07/08/2026
Brakuje nauczycieli – czy aby na pewno? 🧐
„W prawie całej Polsce brakuje nauczycieli w szkołach” alarmują liczne portale informacyjne. Sytuacja zdaje się być szczególnie napięta w związku ze zbliżającym się rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Zdaniem ekspertów, szacuje się, że liczba pustych wakatów wynosi około 20 tysięcy.
Można by pomyśleć, że przy takiej skali braków każda chętna, wartościowa osoba zostanie przyjęta z otwartymi ramionami. Rzeczywistość wygląda inaczej. Problem polskiej edukacji nie polega wyłącznie na deficycie rąk do pracy, a raczej na tym, że system wciąż nie potrafi rozpoznać wartości w ludziach, którzy nie mieszczą się w ściśle określonych ramach.
Kilka przykładów?
Poznajmy… Magdalenę: Magdalena chce wrócić do Polski z emigracji i uczyć angielskiego. Natychmiast zderza się ze ścianą wymagań, których w świetle przepisów w kraju nie spełnia.
Poznajmy… Pawła: Paweł udziela korepetycji z matematyki, jego uczniowie nie dość, że go uwielbiają to jeszcze widzą swoją poprawę z tego przedmiotu. Marzy by pracować w szkole. Napotyka odmowę, bo do uzyskania pełnych kwalifikacji brakuje mu pół roku nauki.
Poznajmy… Zuzannę: jej babcia i mama pracowały w oświacie, chce iść ich śladem jako nauczycielka historii. Mimo, że spodobała się dyrekcji, ta ma jednak związane ręce – Zuzanna ma tytuł licencjata, co w obliczu obowiązujących przepisów nie wystarcza. Zuzanna musi rozpocząć studia by uzyskać tytuł magistra.
Poznajmy… Kalinę: pracowała jako nauczycielka plastyki na zastępstwo, które właśnie dobiega końca. Mieszka w małej gminie, gdzie niełatwo znaleźć zatrudnienie z powodu małych rotacji w szkołach na tym stanowisku. Ma pełne kwalifikacje.
Każdy z tych przypadków pokazuje lukę w systemie, który nie potrafi dostrzec potencjału osób wnoszących świeżość do zawodu nauczyciela, jeśli ich ścieżka nie mieści się w szablonie formalnych kwalifikacji. Dyrekcje, często działając w dobrej wierze i ostrożności, wybierają bezpieczeństwo interpretacji przepisów zamiast ryzyka zatrudnienia kogoś, kto mógłby realnie wzmocnić szkołę.
Warto w tym miejscu zatrzymać się przy słowie „kwalifikacje", bo to ono najczęściej pojawia się w nagłówkach i w burzliwych dyskusjach w mediach oraz mediach społecznościowych, gdy mowa o osobach, które – jak to się ujmuje – „nie mają kwalifikacji do nauczania". Takie sformułowania, wyrwane z kontekstu, są krzywdzące i wprowadzają odbiorców w błąd. Sugerują, jakby do polskich szkół miały trafiać osoby przypadkowe, „wzięte z ulicy", bez wykształcenia i przygotowania.
Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Mówimy o ludziach, którzy ukończyli lub kończą studia wyższe, wielu z nich studiuje już kolejne kierunki, a w Programie Teach For Poland dodatkowo przechodzą dwuletni, intensywny program rozwojowy. Jeśli to wszystko nazwiemy „brakiem kwalifikacji", trudno oprzeć się pytaniu: co w takim razie tymi kwalifikacjami miałoby być?
W Teach For Poland nie szukamy dla uczestników „obsady wakatów". Szukamy ludzi, którzy w swoim życiu już wykazali się czymś, co trudno wpisać w tabelę oficjalnych kwalifikacji, a co jest bezcenne w klasie: umiejętnością prowadzenia grupy, empatią wypracowaną w pracy z drugim człowiekiem, odwagą do podejmowania trudnych tematów, doświadczeniem zdobytym poza szkolnym korytarzem – w organizacjach pozarządowych, w inicjatywach studenckich, w biznesie, za granicą, w pracy społecznej.
Osoby, które przyjmujemy do Programu widzą w uczniu potencjał, zanim zobaczą jego oceny i wyniki egzaminów. To właśnie ci ludzie – Magdalena, Paweł, Zuzanna, Kalina i dziesiątki innych mogliby dziś uczyć, gdyby dano im szansę wejścia do szkoły inną drogą niż ta jedna, wąska ścieżka przewidziana w przepisach.
Czy Teach For Poland stara się wspierać te osoby w znalezieniu pracy? Tak. Czy pomaga interpretować przepisy? Tak. Czy przygotowuje do procesu poszukiwania zatrudnienia (redagowanie CV, listu polecającego, symulacja rozmów o pracę)? Tak. Czy kontaktuje się z placówkami i kolejnymi instytucjami by wskazać wartość osoby ubiegającej się o pracę, tak, by nie zginęła w gąszczu przepisów i dokumentów? Też tak.
To jaka jest nasza rola? Przede wszystkim widzieć człowieka. W naszych liderach i liderkach. Ale również w dyrekcji, pracownikach kadr i urzędnikach. W prawodawcach. I wierzyć, że każda z tych osób ma dobre intencje, każda ostatecznie chce dobrze dla dzieci, bo to przecież dla nich to wszystko. Wszyscy chcemy budować wartości przez edukację.
Jednak samo wykonawstwo rozumiemy już inaczej. Teach for Poland woli widzieć rozwiązania. System niejednokrotnie wybiera przeszkody nie do pokonania. W efekcie osoby ciekawe, gotowe uczyć, zaufane przez uczniów lub zakorzenione w lokalnych społecznościach, pozostają poza szkołą – nie dlatego, że brakuje im kompetencji, lecz dlatego, że brakuje elastyczności i odwagi w interpretowaniu przepisów.
Luka nie polega więc wyłącznie na braku kadr, ale na braku mechanizmów, które pozwoliłyby takim osobom wejść do zawodu bez utraty bezpieczeństwa prawnego dyrekcji. Wszystkim życzymy spotkania się w połowie drogi. Dla przyszłości, która niewątpliwie siedzi w ławce szkolnej.
*Imiona osób zostały zmienione dla utrzymania ich anonimowości.
[PEŁNA TREŚĆ ARTYKUŁU NA NASZEJ STRONIE – LINK W KOMENTARZU]
-
Za wsparcie naszych działań dziękujemy Partnerom:
Fundacja Legii
Fundacja PKO Banku Polskiego
Villum Fonden