziców.
RODZIC NIE JEST MENEDŻEREM ZACHCIANEK DZIECKA.
Rolą rodzica nie jest eliminowanie z życia dziecka wszystkiego, czego ono nie lubi.
Rolą rodzica jest nauczenie dziecka, że życie składa się z rzeczy przyjemnych i z takich, które są wartościowe, mimo że nie zawsze są przyjemne. Że czasami trzeba się wysilić. Że czasami trzeba się nudzić. Że czasami trzeba spróbować jeszcze raz. Że nie każda trudność oznacza, że należy z czegoś zrezygnować.
I przede wszystkim:
że nie każda decyzja musi być podejmowana przez dziecko.
Dziecko ma być wysłuchane.
Ale nie powinno być obciążane ciężarem decydowania o własnej edukacji.
To jest odpowiedzialność dorosłych.
„ALE ON NIE CHCE!”
I w czym jest problem?
Czy dorosły człowiek zawsze chce robić to, co jest dla niego dobre?
Czy zawsze chce ćwiczyć?
Czy zawsze chce iść do lekarza?
Czy zawsze chce iść do pracy?
Czy zawsze ma ochotę zrobić coś trudnego?
Oczywiście, że nie.
A jednak robimy rzeczy, które są potrzebne, nawet kiedy nie mamy na nie ochoty.
Dziecko dopiero się tego uczy.
I właśnie dlatego potrzebuje dorosłego, który potrafi powiedzieć:
„Słyszę, że ci się to nie podoba. Porozmawiamy o tym. I to ja podejmę decyzję, czy rezygnujemy.”
To nie jest brak szacunku.
To jest odpowiedzialne rodzicielstwo.
I jeszcze jedno.
Dzieci bardzo szybko uczą się, że ich sprzeciw może być sposobem na uniknięcie wysiłku. Nie zawsze robią to świadomie. To normalne.
Jeżeli jednak za każdym razem dorosły mówi: „Nie chcesz? Dobrze, odpuszczamy”, to dziecko nie uczy się sprawczości. Uczy się, że
jeżeli czegoś nie lubię, dorosły powinien to usunąć z mojego życia.
A przecież świat tak nie działa.
Naszym zadaniem nie jest stworzenie dziecku życia, w którym nic nigdy nie będzie trudne, nudne ani nieprzyjemne.
Naszym zadaniem jest przygotowanie go do świata, w którym będzie musiało podejmować wysiłek, wytrzymywać frustrację, kończyć rozpoczęte rzeczy i robić również to, czego nie ma ochoty robić.
I czasami najbardziej potrzebnym zdaniem, jakie możemy powiedzieć dziecku jest:
„Rozumiem, że nie chcesz. Ale wiem, że to dla ciebie potrzebne/ ważne. I dlatego spróbujemy.”

My już jesteśmy po wdrożeniu nowych zasad żywienia. 💚I wiecie co? Najbardziej cieszy nas to, że dla nas nie była to żadn...
15/09/2026

My już jesteśmy po wdrożeniu nowych zasad żywienia. 💚

I wiecie co? Najbardziej cieszy nas to, że dla nas nie była to żadna wielka rewolucja. 😉
Bo dobrze, różnorodnie i z głową karmimy dzieci od zawsze. Teraz jest po prostu… jeszcze lepiej. 🥰

A dzisiaj na talerzach:
🌱 kotleciki z fasoli - pieczone w piecu konwekcyjnym
🌾 kasza gryczana
🥬 suróweczka z kapusty pekińskiej z ziołami i papryką
🥣 sos jogurtowy

Niebo w gębie!

09/09/2026


Nasi Tropiciele poszli tropem... zwierząt!
Wycieczka❤️❤️❤️

07/09/2026

Nasi Tropiciele, wytropili dziś super pomysł!
Chcą stworzyć grupowa spiżarnię pełną przetworów z naszego ogrodu🥰
Wspaniałe! Dziś w roli głównej wystąpiła śliwka, a przez chwilę mrugnęła do nas nawet dynia ❤️

Adres

Białostocka 9
Hajnówka
17-200

Godziny otwarcia

Poniedziałek 07:00 - 17:00
Wtorek 07:00 - 17:00
Środa 07:00 - 17:00
Czwartek 07:00 - 17:00
Piątek 07:00 - 17:00

Telefon

+48856551013

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Red Bus Kids opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Szkoła

Wyślij wiadomość do Red Bus Kids:

Skróty

Udostępnij

Kategoria