09/07/2026
Dzisiaj pożegnaliśmy „Pięknego Człowieka” por. Adama Borowskiego, który swoim życiorysem rodzinnym, ale i oddanym Polsce, potwierdzał co jest najważniejsze i co czyni Człowieka Pięknym. Bohater dla potomnych, skromny i poczciwy dla rodziny i bliskich… Przeżył 100 lat.
Jeszcze 3 lata temu (dokładnie 14 lutego 2023 roku w 81. rocznica powołania Armii Krajowej), gościliśmy Go w szkole razem z komandorem Romanem Rakowskim VM i majorem Jerzym Grzywaczem. Cóż to było za spotkanie i jaki zaszczyt pod strzechą Zespół Szkół Morskich w Gdańsku im. Bohaterskich Obrońców Westerplatte mieć w jednym miejscu Takich Gości, bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego. Już dziś nie ma z nami ani porucznika Adam Borowskiego "Nikita", ani zmarłego 81 dni temu (19.04.2026) komandora Romana Rakowskiego VM "Grab". Pozostał profesor major Jerzy Grzywacz "Tapir", któremu życzymy przede wszystkim zdrowia.
Czarno białe zdjęcia są wspomnieniem po spotkaniu w naszej szkole, które było częścią szerszych działań pod wspólnym hasłem "Gdańszczanie - żołnierze Armii Krajowej" integrującym różne instytucje i organizacje w tym Koło Gdańsk. Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej. Stowarzyszenie Kwatera AK na Cmentarzu Łostowickim w Gdańsku w Gdańsku Muzeum Gdańska. Wówczas Muzeum Gdańska reprezentował Zastępca Dyrektora dr Janusz Marszalec (obecnie Zastępca Dyrektora ds. Badań i Rozwoju Muzeum II Wojny Światowej) i Kierownik Wartownia nr 1 na Westerplatte - Muzeum Gdańska Mateusz Jasik (obecnie Zastępca Dyrektora ds. Popularyzacji w Muzeum II Wojny Światowej), a „Fundacja „Kotwica I Gryf” Koła Wrzeszcz Żołnierzy Ak” Wojciech Rakowski Prezes Zarządu.
Zwieńczeniem spotkania było otwarcie i wspólne zwiedzanie wystawy "Ostatni. Gdańszczanie - żołnierze Armii Krajowej".
Biografia spisana przez Wojciech Rakowski Prezes Zarządu „Fundacja „Kotwica I Gryf” Koła Wrzeszcz Żołnierzy Ak”:
Por w st. spocz. Adam Borowski ps. „Nikita”, kawaler Krzyża Walecznych, żołnierz Organizacji Polska Niepodległa (PN) Pluton Westerplatte, Żołnierz AK Okręgu Warszawskiego „40”, „XX”„DRAPACZ” Komendy Głównej Armii Krajowej - Oddział VII BiP (Biuro Informacji i Propagandy) Kompani Osłonowej Wojskowych Zakładów Wydawniczych ( (wydawały m innymi Biuletyn Informacyjny) kpt. Jerzego Rutkowskiego ps. „Michał” , „Kmita”. Powstaniec Warszawski.
Członek Koła Gdańsk-Wrzeszcz-Oliwa Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.
Tato Adama, Stanisław był oficerem w 66 Kaszubskim Pułku Piechoty w Chełmnie, a pół roku przed wojną został powołany na dowódcę i zorganizowanie Batalionu Obrony Narodowej w Kościerzynie.
Od 1941 roku, w organizacji Polska Niepodległa. Przyjął pseudonim „Nikita”, bo miał w harcerstwie przyjaciela – nazywanego „Nikita Wędrowiec”, i na jego cześć przyjął pseudonim „Nikita” i to nie miało nic wspólnego z Rosjanami. W składzie organizacji Polska Niepodległa były dwa plutony: pluton „Westerplatte” i pluton „Kutno”. Adam Borowski był w „Westerplatte”, bo pluton „Kutno” na przełomie 1941 i 1942 roku kompletnie rozbito. Zresztą powoli dobierano do plutonu „Westerplatte”. Dlatego wyjechał na jakiś czas na Podlasie. Najpierw pod Radzyń, a potem pod Białą Podlaską i tam był na etacie w oddziale „Zenona”, IX Dywizja AK w Leśnej Podlaskiej z tym, że w akcjach oddziału nie brał jeszcze udziału. Po półtora roku wrócił do Warszawy do swojego oddziału. Dowódcą był Jerzy Piórkowski pseudonim „Chram”, ciężko ranny leżał już w domu przy ul. Szczyglej. Wcześniej siedział na Pawiaku, ale jakoś go udało się wydobyć. Wtedy po powrocie w Warszawie tam właśnie wstąpił na szkołę podchorążych. Właściwie nazywała się to Szkoła Niższych Dowódców. Zaś w trakcie kursu wybuchło Powstanie. W trakcie wybuchu powstania był na odprawie szkoły podchorążych przy ulicy Grzybowskiej. 2 sierpnia weszli w skład Kompani Osłonowej Wojskowych Zakładów Wydawniczych.
W ramach zbrojnego oddziału osłonowego najpierw była akcja na pocztę. Atakowali Pocztę Główną od strony Traugutta. Za tę akcję kpt. Jerzy Rutkowski ps. „Michał” , „Kmita” otrzymał Krzyż Srebrny Orderu Virtuti Militari. Stamtąd wycofano oddział i wziął udział w akcji na lokal „Esplanada” na rogu Zgody i Sienkiewicza. Gdzie było osiemnastu żandarmów i samochód. Według informacji były tam skrzynki z amunicją, z granatami i bronią, a żandarmi siedzieli w lokalu „Esplanada”, który był w suterenach. To właśnie tam został ranny w nogi. Kolega instruktor miał przestrzał dłoni. W trakcie ostrzału sięgnął do szoferki, bo widzieli kątem oka, że są tam skrzynki z amunicją i zdołał ściągnąć Bergmanna (Maschinenpistole 18 (MP 18/I) – niemiecki pistolet maszynowy) i właśnie wtedy dostał w nogi. Z tym zdobycznym wspaniałym Bergmannem rzucił się z powrotem za róg Sienkiewicza i ewakuowali go na Złotą 3 do szpitala. To była klinika położnicza doktora Stankiewicza i tam zrobiono szpital KB (Korpus Bezpieczeństwa (KB) był formacją wojskową biorącą udział w Powstaniu Warszawskim. W jego skład wchodziło od 600 do 1200 żołnierzy). W szpitalu był do 23 sierpnia, bo po postrzale stopy miał trudności w chodzeniu. Strasznie się denerwował, że nie może szybciej dołączyć do oddziału, bo jego kolega sierżant w Dolinie Szwajcarskiej, który został ranny, już na trzeci dzień był w oddziale.
Na początku WZW były na Smolnej z VI oddziałem BiP, jak padła Smolna we wrześniu dowództwo przeszło do Śródmieścia-Południe na ulicę Chopina. Poza tym drukarnie były rozmieszczone w rozmaitych miejscach. Największa była na Szpitalnej 12, inne były na Boduena i na Chopina. Wtedy właśnie przeniosło się tam całe dowództwo, a potem pluton Adama Borowskiego przerzucono na ochronę obiektu na Chopina 6 przy Dolinie Szwajcarskiej. Byli jeszcze w akcji na Nowogrodzkiej naprzeciw dworca kolejki EKD, broniąc placówki i tam zginął jego kolega.
Jak przyszedł moment kapitulacji, Adam Borowski był koło Doliny Szwajcarskiej. Stamtąd wyszedł ich oddział i składali broń na placu Narutowicza. Najpierw spotkali się z dwoma pozostałymi plutonami na ul. Widok i stamtąd przeszli kolumną na plac Narutowicza i złożyli broń. Niemcy prowadzili ich dalej do Ożarowa. W Ożarowie segregowali na wagony i do obozów jenieckich. Adam Borowski był w Stalagu X-B w Sandbostel, a potem w drugiej połowie stycznia przenieśli go do Stalagu X-A, i tam skierowano ich do pracy w Hamburgu. Przeszli tam ciężkie bombardowanie. Potem Niemcy nie chcieli ich zostawić w Hamburgu i w kwietniu wyprowadzili do miejscowości Husum pod granicą duńską. Tam przyszło wyzwolenie, z tym, że obóz, w którym był , został najpóźniej oswobodzony, bo dopiero 10 maja. Po oswobodzeniu najpierw siedzieli na wypoczynku rekonwalescencji na wyspie Sylt, a potem wyjechał stamtąd i zgłosił się do Dywizji Pancernej gen. Maczka. W 1947 roku wrócił do Polski.
Maturę zdał w Sopocie, w Sopocie. Potem studiował na Wyższej Szkole Handlu Morskiego u prof. Władysława Kowalenki założyciela i rektora WSHM. To wtedy Adam usłyszał od swojego profesora, że: „tylko zdechłe ryby płyną z prądem, zdrowe ryby płyną pod prąd”. Nie mógł ukończyć tych studiów ze względu na akowska przeszłość (dokończył je dopiero po 1956 r.) i dlatego rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Tam został wpisany na listę Radców Prawnych. Związany z Gdańskiem pracował w Stoczni Północnej im. Bohaterów Westerplatte.
Należał do „Pokolenia Kolumbów” i jak wielu z nich przeszedł wiele, widział dramat Powstania, śmierć koleżanek i kolegów. Pokolenie Kolumbów – do którego należał Adam Borowski „Nikita” – dorastało w świecie, który w jednej chwili runął. Ich młodość została przerwana przez okupację, a zamiast studiów, marzeń i zwykłego życia przyszła konspiracja, strach i odpowiedzialność, której nikt nie powinien dźwigać w wieku kilkunastu lat. Powstanie Warszawskie stało się dla Adam i jego koleżanek i kolegów kulminacją dramatu – walką o honor w mieście zamienionym w ruinę, wśród śmierci koleżanek i kolegów, rannych, płonących ulic i beznadziejnych prób utrzymania kolejnych punktów oporu. Rany, szpitale polowe, utrata przyjaciół, kapitulacja i obóz jeniecki były doświadczeniem, które na zawsze odcisnęło piętno na ich psychice. Jednak prawdziwy dramat Kolumbów nie zakończył się w 1945 roku. Po powrocie do kraju Borowski – jak tysiące żołnierzy AK – trafił do Polski, która nie chciała pamiętać o ich walce. Zamiast wdzięczności spotkały ich podejrzenia, szykany i ograniczenia. Nie mógł ukończyć studiów z powodu akowskiej przeszłości, był inwigilowany, a jego wojenne doświadczenia musiały zostać przemilczane. To była druga wojna: o godność, o prawo do pamięci, o możliwość normalnego życia. Adam Borowski próbował odbudować codzienność, pracować, studiować, tworzyć rodzinę, lecz robili to w cieniu zakazanej historii, w kraju, który przez lata nie pozwalał im mówić o tym, co przeżyli. Życie Adama Borowskiego to młodość oddana wojnie, dorosłość zbudowana na ruinach, a powojenna droga pełna przeszkód i przemilczeń. Mimo to zachował honor, pamięć o poległych i wierność wartościom, które prowadziły go od pierwszych dni konspiracji. Adam był człowiekiem cichym, ale niezwykle mocnym. Nie potrzebował wielkich słów, bo jego życie było świadectwem. Pracował, studiował, działał w środowisku AK, pielęgnował pamięć o tych, którzy nie wrócili. Zawsze wierny, zawsze obecny, zawsze gotów opowiedzieć prawdę – nie po to, by się chwalić, lecz by ocalić pamięć.
Adam Borowski „Nikita” odszedł na wieczną wartę. Ale jego życie – pełne odwagi, skromności i wierności – zostaje z nami. I pozostanie, dopóki będziemy o nim mówić, dopóki będziemy pamiętać, dopóki będziemy wdzięczni.
„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia…” 2 LTM
Non omnis moriar Adamie !!!