Kreis Glogau

Kreis Glogau Kreis Glogau to niemiecki powiat istniejący w latach 1741-1945 na terenie Dolnego Śląska.

Celem niniejszej strony jest pokazanie zapomnianej lub kompletnie nieznanej historii tego regionu, okolicznych miasteczek, wsi oraz związanych z nimi miejsc.

"FESTUNG GLOGAU 1️⃣9️⃣4️⃣4️⃣-1️⃣9️⃣4️⃣5️⃣" Przybywa nam nieustannie nowych obserwatorów i czytelników, co ogromnie ciesz...
29/06/2026

"FESTUNG GLOGAU 1️⃣9️⃣4️⃣4️⃣-1️⃣9️⃣4️⃣5️⃣"

Przybywa nam nieustannie nowych obserwatorów i czytelników, co ogromnie cieszy, bo znaczy to, że publikowane tutaj treści trafiają w "dobre ręce" ❤️ Zbliża się też nieuchronnie poziom, który pozwoli na całkiem nowe formy kontaktu z Państwem, lecz nie uprzedzajmy faktów. Dziękuję niesamowicie za podsyłane prywatnie zdjęcia 📷 , informacje i inne ciekawostki, nie zawsze mogę od razu odpisać, bo prowadzę to wszystko sam jeden, a doba ma tylko 24 godziny, więc proszę o wyrozumiałość 🤠

W związku z licznymi zapytaniami na wszystkich moich profilach i messengerach pragnę Państwa pilnie poinformować, że moja książka historyczna "Festung Glogau 1944-1945" 📖 ️ jest już dostępna jedynie w wersji elektronicznej, czyli do poczytania na komputerze, laptopie, tablecie, smartfonie albo jakimś innym sprzęcie z wyświetlaczem 🆙️

Książkę można kupić 🛒 wspierając profil kawą na buycoffee.to/przemyslawlewicki ☕️ i podając swój prawidłowy adres mailowy, na który publikacja jest natychmiast przesyłana 📧 W prezencie dorzucam nieopublikowany jeszcze "suplement" zawierający nowe informacje na temat walk o Głogów w 1945 roku i związanych z tym nieznanych wydarzeń 🎁


TAJEMNICE PAŁACU W JERZMANOWEJ 🏰💥Jerzmanowa (Hermsdorf) to wioska w pobliżu Głogowa na Dolnym Śląsku 🧭 Jej ozdobą jest p...
28/06/2026

TAJEMNICE PAŁACU W JERZMANOWEJ 🏰💥

Jerzmanowa (Hermsdorf) to wioska w pobliżu Głogowa na Dolnym Śląsku 🧭 Jej ozdobą jest przepiękny pałac, który szczęśliwie przetrwał II wojnę światową i do dziś cieszy oko miłośników architektury i historii 👀 Ostatnim niemieckim właścicielem był hrabia Stanislaus von Hoyos, który zmarł w 1922 roku i od tego momentu cały majątek, łącznie z posiadłościami we wsiach Kurów Mały (Klein Kauer) oraz Sucha Górna (Oberzauche), należał do jego małżonki, hrabiny Carmen von Hoyos z domu Saurma-Jeltsch 👑

Jednakże "bohaterem" tego postu będzie ktoś zupełnie inny. To Fritz Konrad Ferdinand Grobba, niemiecki dyplomata, który urodził się w 1886 roku w Gartz w Brandenburgii. Później studiował prawo, ekonomię i języki orientalne, ukończył Uniwersytet Berliński, pracował też w konsulacie niemieckim w Jerozolimie 🌍 W czasie I wojny św. walczył jako pruski oficer we Francji i na Bliskim Wschodzie. Od 1922 roku pracował w niemieckim Ministerstwie Spraw Zagranicznych, od 1923 roku w Abteilung III, departamencie odpowiedzialnym głównie za Bliski Wschód. Następnie był konsulem w Afganistanie, z powodu wywołania kryzysu dyplomatycznego‼️ odwołano go do Berlina i ponownie trafił do swego Abteilung III i prowadził sekcję odpowiedzialną za Iran, Afganistan oraz Indie Brytyjskie. Od 1932 roku ambasador Niemiec w Królestwie Iraku 🕌 🛕 Znał doskonale kilka języków, w tym turecki i arabski. W Bagdadzie wykupił też gazetę 📰 „Świat Arabski”, gdzie drukował m.in. „Mein Kampf” Adolfa Hitlera w odcinkach, dzięki niemu „Radio Berlin” nadawało też audycje po arabsku 🎤📻 W 1938 roku musiał uciekać z Iraku, gdy okazało się, że był zamieszany w atak na główny brytyjski rurociąg naftowy 🇬🇧

Został ambasadorem niemieckim w Królestwie 👑 Arabii Saudyjskiej (tak do września 1939 roku). Po zerwaniu przez Irak wszelkich stosunków z Rzeszą przeniesiony natychmiast do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Berlinie. Od 1941 roku poleciał z tajną misją do Iraku, z inicjatywy von Ribbentropa i polecenia Hitlera, jako „Franz Gehrke” wraz z misją wojskową OKW („Sonderstab F”). Kolejne zadania powiodły go do Syrii, nieco później na stanowisko pełnomocnika Ministerstwa Spraw Zagranicznych do współpracy z państwami arabskimi 🌐

W grudniu 1942 roku dr Fritza Grobba wysłano do specjalnej komisji archiwalnej w Paryżu, w której pracował do czerwca 1944 roku 🇫🇷 gdy oficjalnie przeszedł na emeryturę. Pod koniec wojny trafił też do radzieckiej niewoli, z której powrócił dopiero w 1955 roku. Zmarł w 1973 roku 🪦

Ale to oczywiście nie wszystko, bo był też wysokiej rangi członkiem loży masońskiej, megazagorzałym zwolennikiem Hitlera, ultraantysemitą czy wrogiem Imperium Brytyjskiego, które chciał pokonać za pomocą wciągnięcia do wojny z nimi społeczności Bliskiego Wschodu. To dzięki niemu „Mein Kampf” zostało przetłumaczone na język arabski, chociaż oczywiście w nieco złagodzonej wersji. Jednakże niektóre epizody w życiu Fritza Grobby są bardziej interesujące, albowiem dotyczą naszego lokalnego „podwórka”. Poniżej krótki fragment jego zeznań spisanych w dniu 5 marca 1946 roku w obecności pdpłk Epifanowa, wtedy szefa Grupy Operacyjnej Radzieckiej Administracji Wojskowej w okręgu Chemnitz 🔽🔽🔽:

„W połowie listopada 1943 roku, z powodu skargi hrabiego Ciano, zabroniono mi uprawiania polityki arabskiej i zostałem też przydzielony do Komisji Archiwalnej. Zadaniem tej komisji było przejrzenie archiwów znalezionych w okupowanych krajach. Musiałem przejrzeć dokumenty francuskiego 🇫🇷 Ministerstwa Spraw Zagranicznych na Wschodzie. Pracowałem najpierw w Berlinie, potem w Paryżu, a potem w filii tej komisji w pałacu Hermsdorf koło Głogowa ‼️‼️ (...)

Komisja ta została utworzona już w 1939 roku, po podboju Polski, w celu zbadania przechwyconych zbiorów dokumentów polskiego MSZ 🇵🇱 Później do wglądu tej komisji przekazano też dokumenty z Jugosławii, jednak przede wszystkim francuskiego MSZ 📜 Przewodniczącym komisji archiwalnej był początkowo ambasador von Moltke. Zaraz po nim szefem tej komisji był dyrektor ministerialny Stive. Do komisji oddelegowano osoby, które rozumieją tę pracę i znają języki. I tak na przykład w komisji pracowało kilku profesorów uniwersyteckich 🥸 wśród których znajdowali się: prof. Zimmerman z Uniwersytetu w Erlagen oraz prof. Windelband z Uniwersytetu w Berlinie. Archiwistą był dr Jagow. Następnie na jego miejsce został powołany dr Michaelis. Zostałem przydzielony do tej komisji w grudniu 1943 roku do przeglądania dokumentów francuskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W czerwcu 1944 roku 2000 pudeł tego archiwum przewieziono z Paryża do Niemiec i umieszczono częściowo w pałacu Ziethenfeld, zaś częściowo w pałacu Hermsdorf koło Głogowa nad Odrą 💥 Tam przeglądanie trwało dalej, pracowałem w pałacu w Hermsdorf. Kiedy front zbliżył się do Hermsdorf, większość dokumentów, ok. 1️⃣0️⃣0️⃣0️⃣ skrzynek, przewieziono do zamku Ebersdorf, położonego w pobliżu Schleiz (Turyngii). Tam ostatecznie zostały skonfiskowane przez Armię Czerwoną” 🆙️ (koniec cytatu)…

Trzykrotnie wspomniany w tymże tekście "Schloss Hermsdorf" to oczywiście pałac w Jerzmanowej. W żadnej polskiej publikacji nie natrafiłem dotąd na jakiekolwiek informacje dotyczące działalności tej komisji archiwalnej oraz samego Fritza Grobba, zwłaszcza w kontekście powiatu głogowskiego❓️ Milczą na ten temat również "źródła lokalne" oraz spisane relacje dawnych mieszkańców wsi, także jeńców wojennych czy robotników przymusowych. Należy więc przypuszczać, że prace wspomnianej komisji były tajne 📋📝🚨

Dużo więcej udało się jednak znaleźć w literaturze zagranicznej, głównie takiej francuskojęzycznej 📚 Dowiadujemy się tam, że całe zebrane archiwum zostało najpierw przewiezione z Paryża do Berlina, zaś stamtąd w okresie sierpień-listopad 1943 roku, rozdzielono je na trzy kolejne lokalizacje:

1️⃣ Ziethenfelde– Smolice koło Krotoszyna
2️⃣ Hermsdorf – Jerzmanowa koło Głogowa
3️⃣ Schreibendorf – Pisarzowice koło Kamiennej Góry

W komisji archiwalnej pracowali wówczas: Werner Kraus, Herbert Michaelis, Johannes Heckel, także Wolfgang Windelband, Erwin Hölzle, Kurt Jagow, prof. Zimmermann, Eugen Klee i oczywiście Fritz Grobba 🤓 Lecz najciekawsza jest informacja, że składy z obu pałaców Ziethenfelde i Schreibendorf zostały ewakuowane w zupełnej całości, zaś te z Jerzmanowej tylko częściowo 🚛 Dokumentacja, która pozostała na miejscu w Jerzmanowej, była skonfiskowana przez Rosjan w lutym 1945 roku w trakcie zbliżania się frontu do Głogowa 🪖 chociaż przypuszcza się, że jakiś jej fragment mógł zostać ukryty w pałacu lub w jego pobliżu. Tropy na razie prowadzą donikąd 👣👣👣

Na przedwojennej pocztówce przepiękny pałac w Jerzmanowej w 1917 roku ❤️💚🧡

W związku z licznymi zapytaniami na wszystkich moich profilach i messengerach pragnę Państwa pilnie poinformować, że moja książka historyczna "Festung Glogau 1944-1945" 📖 ️ jest już dostępna jedynie w wersji elektronicznej, czyli do poczytania na komputerze, laptopie, tablecie, smartfonie albo jakimś innym sprzęcie z wyświetlaczem 🆙️

Książkę można kupić 🛒 wspierając profil kawą na buycoffee.to/przemyslawlewicki ☕️ i podając swój prawidłowy adres mailowy, na który publikacja jest natychmiast przesyłana 📧 W prezencie dorzucam nieopublikowany jeszcze "suplement" zawierający nowe informacje na temat walk o Głogów w 1945 roku i związanych z tym nieznanych wydarzeń 🎁




Gmina Jerzmanowa - Gościnna dla rozwoju
Powiat Głogowski
Dolny Śląsk

GORĄCO JEST, ALE BEZ PRZESADY ⛔️Od ponad tygodnia czytam pełne grozy prognozy o zalewającej nas przeogromnej fali niespo...
27/06/2026

GORĄCO JEST, ALE BEZ PRZESADY ⛔️

Od ponad tygodnia czytam pełne grozy prognozy o zalewającej nas przeogromnej fali niespotykanych dotąd upałów. Autorzy setek artykułów prasowych czy internetowych prześcigają się w histerycznym budowaniu napięcia, wtórują im niezliczeni twórcy dramatycznych postów, rolek, relacji i filmików‼️

Zestaw towarzyszących temu określeń, które mają zaprzątać uwagę czytelników, jest wzięty wręcz z filmów katastroficznych, przykłady to: ten upiorny Armaggedon, afrykańskie upały ♨️️, żar lejący się z nieba, ziemia rozgrzana do czerwoności ☀️, mega ekstremalne temperatury, uderzy rekordowy skwar, śmiertelne zagrożenie ☠️ niepowstrzymany atak w piątek, słoneczna masakra w sobotę, kulminacja w niedzielę, piekło celuje w Polskę, czerwone słupki oszalały, morderczy gorąc 👿, itd...

A jeszcze do tego, że to historyczne, piewszy raz w historii, potem, że w historii pomiarów, a że już na ziemiach polskich to nigdy, nigdy się nie zdarzyło, "najstarsi górale czegoś takiego nie pamiętają" 🤣 Fakt, jest BARDZO gorąco, lecz może nie dajmy się zwariować medialnej fali. Były już takie upały, były nawet jeszcze gorsze, a ślady po nich pozostały w różnych kronikach pisanych wieki temu 📜

Najstarsza relacja dotycząca Głogowa i pobliskich miejscowości pochodzi sprzed ponad 5️⃣5️⃣0️⃣ lat i dotyczy 1473 roku. Jej opis daje nam tak wiele do myślenia i wywołuje przerażenie, z którego trudno się otrząsnąć 🙈 Poniżej tłumaczenie fragmentu z języka niemieckiego:

"Od 4 kwietnia do 11 listopada panowała dotkliwa susza, tak, że autor „Annales Glogovienses” (czyli "Roczników Głogowskich") zanotował wtedy przy roku 1473: „Ten rok jest rokiem suszy” 🚨🚨🚨

Żniwa rozpoczęto już na tydzień przed dniem św. Jana (czyli około 17 czerwca). Od tego czasu aż do 8 września upał był nie do zniesienia; wszystkie rzeki powysychały, studnie wyczerpały się, ludzie i bydło opuszczali wioski, ażeby poszukać wody 💧 Lasy oraz wrzosowiska płonęły jasnym ogniem w słonecznym skwarze, dzikie zwierzęta uciekały z płonącej kniei albo ginęły z wycieńczenia, a ogień tlił się nawet pod ziemią 🔥🔥🔥

Mimo takiej niespotykanej suszy nie nastąpiły ani epidemie, ani drożyzna; przeciwnie, w następnym roku (1474) zboże, warzywa oraz owoce ogrodowe obrodziły w obfitości" 🌈 (koniec cytatu)...

Wspomnianym autorem relacji był Caspar Borgeni, głogowski duchowny, zaś zamieszczony fragment pochodzi z niesamowitej książki Juliusa Blaschke pt. "Geschichte der Stadt Glogau und des Glogauer Landes" wydanej w 1913 roku 📖 Zaś ilustracją do mojego postu jest fragmencik mapy Śląska z 1544 roku. To wprawdzie 70 lat po opisywanej suszy, ale wcześniejszych nie ma, bowiem to jest najstarsza z dotychczas znanych. Została wydana w Bazylei, a jej twórcą był Sebastian Münster 🏆

Mapka jest bardzo łatwa w czytaniu, jednak podam kilka podpowiedzi 🧭 :

GLOGA - Głogów
SAGAN - Żagań
FREISTAT - Kożuchów
WOLE - Wołów
LOBEN - Lubin
LEGNICZ - Legnica
TREBNITZ - Trzebnica
SREIN - Ścinawa
JAWR - Jawór

Pijmy wodę, siedźmy w cieniu, oszczędzajmy siły, a na szczęście jest weekend, więc na pewno damy radę, bywało gorzej jak widać, 3majcie się 💪🧊




W związku z licznymi zapytaniami na wszystkich moich profilach i messengerach pragnę Państwa "ostrzec", że moja książka historyczna "FESTUNG GLOGAU 1944-1945" jest już dostępna wyłącznie w wersji elektronicznej, czyli do poczytania sobie na komputerze, laptopie, tablecie czy telefonie ☎️

Książkę 📖 można kupić wspierając profil kawą na buycoffee.to/przemyslawlewicki ☕️ podając swój prawidłowy adres mailowy, na który publikacja jest natychmiast przesyłana 📧 W prezencie dorzucam nieopublikowany jeszcze "suplement" zawierający nowe informacje na temat walk o Głogów w 1945 roku i związanych z tym nieznanych wydarzeń 🎁

Dolny Śląsk
Powiat Głogowski

"SPOD FARBY PATRZY JÄTSCHAU" 🚨🚨🚨Jaczów (Jätschau, a od 1938 roku Friedenshagen) w woj. dolnośląskim, powiat głogowski or...
23/06/2026

"SPOD FARBY PATRZY JÄTSCHAU" 🚨🚨🚨

Jaczów (Jätschau, a od 1938 roku Friedenshagen) w woj. dolnośląskim, powiat głogowski oraz gmina Jerzmanowa 🧭 Podczas remontu jednego domu przy głównej ulicy, na tablicy przy wejściu, ukazał się napis "GASTHOF", który oznacza gospodę albo zajazd, potocznie knajpę, jak kto z Was woli ;)

Wspomniany budynek jest przedwojenny, weranda również, choć została dobudowana w późniejszym czasie, jak sobie zobaczycie na zamieszczonych w galerii pocztówkach 📷 Co najmniej od przełomu XIX i XX wieku znajdowała się tu gospoda wiejska, dodam, że jedna z trzech, co jak na taką niewielką miejscowość, jest dosyć zaskakujące 🍺 A lokal od zawsze prowadziła rodzina Linke. Nie posiadał żadnej nazwy, po prostu "Gasthof", czasami pisane jest też "Gasthaus", czyli praktycznie to samo 😁

Wygląda na to, że tablica została po wojnie mocno zamalowana i dopiero obecnie spod warstwy farby "wydobyto" doskonale zachowany napis. Szacunek budzi fakt, że zostanie zachowany na przyszłość i będzie ładną pamiątką lokalnej historii Jaczowa🎖

Dla mnie osobiście bomba 💣 Więcej o wojennych dziejach wsi możecie przeczytać w mojej książce 📖 , do czego serdecznie zachęcam. Polecam też zajrzeć do Jaczowa w wolnej chwili, jest tu krzyż pokutny z 1604 roku, jedna z najstarszych świątyń na Ziemi Głogowskiej ✝️, pałacyk z 1836 roku czy kilka innych ciekawostek, czyli naprawdę warto‼️Podziękowania dla Jacka Bultrowicza za "cynk" 🫡




W związku z licznymi zapytaniami na wszystkich moich profilach i messengerach pragnę Państwa "ostrzec", że moja książka historyczna "FESTUNG GLOGAU 1944-1945" jest już dostępna wyłącznie w wersji elektronicznej, czyli do poczytania sobie na komputerze, laptopie, tablecie czy telefonie ☎️

Książkę 📖 można kupić wspierając profil kawą na buycoffee.to/przemyslawlewicki ☕️ podając swój prawidłowy adres mailowy, na który publikacja jest natychmiast przesyłana 📧 W prezencie dorzucam nieopublikowany jeszcze "suplement" zawierający nowe informacje na temat walk o Głogów w 1945 roku i związanych z tym nieznanych wydarzeń 🎁

Dolny Śląsk
Powiat Głogowski
Gmina Jerzmanowa - Gościnna dla rozwoju

ŻYCIE WARTE 320 MAREK...Tragiczna historia sprzed prawie 100 lat, która rozegrała się na zwykłej polnej drodze pomiędzy ...
22/06/2026

ŻYCIE WARTE 320 MAREK...

Tragiczna historia sprzed prawie 100 lat, która rozegrała się na zwykłej polnej drodze pomiędzy wsiami Hainbach (Gaiki), Hermsdorf (Jerzmanowa) i Mahnau (Maniów), wszystkie trzy wówczas i obecnie w powiecie głogowskim na Dolnym Śląsku. Rozpisywała się o niej nie tylko lokalna prasa, a temat "rozpalał" emocje i dyskusje przez wiele miesięcy. Śmierć młodej dziewczyny, szanowany i bogaty urzędnik, niezwykłe okoliczności, policyjne śledztwo, rozprawy sądowe, apelacje, czekanie na wyrok czy zadośćuczynienie. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej brutalna niż ktokolwiek przypuszczał. Ale nie uprzedzajmy faktów...

11 listopada 1931 roku miejscowe gazety pisały:

"Gaiki. Śmiertelny wypadek na polowaniu. W czwartek wieczorem na terenie miejscowego obwodu łowieckiego doszło do ciężkiego wypadku. Naczelnik gminy Ismer znajdował się na ambonie myśliwskiej, kiedy o zmierzchu (około godziny 17:30) zauważył na przeciwległym zboczu kilka saren. Ponieważ jednak zwierzęta stały w niekorzystnej pozycji do oddania strzału, Ismer nie strzelał i czekał. Nagle zauważył, że z boku ponownie pojawiła się jedna sarna więc, po uprzednim zwabieniu jej gwizdkiem, oddał strzał. W tym samym momencie przez zbocze przebiegała Ida Woiwode, służąca zatrudniona u Alfreda Grossmanna, właściciela majątku w Gaikach. Prowadziła obok siebie rower i szła drogą do Maniowa, gdzie mieszkali jej rodzice. Strzał nie trafił zwierzyny, lecz dziewczynę, która głośno krzyknęła. Ismer natychmiast pobiegł do niej i poprowadził ją w stronę domu. Początkowo dziewczyna nawet nie zdawała sobie sprawy, że została postrzelona. Jednak po kilku krokach osunęła się na ziemię. Przybyli z pomocą ludzie przenieśli nieprzytomną już dziewczynę do wioski, gdzie lekarz stwierdził ciężką ranę postrzałową brzucha. Mimo natychmiastowego przewiezienia do szpitala św. Elżbiety w Głogowie zmarła około godziny 23:00 wskutek znacznej utraty krwi. Niezwłocznie wszczęto dochodzenie policyjne. W piątek przed południem na miejscu zdarzenia przebywali już urzędnicy prokuratury oraz sądu rejonowego z Polkowic. W oględzinach uczestniczył również nieszczęsny myśliwy. Sekcji zwłok zastrzelonej Idy Woiwode nie przeprowadzono, ponieważ bezspornie uznano, że przyczyną śmierci były obrażenia postrzałowe. Pogrzeb odbył się w poniedziałek w Maniowie. Jak dalej informowano, przeciwko Ismerowi prawdopodobnie będzie wszczęte postępowanie o nieumyślne spowodowanie śmierci. Zasadniczo należy wymagać, aby każdy myśliwy poruszał się w terenie z najwyższą ostrożnością i oddawał strzał jedynie wtedy, gdy ma pewność, że nie zagraża ludziom. W jakim stopniu w tym przypadku doszło do tragicznego, lecz usprawiedliwiającego zbiegu okoliczności, ma wykazać prowadzone śledztwo"...

Zamieszczona wersja przebiegu wydarzeń pochodzi oczywiście z zeznań, które złożył sprawca tego czynu, ofiara nie żyła, nie mogła więc nic powiedzieć, innych uczestników czy świadków nie było. Kim były osoby, które przypadkowy los zetknął ze sobą tego wieczoru?

Ona nazywała się Ida Woiwode, miała zaledwie 24 lata, mieszkała w Maniowie i pochodziła ze zwykłej rodziny. Jej rodziców próżno szukać w ówczesnych księgach adresowych, co znaczy, że nie prowadzili żadnego interesu, nie zajmowali żadnych stanowisk, nie posiadali także własnego domu ani gospodarstwa. Należy więc założyć, że mieszkali u innych ludzi, zajmując się pracą najemczą w rolnictwie. Ida była ich jedyną córką, dojeżdżała rowerem do majątku Alfreda Grossmanna we wsi Gaiki, gdzie zatrudniono ją w charakterze "pomocy domowej", w różnych artykułach padają także określenia "służąca", "pokojówka", itp. To wszystko, co o niej wiadomo...

On nazywał się Wilhelm Ismer, dokładny wiek nieznany, mieszkał w Gaikach w swoim domu pod numerem 15, posiadał też ogród i spore gospodarstwo rolne. Co najmniej od 1913 roku, a być może nawet wcześniej, był także naczelnikiem gminy oraz członkiem rady gminnej. W kolejnych latach pracował również na stanowisku "Schiedsmann" (sędzia rozjemczy, sędzia polubowny, rozjemca) i miediował w przeróżnych spornych sprawach pomiędzy mieszkańcami całej gminy. Od 1919 roku podawany był dodatkowo jako kierownik Urzędu Stanu Cywilnego gminy, która z czasem swoim zasięgiem objęła wioski Gaiki, Jerzmanowa, Potoczek, Bądzów i przysiółek Golowice. Szanowany i aktywny urzędnik państowy, rodzina w dobrej sytuacja finansowej (w Gaikach mieszkał też Alfred Ismer, znany mistrz rzeźniczy i handlarz bydłem), a do tego zapalony myśliwy i uczestnik polowań. Jednak fakt, że owego feralnego wieczoru zastrzelił pannę Woiwode wywołał ogromne poruszenie, a zaniedbania, których się dopuścił, nosiły znamiona skandalu...

Już 9 grudnia 1931 roku prasa odnotowała:

"Gaiki. Wniesienie aktu oskarżenia. Jak podano w oficjalnym komunikacie, prokuratura wniosła akt oskarżenia przed Sądem Ławniczym w Głogowie przeciwko naczelnikowi gminy Ismerowi, zarzucając mu nieumyślne spowodowanie śmierci służącej Woiwode z Maniowa. Ponadto Ismer został także oskarżony o naruszenie paragrafu 73 pruskiego prawa łowieckiego, polegające na wykonywaniu polowania bez posiadania ważnego zezwolenia. Termin rozprawy nie został jeszcze wyznaczony, ponieważ przewodniczący sądu ławniczego musi najpierw wydać postanowienie o otwarciu postępowania głównego. Mieszkańcy, a w szczególności środowisko myśliwych, z dużym zainteresowaniem oczekują wyniku procesu karnego"...

Kolejne informacje pojawiły się 26 stycznia 1932 roku:

"1 lutego odbędzie się rozprawa przeciwko naczelnikowi gminy Ismerowi w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci. Jak wiadomo Ismer, podczas polowania, w panującym półmroku wziął pokojówkę za sarnę i strzelił do domniemanej zwierzyny. W wyniku tego dziewczyna została śmiertelnie trafiona. Na rozprawę wydano bilety dla publiczności, ich ilość jest już wyczerpana"...

Długo oczekiwana rozprawa sądowa była wnikliwie obserwowana przez mieszkańców regionu oraz lokalne media. Jej wynik był poniekąd zaskoczeniem, chociaż od samego początku czyn myśliwego klasyfikowano jako "nieumyślne spowodowanie śmierci", co miało także kolosalny wpływ zarówno na wymiar kary, jak i spodziewane obciążenia finansowe. W relacji z 2 lutego 1932 roku wyglądało to w następujący sposób:

"Gaiki – 9 miesięcy więzienia dla Ismera. W poniedziałek przed Sądem Ławniczym w Głogowie stanął naczelnik gminy Ismer, oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci oraz wykonywanie polowania bez ważnego pozwolenia łowieckiego. Wieczorem 5 listopada 1931 roku oskarżony znajdował się na ambonie myśliwskiej niedaleko wsi Gaiki, gdy 24-letnia służąca Woiwode jechała drogą polną do swoich rodziców mieszkających w Maniowie. Kobieta nagle została trafiona strzałem w brzuch, oddanym przez nieostrożnego myśliwego, który był przekonany, że ma przed sobą sarnę. Dziewczyna zmarła wkrótce po przewiezieniu do szpitala w Głogowie na skutek odniesionych bardzo poważnych obrażeń. Akt oskarżenia zarzucał myśliwemu zaniedbania z wielu powodów. Po pierwsze, oddał strzał do postaci, której w ogóle nie można było uznać za zwierzynę łowną. Po drugie, nie powinien był strzelać przy tak słabym świetle, gdy nie było już warunków umożliwiających bezpieczne używanie broni myśliwskiej. Przede wszystkim jednak nie wolno mu było oddawać strzału w kierunku drogi, po której poruszają się ludzie. Oskarżony, odnosząc się do zarzutu dotyczącego strzału, oświadczył, że w rzeczywistości strzelał do sarny, która miała się paść w burakach pastewnych w odległości około 60 metrów. Wszyscy biegli wypowiedzieli się jednak na niekorzyść myśliwego. Uznano za przejaw najwyższego stopnia zaniedbania fakt, że oskarżony, nawet przy założeniu, iż rzeczywiście celował do sarny, oddał strzał w kierunku drogi. Prokurator wniósł o wymierzenie oskarżonemu kary 1 roku więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci oraz grzywny w wysokości 100 marek za polowanie bez ważnego pozwolenia łowieckiego. Sąd ławniczy skazał oskarżonego za nieumyślne spowodowanie śmierci na 9 miesięcy więzienia i grzywnę w wysokości 20 marek za wykroczenie łowieckie. Po odbyciu 5 miesięcy kary pozostała część wyroku może zostać warunkowo zawieszona na okres próbny, zaś skazany został dodatkowo zobowiązany do zapłaty grzywny pieniężnej w wysokości 300 marek".

Już 5 lutego 1932 roku Wilhelm Ismer złożył apelację od wydanego wyroku, to samo niezwłocznie uczyniła także prokuratura. Należy przy tym zaznaczyć, że oskarżony przebywał wtedy przez cały czas na wolności, nie zastosowano wobec niego aresztu, więc odpowiadał z "wolnej stopy", co było dość niespotykane, jednak zarazem świadczyło o tym, że od samego początku zupełnie odrzucono podejrzenia o morderstwo czy działanie zamierzone, koncentrując się wyłącznie na "nieumyślnym spowodowaniu śmierci", w oparciu tylko na wersji myśliwego. Jedynymi konsekwencjami, jakie na razie poniósł Ismer, był fakt zawieszenia go w pełnieniu sprawowanych stanowisk i obowiązków od listopada 1931 roku, kiedy zastrzelił nieszczęsną Idę Woiwode. Do dalszych działań energicznie włączyła się obrona, jednak w całym postępowaniu nastąpiła dość spora przerwa, ponieważ dalsze informacje pojawiły się dopiero po upływie ponad dwóch miesięcy...

Artykuł z 15 kwietnia 1932 roku donosił:

"Gaiki. Wypadek myśliwski przed sądem odwoławczym. Sprawa karna przeciwko naczelnikowi gminy Wilhelmowi Ismerowi, który został skazany przez sąd ławniczy w Głogowie za nieumyślne spowodowanie śmierci służącej Woiwode na 9 miesięcy więzienia oraz na grzywnę w wysokości 20 marek za naruszenie przepisów łowieckich, będzie rozpatrywana w postępowaniu odwoławczym 25 kwietnia przed Izbą Karną Sądu Krajowego w Głogowie. Odwołanie wniósł nie tylko sprawca, która zaskarżył wyrok w całości, lecz również prokuratura, kwestionując wymiar wymierzonej kary. Na wniosek obrony przed terminem rozprawy odwoławczej zostaną jeszcze przeprowadzone oględziny miejsca zdarzenia pomiędzy wsiami Gaiki i Jerzmanową"...

Trudno powiedzieć czego miała dotyczyć wspomniana wizja lokalna, po prawie pół roku od śmierci dziewczyny, nie wiadomo również w jaki sposób wyglądała. Szczątkowe informacje na ten temat podano dopiero w dniu rozprawy apelacyjnej, można jednak przypuszczać, że nowe ustalenia dosyć poważnie wpłynęły na stanowisko organów sądowych. Posiedzenie apelacyjne z dnia 25 kwietnia trwało do późnych godzin nocnych. Pomimo burzliwego miejscami przebiegu i gorących dyskusji ostateczny wyrok okazał się być całkowitych zwycięstwem oskarżonego. Jeden z obecnych na sali reporterów opisał oglądane wydarzenia w lokalnym czasopiśmie, do którego udało się dotrzeć"...

Notatka prasowa z 29 kwietnia 1932 roku:

"Gaiki. Rozprawa apelacyjna. Poważny wypadek myśliwski z listopada ubiegłego roku, podczas którego posiadacz ziemski Ismer w trakcie polowania zastrzelił służącą, był w środę przedmiotem rozprawy przed sądem apelacyjnym przy Wielkiej Izbie Karnej w Głogowie. W pierwszej instancji Ismer został skazany na 9 miesięcy więzienia za nieumyślne spowodowanie śmierci. Podczas 8-godzinnej rozprawy ponownie szczegółowo rozpatrzono całą sprawę i około godziny 23 ogłoszono wyrok. Apelacja prokuratury została odrzucona, natomiast apelacja oskarżonego została oddalona z tym zastrzeżeniem, że orzeczoną karę więzienia obniżono do 3 miesięcy. Oskarżony nie będzie musiał jednak odbyć tej kary, jeżeli w okresie próbnym będzie się dobrze sprawował oraz wpłaci grzywnę w wysokości 300 marek do kasy sądowej w Głogowie. Kilka dni wcześniej odbyła się na miejscu zdarzenia wizja lokalna, podczas której przeprowadzono m. in. próby strzeleckie"...

Ostatnim aktem w tej całkowicie przegranej sprawie był jeszcze pozew cywilny ze strony rodziców zastrzelonej Idy Woiwode, którzy chcieli uzyskać od Wilhelma Ismera odszkodowanie finansowe za śmierć ich córki. Na ten temat ukazała się krótka wzmianka w lokalnym przeglądzie...

Wiadomość z 14 czerwca 1932 roku:

"Cywilnoprawnymi skutkami wypadku myśliwskiego w Gaikach, który doprowadził do skazania naczelnika gminy Ismera za nieumyślne spowodowanie śmierci służącej Woiwode, wkrótce zajmie się sąd cywilny. Rodzice zmarłej zamierzają albowiem dochodzić od myśliwego niemałych żądań odszkodowawczych. Towarzystwo ubezpieczeniowe, w którym myśliwy posiadał swoją polisę od odpowiedzialności cywilnej, wypłaciło dotychczas ryczałtową kwotę 700 marek tytułem zwrotu kosztów pogrzebu i innych związanych z tym wydatków. Ponadto rodzice chcą dochodzić dalszych roszczeń finansowych, uzasadniając je tym, że ich zmarła córka miała być dla nich w przyszłości jedynym oparciem na starość"...

Nie udało mi się natrafić na żadne dalsze informacje związane z opisaną sprawą. Może w ogóle do niej nie doszło, może opinia publiczna nie była już nią zainteresowana i gazety "odpuściły" temat w natłoku przeróżnych innych doniesień o wypadkach drogowych, samobójstwach, morderstwach czy kradzieżach, malwersacjach finansowych i tego typu wydarzeniach. Faktem jest, że w tym miejscu "prasowa" historia Idy Woiwode kończy się definitywnie...

Sam Wilhelm Ismer już 20 lipca 1932 roku, czyli po upływie nałożonego mu okresu próbnego, w którym najwidoczniej dobrze się sprawował, został oficjalnie przywrócony do pełnienia wszystkich swoich funkcji służbowych, oczywiście ze stanowiskiem naczelnika gminy Gaiki na czele. Dnia 15 kwietnia 1933 roku został większością głosów wybrany na kolejną kadencję, ciesząc się zaufaniem radnych. Nadal z zamiłowaniem polował odbierając corocznie nową licencję łowiecką. Jeszcze w 1943 roku był wymieniany jako kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Gaikach, jednak jego dalsze losy pozostają nieznane. Może zwyczajnie zmarł, może zginął podczas ofensywy Armii Czerwonej w 1945 roku, może opuścił rodzinną wieś w trakcie styczniowej ewakuacji i udało mu się przeżyć...

Podsumowanie tej całej tragicznej sprawy, która mnie dogłębnie poruszyła, wygląda w następujący sposób. Otóż w listopadzie 1931 roku pan Wilhelm Ismer, dobrze sytuowany urzędnik państwowy na kilku stanowiskach, a do tego zapalony myśliwy, zastrzelił na polowaniu 24-letnią Idę Woiwode. Nie widział do czego mierzy, bo było już prawie ciemno, a jeszcze pomylił ją z biegnącą sarną, niezgodnie z przepisami strzelał w kierunku drogi, którą mogli przemieszczać się ludzie, a jeszcze do tego nie miał ważnej licencji łowieckiej. Po złożeniu wyjaśnień nie został aresztowany i przez 6 miesięcy trwania dochodzenia oraz sprawy sądowej przebywał na wolności, będąc zawieszonym w czynnościach służbowych. W wyniku procesu skazano go ostatecznie na 3 miesiące więzienia, lecz w "zawieszeniu" na krótki okres próbny. Zapłacił grzywnę w wysokości 300 marek do kasy sądu w Głogowie, a także 20 marek kary za wykroczenie łowieckie. Koszty pogrzebu ofiary, w kwocie 700 marek, zostały pokryte z jego ubezpieczenia, więc praktycznie w ogóle tego nie poczuł. Zaledwie 3 miesiące od wyroku powrócił na wszelkie zajmowane wcześniej stanowiska, które sprawował przez kolejne lata, ciesząc się zaufaniem czynników państwowych i nadal spełniając swą pasję, którą było polowanie na dziką zwierzynę. Jego karygodna nieodpowiedzialność i liczne zaniedbania, których się wówczas dopuścił, a które w rezultacie doprowadziły do "nieumyślnego spowodowania śmierci" Idy Woiwode, kosztowały go w sumie 320 marek, bo na taką kwotę wyliczono jego "występki". Nie znalazłem nigdzie wzmianki na temat jakichś przeprosin oskarżonego w stosunku do rodziny...

I tylko mi szkoda tej dziewczyny, wyszła zobaczyć się z rodzicami, prowadziła rower, bo pewnie bała się jechać w ciemności, dostała postrzał w brzuch, wykrwawiała się na jakiejś polnej drodze i konała prawie do północy w głogowskim szpitalu, ponieważ Ismer pomylił ją z sarną z zaledwie 60 metrów i zabił bez zastanowienia w taki bezsensowny sposób. Przypuszczam, że po jej grobie na poniemieckim cmentarzu w Maniowie pewnie nie ma nawet śladu. Nekropolia jest zniszczona od wielu lat, teren zarośnięty, resztki nagrobków walają się na ziemi. Pojadę, zobaczę, może akurat...




W związku z licznymi zapytaniami na wszystkich moich profilach i messengerach pragnę Państwa "ostrzec", że moja książka historyczna "FESTUNG GLOGAU 1944-1945" jest już dostępna wyłącznie w wersji elektronicznej, czyli do poczytania sobie na komputerze, laptopie, tablecie czy telefonie ☎️

Książkę 📖 można kupić wspierając profil kawą na buycoffee.to/przemyslawlewicki ☕️ podając swój prawidłowy adres mailowy, na który publikacja jest natychmiast przesyłana 📧 W prezencie dorzucam nieopublikowany jeszcze "suplement" zawierający nowe informacje na temat walk o Głogów w 1945 roku i związanych z tym nieznanych wydarzeń 🎁

Powiat Głogowski
Dolny Śląsk
Gmina Jerzmanowa - Gościnna dla rozwoju

Adres

Sikorskiego 55b
Glogau
67-200

Telefon

+48665391638

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Kreis Glogau umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Szkoła

Wyślij wiadomość do Kreis Glogau:

Skróty

Udostępnij