MIEJSCE PAMIĘCI NARODOWEJ W LASACH GMINY DOPIEWO
Aleksandra Pietrowicz*
Teren egzekucji
Na granicy gmin Dopiewo, Tarnowo Podgórne i Poznań, pomiędzy miejscowościami Zakrzewo, Sierosław, Dopiewo i Palędzie, otoczony z jednej strony torami kolejowymi linii z Poznania do Buku, a z drugiej strony szosą Poznań-Buk, rozciąga się kompleks leśny, na terenie którego w latach 1939-1943 miały miejsce masowe
rozstrzeliwania Polaków. Przed II wojną światową lasy Dąbrówka należały do Niemca Tempelhoffa, a leśniczym był w nich również Niemiec - Gustaw Lipski. Natomiast lasy palędzkie były własnością księcia Romana Czartoryskiego z Konarzewa, który już na początku okupacji został pozbawiony majątku. Pobliska wieś Zakrzewo była w większości zamieszkana przez Niemców, którzy od początku okupacji (wojska niemieckie zajęły ten obszar 9-10 września 1939 r.) okazywali wsparcie władzom hitlerowskim. Powyższe okoliczności mogły stanowić ważny powód wybrania właśnie tej okolicy na miejsce jednych z najwcześniejszych masowych egzekucji na terenie Wielkopolski. władze okupacyjne zakazały Polakom wstępu do lasu. Akcja "politycznego oczyszczania gruntu"
Teren Wielkopolski został włączony, postanowieniem dekretu Adolfa Hi**era z 8 października 1939 r., wraz z częścią przedwojennego województwa pomorskiego, łódzkiego i skrawkiem warszawskiego do Okręgu Rzeszy Kraj Warty (początkowo zwanego Okręgiem Rzeszy Poznań). 26 października 1939 r. pełnię władzy na tym obszarze przejął z rąk dowódcy poznańskiego okręgu wojskowego namiestnik, którym został Arthur Greiser, dotychczasowy szef zarządu cywilnego, będący jednocześnie zwierzchnikiem okręgowej organizacji partyjnej NSDAP (Gauleiter). Najważniejszym celem polityki Greisera było utworzenie na tym obszarze wzorcowego Okręgu III Rzeszy (Mustergau), który w ciągu dziesięciu lat miał uzyskać czysto niemieckie oblicze. Ludność niegermańska miała zniknąć z terenu Kraju Warty w wyniku bezpośredniej i pośredniej eksterminacji. Już z chwilą wkraczania do Wielkopolski oddziałów wojskowych rozpoczęła się realizacja tzw. „akcji Tannenberg”, mającej na celu likwidację osób zaliczonych przez agresora do warstw przywódczych polskiego społeczeństwa. Posuwające się tuż za oddziałami frontowymi grupy operacyjne policji bezpieczeństwa (Einsatzgruppen der Sicherheitspolizei und des SD) dokonywały aresztowań, a następnie egzekucji, w tym publicznych, przedstawicieli polskich elit. Zaliczono do nich księży, nauczycieli, lekarzy, weterynarzy, oficerów, wyższych urzędników, kupców, przemysłowców, właścicieli ziemskich, pisarzy, dziennikarzy, artystów, działaczy politycznych i społecznych, powstańców wielkopolskich i śląskich. Pozbawienie społeczeństwa polskiego inteligencji miało zapobiec odradzaniu się dążeń niepodległościowych oraz ułatwić sprowadzenie Polaków do roli posłusznej i taniej siły roboczej. 12 września 1939 r. Adolf Hi**er nazwał akcję eksterminacji polskich warstw przywódczych „politycznym oczyszczaniem gruntu” (politische Flurbereinigung). W egzekucjach przeprowadzonych na terenie całego Kraju Warty do 26 października 1939 r. (w okresie zarządu wojskowego) stracono łącznie około dziesięć tysięcy osób. Zbiorowe mordy miały miejsce na tym terenie do końca okupacji, jednak największe ich nasilenie przypadło na okres od września 1939 do połowy 1940 roku. Egzekucje na terenie lasów Dąbrówka-Palędzie
Pierwsza egzekucja w lasach Dąbrówka miała miejsce 13 października 1939 r. w pobliżu miejscowości Sierosław. Natomiast egzekucje w lasach palędzkich rozpoczęły się
8 listopada 1939 r. Rozstrzeliwania odbywały się przeciętnie 2-3 razy w tygodniu. W dniu egzekucji teren lasów był strzeżony przez okolicznych Niemców. Skazańcy przywożeni byli samochodami ciężarowymi (zwykle w transporcie było 2-5 ciężarówek), którym towarzyszyły dwa samochody osobowe z funkcjonariuszami policji bezpieczeństwa. Na każdej ciężarówce mogło znajdować się około 35, 36 osób. Szacuje się, że w okresie październik 1939 - luty 1940 do lasów wjechały co najmniej 134 ciężarówki ze skazańcami. Na tej podstawie oceniono, że na terenie kompleksu leśnego Palędzie Dąbrówka do lutego 1940 r. rozstrzelano przynajmniej 4.500 osób. Ofiarami egzekucji byli przede wszystkim więźniowie Fortu VII przy ul. Polskiej w Poznaniu, który pełnił w tym czasie role obozu koncentracyjnego oraz więzienia policji bezpieczeństwa. Większość z nich została stracona tylko dlatego, że okupant zaliczył ich do elity społeczeństwa polskiego. Byli wśród nich księża, zakonnice, oficerowie i podoficerowie Wojska Polskiego, urzędnicy państwowi, nauczyciele, wykładowcy i studenci Uniwersytetu Poznańskiego, ziemianie, działacze polityczni i społeczni, powstańcy wielkopolscy. Niektórzy zostali skazani na śmierć za posiadanie broni bądź odbiornika radiowego, a także za udział w tworzonych na początku wojny oddziałach Straży Obywatelskich. Wśród rozstrzelanych byli także Polacy zamieszkujący w okolicy kompleksu leśnego Palędzie-Dabrówka, którzy w jakiś sposób narazili się swoim sąsiadom Niemcom. Jedną z ofiar miał być zaledwie siedmioletni chłopiec w mundurku zucha. Za próbę uratowania mu życia właściciel majątku Dąbrówka, Tempelhoff, został przypuszczalnie wysłany na front wschodni, gdzie zginął. Przed wywiezieniem na egzekucje zwykle odbywała się parodia rozprawy sądowej przed sadem doraźnym policji bezpieczeństwa (Standgericht). W jego skład wchodzili m.in. SS-Sturmbannfuehrer Franz Sommer, szef Einsatzkommando 15 (działającego w ramach Einsatzgruppe VI dowodzonego przez SS-Oberfuehrera Ericha Naumanna), komisarz kryminalny Herbert Lange, dowódca Sonderkommando, złożonego z funkcjonariuszy SS stanowiących załogę Fortu VII, SS-Sturmbannfuehrer Helmut Bischoff, szef placówki policji bezpieczeństwa i SD w Poznaniu oraz SS-Haupsturmfuehrer Oskar Achterberg. Trasa przejazdu kolumny samochodów wiodła przez Ławicę, Wysogotowo i Dąbrowę bądź przez Swadzim i Lusowo. W czasie ciężkiej zimy 1939/1940 rok mieszkający w pobliskich miejscowościach Polacy musieli odśnieżać drogi, po których jechał konwój. W przypadku pierwszej egzekucji Polacy pracujący w lesie wykopali dół, który miał stać się grobem skazańców. Jednak już w listopadzie 1939 r. doły przygotowywali okoliczni Niemcy (często członkowie Hi**er Jugend) pod kierunkiem Ortsbauerfuehrera Hugo Wernera. Oni także obstawiali miejsce egzekucji, pilnując by nie było przypadkowych świadków. Skazańcy prowadzeni byli na miejsce egzekucji związani po czterech. Najczęściej musieli oni wejść do wykopanego dołu i tam byli zabijani strzałami z pistoletów. W egzekucjach uczestniczyli zwykle jako obserwatorzy członkowie sądu doraźnego, a także komisarz kryminalny Walter Mueller. W konwoju i bezpośrednio w rozstrzeliwaniu brali udział funkcjonariusze policji bezpieczeństwa Heinrich Finke, Erich Stielau, Josef Kaczeis, Friedrich Schroeder, Herbert Dehmel, August Knebel. Okoliczni Niemcy zakopywali następnie doły, maskowali je mchem, obsadzali świerkami. Początkowo skazańcy grzebani byli w swoich ubraniach i z osobistymi drobiazgami. Potem musieli przed wejściem do dołu rozebrać się do bielizny, zdjąć także buty oraz oddać wszystkie osobiste przedmioty. Rzeczy przedstawiające jakąś wartość były zwożone po egzekucji do gospodarzy niemieckich z Zakrzewie Thiela i Wernera i tam dzielone. Świadkowie widzieli m. in. futra, sutanny, mundury wojskowe, buty oficerskie. W pobliżu miejsc egzekucji znajdowane były czapki studenckie. Egzekucje Polaków miały miejsce na tym terenie również w późniejszym okresie, np. zimą 1942/1943 rok. Po jednej z egzekucji udało się przypadkowemu świadkowi ustalić w oddziale XII lasów palędzkich pięć mogił o długości około 20 m i szerokości około 2 m każda. Ofiarami byli, tak jak poprzednio, więźniowie Fortu VII, skazywani za działalność konspiracyjną, słuchanie radia, a także za drobne nawet "przestępstwa" (np. nielegalny handel, nie dość uległy stosunek do niemieckiego pracodawcy, opuszczenie miejsca zamieszkania bez policyjnego zezwolenia itp.). Latem i wczesną jesienią 1944 roku doły kryjące ciała rozstrzelanych zostały rozkopane. Wydobyte zwłoki palono na prowizorycznych stosach, a popioły wrzucano ponownie do dołu i zakopywano, bądź rozrzucano po okolicy. Okupant zacierał w ten sposób ślady popełnionych zbrodni. Akcję, trwającą około 6 tygodni, prowadziło specjalne Wetterkommando, kierowane przez SS-Haupsturmfuehrera Hansa Legatha. Do wydobywania i palenia zwłok wykorzystywani byli więźniowie obozu karnego w Żabikowie, którzy następnie zostali straceni. Wobec trudności z ustaleniem lokalizacji dołów śmierci, sprowadzono nawet byłego leśniczego Gustawa Lipskiego, który w międzyczasie został funkcjonariuszem SS w obozie koncentracyjnym Auschwitz. Przypuszczalnie jednak nie udało się Niemcom odnaleźć wszystkich miejsc kaźni. Wskutek akcji zacierania śladów zbrodni nie możliwe były powojenne ekshumacje i ustalenie, kim byli rozstrzelani. Znane są nazwiska zaledwie kilku ofiar, przede wszystkim mieszkańców okolicznych miejscowości. Byli wśród nich: budowniczy Jeziorny, stolarz Antoni Bąkowski, trzej kolejarze polscy z Palędzia i powstańcy wielkopolscy Jakub Jankowski, Stanisław Woźniak, Jakub Górzyński, Stanisław Dziewulski właściciel majątku Jankowice k. Tarnowa Podgórnego oraz członkowie jego rodziny: żona Irena 1o voto Kwilecka i jej dzieci z pierwszego małżeństwa Barbara, Irena i Jan. Odnalezione doły śmierci
Wkrótce po zakończeniu wojny, na zlecenie Sądu Grodzkiego w Poznaniu,
wójt gminy Dopiewo Stanisław Bąkowski sporządził 18 kwestionariuszy opisujących lokalizację i rozmiary dołów śmierci, których położenie udało się ustalić
(w kwestionariuszach użyto określenia "groby", choć nie spoczywały już w nich ciała pomordowanych, spalone w 1944 roku). Według zeznań świadków podobnych miejsc było w lasach znacznie więcej, w sumie około 30. Trudności z udokumentowaniem miejsc masowych mordów wynikały z faktu, że w czasie okupacji Polacy nie mieli wstępu na teren lasów palędzko-zakrzewskich. Choć niektórzy z okolicznych mieszkańców odważyli się dotrzeć na miejsca egzekucji i prowizorycznie je oznaczyć, to z upływem lat znaki te znikały. Ponadto miejsca egzekucji były natychmiast maskowane i obsadzane świerkami. Wreszcie część śladów po dołach śmierci została zatarta w 1944 roku. Ostatecznie w 1945 roku zlokalizowano:
w lasach Dabrówka:
1/ teren o długości 7 m i szerokości 1,5 m w oddziale # # #, 2 km od wsi Zakrzewo, w odległości 100 m na północ od drogi do Pokrzywnicy,
2/ teren o długości 18 m i szerokości 1,5 m w oddziale XX, 1,5 km od Zakrzewa, na lewo od drogi do Dopiewa
3/ teren o długości 11 m i szerokości 1,5 położony w tym samym oddziale, jak w pkt. 2.
4/ teren o długości 15 m i szerokości 1,5 m położony w tym samym oddziale, jak w pkt. 2.
5/ teren o długości 14 m i szerokości 1,5 m, położony w tym samym oddziale, jak w pkt. 2.
6/ teren o długości 9 m i szerokości 1,5 m, położony w tym samym oddziale, jak w pkt. 2.
7/ teren o długości 19 m i szerokości 1,5 m, położony w tym samym oddziale, jak w pkt. 2.
8/ teren o długości 10 m i szerokości 1,5 m, położony w tym samym oddziale, jak w pkt. 2. w lasach Palędzie:
1/ teren o długości 7 m i szerokości 1,5 m w oddziale XII, położony 600 m od wsi Zakrzewo, w odległości 8 m na prawo od drogi do Dopiewa
2/ teren o długości 8 m i szerokości 1,5 m, położony w odległości 500 m na prawo od drogi do Dopiewa
3/ teren o długości 12 m i szerokości 1,5 m, położony jak w pkt. 2.
4/ teren o długości 6 m i szerokości 1,5 m, położony jak w pkt. 2.
5/ teren o długości 14 m i szerokości 1,5 m, położony jak w pkt. 2.
6/ teren o długości 10 m i szerokości 1,5 m, położony jak w pkt. 2.
7/ teren o długości 5 m i szerokości 1,5 m, położony jak w pkt. 2.
8/ teren o długości 12 m i szerokości 1,5 m, położony jak w pkt. 2.
9/ teren o długości 8 m i szerokości 1,5 m, położony jak w pkt. 2.
10/ teren o długości 9 m i szerokości 1,5 m, położony jak w pkt. 2. Odnaleziono także jedno z miejsc palenia zwłok - w oddziale VII lasu. Pobliskie drzewa miały opalona korę. W roku 1946 zidentyfikowane miejsca pogrzebania rozstrzelanych zostały obramowane i ustawiono na nich krzyże. Miejsca masowych egzekucji Polaków w lasach Palędzia i Dąbrówki są otoczone pamięcią i opieką okolicznych mieszkańców, zwłaszcza młodzieży szkolnej.
* autorka, Aleksandra Pietrowicz, jest pracownikiem naukowym Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Poznaniu, a także jedną z autorek publikacji „Polityczne oczyszczanie gruntu. Zagłada polskich elit w Wielkopolsce (1939–1941)”.