Uznaj siebie

Uznaj siebie ŁĄCZĘ DUCHOWOŚĆ , ENERGETYKĘ i MĄDROŚĆ CIAŁA✨💓🤍
PRZESTRZEŃ PRACY Z EMOCJAMI
Iwona Grzesik

18/08/2026

🌿 TOSKANIA – PEŁNIA SIEBIE 🌿

Szykujemy coś naprawdę wyjątkowego…

Pod koniec września zabierzemy kameralną grupę kobiet do Toskanii.

Nie na zwykłe wakacje.
Nie na kolejny wyjazd, po którym wraca się tylko z pełną galerią zdjęć.

Chcemy stworzyć 6 dni dla siebie – wśród toskańskich wzgórz, winnic, średniowiecznych miasteczek i niezwykłej włoskiej atmosfery.

🌿 warsztaty „Pełnia Siebie”
🌿 joga, medytacja i świadoma praca z ciałem
🌿 czas na odpoczynek, rozmowy i bycie razem
🌿 fragment niezwykłej Via Francigena
🌿 San Gimignano, Volterra i Siena
🌿 toskańska winnica, lokalne smaki i wspólny stół
🌿 kameralna grupa – planujemy tylko około 12 miejsc

Pracujemy właśnie nad miejscem, programem i każdym szczegółem tej podróży.

Powstaje nawet specjalna aplikacja dla uczestniczek, w której znajdzie się cały plan wyjazdu, mapy, materiały warsztatowe, osobisty workbook i możliwość prowadzenia własnego dziennika głosowego.

Hasło tej podróży?

„Nie muszę stawać się kimś innym. Wracam do tego, kim jestem.”

🌿 DZIEŃ 1 – MOGĘ CZUĆ SIĘ BEZPIECZNIE, KIEDY JEST MI DOBRZE

Zaczniemy od ciała i układu nerwowego.

Sprawdzimy, czy naprawdę potrafimy odpoczywać, przyjmować przyjemność i cieszyć się chwilą bez oczekiwania, że „zaraz coś się wydarzy”.

Będziemy pracować z przekonaniem:

„Mogę mieć dobrze i nadal jestem bezpieczna.”

🌿 DZIEŃ 2 – EMOCJE, KTÓRYCH JUŻ NIE MUSZĘ NOSIĆ

Lęk. Złość. Smutek. Wstyd. Żal. Poczucie winy.

Nie będziemy z nimi walczyć.

Zapytamy:

„Przed czym próbowałaś mnie chronić?”

Poprzez pracę z ciałem, EFT, medytację i elementy pracy ustawieniowej będziemy uwalniać to, co kiedyś było potrzebne, ale dzisiaj może już odejść.

🌿 DZIEŃ 3 – CZY WOLNO MI BYĆ SZCZĘŚLIWSZĄ NIŻ KOBIETY PRZEDE MNĄ?

To będzie dzień kobiecego rodu.

Czy wolno mi mieć łatwiej niż mama?

Czy wolno mi być kochaną, jeśli kobiety przede mną cierpiały?

Czy mogę mieć pieniądze, odpoczywać, podróżować, kochać swoje ciało i cieszyć się życiem – bez poczucia winy?

Będziemy oddzielać miłość do rodu od konieczności powtarzania jego cierpienia.

„Mamo, przyjmuję życie od Ciebie.
A teraz pozwalam sobie przeżyć je po swojemu.”

🌿 DZIEŃ 4 – KOBIETA PEŁNA SZCZĘŚCIA

Tego dnia już nie będziemy szukać tego, co boli.

Będziemy PRZYJMOWAĆ.

Miłość.
Bliskość.
Obfitość.
Radość.
Odpoczynek.
Kobiecość.
Widoczność.
Lekkość.
ŻYCIE.

Zakończymy wspólną pracę medytacją „Kobieta pełna szczęścia” i symbolicznym krokiem w stronę własnej przyszłości.

Ale jest jeszcze coś bardzo ważnego.

Nie chcę, żeby Toskania była miejscem, w którym od rana do nocy będziemy „pracować nad sobą”.

Będzie czas na warsztaty, ale będzie również czas na morze, wycieczki, spacery, włoskie uliczki, dobre jedzenie, rozmowy, śmiech, odpoczynek i zwyczajne nicnierobienie.

Bo przecież nie możemy przez cztery dni rozmawiać o szczęściu…

trzeba jeszcze znaleźć czas, żeby być szczęśliwą. ❤️

📅 30 września – 5 października 2026
📍 Toskania

To dopiero pierwsza zapowiedź.
Wkrótce pokażemy miejsce, w którym zamieszkamy, przedstawimy dokładny program i otworzymy zapisy.

Jeżeli już teraz czujesz, że Toskania – Pełnia Siebie może być również Twoją podróżą — obserwuj nas. 🌿

Wkrótce zdradzimy więcej.

🍷 Toskania smakuje najlepiej tam, gdzie powstaje wino…

Jedną z wyjątkowych atrakcji naszego kobiecego wyjazdu „Uznaj Siebie – Toskania 2026” będzie wizyta w Agricola Tamburini, rodzinnej toskańskiej winnicy położonej wśród wzgórz w okolicach Gambassi Terme.

I nie będzie to zwykła degustacja. 🤍

W sobotę, 3 października, winnica zostanie otwarta specjalnie dla naszej grupy. Tego dnia będziemy mogły spokojnie zanurzyć się w atmosferze miejsca, poznać historię powstawania tutejszych win i poczuć Toskanię z dala od typowo turystycznego pośpiechu.

🍇 Czeka na nas około 2,5 godziny toskańskiego doświadczenia:

– zwiedzanie winnicy i miejsca produkcji wina,
– spacer wśród winorośli, jeśli pozwoli pogoda,
– degustacja 5 różnych win,
– tradycyjne Vin Santo z cantuccini,
– oraz prawdziwy toskański lunch: bruschette, lokalne wędliny, sery i toskańska lasagne.

A ponieważ będziemy tam na początku października, jeśli winobranie będzie jeszcze trwało, być może uda nam się również podejrzeć, jak wygląda ono od kuchni. 🍇

To będzie czas na rozmowy, wspólny stół, dobre wino, zdjęcia i po prostu celebrowanie Toskanii wszystkimi zmysłami.

📅 Sobota | 3 października 2026
📍 Agricola Tamburini, Gambassi Terme
🍷 Wizyta przygotowana specjalnie dla naszej grupy

Jedna z atrakcji naszego wspólnego wyjazdu do Toskanii.

Wariant z ceną na końcu:
Koszt całego doświadczenia w winnicy: 50 € / osoba.
Zapraszam serdecznie 607886947

„Dziecko, którego nie przytuliła wioska, podpali ją, żeby poczuć jej ciepło.”Afrykańskie Przysłowie Mocne zdanie. I bard...
18/08/2026

„Dziecko, którego nie przytuliła wioska, podpali ją, żeby poczuć jej ciepło.”
Afrykańskie Przysłowie

Mocne zdanie. I bardzo trafna metafora tego, co czasem dzieje się z człowiekiem, który długo pozostaje emocjonalnie niewidzialny.

Dziecko szybko uczy się jednej rzeczy: jak zdobyć uwagę dorosłego.

Jeżeli nie dostaje jej, kiedy mówi: „Mamo, zobacz”, być może spróbuje krzyknąć.

Jeżeli krzyk nie działa — zrobi coś jeszcze mocniejszego.

Bo nawet:
„Ile razy mam ci mówić?!”
może być dla spragnionego kontaktu dziecka bardziej odczuwalne niż kompletna obojętność.

I tak czasami rodzi się nieświadomy schemat:

„Żeby mnie zauważono, coś musi się dziać.”

Potem dziecko dorasta.

Tylko „podpalanie wioski” zmienia formę.

Zamiast rozbitej szyby pojawia się awantura z partnerem.

Zamiast dziecięcego krzyku — sprawdzanie:
„A gdybym odeszła, walczyłbyś o mnie?”

Pojawia się zazdrość, kontrolowanie, prowokowanie konfliktów, obrażanie się albo wybieranie ludzi emocjonalnie niedostępnych.

I człowiek nieświadomie tworzy dokładnie to, czego najbardziej się boi.

Odrzucenie.

Nie dlatego, że chce cierpieć.

Czasami dlatego, że jego układ nerwowy zna taki sposób budowania więzi.

Oczywiście nie każde trudne zachowanie wynika z braku miłości i nie usprawiedliwia to krzywdzenia innych. Za swoje zachowanie dorosły człowiek ponosi odpowiedzialność.

Ale zamiast pytać wyłącznie:

„Co z nim jest nie tak?”

czasem warto zapytać:

„Czego ten człowiek nauczył się kiedyś o miłości i bliskości?”

Bo zdrowienie zaczyna się wtedy, kiedy odkrywam:

Nie muszę już podpalać świata, żeby ktoś zobaczył, że jest mi zimno.
Mogę nauczyć się mówić: „Potrzebuję bliskości. Potrzebuję Cię. Zauważ mnie.”

A przede wszystkim mogę nauczyć się przychodzić z tym ciepłem również do siebie. ❤️
Z miłością Iwona

Miłość jest fascynująca.Najpierw spotykasz człowieka i myślisz:„Boże, gdzie on był przez całe moje życie?”A po kilku lat...
18/08/2026

Miłość jest fascynująca.

Najpierw spotykasz człowieka i myślisz:
„Boże, gdzie on był przez całe moje życie?”

A po kilku latach:
„Boże… dlaczego on znowu zostawił kubek obok zmywarki?” 😂

I właśnie tutaj kończy się romantyczna komedia, a zaczyna prawdziwa duchowość.

Bo zakochać się jest stosunkowo łatwo. Hormony robią połowę roboty, druga osoba wydaje się cudowna, a jej dziwactwa nazywamy „uroczymi”.

Potem przychodzi życie.

On nie domyślił się, że skoro powiedziałaś „nic mi nie jest”, to oczywiście coś Ci jest.

Ona nie zrozumiała, że jego milczenie niekoniecznie oznacza koniec miłości, zdradę i emocjonalną emigrację do innego kraju.

I nagle odkrywamy, że miłość to nie telepatia.

Miłość to umiejętność powiedzenia:

„Potrzebuję Cię”.
„To mnie zabolało”.
„Nie zgadzam się”.
„Przepraszam”.
„Chodź tutaj”.

Ale najciekawsze zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy oczekiwać, że drugi człowiek naprawi wszystkie miejsca, których sami w sobie nie chcemy dotknąć.

Partner może nas kochać.

Ale nie powinien być jednocześnie mamą, tatą, terapeutą, jasnowidzem, pogotowiem emocjonalnym i całodobowym działem obsługi naszego wewnętrznego dziecka. 😉

Dojrzała miłość mówi:

„Nie potrzebuję, żebyś mnie dopełnił. Chcę spotkać się z Tobą jako cała ja i poznać całego Ciebie”.

I może właśnie dlatego największa historia miłosna naszego życia zaczyna się nie wtedy, gdy wreszcie pojawia się TEN człowiek.

Tylko wtedy, kiedy pewnego ranka patrzymy w lustro i myślimy:

„O! To z Tobą będę do końca życia. Może najwyższy czas zacząć Cię naprawdę lubić”. ❤️

Z miłością Iwona

„Była kiedyś dziewczynka, która bardzo chciała być kochana. Patrzyła na swoją mamę, patrzyła na swojego tatę i w głębi s...
18/08/2026

„Była kiedyś dziewczynka, która bardzo chciała być kochana. Patrzyła na swoją mamę, patrzyła na swojego tatę i w głębi serca mówiła: Zatrzymam się mała, żebyście mnie nie opuścili. Nie urosnę, bo jeśli dorosnę, mogłabym odejść, a wtedy zostałabym sama.

Dziewczynka zatrzymała w sobie łzy. Każde niewypowiedziane ‘dlaczego’, każdy niewykrzyczany ból, każdy brak przytulenia schowała głęboko. I tak, zamiast płynąć w rzece życia, zaczęła gromadzić w sobie wodę. Jej ciało pamiętało to wszystko – i puchło, bo emocje nie mogły się poruszyć.

Czas mijał, a dziewczynka dorastała… ale tylko na zewnątrz. W środku nadal siedziało małe dziecko, które nie miało odwagi zrobić kroku w stronę dorosłości. Bała się – że jeśli pójdzie naprzód, straci miłość.

Aż pewnego dnia ta kobieta usłyszała głos – cichy, jakby płynął z głębi jej serca:

‘Twoje łzy chcą wreszcie popłynąć. Twoje ciało pragnie przepływu.
Nie musisz już zatrzymywać się w dziecku. Masz prawo być dorosła, a i tak pozostać w miłości.’

Kobieta zamknęła oczy i zobaczyła siebie – małą dziewczynkę, która wciąż stała w kącie, skulona, z ciężkim workiem na plecach. Podeszła do niej, uklękła i powiedziała:

‘Widziałam Cię przez cały czas. Dziękuję, że mnie chroniłaś. Ale już nie musisz nieść tego ciężaru. Zdejmij go, oddajmy go światłu. Ja teraz się Tobą zajmę.’

Dziewczynka uniosła głowę i w jej oczach pojawiła się iskierka. Worek zniknął w świetle, a ona mogła po raz pierwszy odetchnąć lekko.

Wtedy kobieta podała jej rękę i razem weszły w rzekę życia. Woda była chłodna, czysta, uzdrawiająca. Płynęła i zabierała ze sobą wszystko, co stare, zatrzymane, ciężkie.

Kobieta poczuła, że jej ciało staje się lżejsze. Że może płakać, a łzy nie są już ciężarem – są uzdrowieniem. Że może się śmiać, bawić, cieszyć – ale z miejsca dorosłości, które daje bezpieczeństwo.

Bo dziewczynka już nie była sama. Była w niej, bezpieczna, otoczona miłością.

A dorosła kobieta mogła wreszcie powiedzieć:

‘Wychodzę z roli dziecka.
Wybieram życie.
Wybieram przepływ.
Wybieram miłość.’

I od tego dnia ciało zaczęło wracać do równowagi. Woda znów zaczęła płynąć. A kobieta mogła żyć – nie z przetrwania, ale z pełni.”

Z wdzięcznością Iwona Grzesik

Jeśli to, co tworzę, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę. To dla mnie realna pomoc i ogromna wdzięczność.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

Są takie rany, których prawie nie widać.Nie mają blizny na skórze. Nie znajdziesz ich na zdjęciu rentgenowskim. A jednak...
18/08/2026

Są takie rany, których prawie nie widać.

Nie mają blizny na skórze. Nie znajdziesz ich na zdjęciu rentgenowskim. A jednak potrafią przez wiele lat wpływać na to, kogo wybierasz, czego się boisz, ile dajesz innym i jak reagujesz na zwykłe: „Nie mogę dzisiaj porozmawiać”.

Jedną z nich jest rana odrzucenia.
I wcale nie musi oznaczać, że rodzice Cię nie kochali.
Czasem mama kochała, ale sama była przeciążona. Bała się. Walczyła o przetrwanie. Była pogrążona w swoich problemach albo nie umiała okazywać uczuć, bo jej również nikt tego nie nauczył.

Dorosły potrafi powiedzieć:
„Mama miała wtedy bardzo trudny czas”.
Małe dziecko nie potrafi.
Dziecko nie myśli:
„Moja mama jest emocjonalnie niedostępna, ponieważ jej własny układ nerwowy jest przeciążony”.

Dziecko myśli:
„To przeze mnie”.
„Skoro mama mnie nie widzi, może nie jestem ważna”.
„Skoro nie odpowiada na moje emocje, może czuję za dużo”.
„Skoro muszę zasługiwać na uwagę, może samo moje istnienie nie wystarcza”.

I właśnie takie dziecięce wnioski mogą później stać się nieświadomymi instrukcjami dorosłego życia.
„Nie odpisuje. Już mnie nie chce”

Wyobraź sobie kobietę, której partner przez kilka godzin nie odpowiada na wiadomość.
Obiektywnie?
Człowiek może pracować. Prowadzić samochód. Spać. Mieć wyciszony telefon.

Ale jej ciało nie reaguje na te kilka godzin.
Jej ciało reaguje na wszystkie wcześniejsze chwile, kiedy czekała na kogoś, kto nie przychodził.

Zaczyna więc sprawdzać telefon.
Czy był dostępny?
Czy przeczytał?
Dlaczego nie odpisał?
Może coś powiedziała nie tak?
Jeszcze chwilę temu była spokojną, dorosłą kobietą, a teraz gdzieś głęboko odzywa się mała dziewczynka:

„Czy znowu mnie zostawisz?”
I tu zaczyna się najważniejsza praca.
Nie od:
„Jak sprawić, żeby on częściej pisał?”
Tylko od:
„Co dzieje się teraz we mnie?”

Rana odrzucenia ma wiele twarzy
Jedna osoba będzie kurczowo trzymała się relacji.
Druga zrobi coś dokładnie odwrotnego.
Odejdzie pierwsza.
„Nie potrzebuję nikogo”.
„Sama sobie poradzę”.
„Nie będę się prosić”.
„Jak chce odejść, droga wolna”.

Z zewnątrz wygląda to jak ogromna niezależność.
Ale czasami pod tą niezależnością mieszka bardzo stary lęk:
„Jeżeli nie pozwolę Ci podejść naprawdę blisko, nie będziesz mógł mnie naprawdę zranić”.
To jest paradoks rany odrzucenia.
Człowiek tak bardzo pragnie miłości, że jednocześnie zaczyna się jej bać.

Inna osoba zostaje perfekcyjna
Dostaje dziewiątkę i zastanawia się, dlaczego nie dostała dziesiątki.
Ktoś chwali jej pracę, a ona odpowiada:
„Eee, nic takiego”.

Odpoczywa i po godzinie zaczyna mieć wyrzuty sumienia.

Pomaga wszystkim.
Pamięta o wszystkich.
Ratuje wszystkich.
A kiedy sama potrzebuje pomocy, mówi:
„Nie będę nikomu przeszkadzać”.
Bo gdzieś głęboko funkcjonuje stara umowa:

„Jeżeli będę dobra, potrzebna, pomocna i bezproblemowa, może mnie nie odrzucą”.

I wtedy miłość przestaje być czymś, czego można doświadczać.
Staje się czymś, na co trzeba zapracować.

Jest jeszcze jedna maska: „nic mnie nie rusza”
To człowiek, który mówi:
„Mam to gdzieś”.
„Nie zależy mi”.
„Ludzie przychodzą i odchodzą”.
Tylko że czasami wystarczy jedno słowo, jedno spojrzenie, czyjś chłód — i nagle pojawia się złość nieproporcjonalna do sytuacji.

Bo chłód też może być pancerzem.
Pod nim często nie ma obojętności.
Jest ogromna potrzeba:
„Zobacz mnie. Wybierz mnie. Zostań”.

Najboleśniejsze odrzucenie nie zawsze przychodzi od innych

W pewnym momencie warto zobaczyć coś jeszcze.

Dziecko zostało kiedyś emocjonalnie opuszczone przez kogoś ważnego.

Ale dorosły człowiek może później powtarzać ten ruch wobec… samego siebie.

Czuję złość — mówię sobie: „Nie przesadzaj”.

Czuję smutek — „Weź się w garść”.

Potrzebuję odpoczynku — „Nie mam czasu”.

Ktoś przekracza moją granicę — uśmiecham się, żeby mnie lubił.

Nie chcę czegoś — mówię „tak”, żeby nikogo nie rozczarować.

Boję się, że ktoś mnie opuści, więc robię wszystko, żeby został.

I właśnie wtedy opuszczam siebie, żeby nie opuścił mnie ktoś inny.

To jest jeden z najważniejszych momentów uzdrawiania rany odrzucenia.

Nie chodzi tylko o pytanie:

„Kto mnie kiedyś odrzucił?”

Zapytaj również:

„W jaki sposób ja dzisiaj odrzucam siebie?”

A co z mamą?

Można zobaczyć historię matki.

Można zobaczyć jej bezradność, przeciążenie, lęk i to, czego sama nie dostała.

Ale zrozumienie nie wymaga unieważniania własnego bólu.

Można powiedzieć jednocześnie:

„Mamo, widzę, że mogłaś dać tylko tyle, ile wtedy miałaś. I jednocześnie uznaję, że mnie czegoś zabrakło”.

To jest dorosłość.

Bez oskarżania.

Ale również bez udawania, że nic się nie wydarzyło.

A wybaczenie?

Nie powinno być obowiązkiem ani kolejnym sposobem na bycie „dobrym dzieckiem”. Czasami pojawia się później, jako skutek przeżycia żalu, złości i odzyskania własnych granic.

Uzdrowienie zaczyna się od małych momentów

Kiedy ktoś nie odpisuje, a Ty zamiast natychmiast tworzyć historię o odrzuceniu, kładziesz rękę na sercu:

„Jestem przy Tobie”.

Kiedy ktoś Cię nie wybiera, a Ty nie pytasz:

„Co jest ze mną nie tak?”

tylko:

„Czy ta relacja jest dobra również dla mnie?”

Kiedy ktoś odchodzi, a Ty cierpisz, ale nie biegniesz za nim kosztem własnej godności.

Kiedy popełniasz błąd i nie odbierasz sobie przez niego prawa do miłości.

Kiedy przestajesz udowadniać swoją wartość.

To właśnie są momenty, w których dorosła Ty wraca po tę małą część siebie, która kiedyś została sama.

Możesz zamknąć oczy.

Wyobrazić sobie siebie jako małą dziewczynkę albo małego chłopca.

Nie naprawiaj jej.

Nie tłumacz matki.

Nie mów: „Musisz wybaczyć”.

Po prostu usiądź obok.

I powiedz:

„Widzę Cię.
Wiem, jak długo czekałaś.
Nie musisz już zasługiwać, żeby ktoś został.
Nie musisz być idealna.
Nie musisz wszystkich ratować.
Nie musisz rezygnować z siebie, żeby być kochaną.
Jestem tutaj.
I tym razem to ja Cię nie opuszczę”.

Oddychaj.

Pozwól ciału usłyszeć te słowa.

Bo być może największym przełomem nie będzie dzień, w którym już nigdy nie poczujesz lęku przed odrzuceniem.

Być może będzie nim dzień, w którym poczujesz ten lęk i pomyślisz:

„Tak, boję się, że mnie odrzucisz. Ale z tego powodu nie odrzucę już siebie”.

I wtedy coś naprawdę zaczyna się zmieniać.

Nie dlatego, że cały świat nagle zawsze będzie Cię wybierał.

Ale dlatego, że Ty wreszcie zaczynasz wybierać siebie.

Na koniec zapytaj siebie:

Gdzie najbardziej boję się odrzucenia?
Co wtedy robię — przyklejam się, uciekam, kontroluję, zamrażam się, staję się perfekcyjna czy zaczynam ratować?
I czego potrzebuję od siebie właśnie w tym momencie?

Nie chodzi o to, żeby już nigdy nie potrzebować drugiego człowieka.

Zdrowienie nie oznacza: „Nikogo nie potrzebuję”.

Zdrowienie coraz częściej brzmi:

„Potrzebuję bliskości. Mogę kochać. Mogę tęsknić. Mogę potrzebować. Ale nie muszę już porzucać siebie, żeby ktoś ze mną został”.

I może właśnie tutaj zaczyna się zupełnie inna miłość.

Nie ta, o którą trzeba walczyć.

Ta, w której można wreszcie być.

Łączę wiedzę o regulacji układu nerwowego, pracę z emocjami, mądrość ciała oraz podejście duchowe, aby wspierać ludzi w odzyskiwaniu wewnętrznego spokoju, poczucia własnej wartości i głębszego kontaktu ze sobą.
Iwona Grzesik
Dziękuję za Twoją kawę ☕
Niech Twoja hojność wróci do Ciebie po stokroć – w miłości, dobrostanie i spokoju duszy.
Z całego serca – dziękuję. 🤍
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

17/08/2026

🌿 TOSKANIA – PEŁNIA SIEBIE 🌿

ZMIANA TERMINU
Szykujemy coś naprawdę wyjątkowego…

Pod koniec września zabierzemy kameralną grupę kobiet do Toskanii.

Nie na zwykłe wakacje.
Nie na kolejny wyjazd, po którym wraca się tylko z pełną galerią zdjęć.

Chcemy stworzyć 6 dni dla siebie – wśród toskańskich wzgórz, winnic, średniowiecznych miasteczek i niezwykłej włoskiej atmosfery.

🌿 warsztaty „Pełnia Siebie”
🌿 joga, medytacja i świadoma praca z ciałem
🌿 czas na odpoczynek, rozmowy i bycie razem
🌿 fragment niezwykłej Via Francigena
🌿 San Gimignano, Volterra i Siena
🌿 toskańska winnica, lokalne smaki i wspólny stół
🌿 kameralna grupa – planujemy tylko około 12 miejsc

Pracujemy właśnie nad miejscem, programem i każdym szczegółem tej podróży.

Powstaje nawet specjalna aplikacja dla uczestniczek, w której znajdzie się cały plan wyjazdu, mapy, materiały warsztatowe, osobisty workbook i możliwość prowadzenia własnego dziennika głosowego.

Hasło tej podróży?

„Nie muszę stawać się kimś innym. Wracam do tego, kim jestem.”

📅 30 września – 5 października 2026
📍 Toskania

To dopiero pierwsza zapowiedź.
Wkrótce pokażemy miejsce, w którym zamieszkamy, przedstawimy dokładny program i otworzymy zapisy.

Jeżeli już teraz czujesz, że Toskania – Pełnia Siebie może być również Twoją podróżą — obserwuj nas. 🌿

Wkrótce zdradzimy więcej.
607886947

17/08/2026

🌿 MAMA, TATA I JA – 3 MIESIĄCE GŁĘBOKIEJ PRACY ZE SOBĄ 🌿
Start: 17 września

Czasem całe dorosłe życie próbujemy naprawić to, co zaczęło się dużo wcześniej.

W relacjach.
W poczuciu własnej wartości.
W trudnościach z przyjmowaniem miłości.
W lęku przed odrzuceniem.
W potrzebie kontroli.
W poczuciu, że wszystko trzeba dźwigać samemu.
W pieniądzach i obfitości.
W ciele, które ciągle jest napięte.
W poczuciu, że „ciągle jestem niewystarczająca”.

I bardzo często pod tym wszystkim znajduje się nasza pierwsza relacja ze światem.

Mama. Tata. I ja pomiędzy nimi.

To właśnie tam uczyliśmy się, czym jest bliskość.
Czy można zaufać.
Czy wolno mieć potrzeby.
Czy trzeba zasługiwać na miłość.
Czy wolno powiedzieć „nie”.
Czy można być sobą i nadal należeć.

Dlatego od 17 września zapraszam Cię do trzymiesięcznego procesu „Mama, Tata i Ja”.

Nie po to, żeby kogokolwiek osądzać.

Nie po to, żeby szukać winnych.

Ale po to, żeby zobaczyć:

co nadal nieświadomie noszę?
co powtarzam?
co już nie jest moje?
i jak mogę zacząć żyć inaczej?

Przez trzy miesiące będziemy krok po kroku pracować z tematami mamy, taty i Twojego własnego miejsca w życiu.

Będzie dużo edukacji, ale przede wszystkim praktyki.

Będziemy pracować poprzez:

🌿 głębokie, transformujące EFT
🌿 medytacje ustawieniowe
🌿 pracę z wewnętrznym dzieckiem
🌿 małe procesy ustawieniowe do samodzielnego wykonania
🌿 pracę z przekonaniami i podświadomymi schematami
🌿 pytania rozwojowe i ćwiczenia
🌿 pracę z ciałem i emocjami
🌿 rozpoznawanie rodowych lojalności
🌿 uczenie się nowych sposobów reagowania

Będziemy zaglądać między innymi do takich miejsc jak:

relacja z mamą i pierwsze doświadczenie bliskości,
relacja z tatą i poczucie bezpieczeństwa, sprawczości oraz miejsca w świecie,
wewnętrzne dziecko,
granice,
lęk przed odrzuceniem,
potrzeba zasługiwania,
nadmierna odpowiedzialność,
kontrola,
trudność w przyjmowaniu,
relacje partnerskie,
obfitość i pieniądze,
poczucie własnej wartości,
powtarzające się rodzinne schematy.

Nie musisz mieć „złej relacji” z rodzicami, żeby ten proces był dla Ciebie.

Czasami kochamy rodziców bardzo mocno, a jednocześnie nadal nosimy w sobie dziecko, które czegoś nie dostało.

Czasami mama zrobiła wszystko, co potrafiła.

Tata również.

A jednak nasze ciało, relacje albo życie pokazują:

„Tu jest jeszcze coś do zobaczenia.”

I właśnie tam będziemy zaglądać.

Łagodnie.
Bez przemocy wobec siebie.
Bez zmuszania się do wybaczania.
Bez udawania, że coś nie bolało.

Bo uzdrowienie nie polega na tym, że powiesz:

„Nic się nie stało.”

Uzdrowienie zaczyna się wtedy, kiedy możesz powiedzieć:

„Stało się. To miało na mnie wpływ. Ale dzisiaj jestem dorosła i mogę wybrać inaczej.”

💛 TRZY MOŻLIWOŚCI UDZIAŁU

PAKIET PODSTAWOWY – 200 zł miesięcznie

Otrzymujesz:

– dostęp do naszej grupy
– grupę wsparcia na WhatsApp
– 4 spotkania online na Zoom miesięcznie
– nagrywane medytacje
– materiały PDF
– ćwiczenia, EFT i procesy do samodzielnej pracy

PAKIET ROZSZERZONY – 450 zł miesięcznie

Otrzymujesz wszystko z pakietu podstawowego oraz:

– indywidualną sesję pracy z Wewnętrznym Dzieckiem

PAKIET PEŁNY – 650 zł miesięcznie

Otrzymujesz:

– dostęp do grupy
– WhatsApp
– 4 spotkania Zoom miesięcznie
– nagrywane medytacje
– materiały i procesy
– głęboką indywidualną pracę ustawieniową

To jest opłata miesięczna, a cały proces trwa trzy miesiące.

Ten kurs może być początkiem bardzo ważnej podróży.

Bo kiedy zaczynasz rozumieć, skąd pochodzą Twoje reakcje, przestajesz myśleć:

„Co jest ze mną nie tak?”

i zaczynasz pytać:

„Czego nauczyłam się kiedyś, żeby przetrwać… i czego już dzisiaj nie potrzebuję?”

A wtedy można naprawdę zacząć wybierać.

Innego partnera.
Inną relację ze sobą.
Inną relację z pieniędzmi.
Inny sposób stawiania granic.
Inne życie.

Nie dlatego, że przeszłość znika.

Ale dlatego, że przeszłość przestaje prowadzić Twoją teraźniejszość.

🌿 Zaczynamy 17 września.

Jeśli czujesz, że ten proces jest dla Ciebie, zapraszam Cię już teraz na naszą grupę WhatsApp.

Tam będę przekazywać wszystkie dalsze informacje organizacyjne, przygotowanie do rozpoczęcia procesu i pierwsze materiały.

Być może nie możesz zmienić tego, czego kiedyś nie dostałaś od mamy i taty.
Ale możesz dzisiaj dać sobie to, czego wtedy najbardziej potrzebowałaś.

I od tego może zacząć się zupełnie nowa historia. ❤️

Zapraszam Cię do „Mama, Tata i Ja”.
17 września ruszamy razem

❤️ KOLANA – GDY ŻYCIE PROSI O POKORĘTo, czym się dzielę, płynie z doświadczenia, serca i mądrości ciała, ale nie zastępu...
17/08/2026

❤️ KOLANA – GDY ŻYCIE PROSI O POKORĘ
To, czym się dzielę, płynie z doświadczenia, serca i mądrości ciała, ale nie zastępuje wizyty u lekarza ani diagnozy medycznej. Jeśli coś budzi Twój niepokój – proszę, zadbaj o siebie i skonsultuj się ze specjalistą. Tu wspieramy Twoje serce.
Wiesz co jest w kolanach?
Nie chrząstka.
Nie łąkotka.
Nie ścięgna.
Duma.
Ta twarda, milcząca, piękna duma,
która mówi:
„Dam radę sama."
„Nie potrzebuję pomocy."
„Nie ugnę się."
„Nie pokażę, że mi ciężko."
I kolana słuchają.
Kolana noszą.
Kolana dźwigają.
Aż do dnia, gdy mówią:
„Nie."
Kolano to nie jest przypadkowy staw.
To jest miejsce w ciele, gdzie spotykają się dwa światy:
Kierunek — dokąd idę?
Pokora — czy jestem gotowa przyjąć pomoc na tej drodze?
Elastyczność — czy umiem się ugiąć, gdy życie prosi?
Zaufanie — czy wierzę, że ktoś mnie podtrzyma?
Gdy kolano boli —
ciało nie mówi: „masz problem ze stawem."
Ciało mówi:
„Zatrzymaj się. Dokąd idziesz? I dlaczego idziesz tam sama?"

LEWE KOLANO, PRAWE KOLANO — czy to ma znaczenie?
Ma. Bardzo.
Prawe kolano — świat zewnętrzny.
Praca, cele, osiągnięcia, droga zawodowa.
Ból prawego kolana pyta:
„Czy Twój kierunek w życiu jest naprawdę Twój?
Czy biegniesz za cudzymi oczekiwaniami?
Czy boisz się nie dotrzeć — bo ktoś oceni?"
Lewe kolano — świat wewnętrzny.
Relacje, rodzina, dom, intymność.
Ból lewego kolana pyta:
„Czy w relacjach klękasz zbyt często?
Czy oddajesz siebie za cenę spokoju?
Czy boisz się, że jeśli się postawisz — stracisz miłość?"

CO TRZYMAJĄ KOLANA?
Kolana przechowują to, o czym trudno mówić głośno:
Lęk przed przyszłością —
„Co będzie? Czy dam radę? Czy pójdę właściwą drogą?"
Opór przed zmianą —
„Wiem, że trzeba iść — ale boję się ruszyć."
Sztywność wobec życia —
„Nie ugnę się. Nie poproszę. Nie pokażę słabości."
Nieufność —
„Jeśli się zatrzymam — świat mnie ominie.
Jeśli poproszę o pomoc — zostanę oceniona.
Jeśli klęknę — nie wstanę."
Ciężar niesiony zbyt długo —
„Noszę siebie sama od tak dawna,
że nie wiem już jak inaczej."

KOLANA I POKORA
Jest jedno słowo, którego kolana uczą najbardziej.
Pokora.
Nie uniżoność.
Nie słabość.
Nie rezygnacja z siebie.
Pokora w najpiękniejszym sensie —
„Jestem częścią czegoś większego.
Nie muszę kontrolować wszystkiego.
Mogę prosić o pomoc.
Mogę się zatrzymać.
Mogę nie wiedzieć — i być z tym w porządku."
Kolana bolą najbardziej tych,
którzy zapomnieli, że można się oprzeć.
Na człowieku.
Na Bogu.
Na życiu.
Na czymkolwiek poza własną siłą.

5 PYTAŃ OD KOLAN
Dokąd idę — i czy to naprawdę mój kierunek?
Przed czym się nie chcę ugiąć — i czy ten opór mnie chroni, czy niszczy?
Komu nie ufam — że mnie podtrzyma, jeśli się zachwieję?
Co noszę sama — co dawno powinnam komuś oddać lub odpuścić?
Czego się boję w zatrzymaniu — co by się stało, gdybym na chwilę przestała iść?

KOLANA CHORUJĄ NAJCZĘŚCIEJ U LUDZI, KTÓRZY:
sami siebie noszą od dziecka,
nauczyli się nie potrzebować,
mają ogromną siłę — i ogromny lęk przed słabością,
kontrolują kierunek życia, bo boją się, że bez kontroli — wszystko się posypie,
gdzieś bardzo głęboko pytają:
„czy ktoś mnie podtrzyma, jeśli upadnę?"
i nie znają odpowiedzi.

A TERAZ — JAK KOLANO NAPRAWDĘ MÓWI:
„KOCHANIE. NIOSĘ CIĘ OD LAT.
NIOSĘ TWÓJ CIĘŻAR, TWÓJ LĘK, TWOJĄ DUMĘ.
ALE JA TEŻ MUSZĘ ODPOCZĄĆ.
NIE PROSZĘ CIĘ, ŻEBYŚ UPADŁA.
PROSZĘ, ŻEBYŚ POZWOLIŁA KOMUŚ — CZEMUŚ — IŚĆ OBOK CIEBIE.
BO SAMA — TO NIE JEST DROGA.
TO JEST KARA."
Kolana nie bolą przeciwko Tobie.
Kolana bolą, żebyś w końcu —
Stanęła.
Odetchnęła.
Zapytała: kto idzie ze mną?
I pozwoliła, żeby ktoś odpowiedział.

🌿 EFT NA KOLANA — Uwolnienie ciężaru, powrót do zaufania
Usiądź wygodnie. Połóż dłonie na kolanach — ciepło, delikatnie, jakbyś trzymała coś cennego. Oddech.
1. Punkt karate
Powtarzaj 3 razy:
„Nawet jeśli moje kolana niosą tyle ciężaru i lęku — nawet jeśli przez lata szłam sama i nie wiedziałam jak inaczej — to i tak całkowicie kocham i akceptuję siebie."
„Nawet jeśli boję się ugiąć, bo myślę, że to słabość — jestem gotowa dziś nauczyć się nowej pokory."
„Nawet jeśli nie wiem jeszcze komu zaufać — pozwalam sobie dziś odłożyć choć część tego ciężaru."
2. Rundka pierwsza — Uznanie ciężaru
Brwi:
„Tyle ciężaru w tych kolanach..."
Kąciki oczu:
„Tyle kroków postawionych samotnie..."
Pod okiem:
„Tyle razy niosłam siebie — bo nie wiedziałam, że mogę prosić..."
Pod nosem:
„Ten lęk przed ugięciem się..."
Broda:
„Jakby ugiąć kolano znaczyło — przegrać..."
Obojczyki:
„A może ugiąć kolano znaczy — być ludzką..."
Pod pachą:
„Moje kolana niosą więcej niż powinny..."
Czubek głowy:
„Moje ciało prosi o pomoc — ja też mogę prosić..."
3. Rundka druga — Uwalnianie
Brwi:
„Uwalniam ten ciężar — nie musi być tylko mój..."
Kąciki oczu:
„Uwalniam lęk przed zatrzymaniem..."
Pod okiem:
„Uwalniam dumę, która boli bardziej niż kolano..."
Pod nosem:
„Uwalniam opór przed zmianą kierunku..."
Broda:
„Uwalniam nieufność — może ktoś naprawdę może iść obok..."
Obojczyki:
„Uwalniam przekonanie, że sama jest bezpieczniej..."
Pod pachą:
„Moje kolana mogą być lżejsze..."
Czubek głowy:
„Wybieram zaufanie — małymi krokami, we własnym tempie..."
4. Rundka trzecia — Nowe zaufanie
Brwi:
„Jestem gotowa iść — ale nie sama..."
Kąciki oczu:
„Jestem gotowa prosić o pomoc..."
Pod okiem:
„Jestem gotowa ugiąć się — i wstać silniejsza..."
Pod nosem:
„Pokora to nie słabość. To mądrość."
Broda:
„Moje kolana mogą być elastyczne — jak życie..."
Obojczyki:
„Ufam, że będę podtrzymana..."
Pod pachą:
„Moje ciało wybiera lekkość i zaufanie..."
Czubek głowy:
„Wybieram iść — z otwartym sercem — i pozwolić komuś iść obok..."
5. Integracja
Połóż dłonie z powrotem na kolanach.
Ciepło. Spokojnie.
Powiedz:
„Kochane kolana —
słyszę Was.
Wiem, że długo niosłyście mnie —
gdy ja niosłam wszystkich innych.
Dziękuję Wam za każdy krok.
Dziś wybieram inaczej.
Wybieram iść lżej.
Wybieram prosić.
Wybieram ufać.
Że droga jest dobra.
Że ktoś idzie obok.
Że mogę się zatrzymać —
i nie zginąć.
Że pokora to nie upadek.
To najodważniejszy krok,
jaki kiedykolwiek zrobię."
Weź głęboki wdech.
Długi wydech.
Poczuj, jak kolana miękną.
Jak nogi stają się cieplejsze.
Jak ciało mówi:
„Nareszcie idziemy razem..." 🤍
A Ty — czy Twoje kolana kiedyś Ci coś powiedziały?
Napisz w komentarzu. Czytam każde słowo. ❤️
Medytacja ustawieniowa – kolana. Uzdrowienie, odpuszczenie i zgoda na własną drogę

Usiądź lub połóż się wygodnie.

Nie musisz teraz niczego naprawiać.
Niczego osiągać.
Nigdzie dochodzić.

Zamknij oczy i weź spokojny wdech…

i długi wydech.

Jeszcze jeden wdech…

i z wydechem pozwól ciału opaść trochę głębiej.

Poczuj swoje stopy.
Łydki.
Uda.

I powoli skieruj uwagę do swoich kolan.

Nie oceniaj ich.

Nie pytaj jeszcze: „dlaczego boli?”, „co jest nie tak?”.

Po prostu spotkaj się z nimi.

Jakbyś pierwszy raz naprawdę powiedziała:

„Widzę was. Jestem przy was.”

Połóż dłonie na kolanach, jeśli jest Ci wygodnie.

Poczuj ich temperaturę.

Ich ciężar.

Ich obecność.

I powiedz w myślach:

Moje kolana… dziękuję wam za każdy krok, który dla mnie zrobiłyście.
Za wszystkie drogi, którymi mnie niosłyście.
Za chwile, kiedy szłam z lekkością…
i za te, kiedy szłam dalej, chociaż było mi bardzo trudno.

Oddychaj.

Teraz wyobraź sobie, że stoisz w bezpiecznej przestrzeni ustawieniowej.

Przed Tobą jest Twoje życie.

Nie musisz jeszcze wiedzieć, dokąd prowadzi.

Za Tobą pojawia się Twoja historia.

Mama.

Tata.

A dalej ich rodzice.

I jeszcze dalej ci, którzy byli przed nimi.

Nie musisz nikogo dokładnie widzieć.

Wystarczy poczuć, że za Tobą było wiele istnień, wiele historii, wiele wyborów i wiele dróg.

Spójrz na nich i powiedz:

Kochani, widzę was.

Widzę, że nie zawsze było wam łatwo.

Widzę drogi, którymi musieliście iść.
Widzę ciężary, które musieliście nieść.

Zrób spokojny wydech.

I teraz powiedz:

Z szacunkiem zostawiam przy was to, co należy do was.

Nie muszę już cierpieć, żeby do was należeć.

Nie muszę zatrzymywać swojego życia, żeby pozostać wam wierna.

Nie muszę iść waszą drogą, żeby was kochać.

Wy macie swoją drogę.
Ja mam swoją.

Oddychaj.

Być może Twoje kolana przez wiele lat niosły więcej, niż powinny.

Obowiązki.

Odpowiedzialność.

Lęk.

Kontrolę.

Potrzebę bycia silną.

Być może było w Tobie:

„Muszę wytrzymać”.

„Muszę dać radę”.

„Nie mogę się zatrzymać”.

„Wszyscy na mnie liczą”.

„Jeszcze tylko trochę”.

Pozwól teraz, żeby wszystkie te zdania pojawiły się przed Tobą.

I jedno po drugim powiedz:

Już nie muszę.

Oddychaj.

Nie muszę wszystkiego dźwigać.

Wydech.

Nie muszę wszystkiego kontrolować.

Wydech.

Nie muszę iść tam, gdzie moje serce nie chce już iść.

Wydech.

Nie muszę udowadniać swojej wartości przez zmęczenie.

I jeszcze jeden spokojny oddech.

Teraz wyobraź sobie, że przed Tobą stoi wszystko to, czego nadal próbujesz się trzymać.

Człowiek.

Relacja.

Żal.

Niesprawiedliwość.

Poczucie winy.

Stara obietnica.

Oczekiwanie.

To, co miało wyglądać inaczej.

Nie musisz wiedzieć dokładnie, co to jest.

Pozwól ciału wiedzieć.

I powiedz:

To było.

Oddech.

To miało na mnie wpływ.

Oddech.

Nie muszę temu zaprzeczać.

I teraz najważniejsze:

Ale nie muszę już tego nieść dalej.

Pozwalam sobie odpuścić.

Nie dlatego, że to, co się wydarzyło, było właściwe.

Nie dlatego, że przestało mieć znaczenie.

Odpuszczam dlatego, że wybieram siebie i swoje dalsze życie.

Poczuj kolana.

Wyobraź sobie teraz ciepłe, łagodne światło, które zaczyna spływać od bioder przez uda aż do kolan.

Niech otula każde kolano.

Bez nacisku.

Bez żądania uzdrowienia.

Tylko ciepło.

Przestrzeń.

Oddech.

Powiedz:

Moje kochane kolana, nie musicie już opowiadać mojej historii za mnie.

Nie musicie zatrzymywać mnie przed życiem.

Nie musicie również prowadzić mnie tam, gdzie nie chcę iść.

Ja będę słuchać.

Ja będę wybierać.

Ja będę odpoczywać.

Ja będę stawiać granice.

Wy możecie zajmować się tym, do czego zostałyście stworzone – nieść mnie przez moje życie.

Teraz wyobraź sobie mamę przed sobą.

Spójrz na nią.

I powiedz:

Mamo, Ty jesteś dużą, ja jestem małą.

Od Ciebie przyszło do mnie życie.

Przyjmuję je.

To, co było Twoim ciężarem, pozostawiam Tobie z szacunkiem.

Nie muszę cierpieć tak jak Ty.

Nie muszę wybierać tak jak Ty.

Mogę Cię kochać i żyć inaczej.

Ukłoń się delikatnie – tylko w wyobraźni, bez wykonywania ruchu, jeśli kolana są bolesne.

Teraz zobacz tatę.

Tato, Ty jesteś dużym, ja jestem małą.

Od Ciebie również przyszło do mnie życie.

Przyjmuję je.

Twoje losy zostawiam Tobie.

Twoje wybory zostawiam Tobie.

Twoje niespełnione marzenia zostawiam Tobie.

Nie muszę ich realizować za Ciebie.

Mogę pójść dalej.

I nadal być Twoją córką.

Teraz poczuj za plecami oboje rodziców.

A za nimi cały ród.

Nie jako ciężar.

Jak korzenie.

To, co dobre, może zostać.

Siła.

Życie.

Wytrwałość.

Miłość.

A to, co nie należy do Ciebie, nie musi iść dalej.

Powiedz:

Kochani, dziękuję za życie.

Resztę zostawiam wam.

Z waszą historią nie będę już walczyć.

Nie będę jej również powtarzać z miłości do was.

Najpiękniej uczczę was wtedy, kiedy dobrze wykorzystam swoje życie.

Przed Tobą pojawia się teraz Twoja własna droga.

Nie musisz widzieć jej końca.

Wystarczy jeden krok.

Tylko jeden.

Powiedz do swoich kolan:

Nie musicie znać całej drogi.

Wystarczy następny krok.

A potem następny.

Jeżeli będziemy potrzebować odpoczynku – odpoczniemy.

Jeżeli trzeba będzie zmienić kierunek – zmienimy.

Jeżeli czegoś nie będziemy wiedzieć – zatrzymamy się i posłuchamy.

Nie będę już zmuszać siebie do życia.
Chcę zacząć żyć razem ze sobą.

Oddychaj.

I wyobraź sobie, że ciepłe światło otacza oba kolana.

Powiedz bardzo spokojnie:

Prawe kolano – możesz odpuścić.

Lewe kolano – możesz odpuścić.

Moje ciało – możesz odpuścić.

Nie musimy już walczyć.

Nie musimy się spieszyć.

Nie musimy niczego udowadniać.

Jestem bezpieczna w swoim tempie.

Mam prawo się zatrzymać.

Mam prawo ruszyć.

Mam prawo zmienić kierunek.

Mam prawo powiedzieć „nie”.

Mam prawo powiedzieć życiu „tak”.

A teraz powiedz:

Kłaniam się temu, co było.
Nie po to, żeby się temu podporządkować,
ale żeby przestać z tym walczyć.

Przeszłości mówię:

byłaś.

Rodowi mówię:

dziękuję za życie.

Ciężarom mówię:

zostawiam was tam, gdzie należycie.

Sobie mówię:

chodź.

Idziemy dalej.

Nie przeciwko komuś.

Nie dla kogoś.

Dla siebie.

Pozostań jeszcze przez chwilę w ciszy.

Poczuj oddech.

Poczuj nogi.

Poczuj ziemię pod sobą.

I na zakończenie powiedz:

Moje kolana nie muszą już nieść całego świata.
Wystarczy, że niosą mnie.

Odpuszczam to, czego nie mogę zmienić.
Zmieniam to, na co mam wpływ.
Przyjmuję wsparcie.
Przyjmuję życie.
Przyjmuję swoją drogę.

Mamo, Tato – wy za mną.
Ja przed wami.
Patrzę przed siebie.

I robię kolejny krok.

W swoim tempie.
W zgodzie ze sobą.
Ku życiu.

Weź głęboki wdech…

i długi, spokojny wydech.

Porusz delikatnie palcami dłoni i stóp.

I kiedy będziesz gotowa, otwórz oczy.

Jestem tutaj.
Jestem w swoim ciele.
Jestem na swojej drodze.
I nie muszę już nieść tego, co nie jest moje.

Ta medytacja może wspierać emocjonalne odpuszczanie i kontakt z ciałem, ale przy bólu, obrzęku, urazie czy ograniczeniu ruchu kolana warto równolegle sprawdzić przyczynę medyczną — emocjonalna symbolika nie zastępuje diagnostyki.

JEŚLI CHCESZ NAGRANĄ MEDYTACJE KOLAN NAPISZ NA WATCAP 607886947

Łączę duchowość, energetykę i mądrość ciała, by prowadzić przez proces wewnętrznego przebudzenia do swojej miłości i mocy
Iwona Grzesik

Jeśli to, co tworzę, porusza Cię i wspiera – możesz postawić mi symboliczną kawę. To dla mnie realna pomoc i ogromna wdzięczność.
https://buy.stripe.com/5kQ6oJewD9Us8GC8cJ5AQ00

Adres

Częstochowa
Czestochowa
42-200

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Uznaj siebie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij