22/04/2026
"Łamigłówki"- robić czy to strata czasu?🤷♂️
Zagadki logiczne zawsze były gdzieś obok matematyki, ale wiem, że to nie jest tylko „dodatek”. To coś, co naprawdę zmienia sposób, w jaki uczniowie myślą i czują matematykę.
Bardzo często na lekcji widzę ten moment zmęczenia – kilka zadań policzonych, kolejne już mniej uważnie, koncentracja zaczyna uciekać. I wtedy wystarczy jedna krótka zagwozdka. Uczniowie wracają. Nie do liczenia – do myślenia.
Lubię takie proste, ale „z haczykiem”. To są drobiazgi, ale one uruchamiają coś bardzo ważnego – zatrzymanie i refleksję. I dokładnie o tym pisał Jean Piaget – że dziecko naprawdę uczy się wtedy, kiedy samo coś odkrywa, a nie tylko odtwarza. Z kolei Lev Vygotsky zwracał uwagę na to, jak ważne jest bycie „o krok dalej” – i dobrze dobrana zagadka właśnie taka jest. Nie za łatwa, nie za trudna. W sam raz.
Z mojego doświadczenia wynika, że zagadki robią jeszcze jedną ważną rzecz – zmieniają atmosferę w grupie. Nagle okazuje się, że uczeń, który na co dzień ma trudność z rachunkami, wpada na świetny pomysł. Widzę wtedy, jak rośnie – dosłownie. Prostuje się, zaczyna mówić pewniej. A ktoś, kto zwykle wszystko liczy błyskawicznie, musi się zatrzymać i pomyśleć inaczej. To bardzo wyrównuje przestrzeń.
Cenię też to, że zagadki nie mają jednego „schematu”. Tu nie da się po prostu zastosować wzoru. Trzeba spróbować, czasem się pomylić, wrócić, poszukać innej drogi. I to jest ten moment, w którym dzieje się prawdziwa matematyka. Nie w wyniku, tylko w drodze do niego.
Wplatam je w różne momenty lekcji – na początku, żeby zaciekawić, w środku, kiedy widzę spadek energii, albo na końcu, jako coś „na wynos”. Czasem daję je też uczniom, którzy szybciej kończą pracę. Co ciekawe, często wracają potem i mówią: „rozwiązałem w domu”. I dla mnie to jest ogromna wartość – matematyka wychodzi poza zeszyt.
Z czasem zauważyłam jeszcze jedną rzecz – kiedy po zagadce rozmawiamy o rozwiązaniach, dzieje się coś wyjątkowego. Uczniowie zaczynają tłumaczyć sobie nawzajem, pokazują różne sposoby, uczą się słuchać. Jedna krótka łamigłówka potrafi wywołać więcej sensownej rozmowy niż cały zestaw standardowych zadań.
Dlatego coraz rzadziej traktuję łamigłówki jako przerywnik. Dla mnie to pełnoprawne narzędzie pracy. Małe, proste, a jednocześnie bardzo mocne. Bo czasem wystarczy kilka minut, żeby uczeń poczuł: „umiem myśleć”. A to jest coś, co zostaje z nim na dużo dłużej niż konkretne działanie czy wzór.
Marzena Paradowska