17/04/2026
i tak właśnie zmienia się świat
Mały szpital powiatowy na południu Polski – typowa, niewielka porodówka, taka, o której decydenci powiedzieliby: „Zamknąć, bo ma za mało porodów”.
A jednak tutaj, w Lubaniu, dzieje się coś, co wymyka się pojmowaniu opartemu wyłącznie na cyferkach i statystykach.
Tutaj spotkało się kilka kobiet, którym zależy wyłącznie na dobru innych kobiet i ich dzieci. Każda z nich jest inna, każda pełni inną funkcję – od tej najwyższej, zarządczej, po te, które są z kobietami w tych najważniejszych chwilach. I właśnie na tej pasji, poczuciu odpowiedzialności i tego, że w tym wszystkim chodzi o coś więcej, cegiełka po cegiełce budowane jest nasze miejsce, które rok temu nazwałyśmy:
Centrum Narodzin w Lubaniu.
I właśnie tu, w szpitalu powiatowym, wydarzył się poród, który nie wydarzyłby się ani w szpitalu klinicznym, ani w wojewódzkim, ani w żadnym innym. Przeczytajcie...
***
Około 19 odeszły mi wody, od razu regularne skurcze – o nie, 36 tydzień, ułożenie miednicowe. Studiowałam położnictwo, wiedziałam, że według PTGiP to wskazania do cięcia cesarskiego, ale dobrze znałam badania naukowe, a 2 godziny wcześniej byłam na kontroli u ginekologa – wszystko pięknie. Plus przewidywana masa płodu 2300 g – brak wątpliwości, rodzę naturalnie.
Moja położna Sylwia, mająca przyjmować nasz poród, ruszając kontakty mówi „dzwoniłam do Dr ** i do **, we Wrocławiu wszędzie będą namawiać Cię na cięcie, w szpitalu XY przyjmują miednicowe, ale Ty rodzisz pierwszy raz i może być różnie. –
– Lubań powiedział, że się podejmie.”
Jedziemy. Byłam pewna, że jak tam dojadę to będę pod dobrą opieką, wiedziałam, że Dr Jagielska szkoli z przyjmowania porodów miednicowych. Jechałyśmy prawie 3 godziny z regularną akcją skurczową.
Na miejscu – świetna atmosfera, zespół czekał na nas, cały wywiad został zebrany z moją położną.
Jako studentka wspierałam kobiety przy wielu fizjologicznych porodach. Nie widziałam porodu w tak spokojnej atmosferze , nawet tam gdzie wszystko przebiegało książkowo, a mój poród - obiektywnie - był znacznie trudniejszy.
Bez parcia kierowanego. Ze spokojem, zgaszonym światłem, lampkami na ścianie. Pomocą w oddychaniu. Rodziła ze mną Ewa – niedługo położna – w roli douli. Była traktowana jak część zespołu. Dostałam gaz. W pokoju była tylko położna Iza, ginekolog Gizela i od czasu do czasu położna noworodkowa, Alicja. Bez tłumu i szumu...
Dziecko urodziło się… nie znaliśmy płci.
Ooo, to dziewczynka… Płacząca wylądowała na klatce piersiowej. Przy większości porodów, przy których byłam, dziecko nie miało dwóch godzin kontaktu skóra do skóry, a co dopiero mówić o wcześniaku rodzonym miednicowo, z wypadnięciem pępowiny i przedwczesnym odklejeniem się łożyska. To było cudowne – po 2–3 minutach, by malutką wspomóc, wykonano dwa dmuchnięcia ambu… na mojej klatce piersiowej.
Po 2h zgodnie ze standardem zbadano. Miriam została odpępniona po 15 godzinach przez tatę. Ja planowałam 2h, ale stwierdziliśmy, że skoro taty nie było przy porodzie to niech „chociaż” to ma. 😊
Traktowano mnie i moje decyzje z ogromnym szacunkiem. Poród wspominam wspaniale. 😍Nic bym w nim nie zmieniła.
Mam w sobie dużo wdzięczności za to, że był zespół, który dodatkowo kształcił się w przyjmowaniu takich porodów i podjął się tego.
Dziękuję koordynatorce Magdzie, lekarce Gizeli i położnej Izie.
***
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu porody miednicowe były traktowane jako jeden z naturalnych wariantów porodu i stanowiły element codziennej praktyki położniczej. Z czasem, m.in. po publikacji badania Term Breech Trial, podejście w wielu krajach stało się bardziej zachowawcze i takie ciąże rozwiązywane są przez cięcie cesarskie.
Dziś jednak medycyna wraca do bardziej wyważonego spojrzenia – również w Polsce ułożenie miednicowe nie jest uznawane za patologię samą w sobie. Zgodnie ze standardem opieki okołoporodowej jest to sytuacja wymagająca indywidualnej oceny i odpowiedniego przygotowania zespołu, ale nie wyklucza z założenia porodu drogami natury.
🩷🩷🩷
Podążamy za kobietą i jej wyborami, w oparciu o najwyższą jakość opieki i wiedzę naukową. Nie mówimy „nie bo nie”. Każda pacjentka ma swoją historię, a naszym zadaniem jest towarzyszyć jej najlepiej, jak potrafimy.
Porody miednicowe – teraz także w Lubaniu.
🩷
Sprawczynie zamieszania:
Ku bliskości - treści położnicze i psychologiczne
Babkibabkom
Izabela Bławat
Breech Without Borders