Awangarda Wadąska

Awangarda Wadąska Awangarda Wadąska to zupełnie nowa organizacja zrzeszająca czołowych artystów w Polsce , rzucająca

05/09/2019

Piotr Magiczny - "Zdrowie"

Nigdy nie będę perfekcyjny w każdym calu
Tu trochę włosów ubyło
To trochę się zęby wykrzywiły
I choć brzuch nie urósł
Kręgosłup zdrowy
To znów mi umknie
Kolejny uszczerbek na zdrowiu

Mięśni trochę przybyło
Ale czy ten najważniejszy
Zbyt długo zaniedbany
Nie rozkłada się zbytnio pod czaszą
Pamięć zapomniała jak działać
To chyba jakaś choroba
Skąd to mogę wiedzieć

Prawo wciąż dziurawe
Moralność? Przeterminowana
Mądrość bije rekordy głupoty
A ja w tym wszystkim
Wiem ze nic nie wiem
Cogito ergo sum
Awangarda Wadąska

Wnioski są oczywiste:
Dbać o zdrowie...
Dbać o zdrowie ?
Dbać o zdrowie!

25/08/2019

Piotr Magiczny - "Demiurg"

Z każdym słowem otwiera nową bramę
Nowe spojrzenie na to co znane
I kiedy w końcu znajdziesz cel tych wszystkich
dróg które porzuciłeś w czelusciach niepamięci?
Stwarza wartości, łączy rozbite siły odnawiając fundamenty świątyni mądrości.
I kiedy w końcu określisz się i zaczniesz łączyć wątki wszystkich historii które urwałeś w eterze?
To takie niebywałe.
Stworzenie czegokolwiek.
Wiem
Wiem ze nic nie wiem

31/05/2019

Właśnie słuchałem sobie white album the Beatles.
No i przypomniała mi się taka historia.
To były czasy liceum, chyba wracałem ze szkoły czy tam się zerwałem. Wagarowanie nigdy nie było dla nas niczym obcym - brat pokazał mi ten piekny świat wolności juz w 5 klasie podstawówki.
No ale okej do sedna, także wiec teraz już jestem pewien ucieklem ze szkoły, by móc korzystać z pięknej pogody która tamtego dnia odwiedziła akurat olsztyn. Udałem się spod legendarnego "elo pięć " na przystanek autobusowy pod okolicznym osiedlowym sklepikiem, otóż ku mojemu zdumieniu nie byłem jedyna osoba która wpadła na zacny plan opuszczenia zajęć. Siedziała z tyłu na ławeczce spora grupka szkolnych sebkow, z bliska poczulem smrod dymu z papierosów pomyslalem :
No beda problemy pewnie chłopaki z rywalizujących pobliskich szkół ze złą sława .
Na moje szczęście wychylaja się postacie z piątki.
No w naszej szkole było z 1000 osób, ale tych akurat znałem. Jeden krótko ścięty, ktoś mógłby powiedzieć ze dres czy patus, nawet miał taką śmieszna ksywke Białorusin czy Ukrainiec, dokładnie juz nie pamiętam. Machnął ręką na powitanie i krzyczy na cały głos tak donosnie ze wszystkie przechodzące antenki beretow pędzacych na zakupy odebrały sygnał niebezpieczeństwa i przyspieszają kroku.
"Siemano dawaj tu do nas spijemy se browarka hehe" - tu podniósł do połowy pełna butelkę i lekka nią zakolysal radośnie chlupoczac zacnym trunkiem.
Jako że planowałem przenieść się jak najszybciej na wadaskie ziemię by móc oddać się kontemplacji i szlifowaniu sztuki freestajlowania, kiwnelem głową ale mówię:
ty no za 20 minut mam bana to jak macie jakiegoś benia to weźcie odpalcie bo zanim kupie to mi ucieknie.
Hehe nie ma problemu - tu wyciągnął z spod nog siedzącego naprzeciwko niego kolegi czteropak.
Chwilę z nimi posiedzialem, coś tam gadka jak to młodzi chłopacy samochody dziewczyny jakieś ploteczki i newsy ze szkoły.
I nagle łysy kolega do mnie, tak nagle słysząc muzykę której zapomniałem wyłączyć i leciała sobie nadal w słuchawkach zagaja :
A czego to tam słuchamy panie kolego ?
No to mu powiedziałem ze przesłuchuje albumu the Beatles "the white album" akurat i czy słyszał.
Hehe nie. - wydawało mi się ze uciął rozmowę zakłopotany wiec odwróciłem się w stronę nadjezdzajacego autobusu.
- Ale wiesz co szanuje ze słuchasz takiej muzyki nie posądzal bym cie o to. - nagle dodał
Zamurowalo mnie.
Jak to M.N.I.E guru mega samca alpha nie posadzal o słuchanie muzyki dla PRAWDZIWYCH ale to podkreślam raz jeszcze prawdziwych koneserów muzyki???
Olać autobus, olać freestylowanie i medytacje.
Ta zniewaga krwi wymaga.
Odwróciłem sie szybciej niż to było możliwe żeby wyjaśnić i podkreślić swoją wyższość.
I tu kolega wyprowadził kolejny cios.
Mowi do mnie : Ale wiesz co bo ja to słuchałem tylko rewolwera i trochę sierżanta pieprza Hehe to ja się za bardzo nie znam. Ale w kurwe dobra muzyka.
"Dobra muzyka"?
Trochę mnie to uspokoiło.
Nagle się ocknalem.
Większość moich bliższych znajomych miała go za gościa słuchającego jakich rapsow i często gadał z nimi o rapsach, nie spodziewałem się po nim czegoś takiego. To go zacząłem podpytywac jakie utworki najbardziej mu się z rewolwera podobają.
A on mi zaczyna wymieniać całą playliste kawałek po kawałku i oceniać je.
Rozumiecie?
Każdy utwór jeden po drugim .
Szczeka mi opadła na podłoże, aż musiałem przysiąść żeby móc ją podnieść.
On wyciąga kolejne piwo z dwóch które juz zostały rzuca jedno w moja stronę.
- To co po jeszcze jednym ? Zaproponowal mrugajac do mnie szelmowsko.

Tego dnia wypiłem chyba z 10 piw rozmawiając od 9 do 20 w lasku pod szkoła o muzyce i czlonkach the Beatles .
Nigdy mi piwo nie smakowało do tej pory tak jak wtedy.
A white album zawsze będzie mi się kojarzył z tym nieszczęsnym przystankiem od którego dzieli mnie dzisiaj więcej niż 1000 kilometrów.

Cześć Wszystkim! Mamy zaszczyt przedstawić złączone w całość 4 fragmenty "Valhalli Piotrowej" - w formie recytowanej, st...
03/04/2019

Cześć Wszystkim!

Mamy zaszczyt przedstawić złączone w całość 4 fragmenty "Valhalli Piotrowej" - w formie recytowanej, stworzone ostatnio w zaciszu wadąskiego studia.
https://www.youtube.com/watch?v=Nt01d6VhP9E👈👈👈

Jako że niedługo delikatnie zmieniamy kierunek w którym będzie szła współczesna Awangarda Wadąska, można to traktować jako zapowiedź nowej fali.

Pozdrawiam.
Redaktor Awangardy - Artur Stomski.

01/04/2019

Piotr Magiczny - "Bez M Nie"

Nie ma m juz we mnie
Bez niej niczego nie zrobię
Pusty pokój, cisza się uzewnetrznia
Malując fraktale na ścianie
Juz nie ma tej mocy bezkresnej
Co przez noce dryfowala spokojem
Pusty maszt, załoga uciekła
Tylko ja zostałem i morze
Tonę

27/03/2019

..złota piramida wyłania się z nieboskłonu
Juz świadom swych niedoskonałości
Chimery zostawiam w stajni dzeusa
Na najświetszą podróż
Wybieram własne stopy.
I spotkamy się tam
Gdzie historia nie jest potrzebna
Tak.
Valhalla na nas czeka.

Awangarda Wadąska 2019 -ch.33/4 Piotrowa Vallhalla
MMXIX vWaXIII/I II - "And the journey continues " Piotr Magiczny.

27/03/2019

...a jestem zielonym wezyrem jadącym na rydwanie spokoju. Moje czerwone oczy przenikają przez niewzruszone oblicza obojętności...

26/03/2019

...I tylko on sam, omnibus wojownik czarodziej powraca z wygnania i z piekieł by znów móc czar rzucić i otworzyć bramy umysłów bystrych aż nadto. Kolorem języka, klucz w trzeciej...

25/03/2019

...i cisza nastała na wadaskich ziemiach, kompania tęskno wspomina czasy cielęce.
I choć listy piszą do siebie prawie codziennie,
tak brak tego czego już nie ma...

01/02/2019

Dzień Dobry!
Dzisiaj chciałbym przypomnieć o miejscu dla Wadaskiej dzialanosci szczególnym. Jest to Górka na północy wadaga, gdzie maliny dzikie rosną, zające radośnie kicaja, przyroda rozkwita pełnią piękna. Na jej szczycie rozposciela się niewielka polana na której stoją ruiny dawnej chatki szamanskiej, a pod ziemią kryją się liczne kości demonów potwornych. Ponoć nieliczni widzieli nieopodal nieśmiertelną czarną pantere, która czasem odwiedza miejsce zamieszkania jej starego kompana - pierwszego wadąskiego szamana. W każdym bądź razie niezwykłości i cuda wadąskie zaczynają się właśnie tam. Tam gdzie natura spowalnia czas, wiatr tańczy z ptakami i drzewami, gdzie barwy stają się bardziej wyraźne, a słońce maluje nimi rzeczywistość.
Kompania Wadąska spędzała tam nie przemierzone chwile błogie napawając się siłą przygody i chłonąc moc pozostałą w ziemii po wielkiej magii szamanskiej. Często też ku pamięci ducha ich wielkiego przodka odprawiano tam rytuały ognia - rozpalajac olbrzymie ognisko przy którym wszyscy grzali się chłodnym wieczorami obserwując błysk iskier wieczności oraz dym układając się w dobrego ducha pradawnych czasów. Spoglądali w gwiazdy mrugające i spieszace się nieustannie do końca wszechświata. Wiele utworów niosących spokój i dobroć powstało tam. Wiele niepokojów i stanów niezrozumiałych. Tam też przyszło "dantejskie ultimatum" przyjmowane za powstanie Awangardy. Odnoszą się z nostalgiczną nutą do naszej górki niezwykle często dzieła z okresu tzw. "Rozłamu Wadaskiego" czasami określany jako "rozdział migracji". Warte uwagi, pełne tajemniczości i dzikosci miejsce. Serdecznie zapraszamy do spędzania na nim sielskich niezapomnianych chwil na piknikach, spacerach czy ogniskach. Póki jeszcze stoi. Nie pokryta domkami pięknymi, drogocennymi, nowych wadaskich rodzin które na magicznych jej polach kiedyś będą żyły nieświadome tej wielkiej potęgi.

07/01/2019

Magia to nierozlaczny element folkloru wadaskiego. Niestety bardzo często objawia się ona pod postacią złych mocy z którymi nasi bohaterowie musieli się zmierzyć pewnej ciemnej nocy, a historia ta mrożąca krew w żyłach, , choć dziś juz zapomniana wydarzyła się naprawdę.

Legenda niekonczacej się nocy.

To miał być pamiętny wieczór. Lewa lewa, prawa juz nie dojdzie. Walerian, zacny gość w domu wielkim pięknym na ulicy imienia wielkiego artysty niejakiego Słowackiego w głębszej części naszych ziem wygłaszał swe wiekopomne dzieło. Wielu zebrało się tam ich azali to celebrować ta podniosła chwile. Zacnemu gronu czas biesiadny umilała muzyka grająca skocznie a jakże tez i kropla niesiona do ust z radością polewki szlachetnej. Niekończąca się radość niosaca wadaskie serca ku górze gdy razem spędzali wieczory te w artystycznej ekstazie nieuchronnie zbliżała się ku porannym kacowym rozmyślań. Dwóch krzepkich chłopów, sam ów Walerian z kumem swym Tidizem pod ramię się chwyciwszy postanowili razem w przyjaźni opuścić okowy imprezowego klimatu aby na spoczynek się udać. Wyszlize oni przed chałupe i skreciwszy w prawo udali się w Kochanowskiego stronę która zawsze im w sercu bliższą była. Lecz przesmyk mały ciemny i mroczny łączący dwie strony walczące od wieków, nienazwany i nieodkryty za sprawą ino to chyba biesela corta czy innego diablo złego wydluzyl się ku zdumieniu oczom niewinnym a nietrzeźwym na kilometrów pincet. Szli tak oni razem wspierając się na duchu ze to omam polewki zbyt mocnej zaczarowanej prawdziwy nie jest i trafia ku celu śmiało i szybko. O jakże złudne były ich nadzieje ! Idąc tak godzinę chyba a jakby w miejscu stojąc groza napelnialy się ich dusze. Przysiedli na krawędzi drogi udając spokój choć przerażenie przepelnialo ich niezmiernie. Chcąc pokonać strach rozmawiali głośno o sprawach wesołych aby złe moce przepedzic. Postanowili po chwili wrócić na słowackiego stronę aby zobaczyć czy choc powrót tam możliwy będzie. Zastali biesiade w pełni huczna jaka opuścili wcześniej. Tidiz spojrzawszy na zegaru wskazówki zaniemowil widząc iż nie minęła ino ani minuta od ich wyjścia. Nie panikuj, coś ci się musiało pokrecic - powtarzał sobie w głowie, choć wiedział juz doskonale ze dzieje się coś naprawdę złego. Wymienili spojrzenia z Walerianem, groze dopełniając milczeniem. Bez słowa wyszli raz jeszcze i szli znów w ciemności niekończąca się droga jedyna jaka mogła ich doprowadzić do domów. Niepokojąca cisza towarzyszyła im gdy zataczali się chwiejnym krokiem od lewej do prawej strony drogi. Szli tak kilometrów dobrych kilka aż sił im brakło. Walerian zetknął przez ramię i aż krzyknął tak go przeraził widok miejsca imprezy, od którego mimo ogromnego bólu nóg nie oddalili się ni krztyny. Utknelismy! - krzyczał w panice - Zguba czeka nas , rzeczywistość zatrzymała się i tylko impreza wieczna nam została nic więcej! - Daj sp... spokój upici omamy mamy musimy się wrócić i spać u roko - drzacym głosem Tidiz chciał uspokoić przyjaciela nie kryjąc jednak wcale swego przerażenia zaistniała sytuacją. Nikt nie wie ile dzielni druhowie uwięzieni byli w niekonczacej się drodze i dlaczego owe dziwy przydarzyly się im tej nocy. Zdarzenie to mroczne, śmiercią owiane gdzie czas skończył się i trwać miał dla nich już tylko ta chwile w której mieli wiecznie przebywać. Przestroga dla potomnych niech będzie gdy zechcą znów krzyczeć "chwilo wiecznie trwaj nie kończ się" by świadomi byli ino igranie z czasem domeną magii najczerniejszej najstraszliwszej która w łańcuchy wieczności skazanych na klątwę niebytu okowa. Jak skończyli Wadąscy przyjaciele? Nieświadomie ktoś jakoś zdjął z nich czorcie moce, kto i jak - nie wiadomo , z pamiętnej nocy pozostały tylko wspomnienia dwóch niebywałych rzeczy - spania w Ferrari i wiaderka z marchewką.

17/12/2018

Nielot - "GMO"

Nic się nie powtarza,
bo mięso jest najważniejsze.
Nic nie wraca,
bo mięso jest najważniejsze.
Nic co dobre nie jest ważne,
bo mięso jest najważniejsze.
Nic I nikt,
bo ludzie to mięso
A mięso jest najważniejsze .
Bez zrozumienia
Nic się nie powtarza.
Bo mięso jest najważniejsze

Adres

Dywity

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Awangarda Wadąska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij