04/06/2023
https://www.facebook.com/100063670865801/posts/720251176773905/?app=fbl
😡 Polska Szkoło Muzyczna - Daj Żyć!!! 😡
Mamy czerwiec a to oznacza, że w polskim systemie edukacji muzycznej nastały dni „sądu ostatecznego” czyli egzaminów. Jak Polska długa i szeroka zbierają się dziesiątki gremiów jurorskich gotowych do wystawienia ocen: punktów. Palą się baterie w telefonach osób skrupulatnie liczących średnie, a o być albo nie być zdecyduje często druga cyfra po przecinku.
Skąd wiadomo jak trzeba grać aby uzyskać święte 25 pkt, ile wystarczy na 21 pkt a czy jak ktoś dostanie 16 pkt to już o wygraniu Konkursu Wieniawskiego w przyszłości może zapomnieć? W każdym ośrodku muzycznym rozpalają do czerwoności dyskusje pomiędzy pedagogami czy wyżej ocenić bezpomyłkową grę Dżesiki, co prawda nieczysto i brzydkim dźwiękiem, czy jednak wykonanie Brajana pełne pasji ale z wpadkami pamięciowymi. Trwają spory czy kompletny brak osobowości w grze stoi niżej w hierarchii niż np. brak dynamiki i frazowania. Niczym jak na rozprawie sądowej w sprawie morderstwa (na utworze) ze szczególnym okrucieństwem. Każdy strzela punktami jak z procy. Wg jakich kryteriów? Niewiadomo.
Ale spójrzmy na to z innej strony: najpierw każdy z pedagogów przeszedł ok. 17 lat edukacji muzycznej, dwa razy w roku otrzymał ocenę i sakramentalne punkty za swoje umiejętności. Niesie te punkty przez swoje życie a teraz przyznaje innym, tak go nauczono. Inaczej nie potrafi. Wyrósł i wychował się w „systemie”. Więc po prostu WIE jak się gra na 19 pkt, jak na 22 pkt a jak na 24 pkt. On i ona to wie.
Po co komu te punkty? Co dają a co odbierają? Lista zagrożeń jest niepokojąco długa i poważna. Alarmują już odpowiedzialne za to organizacje: oceny negatywnie wpływają na kondycję psychiczną uczniów i studentów. Załamania nerwowe, depresja, samookaleczenie, anoreksja, obniżenie pewności siebie, kompleksy (na tle równieśnik) to czubek góry lodowej. Ta lista jest przerażająca i prawdziwa, poparta naukowymi badaniami ostatnich lat.
Punkty są z mojej perspektywy beznadziejnym i kompletnie sztucznym narzędziem w procesie edukacji. Nie ma w nich przestrzeni na tak istotne wartości w edukacji jak pracowitość, regularność, rzetelność czy konsekwencja. Wysoka ich ilość daje złudne poczucie wysokiego statusu społecznego rodziców i nauczycieli Dżesik i Brajanów. Natomiast straszenie niskimi punktami z egzaminu jest często jedynym stosowanym przez nauczycieli sposobem na motywację uczniów. Przez kilkanaście lat nie nauczyli się żadnej innej techniki motywacyjnej. I nie rozumieją, że dziś to naprawdę już nie działa.
Kiedy podczas publicznej dyskusji ochoczo proponuję: zlikwidujmy egzaminy i te okropne punkty podnoszą się głosy sprzeciwu, bo przecież wtedy „prof. X i prof. Y już nie będą wcale robili lekcji. A tak przynajmniej muszą bo trzeba przygotować jakoś tam ucznia do egzaminu”. I proces straszenia zatacza koło, system straszy nauczyciela a ten ucznia, który będąc na samym końcu łańcucha pokarmowego nikogo nie obchodzi. No prawie nikogo.
Kiedy Ministerstwa, CEA i inne organy zrozumieją wreszcie, że dzisiejsze potrzeby w kształceniu artystycznym są inne od sowieckiego modelu z poprzedniego tysiąclecia? Młody adept potrzebuje możliwości koncertowania, większej liczby audycji, popisów szkolnych, klasowych a ponad wszystko kontaktu z żywą publicznością, dla której będzie widział sens swojej prezentacji. Kilka czy kilkanaście osób, tzw. „fachowców” podczas egzaminów jest tego zaprzeczeniem. To nic innego jak brutalna kontrola systemu odnośnie pracy pedagoga. Pompuje ciśnienie i presję. A paradoks polega na tym, że przecież za wszelką cenę chcemy się tej presji pozbywać podczas występów. Ciężko na to pracujemy. I co? I nic.
Jest i trzecie dno: pod presją „osiągnięć” (czytaj punktów) pedagog zmuszony jest często do wybierania takiego repertuaru, który na egzaminie zapewni „wynik”. Bo punkty do stypendium, bo presja rodziców, bo statystyki. Nie jest istotne to czy uczeń się rozwinie, zmierzy z wyzwaniem (nawet jeśli polegnie to i tak dla niego lepiej) czy zyska nowe umiejętności. Może pójdźmy starą metodą „konkursową” - jeden program na całe liceum i czas studiów. To samo od egzaminu do egzaminu. Wysokie „osiągi” gwarantowane.
A skoro przy konkursach jesteśmy to tu uwaga: tak, konkursy oceniamy. To co słyszymy, tu i teraz, z dodatkiem talentu oraz potencjału. Nie każdy ma przecież obowiązek brać udział w konkursach ale jak już weźmie, musi liczyć się z tym, że zostanie sklasyfikowany. Na własne życzenie. I jeszcze często płaci za to wpisowe. Jednak proces edukacji muzycznej NIGDY nie powinien przybrać szat rywalizacji konkursowej. To bez sensu! Choć są momenty, które mogłyby być wyjątkiem: egzaminy końcowe i dyplomy. Jako podsumowanie całej edukacji. Tu ocena byłaby jeszcze uzasadniona. W drodze wyjątku.
Buntuję się już od ponad roku. Nie chcę oceniać egzaminów w szkołach, źle się z tym czuję. Wiem, że robię krzywdę. Więc nie chcę. Zapytano mnie ostatnio: to po co przychodzę na egzaminy skoro nie chcę wyceniać gry tych młodych osób (czytaj: postawić punkty). Wycenia się przecież np. nieruchomości a nie człowieka. W dodatku młodą osobę pełną obaw, niepokoju ale i też nadziei, którą tak łatwo i szybko można pogrzebać. Ja po prostu lubię słuchać innych, uczyć się nowych interpretacji, poznawać nowe rozwiązania. Więc na występy (zwane egzaminami) po prostu lubię przychodzić. I słuchać. Nie oceniać. To jest ta różnica.
Kończąc moje przemyślenia fascynuje mnie jedna rzecz: najnowsza psychologia sportu ciągle podkreśla, że na drodze do mistrzostwa trzeba wyzbyć się potrzeby porównywania siebie do innych. Trzeba rzetelnie i konsekwentnie pracować nad swoimi słabościami, pielęgnować atuty a wysokie rankingi i miejsca na podium są tego KONSEKWENCJĄ a nie CELEM. A my tymczasem nakręcany się w dyskusjach próbując porównywać to co nieporównywalne, niemiarodajne, nieuchwytne i niepoliczalne. Bo Dżesika zawsze będzie Dżesiką a Brajan Brajanem, żadne punkty same w sobie tego nie zmienią. Zacznijmy się wreszcie zajmować sobą i przestańmy porównywać z innymi. Z tej perspektywy jest szansa, że dyskusje przy omawianiu poszczególnych występów będą miały więcej merytorycznej wartości. A nie walki, boksowania i przeciągania liny.
Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich pedagogów mających w nosie to co robią inni, ceniących sobie swoją pracę, wkładających w nią całe swoje serce, otwartych na nowe wyzwania współczesnego świata. Kiedy nachodzą Was wątpliwości czy dobrze robicie to mówię: TAK! I róbcie tak dalej. ❤️
Nie pozdrawiam za to tych, którzy po egzaminach czują się pokrzywdzeni, bo Brajanek z Dżesiką dostali niesprawiedliwe punkty. Będą to przez kolejne lata tłumaczyć, że „przecież to tylko punkty, nie przejmuj się” oraz „życie to i tak zweryfikuje”. Drodzy Państwo: życie jest tu i teraz. Nie kiedyś. Na co mamy czekać? Jako pedagodzy mamy obowiązek nie tylko pilnować intonacji i dynamiki naszych uczniów ale również dbać o ich ogólny dobrostan. Tym sposobem nie pomagamy… pogłębiamy poczucie życiowej krzywdy i niesprawiedliwości (której sami pewnie doświadczyliśmy - przyszła więc pora się „odwdzięczyć”).
Komu palec nie cofnie się przed przyciskiem „Udostępnij” - zachęcam z całego serca.
Wierzę, że jeszcze nie wszystko stracone 🤞
PS. Zdjęcie pełni funkcję wyłącznie ilustracyjną. Wszelkie podobieństwo do opisywanych zdarzeń i miejsc jest przypadkowe.
03/11/2022
05/06/2022
25/05/2022
16/05/2022
04/05/2022