26/08/2026
Jestem nauczycielem poza szkołą. Nie stoję dziś przy szkolnej tablicy, ale wiem, jak wygląda szkoła od środka. I wiem też, jak wygląda, kiedy patrzy się na nią trochę z boku.
We wrześniu nauczyciele wracają do swoich klas. Biorą pod skrzydła dzieci z różnymi historiami, potrzebami, emocjami, temperamentami i możliwościami. I przez cały dzień/ rok szkolny są w gotowości. Podczas jednej lekcji trzeba jednocześnie prowadzić zajęcia, zauważyć dziecko, które właśnie traci koncentracje, rozwiązać konflikt, odpowiedzieć na pytanie, podjąć decyzję, zareagować na emocje i jeszcze pamiętać, że za chwilę dzwonek.
Nauczyciel pracuje nie tylko z programem. Przede wszystkim z człowiekiem. A za drzwiami klasy czekają kolejne relacje.
*Rodzic czegoś potrzebuje.
*Dyrektor czegoś wymaga.
*System wyznacza kierunek.
*Inni nauczyciele, którzy czasami pomagają, a czasami wręcz przeciwnie.
Nie zamierzam jednak robić z nauczycieli grupy, nad którą trzeba się użalać. Nie każdy nauczyciel jest dobrym nauczycielem. Jeśli ktoś jest permanentnie sfrustrowany, bardziej zainteresowany telefonem niż uczniami i swoją pracę wykonuje bez zaangażowania – być może rzeczywiście powinien poszukać innego miejsca.
Ale właśnie dlatego tak bardzo potrzebujemy dobrego przygotowania do tego zawodu i dobrego wsparcia w jego wykonywaniu.
Nie wystarczy świetnie znać swój przedmiot.
Przyszły nauczyciel powinien wiedzieć więcej o rozwoju dziecka, emocjach, komunikacji, relacjach, granicach i własnej odporności psychicznej. Powinien mieć możliwość uczenia się również tego, jak być nauczycielem, a nie tylko czego nauczać. Już na etapie przyjmowania na STUDIA pedagogiczne.
I potrzebuje miejsca, w którym może powiedzieć: ta sytuacja była dla mnie trudna – przyjrzyjmy się jej. Dlatego tak ważna jest dla mnie superwizja nauczyciela. Nie jako sygnał słabości, ale jako element profesjonalnego warsztatu. Tak jak inni specjaliści korzystają z konsultacji i superwizji, nauczyciel również powinien mieć przestrzeń do przyglądania się swojej pracy, wsparcia.
Ten kierunek powinien być coraz wyraźniej obecny w rozmowie o polskiej edukacji.
Bo przecież nauczyciel też ma swoją granicę.
Bardzo mocno wybrzmiało dla mnie zdanie z książki „Jak przeżyć w szkole”:
„Dobre samopoczucie innych stało się dla mnie ważniejsze niż spojrzenie na stan własnego zdrowia.”
I pomyślałam: nauczycielu, zadbaj o siebie!
Pracuj dobrze. Rozwijaj się. Szukaj wsparcia. Czerp z tej pracy satysfakcję. Ale nie próbuj być człowiekiem, który zawsze wszystko wytrzyma. Bo trudno dobrze towarzyszyć dzieciom, kiedy samemu jest się już na granicy wyczerpania.
Pamiętajmy, że nauczyciele od lat mówią nie tylko o swoich wynagrodzeniach (narracja mediów). Mówią również o liczebności klas, biurokracji, dostępie do specjalistów, przygotowaniu do pracy z różnorodnymi potrzebami dzieci i o tym, jak dużo odpowiedzialności zostało przesunięte na szkołę i nauczyciela. Przez lata w debacie publicznej łatwo było sprowadzić rozmowę o nauczycielach do pensji, wakacji i dni wolnych. Tymczasem pytania o warunki pracy, liczebność klas, biurokrację, wsparcie specjalistyczne i przygotowanie do nowych wyzwań są pytaniami o jakość całej edukacji.
Nie chodzi więc o to, żeby nauczyciela wyręczyć. Chodzi o to, żeby nie zostawiać go samego.
Bo jeśli chcemy dobrej edukacji, musimy zadbać o ludzi, którzy ją tworzą.
O nauczycieli też trzeba się zatroszczyć.
I chyba właśnie od tego warto zacząć ten rok szkolny.
Powodzenia kadro pedagoczna!
Tekst autorski: Dagmara Horodecka
Książka: „Jak przeżyć w szkole” Reinhold Miller
Plakat przy wsparciu AI