10/10/2024
Okazuje się, że czasem te niekończące się zasoby empatii i chęci wsparcia drugiego człowieka się kończą.
A może kończy się coś, co napędza człowieka wspierającego do działania i potrzebuje on odpocząć? 🤔
Ostatnio usłyszałam bardzo wiele rzeczy, które mi pomogły zaakceptować zmianę, która wydarzała się już dłuższy czas, ale ja nie chciałam jej doprowadzić do skutku.
1. Gdybym dalej chciała być wspieraczką i doradczynią noszenia - stałabym się tą nielubianą położną, która przychodzi do sali tuż po porodzie i narzeka.
Ja oczywiście umiem dobrze grać i być naprawdę ok wobec drugiej osoby, ale w środku czułabym się tak, jakbym miała ochotę powiedzieć "weź daj mi spokój, przecież to wiązanie chusty nie jest takie trudne."
2. Kiedy kobieta ścina włosy - zaczyna się rewolucja.
Coś w tym jest. Czuję, że z włosami odcięłam się od jakiegoś etapu mojego życia, który miał być tą idealną ścieżką życiową. Jednak okazuje się, że potrzebuje zmian i nadal szukam siebie.
To było dla mnie piękne, ale i trudne 6 lat wspierania kobiet w okresie okołoporodowym. Bardzo wiele się nauczyłam, poznałam mnóstwo wspaniałych kobiet. I tutaj moja droga z uczeniem chust się kończy. Nie zamykam jej na zawsze, ale na jakiś czas na pewno.
Być może wrócę z nową energią i wkręcę się ponownie w świat chustowo-nosidłowy. Dlatego piszę do zobaczenia :) kiedyś.