22/04/2017
OSTATNIA TAKA KLASA?
Z Panem Jarosławem Hejnarem rozmawia Karolina Kaczmarczyk
Moim specjalnym gościem jest pan Jarosław Hejnar – nauczyciel wf-u, a także wychowawca tegorocznych maturzystów. Nie brak mu humoru ani dystansu do świata. Jest osobą, która znacznie przyczyniła się do tego, aby 3 lata temu w liceum utworzyła się tak liczna klasa. Teraz przychodzi moment, kiedy musi się z nią pożegnać. Jako uczennica 3 kl. LO, pragnę bardzo serdecznie zaprosić do przeczytania wywiadu.
Karolina Kaczmarczyk: Zaczniemy od pytania pozornie łatwego – lubi Pan swoją pracę?
Jarosław Hejnar: Tak, lubię. Wydaje mi się, że akurat do tego zawodu pasuję. Zawsze miałem dobry kontakt z ludźmi, a ta cecha bardzo przydaje się w szkole.
K.K.: W tamtym roku szkolnym zdecydował się Pan na wyjazd do Kanady i tym samym odbiegł Pan od takiego szkolnego życia. Dobrze wpłynęła na Pana ta roczna przerwa?
J.H.: W Kanadzie człowiek jest wolny. Trudno to wytłumaczyć komuś, kto jest przyzwyczajony do tego, że każdy aspekt jego życia reguluje jakiś przepis.
K.K.: Tuż po powrocie do Polski znowu objął Pan wychowawstwo w naszej klasie. Jak dobrze wiemy, ten rok różni się od poprzednich. Oswaja się Pan powoli z myślą, że w kwietniu kończy się nasza przygoda w tej szkole?
J.H.: Kiedyś musiał przyjść taki moment. Wcale mnie to nie cieszy, lecz niestety taka jest kolej rzeczy. Te 5 lat (z niektórymi 2 lata) zrobiło swoje. Już teraz mogę stwierdzić, że po Waszym odejściu zrobi się w szkole bardzo pusto.
K.K.: Czyli będzie Pan tęsknił?
J.H.: Tak, będzie mi Was brakowało, szczególnie dlatego, że niesamowicie zżyłem się z Wami przez ten czas.
K.K.: Zatem jak Pan oceni nas jako klasę?
J.H.: Bardzo dobrze. Generalnie nie mam z Wami większych problemów, które wychodziłyby poza schemat. Wszystko jest tak, jak powinno być, dlatego też mogę śmiało stwierdzić, że znakomicie mi się pracuje w tej klasie.
K.K.: Przed nami był Pan wychowawcą innych klas. Jest coś, co wyróżnia naszą od reszty?
J.H.: Tak - dobra organizacja, która mi się podoba i bardzo przydaje się w pracy. Ja, jako nauczyciel, jestem praktykiem - nie lubię papierkowej roboty. Zdecydowanie bardziej realizuję się na lekcji, właśnie dlatego wydaje mi się, że uzupełniamy się i razem zmierzamy do celu.
K.K.: Wie Pan, jak oceniają nas inni nauczyciele, osoby związane ze szkołą?
J.H.: Tak samo jak ja. Słyszę dużo pochwał na Wasz temat. Jeśli już pojawią się jakieś narzekania, to raczej są one związane z tym, że bardziej skupiacie się czasami na innych rzeczach, np. na zrobieniu prawa jazdy, niż na nauce.
K.K.: Jak dobrze wiemy, zawsze pojawiają się plusy i minusy. Czy było coś, co Pana denerwowało w naszych zachowaniach?
J.H.: Nie lubiłem nigdy pewnych rzeczy na wycieczkach. Wiem, że uczniowie jadą z całkiem innym nastawieniem, aczkolwiek nauczyciel też musi się wyspać, bo to on ma sprawować nieustanną opiekę nad klasą. Druga sprawa, która mnie lekko irytuje, to niepoważne podejście niektórych osób do matury. To jest ten czas, kiedy trzeba zrobić wszystko, co się da, żeby potem nie żałować.
Jako wychowawca czuję się odpowiedzialny za wyniki Waszych matur, dlatego będę Was motywować, bo zależy mi na tym, aby każdy zdał ten egzamin jak najlepiej.
K.K.: Skoro już mowa o tych wycieczkach, to która, według Pana, była najlepsza?
J.H.: Najlepsze wycieczki to te najkrótsze (śmiech). Jeśli jednak muszę wybrać jedną, to była to wycieczka do Pokrzywnej, 2 lata temu.
K.K.: Od naszego balu studniówkowego minęły już prawie dwa miesiące. Jak Pan ocenia tę imprezę?
J.H.: Była to najlepsza studniówka, na jakiej byłem. Troszkę się bałem o zachowanie, ale zaskoczyliście mnie bardzo pozytywnie. Było tak, jak miało być – wszystko trafione w punkt. Z tego, co słyszałem, to nie tylko ja mam takie zdanie na ten temat.
K.K.: I już ostatnie pytanie, które nie dotyczy stricte naszej klasy, ale jest bardzo ważne ¬¬¬w aspekcie przyszłości VI LO. Jak Pan się zapatruje na utworzenie pierwszej klasy?
J.H.: Uważam, że zamknięcie jedynego liceum w Łabędach byłoby dużym błędem, szczególnie, że jest to druga dzielnica w Gliwicach pod względem liczby ludności. Zależy mi na tym, aby utworzono kolejną klasę, ale niestety nie ode mnie to zależy. Jedno jest pewne - zamknąć szkołę jest bardzo łatwo, ale otworzyć ją - jest zdecydowanie trudniej.
K.K.: Dziękuję za rozmowę.
J.H.: Ja również.
Fot. Paweł Lekszycki