Pedagog ABZ

Pedagog ABZ Pedagog szkolny

14/03/2026

Przemoc rówieśnicza w szkole❗️❗️❗️
(bullying)

Nękanie rówieśnicze wobec dzieci autystycznych, nabiera coraz to nowych form. Oto niektóre z nich:
⛔️ przemoc werbalna
(wyśmiewanie, dogadywanie, ośmieszanie)
⛔️ przemoc relacyjna
(wykluczenie z grupy, ignorowanie, nastawianie innych przeciwko sobie)

📢 AGRESORZY to coraz młodsi uczniowie,
dla których dzieci w spektrum to "idealne ofiary" przemocy, z uwagi na charakterystyczne cechy autyzmu:

➡️ problemy z komunikacją (często sami nie mają możliwość poinformować o nękaniu)
➡️ łatwowierność, nie odróżniają "fałszywych przyjaciół" i udawanych form koleżeństwa (problemy z teorią umysłu, błędne odczytywanie intencji)
➡️ podpuszczani przez rówieśników, kopiują niewłaściwe zachowania innych dzieci (nie wiedząc o konsekwencji)
➡️ doprowadzeni na skraj wytrzymałości, często nie wytrzymują (wówczas cała wina spoczywa na dziecku w spektrum, nie na osobach, które do tego doprowadziły)

Reaguj na każde nękanie❗️
Dzieci z autyzmem kumulują w sobie stres.
Często nie mogąc opowiedzieć o krzywdzie jaka ich dotknęła, popadają w depresję i coraz gorzej funkcjonują.

Ostatecznie same o sobie myślą, że są gorsi, głupi i do niczego się nie nadają. Często zgłaszają, że nie chce im się już żyć.
W skrajnych przypadkach, są to próby targnięcia się na życie💔💔

Niereagowanie, to przyzwolenie na przemoc❗️❗️❗️

03/02/2026

https://www.facebook.com/zyciewartejestrozmowy

Wierzymy, że razem możemy więcej! Samobójstwom można i trzeba zapobiegać! Zróbmy to razem! Życie warte jest rozmowy!
Możesz wspierać nasze działania w serwisie Patronite!

14/12/2025

Święta to nie egzamin z grzeczności.

Dla wielu dzieci to czas nadmiaru:
hałasu, zapachów, ludzi, oczekiwań.

Kiedy dziecko: – odmawia przytulania,
– chce wyjść do innego pokoju,
– nie uśmiecha się do zdjęcia,
– jest ciche albo zmęczone

to nie jest brak wychowania.
To sygnał regulacji i dbania o siebie.

Ucząc dzieci, że ich granice są ważne,
uczymy je szacunku do siebie –
a to jedna z najważniejszych kompetencji na całe życie.

Wychowujmy pozytywnie
Wychowujmy dojrzale,

Przytulam od serducha 🧡

dr Kamila Olga- psycholog

03/12/2025

Trudno zrozumieć, dlaczego nastolatek nacina sobie skórę różnymi narzędziami, parzy się ogniem albo za pomocą żrących substancji chemicznych, bije się czy naraża na inne cierpienia. Rodzice i nauczyciele najczęściej reagują na samouszkodzenia silnymi emocjami. Reakcja ta bardzo często wynika z błędnej interpretacji zachowań nastolatka. Dorośli mylnie zakładają, że samookaleczenie jest zachowaniem poprzedzającym samobójstwo, co potęguje strach, lub wynika z chęci manipulowania otoczeniem, co u dorosłych może powodować złość.[…]
Zobacz e-booka: https://psychologiadziecka.org/ebooki/samouszkodzenia-nastolatkow-zrozum-wesprzyj-pomoz/

🌀 Podpowiedzi dla rodziców
Sposób, w jaki rodzice reagują na samookaleczenia u swoich dzieci, ma olbrzymi wpływ na cały proces leczenia. Na przykład niektórzy rodzice uważają, że to oni są przyczyną samouszkodzeń swojego dziecka. Kiedy poczucie winy jest przekazywane dziecku, może to zaostrzyć jeszcze bardziej sytuację i spowodować, że młody człowiek nie będzie chciał o swoich trudnościach rozmawiać z rodzicem. Gdy rodzice znają powody, dla których młodzi ludzie odczuwają potrzebę samookaleczania, mogą zareagować skuteczniej. Ważne jest także, by rodzina korzystała z pomocy psychologa, psychoterapeuty lub psychiatry, który ma doświadczenie z diagnozą i leczeniem samouszkodzeń. Rodzice muszą pamiętać także o tym, iż to, że ich dziecko zadaje sobie samookaleczenia, nie czyni z nich „złych rodziców”. Obwinianie się nie sprawi, że zachowanie zniknie. Rodzice muszą też wiedzieć, że nie są sami. Wielu innych rodziców zmaga się z tym samym problemem.

❗️ Czego nie robić, gdy dziecko się samookalecza?
❌ Nie wywołuj za pomocą swoich komunikatów lub zachowań poczucia winy czy wstydu w dziecku (np.: „Dlaczego to zrobiłeś?”, „Jak mogłeś?”, „To, co robisz, jest obrzydliwe i złe. Powinnaś wiedzieć, że nie wolno tego robić. Jeśli nie przestaniesz się ciąć, to masz szlaban na wszystko”).
❌ Nie zaprzeczaj, że dziecko zadaje sobie samookaleczenia, nie udawaj, że nie ma tego problemu w waszej rodzinie.
❌ Nie minimalizuj problemu samookaleczeń poprzez komunikaty typu „robisz to tylko dla uwagi” lub „to tylko taka moda". Nie zakładaj, że takie zachowanie jest głupie czy nierozsądne, bo nie jest. Nie naciskaj, jeśli nastolatek nie chce o tym mówić, ale pamiętaj, że stwierdzenia typu: „wszyscy tak robią” czy „to tylko dla szpanu” często okazują się niezgodne z rzeczywistością.

* * *
Ewa ma 15 lat. Jest bardzo sympatyczną i bystrą dziewczyną. Od dłuższego czasu odczuwa olbrzymi lęk w sytuacjach społecznych. W ciągu ostatnich sześciu miesięcy była wielokrotnie hospitalizowana z powodu samookaleczeń i myśli samobójczych. Ewa cięła się przez ostatnie dwa lata. Jej rodzice zauważyli to dopiero około pół roku temu. Zarówno oni, jak i jej wychowawczyni stwierdzili, że Ewa się okalecza, aby zwrócić na siebie uwagę. Psycholog zapytał rodziców, jak to możliwe, że młoda dziewczyna, która szuka uwagi poprzez te autodestrukcyjne zachowania, ukrywała je przed dorosłymi ponad półtora roku. To pytanie psychologa sprawiło, że rodzice Ewy zaczęli się zastanawiać, czy ten wniosek nie był zbyt pośpieszny.
* * *

❌ Nie bądź zszokowany lub zbulwersowany zachowaniem dziecka.
❌ Nie mów o samouszkodzeniach dziecka w obecności jego przyjaciół lub krewnych.
❌ Nie stosuj kary, kiedy dziecko dokona samookaleczenia. Pamiętaj, że często powodem, dla którego uszkadza swoje ciało, są silne emocje wywoływane przez trudną sytuację – a taką może być kara. Groźby czy kary nie spowodują, że nastolatek przestanie się samookaleczać – raczej zacznie skuteczniej ukrywać to zachowanie przed otoczeniem.
❌ Nie bądź nadopiekuńczy. Nie monitoruj każdego ruchu swojego dziecka, nie sprawdzaj, z kim się spotyka, nie szukaj w jego pokoju przedmiotów, którymi może dokonywać samookaleczeń.
❌ Nie obwiniaj siebie za samouszkodzenia dziecka. [...]

Powyższy tekst jest fragmentem e-booka „Samouszkodzenia nastolatków. Zrozum, wesprzyj, pomóż...”
Zobacz: https://psychologiadziecka.org/ebooki/samouszkodzenia-nastolatkow-zrozum-wesprzyj-pomoz/

https://www.facebook.com/share/1Fw8hNyrUt/
24/11/2025

https://www.facebook.com/share/1Fw8hNyrUt/

❗ RODZICU – TO WAŻNE ❗

Zbyt wiele startów dziecka w krótkim czasie naprawdę szkodzi.

🧠 Układ nerwowy: każdy start to stres. Zbyt częste = nerwowość, gorszy sen, brak koncentracji.
💪 Mięśnie: brak czasu na regenerację, większe ryzyko bólu i kontuzji.
❤️‍🔥 Organizm: ciągły „alarm”, słabsza odporność, spadek energii.
🧩 Psychika: rośnie presja, lęk, porównywanie się z innymi. Znika radość z pływania.
🏊‍♂️ Technika: zmęczenie = błędy i utrwalanie złych nawyków.

Start to nie zabawa na 100%. To obciążenie całego organizmu.
Dziecko potrzebuje czasu, spokoju i mądrego planu treningowego — nie startów „bo wszyscy jadą”.

Sport ma budować zdrowie i pasję, a nie wypalenie i presję.
Dbajmy o mądrą drogę, nie o liczbę startów. 💙

📰: link do pełnego artykułu znajduje się w komentarzu 👇









22/11/2025

Kiedy dziecko przekracza granice i bije. W złości kopie siostrę. Popycha mamę. Szczypie brata. Plus wersja de lux: pluje.

Sytuacja, która odpala dorosłych na maxa. Odpala bo interpretujemy tę sytuację jako celowy zamach na naszą osobę. „Bije, żeby zrobić mi krzywdę”, “Opluł mnie, bo chciał mi powiedziec, że jestem niczym dla niego”. Kiedy czujemy się atakowani – reagujemy tym co dała nam ewolucja czyli walką lub ucieczką.

Odpala się nam w głowie „Nie będziesz bił matki, jeszcze tego brakowało, ja cię zaraz nauczę porządku” lub „Co ze mnie za matka, wychowałam dziecko, które bije rodziców”.

Dziecko n i e bije w ramach realizacji planu „Ach, dziś będę mieć dobry dzień, przyleję matce tak, że do zimy popamięta”. Nie bije z myślą „Podporządkuję sobie te trzy dorosłe osoby za pomocą moich pięcioletnich rąk”.

U małych dzieci w wielkich emocjach najbardziej dostępna jest regulacja (czyli obniżanie napięcia i pobudzenia) przez ciało.
Tupanie, rzucanie, tarzanie się, szarpanie swoich ciuchów, wycie – to obniża napięcie. To układ nerwowy oferuje w pierwszym rzucie.
Maluchy mają tylko to. Nie wspomnę, że i mnie statystycznie ze dwa razy w miesiącu dzielą milimetry od tego żeby połozyć się na podłodze i kopać w ścianę.

W wielkim kryzysie może zdarzyć się i starszym dzieciom.

Szczególnie dzieciom o trudnym temperamencie, które łatwo wskakują na wysoką falę emocji, mają łatwość przebodźcowania się, łatwość zamiany zmęczenia w rozdrażnienie, dzieciom dla których nowe sytuacje są wyzwaniem bo adaptacja to też duży bodziec.

Dzieciom, które tu i teraz mają trudno, bo się przeprowadziły, bo urodził im się brat, bo rodzice się rozwodzą albo kłócą o kredyt codziennie od roku. Te dzieci mają tsunami pobudzenia w układzie nerwowym non stop. A siedmio i pięcioletni mózg nie ma zasobów, żeby dźwigać napięcie z domu i to co przynosi każdy dzień w szkole i w przedszkolu.
Więc i im może zdarzyć się taki zalew adrenaliny i kortyzolu, że ręce idą w ruch.

Dziecko uderza, bo traci kontrolę, bo adrenalina i kortyzol odcinają mu dostęp do myślącej części mózgu. Jego mózg pływa w adrenalinie jak ogórek w słoiku. Dostęp jest do tych najbardziej pierwotnych, zapisanych ewolucyjnie reakcji: kopię i wrzeszczę.

Kiedy dziecko uderza – pewnie, że dobrze jest przytrzymać jego ręce. Ale nie jest dobrze mówić „Jak możesz uderzać mamę / siostrę? Serca nie masz żadnego? Przez ciebie siostra płacze. Jesteś paskudny”

Bo lejesz benzynę na pożar. Tego nie chcesz.

Powiedz „Jesteś taki zły, ręce cię nie słuchają. Tak się czasem dzieje w strasznej złości. Wiem, że nie chcesz nikomu zrobić krzywdy”.
Zdejmij z dziecka poczucie winy, że jest złym dzieckiem, najgorszym synkiem na świecie, potworem bez serca, który nie kocha matki.
Kiedy mówimy ‘Bijesz mamę, jesteś paskudny’ – odpalamy u dziecka myśli pełne złości i agresji wobec siebie, pełne napięcia, poczucia winy i bezradności. Czyli do układu nerwowego, który nie ma narzędzi, żeby przerobić aktualną ilość trudnych emocji – dorzucamy tira dodatkowego napięcia. A to daje więcej wybuchów złości.

Wsparcie to ogrom z dzieckiem pracy p o m i ę d z y wybuchami złości. Pomiędzy. Bo w trakcie wybuchu złości dziecko nie uczy się niczego. Ucząca się część mózgu wiruje gdzieś na krańcu galaktyki.

Potrzebuje wsparcia w rozpoznawaniu narastającego napięcia, żeby złapać je wcześnie. Pracy nad rozpzonawaniem i nazywaniem trudnych emocji, nad stworzeniem skrzyneczki z tym co to konkretne dziecko reguluje. Potrzebuje wsparcia w rozpoznawaniu najpierw własnych granic, a potem w zauważania granic innych ludzi.

A o tym jak wspierać dzieci w rozpoznawaniu napięcia i pobudzenia i jak świadomie wyposażać ich skrzynkę z narzędziami do regualcji emocji przyjdzie do Was jutro długi newsletter. Chcesz go dostać?

👉 Link zapisowy na bezplatny newsletter https://agnieszkamisiak.pl/moj-newsletter/

06/11/2025

Wielu rodziców martwi się z powodu niejedzenia przez ich dzieci posiłków w szkole. Dziecko jest zapisane na obiady, ale ich nie zjada, tylko wyrzuca. Zabiera wypełnioną śniadaniówkę, która wraca do domu nietknięta. To normalne, że rodzice mogą odczuwać w związku z tym niepokój, dlatego postanowiłam dziś zająć się tym tematem.

Jedną z najczęstszych przyczyn dla których dzieci nie jedzą w szkole, jest stres. Dla wielu dzieci sam fakt przebywania w środowisku, w którym jest wiele bodźców, hałas, inne osoby wokół, inne zwyczaje niż te, do których jest przyzwyczajone, wywołuje napięcie. Jedzenie wymaga rozluźnienia, a w stresie żołądek w potocznej mowie „kurczy się” i dziecko wtedy nie tyle nie chce jeść, co nie może. Możliwe jest, że dziecko może sobie nie uświadamiać tego, że odczuwa stres i gdy je o to wprost zapytamy – zaprzeczy, bo nie umie rozpoznać i nazwać tego co czuje.

Kolejna dość częsta przyczyna, to komfort sensoryczny, a raczej jego brak. Ta sama kanapka, którą dziecko w domu bardzo lubi, przenoszona przez kilka godzin w zamkniętej śniadaniówce, która mogła być kilka razy przerzucona razem z plecakiem z miejsca na miejsce, pachnie, wygląda i smakuje zupełnie inaczej. Nie wygląda i nie pachnie smakowicie i zachęcająco, a wręcz odrzuca od jedzenia.
Inna możliwa przyczyna, to niechęć, rezerwa wobec nowych potraw, nowych smaków. W jadłospisie szkolnym mogą pojawiać się potrawy, których dziecko w ogóle nie zna. Może być też tak, że ulubiona zupa pomidorowa, czy pierogi, które w domu smakują pysznie, na szkolnej stołówce mają inny smak, zapach, strukturę niż to, do czego dziecko przyzwyczajone. I to wystarczy, aby nie miało ochoty jeść. Może być to przejaw neofobii żywieniowej – etapu rozwoju, w którym dzieci unikają nowych pokarmów.

Zdarza się, że dzieci nie lubią jeść przy innych. Czasem sposób w jaki koledzy lub koleżanki spożywają posiłek zniechęca je do jedzenia. Może być dla nich przykry i obrzydzający widok wypluwanego przez inne dziecko kęsa, który mu nie smakuje, ubrudzonych ust, czy rąk, rozlanego, rozsypanego jedzenia. Bywa, że dzieci boją się, że ktoś nieprzychylnie oceni sposób, w jaki one jedzą posiłek, albo zawartość śniadaniówki. Dzieci mające zaniżoną samoocenę, porównujące się z rówieśnikami, mogą mieć poczucie, że drugie śniadania koleżanek i kolegów są bardziej atrakcyjne i smakowitsze, co sprawia, że mogą się wstydzić nawet otworzyć śniadaniówkę przy innych.

Możliwe jest też to, że dziecko ma w szkole inne, ważniejsze priorytety. Woli się bawić z rówieśnikami, rozmawiać, obserwować. Jest tym do tego stopnia zaangażowane, że zapomina o jedzeniu.

Co możemy z tym zrobić?

Przede wszystkim rozmawiajmy z dzieckiem spokojnie, w sposób pozytywny o znaczeniu odżywiania. Pytajmy o samopoczucie, emocje. Gdy problem utrzymuje się przez dłuższy czas, warto porozmawiać z wychowawcą. Szczególnie, kiedy dziecko jest w edukacji wczesnoszkolnej, gdzie wychowawca spędza większość czasu z klasą i może obserwować co się dzieje, zachęcać do spożycia posiłku, zadbać o to w jakiej przebiega atmosferze. Czasem możliwość zjedzenia posiłku w jakimś spokojniejszym, odosobnionym kąciku potrafi rozwiązać problem.

Jeśli mamy podejrzenie, że przyczyny mają charakter sensoryczny, możemy zaopatrzyć dziecko w śniadaniówkę z zamykanymi przegródkami, żeby jedzenie się nie mieszało. Możemy również wspólnie z dzieckiem przegadać i przetestować jakie pokarmy nawet po kilku godzinach przechowywania w pudełku są dla niego do przełknięcia.

Dziecko może uczestniczyć w przygotowaniu swojego posiłku – być może to podziała na nie uspokajająco, da mu poczucie wpływu na to, co je.

Pomocne może być dla dziecka, jeśli posiłek będzie zapakowany w małe porcje czegoś. Tak, aby jedzenie poszczególnych porcji nie zajmowało dużo czasu i było proste do konsumpcji (mini kanapki, małe owoce, pojedyncze kulki winogron, małe pomidorki, czy marchewki, małe placuszki).
Na pewno nie powinniśmy dziecka zmuszać do jedzenia siłą, zawstydzać, ani karać za niejedzenie. Przyjrzyjmy się ogólnemu samopoczuciu dziecka. Czy chodzi chętnie do szkoły, czy nie skarży się na bóle brzucha, głowy. Jeśli tak, a do tego dostrzegamy lęk, niechęć, obniżony nastrój, warto skorzystać z pomocy psychologicznej.

Ważne jest jak się z dzieckiem komunikujemy na temat jedzenia.
Zamiast pytać już na progu czy zjadło, a po usłyszeniu, że znowu nie, robić dziecku wyrzuty, zaproponujmy spokojnie wspólne zastanowienie się nad tym co mogłoby pomóc dziecku zjeść coś w szkole. Robienie z kwestii jedzenia najważniejszego tematu dnia może być dla dziecka sygnałem, że coś z nim jest nie tak i tylko potęgować niepokój.

Jeśli dziecko zdrowo się rozwija, jest pogodne, chętnie chodzi do szkoły, nie ma niedoborów pokarmowych, nie jest niedożywione, a po szkole spożywa potrzebne składniki pokarmowe, nie zamartwiajmy się tym nadmiernie.

Warto szukać specjalistycznej pomocy, gdy:
- Dziecko w ogóle nie je w szkole przez kilka tygodni, miesięcy,
- Płacze, złości się, reaguje lękiem na widok jedzenia,
- Ma skrajnie ograniczoną dietę,
- Ma bóle brzucha, wymioty, odruchy wymiotne, spadek masy ciała,
- Kwestia jedzenia wpływa negatywnie na relacje, emocje i codzienne funkcjonowanie dziecka i rodziny.
Niejedzenie przez dziecko posiłków w szkole nie musi być zaburzeniem. Gdy obserwujemy taki problem, słuchajmy, rozmawiajmy, wspierajmy, wspólnie szukajmy rozwiązań. Spokój i empatia to najlepsze sposoby do odzyskania przez dziecko apetytu. Karanie za niejedzenie jest najgorszym sposobem.

Osobom zainteresowanym tematem w komentarzu wklejam link do artykułu na stronie Ogólnopolskiego Centrum Zaburzeń Odżywiania na temat neofobii pokarmowej.

04/11/2025

Bezpłatne szkolenie

03/11/2025

Bezpłatne szkolenie online.

Adres

Grudziadz

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pedagog ABZ umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij