24/08/2026
Wiele lat temu przyszłyśmy do Osiemnastki,
nie wiedząc jeszcze, jaki rejs jest przed nami.
Wsiadłyśmy na pokład szkolnego okrętu
i popłynęłyśmy… razem z Wami.
A przez te lata zmieniało się wszystko.
Przychodzili nowi ludzie, inni zostawali na dłużej.
Na naszych oczach dorastali, dojrzewali,
wychodzili za mąż, żenili się,
zakładali rodziny, stawali się rodzicami.
I nagle okazywało się,
że znamy się już nie tylko ze szkolnego korytarza,
ale po prostu — z życia.
Bo Osiemnastka nigdy nie była tylko budynkiem.
Nie tworzą jej sale, tablice, dzienniki ani dzwonki.
Osiemnastkę tworzą LUDZIE.
I właśnie do takich ludzi miałyśmy szczęście.
Do nauczycieli, którzy dawali uczniom
znacznie więcej niż czterdzieści pięć minut lekcji.
Do tych, którzy po pracy zabierali szkołę do domu —
w myślach, rozmowach, telefonach,
w trosce o dzieci i ich problemy.
Do tych, którzy nieraz martwili się cudzym dzieckiem
tak, jakby było trochę ich własnym.
Ale nasza załoga potrafiła nie tylko pracować!
Ileż my razem przeżyliśmy!
Festyny, uroczystości, imprezy, spotkania…
Dekoracje robione na ostatnią chwilę,
stoły, które same przecież nigdy się nie nakrywały,
krzesła, które jakimś cudem zawsze trzeba było przenosić,
i tysiąc spraw, o których nikt poza nami nie wiedział,
a które musiały być zrobione.
I były.
Bo kiedy trzeba było —
ktoś przynosił, ktoś wynosił,
ktoś dekorował, ktoś sprzątał,
ktoś ratował sytuację,
a ktoś po prostu mówił:
„Dobra, damy radę”.
I dawaliśmy.
Bywało wesoło.
Bywało trudno.
Czasami morze było spokojne,
czasami nieźle naszym okrętem bujało.
Ale kiedy dziś patrzymy za siebie,
najbardziej pamiętamy nie burze.
Pamiętamy ludzi.
Koleżanki. Kolegów. Przyjaciół.
Rozmowy na korytarzu.
Śmiech w pokoju nauczycielskim.
Pomoc wtedy, kiedy naprawdę była potrzebna.
Wspólne sukcesy, wspólne zmęczenie,
czasami wspólne narzekanie —
bo przecież bez tego żadna porządna załoga nie istnieje!
I gdzieś po drodze wydarzyło się coś niezwykłego.
Przestaliśmy być tylko ludźmi,
którzy pracują w tym samym miejscu.
Staliśmy się trochę rodziną.
Taką szkolną.
Nieidealną.
Czasem głośną.
Czasem upartą.
Czasem zmęczoną.
Ale kiedy naprawdę trzeba było — razem.
Dzisiaj kończy się pewien etap naszego rejsu.
Dla nas przychodzi czas, żeby zejść z pokładu,
ale kawałek Osiemnastki zabieramy ze sobą.
Bo tylu lat nie da się zamknąć drzwiami.
Tylu wspomnień nie da się zostawić w szafce.
Tylu ludzi nie da się po prostu wykreślić z planu lekcji.
Dlatego nie chcemy mówić tylko: „do widzenia”.
Chcemy powiedzieć:
DZIĘKUJEMY.
Za wszystkie wspólne lata.
Za zwyczajne dni i niezwykłe chwile.
Za śmiech, pomoc, rozmowy i obecność.
Za to, że mogłyśmy płynąć właśnie z taką załogą.
Bo okręt może mieć piękne żagle,
może mieć dobrego kapitana
i może obrać najlepszy kurs,
ale bez ludzi pozostanie tylko okrętem.
A Osiemnastka miała i ma ZAŁOGĘ.
I to jaką!
Mega załogę.
Gosia, Gosia i Dorota