09/04/2025
Ostatnio podczas zajęć jeden z moich Kursantów zadał mi pytanie o to, jakich właściwie słów powinien się uczyć. Bo w języku jest ich tak dużo, że dosłownie nie wie, od czego zacząć.
I o ile na pierwszy rzut oka to pytanie może wydawać się dziwne czy może nawet absurdalne, to jest jednak BARDZO WAŻNE i potrzebne 📌
Jako kilkulatka dowiedziałam się, że duża część mojej rodziny mieszka za granicą. Byłam pełna podziwu! Wydawało mi się wręcz niemożliwe opanowanie języka obcego na takim poziomie, żeby móc mieszkać i normalnie funkcjonować w innym kraju 🤯 Byłam pewna, że żeby do tego dojść, trzeba znać WSZYSTKIE słowa. Na przykład będąc w kuchni patrzyłam na niezliczone sprzęty i przybory kuchenne zastanawiając się, jak to możliwe, że ktoś jest w stanie te wszystkie trzepaczki (swoją drogą: 🇬🇧 whiskers), chochelki (🇬🇧 ladles) i wałki (🇬🇧 rolling pins) nazwać po angielsku. I o ile teraz wiem, że oczywiście da się te wszystkie słówka zapamiętać, to, co ważniejsze, jestem też świadoma tego, że jeżeli gotowanie nie jest Twoją pasją ani zawodem, to te wszystkie trzepaczki i inne szpatułki (🇬🇧 spatula) najprawdopodobniej nigdy Ci się nie przydadzą… 🤷♀️ (no chyba, że pracujesz jako lektor języka obcego, wtedy, jak na ironię, naprawdę WSZYSTKIE słowa Ci się przydadzą 😅)
I tu pojawia się odpowiedź na pytanie mojego Kursanta: ucz się przede wszystkim tego, co może się przydać TOBIE. Wiadomo, nigdy nie jesteśmy w stanie tego w stu procentach przewidzieć, ale jednak oszacować już tak. Jeśli Twoim celem jest swobodne podróżowanie, skup się na zwrotach potrzebnych w takich sytuacjach, od nich zacznij. Jeśli chcesz podnieść kwalifikacje zawodowe, Twoim celem powinno być słownictwo biznesowe z Twojej branży, i tak dalej. Ty wiesz najlepiej, czego potrzebujesz, bo Ty wiesz, dlaczego uczysz się języka.
W przypadku mojego Kursanta celem było przygotowanie się do egzaminu, więc właśnie na tych słówkach trzeba się było skupić.
Takie podejście pomaga też szybko zobaczyć efekty nauki i tym samym zwiększa naszą motywację 🔝